29 grudnia 2025
Naszego Marcinka musieliśmy znowu przenieść na inny padok. Mimo swojego wzrostu nadal jest dzieciaczkiem. A z jakiegoś powodu wszystkie konie i nawet kucyki przepędzają go od siana. Również nie został zaakceptowany jako pełnoprawny członek stada.
Dlatego postanowiliśmy ostatecznie przenieść go na padok do stada osiołków. I to była chyba dobra decyzja, bo Marcinek w końcu czuje się tu dobrze i bezpiecznie. Osiołki go zaakceptowały, bo one w ogóle są mniej konfliktowe niż kucyki.
18 listopada 2025
Marcinek to duży koń, ale mentalnie jest dzieciaczkiem. Mimo swoich rozmiarów pozwalał małym kucykom odganiać się od siana. Dlatego z ciocią Olą zdecydowaliśmy postawić go na padoku razem z Maćkiem, gdzie nikt nie będzie go przeganiał.
Na tym padoku mieszka bardzo mieszane towarzystwo, ale dogadują się doskonale. Oprócz dwóch dużych koni – Marcinka i Maciusia – mieszka tu jeszcze staruszek Walduś. A odwiedza ich maleńka Ala, która przechodzi do nich pod pastuchem.
Te wszystkie zwierzęta żyją tylko dzięki Waszej pomocy. Dziękuję w ich imieniu!
20 października 2025
Marcinek jest u nas już od tygodnia. Do tej pory stał w stajni, a dziś uznaliśmy, że można go już wypuścić do stada.
Marcinek to w zasadzie jeszcze źrebak, który niewiele jeszcze widział. Dlatego był trochę niespokojny, kiedy prowadziłem go na padok. Ale z ciekawością zaglądał do zwierząt, które mijaliśmy po drodze. A kiedy wpuściłem go do stada, wszystko poszło gładko. Może dlatego, że Marcinek jest taki duży, że nikt nie chciał z nim zadzierać.
Dziękuję Wam za uratowanie tego pięknego łaciatego młodzieńca. On żyje tylko dzięki Wam!
NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:
dziś musimy zebrać:
0 zł
Marcinek to taki piękny koń, zobaczcie sami. Rzadko spotyka się takie umaszczenie, jak u mustanga z prerii. Mimo swoich rozmiarów to jeszcze dziecko. Dopiero skończył półtora roku.
Tylko że miał pecha, bo jego mama jest trzymana do rodzenia rzeźnych źrebaków. I marcinek jest jednym z nich. Od urodzenia był przeznaczony na to, żeby któregoś dnia zostać zabitym w rzeźni. Gdyby jeszcze urodził się klaczką byłaby szansa, że właściciel zatrzyma go do rodzenia kolejnych źrebiąt. Ale jako ogierek nie miał szans.
Właściciel utuczył go, żeby jak najwięcej zarobić i sprzedał handlarzowi koni rzeźnych.
Teraz biedny Marcinek rozgląda się niepewnie dookoła. On nigdy wcześniej nie opuścił swojego gospodarstwa, w którym się urodził i wychował. Teraz znalazł się w obcym miejscu, przywiązany krótką liną do płotu. Wszystko wokół jest obce i nieznane. Marcinek się boi i tęskni. Ale to jeszcze nic. Najgorsze wydarzy się jutro.
Jutro przyjedzie po Marcinka rzeźnicka ciężarówka i od tego momentu zacznie się koszmar, który skoczy się dopiero, kiedy rzeźnik odbierze Marcinkowi jego młode życie.
Ale możemy jeszcze o niego zawalczyć. Handlarz żąda 1000 zł zaliczki za jego życie. Wtedy odwoła transport i poczeka kilka dni na resztę pieniędzy.
Bardzo proszę o pomoc dla Marcinka. Marek Sotek
Przekaż darowiznę z hasłem MARCINEK na konto:
MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626
PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl
bLIK: 535 501 501
Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin
NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK
