zuzia odeszła. zdarzyło się to nagle, nikt z nas się tego nie spodziewał

Zupełnie nagle odeszła od nas Zuzia. Wszystko zdarzyło się błyskawicznie. Zuzia położyła się, dostała oczopląsu i po chwili już nie żyła. To oznacza, że przyczyną śmierci były zaburzenia neurologiczne, najprawdopodobniej wylew.

Żegnaj Zuziu. Będzie nam Cię brakowało…

Moi Drodzy, wczoraj odebrałem Zuzię od handlarza. Rzeczywiście nie wie do czego służy elektryczny pastuch. Zachowuje się jakby stała całe życie zamknięta w boksie i nie widziała bożego świata. Ale jakoś ją tam u mnie pozbieram do kupy.

Zuzia spędzi tydzień lub dwa u mojego kolegi pod Radzyminem, który całe życie robi kopyta. No bo Zuzia od dawna nie widziała kowala.

Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to że już nic nie zagraża jej życiu. Dzięki Wam została wykupiona od handlarza, uratowaliście ją i bardzo z Zuzią Wam za to dziękujemy💖💖💖💖💖

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

24.11.2022 Moi Drodzy, wczoraj zdarzył się CUD. Podarowaliście tej staruszce życie. Zebrała się cała potrzebna kwota na jej wykup i jeszcze zostało na kilka miesięcy utrzymania. Bardzo Wam dziękuję w jej imieniu. Załatwiam już transport dla niej. Wkrótce pojawią się filmy i zdjęcia. Jesteście naprawdę wspaniali. Dziękuję.

Termin WPŁATY ZALICZKI MINIE ZA:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE:

0 zł

Moi Drodzy, dzięki Waszej pomocy udało się zebrać zaliczkę dla Zuzi. Resztę muszę dostarczyć do następnej środy. Błagam, nie zostawiajcie Zuzi samej. Tylko dzięki Waszej pomocy możemy ją uratować.

Zuzia to stara i spracowana klacz, wymęczona życiem do granic wytrzymałości. Taki jest los konia gospodarskiego.
Jest to los ciężki, ale moim zdaniem, jeżeli gospodarz uczciwie i z sercem podchodzi do konia to ma on głębszy sens. Oboje żyją w symbiozie, jedno bez drugiego nie da sobie rady, pomagają sobie na miarę swoich możliwości, dbają o siebie nawzajem, traktują się z szacunkiem i poważaniem, obydwoje czują się potrzebni, ciężko pracują całymi dniami ale wieczorem czują się usatysfakcjonowani po dobrze spełnionym zadaniu, wiedzą, że mogą na siebie liczyć w tych dobrych chwilach i w tych złych. 

Pewnie, że lepiej by było Zuzi na zielonej łące, skubiąc trawę, ale trafiła do gospodarstwa i tam musiała żyć.


Zuzię dla swojego klienta wypatrzył handlarz. Potrzebował średniej wielkości klaczy do lekkich prac, grzecznie ciągnącej wóz i nie narowistej. Najlepiej jakby była siwa i nie za stara. Zuzia pasowała jak ulał. Gospodarz na początku nie chciał się zgodzić na sprzedaż, bo był zadowolony z niej. Ale handlarz nalegał, mówił że Zuzia trafi w dobre ręce i że tam pracy będzie mniej, i że Zuzia jest już niemłoda i że za te pieniądze gospodarz może sobie kupić młodszego konia i go ułożyć. Te argumenty przekonały gospodarza i ten sprzedał Zuzię.
Zuzia pojechała do nowego gospodarstwa, lecz po dwóch tygodniach została zwrócona handlarzowi bo ponoć była niegrzeczna. Ciężko powiedzieć jak było naprawdę, może po prostu się nie spodobała. Handlarz chciał odsprzedać Zuzię pierwszemu gospodarzowi ale ten już wydał pieniądze na nowego konia i nie miał za co kupić. Poza tym już nie było boksu dla Zuzi.


Do handlarza przyjechała pani szukająca konia do swojej stajni, takiego spokojnego co będzie sobie chodził po padoku i po łące. Wzięła Zuzię do siebie. Niestety po kilku dniach zwróciła mówiąc że Zuzia nie respektuje elektrycznego pastucha i rozwaliła jej cały płot. Zuzia nigdy nie chodziła po padoku ogrodzonym elektrycznym pastuchem i nie została tego nauczona. Całe życie stała na padoku z tradycyjnym ogrodzeniem.

Tym oto sposobem, na skutek nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, i nieodpowiedzialności ludzi, Zuzia straciła swój dom w gospodarstwie i stoi u handlarza. Handlarz nie znalazł na nią kupca i chce ją wywieźć do rzeźni.


Zadzwonił do mnie z pytaniem czy nie chcę jej kupić. Wysłał też zdjęcia. A co ja mogę odpowiedzieć? Przecież nie zostawię jej tam samej. To jest dla niej ostatnia szansa. Inaczej pojedzie do rzeźni. Życie Zuzi kosztuje 5400 zł, już wpłaciłem zaliczkę 2000 zł a do przyszłej środy muszę dostarczyć pozostałe 3400 zł.

Zuzia nie może zapłacić życiem za nieodpowiedzialność innych ludzi.


Bardzo Was proszę, pomóżcie mi ją uratować.

Przekaż darowiznę z hasłem ZUZIA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

ZUZIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

ZUZIA

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

BartEK ODSZEDŁ

2.01.2023 Jest mi bardzo, bardzo przykro, bo mimo zabezpieczeń, jakie porobiliśmy w Sylwestra, zamknięcia koni w stajni by nic się nie stało, stres zrobił swoje. Bartka stare, zmęczone serce nie wytrzymało dużej ilości petard. Całą noc dreptał w stajni, bojąc się wystrzałów. Pocił się, był zdenerwowany. W Nowy Rok, koło południa, gdy powierzę niespodziewanie przeciął świszczący dźwięk fajerwerków, Bartek wystraszył się ostatni raz. Zatoczył się i upadł. Już się nie podniósł. Nie dało się nic zrobić.
Wystrzały powinny być bezwzględnie zakazane. Cierpią ludzie i zwierzęta, a dla Bartka tegoroczny czyjaś zabawa, skończyła się śmiercią.

Bartuś jest już u mnie. Trochę jest widać przejęty tym co się ostatnio dzieje. I ten pobyt u handlarza, i transport, i tu to nowe miejsce.

Ale jak spędzi trochę czasu z innymi końmi na pastwiskach to mu się na pewno poprawi.

Do Bartusia bardziej by pasowało imię Bartek, bo jest duży. A zresztą już tu mamy jednego Bartusia.

Jeszcze raz dziękujemy razem z Bartusiem za uratowanie życia i pozdrawiamy

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie


24.12.2022 Moi Drodzy bardzo Wam dziękuję za pomoc. Wczoraj wspólnie uratowaliśmy tego staruszka. Pięknie! I to dzień przed Wigilią. Załatwiam dziś szybko transport. Zobaczymy, może Bartuś spędzi te Święta u mnie.

NA URATOWANIE STARUSZKA POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Lubelska mała wieś, tu handlarz prowadzi swój tragiczny biznes. Znam te rejony, bywam tam często, widuje rolników wracających z pola. Widuję drobnych pijaczków pod przydrożnym Lewiatanem, dzieci ganiające za obdartą piłką i pojedyncze konie, którym przyszło pracować dla swoich gospodarzy. Jeden z tych pijących panów jest tu dobrze znany. To on przyprowadza kolejne konie pod bramę handlarza. Dobrze się zna z innymi rolnikami i pośredniczy przy takich transakcjach od wielu, wielu lat.

Bartuś to jego kolejna ofiara. Nawet tu nie przyjechał, on tu przyszedł na własnych nogach, Widziałem jak zataczający się człowiek, wchodził na podwórko z kulejącym koniem, krzycząc pod nosem, że ma kolejnego starucha na mięso. Wraz z nim i Bartusiem przywlókł ze sobą fetor wódki i kwaśnego potu. Uwiązał Bartusia do maszyny i odszedł z rzeźnikiem za róg, zapewne się rozliczyć. Spojrzałem na posiwiałe skronie, nogi wygięte zbyt ciężką pracą. Na opuchnięte stawy, na zarwane plecy. Na to, jak bardzo nieporadnie staruszek kręci się wkoło zaskoczony miejscem, w którym jest. Jakby zdziwiony, że to już. Koniec. Że nie będzie ani emerytury, ani odpoczynku po tylu latach pracy.

Handlarz wrócił, popatrzył na starego konia i na mnie. Powiedział, że „takiego trupa trzymać nie będzie, bo nie wiadomo czy nie zdechnie”. Że mogę go wziąć, ale jak padnie to i tak mam zapłacić. Dodał, że Bartuś ma 23 lata. Pracował jako służący w gospodarstwie, nabawił się kontuzji, nikt go nie leczył, więc już do niczego się nie nada. A na wsi wiadomo, darmozjada nie chce nikt trzymać.

Porobiłem kilka zdjęć, już przy handlarzu. Bartuś spoglądał mi w aparat, jakby wiedział, że to moment, w którym ważą się jego losy. Za jego życie trzeba zapłacić 6000 zł. Już wpłaciłem zaliczkę 1000 zł. Kolejne 2500 zł muszę zapłacić do 13 grudnia.

Wiem drodzy Państwo, że Bartuś powinien mieć już emeryturę. Całe życie pracował na to, ale nikogo jego los nie interesuje. Po latach służby znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Gdyby tego dnia mnie tu nie było, już dawno pojechałby do ubojni tak jak wiele jego poprzedników, którzy tyle szczęścia nie mieli. Oferta handlarza jest nie do negocjacji, czasem uda się mi go przekonać, by zszedł z ceny, ale kiedy rzeźnia może dać mu tyle samo bez czekania, nie da się z nim rozmawiać.

Z całego serca proszę o pomoc dla Bartusia, ten kulawy staruszek może jeszcze doświadczyć spokoju i wolności wśród innych zwierząt, które wspólnie już ocaliliśmy. Ale trzeba go uratować.

Przekaż darowiznę z hasłem BARTUŚ na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

BARTUŚ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

BARTUŚ

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Laura UMARŁA

21.12.2022 Bardzo smutna wiadomość, Laura umarła. Wczoraj zachowywała się normalnie, jadła, chodziła, była na wybiegu z innym koniem, a rano, gdy właściciel pensjonatu, w którym Laura mieszkała przyszedł do stajni, zastał Laurę martwą.
Klacz miała dużo lat, wyła wychudzona i wyniszczona, ale takie konie przyjeżdżają i żyją, miałem nadzieję, że Laura będzie w fundacji jeszcze wiele miesięcy, ale los chciał inaczej. Jedyna pociecha, że nie pojechała do rzeź.

02.12.2022 Moi Drodzy, Laurę już odebrałem od handlarza. Pojechała do mojego kolegi, który się zajmuje kopytami. Jest tam też uratowana ostatnio Zuzia. Obydwie dziewczynki już w czwartek przyjadą do mnie do Polesia. Będą filmy i zdjęcia.  Bardzo, bardzo Wam dziękuję już kolejny raz. W imieniu Laury i swoim. DZięki Wam Laura już do końca życia będzie wiodła spokojne i bezstresowe życie.

NA URATOWANIE STARUSZKI POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

25.11.2022  Moi Drodzy, bardzo Wam dziękuję za wczorajszy dzień. Wpłaciliście brakującą kwotę, którą musiałem wczoraj zebrać. Przekazałem ją do handlarza. Dzięki temu zyskaliśmy czas do przyszłej środy na zebranie reszty środków. 

24.11.2022 Moi Drodzy, dziś kończy się zbiórka na staruszkę Laurę. Już wiem, że nie uda się zebrać całej  brakującej kwoty. Uprosiłem handlarza, żeby brakujące 2600 zł rozdzielił na dwie raty. Dziś muszę wpłacić 600 zł a kolejne 2000 zł w następnym tygodniu. Nic więcej nie mogę dla niej zrobić. Patrzę w ten zegar, w te uciekające sekundy, minuty i godziny. I coraz bardziej boję się, że nie uda się jej uratować. Błagam, pomóżcie mi wyrwać Laurę z piekła!

10.11.2020 Kochani, wpłaciłem zaliczkę 700 zł za Laurę. Mamy do 24 listopada czas na zebranie reszty pieniędzy. Bardzo chciałbym odebrać by wcześniej była bezpieczna, to stary wyniszczony koń. Dla niej każdy dzień jest ważny. Proszę o pomoc.

Drodzy Państwo, chciałbym, żebyście wiedzieli, że bardzo żal mi tych koni, które za lata swojego oddania I ciężkiej pracy, nie otrzymują nawet spokojnej starości. Dostają tylko śmierć. One zawsze dają z siebie wszystko, a niektórzy ludzie mimo to nie widzą sensu odwdzięczenia się w postaci starości na łąkach i postanawiają się ich pozbyć jak najszybszym sposobem, kosztem ich życia.

Takim właśnie koniem jest Laura, to 25-letnia klacz, która całe życie pracowała w polu na wsi. Jak Pan kazał, tak Laura robiła, jak Pan krzyczał, to pracowała jeszcze ciężej, przez wiele długich lat, czy to słońce, czy deszcz. Pan był zadowolony, mówił, że to pracowity koń, że zawsze mu pomoże. Ale kiedy przyszedł dzień, w którym Laura już nie miała siły i z wycieńczenia padła u stóp rolnika, dobrze już wiedział co zrobić i po Laurę przyjechała ciężarówka, a w niej handlarz koni na ubój.

Człowiek, u którego te biedne zwierzęta stają na ostatniej prostej po śmierć, nie kryje się z ich historiami, mówi, że to dobrze, że umierają, że nie ma sensu utrzymywać darmozjadów, kiedy już nie chcą pracować.

Ja tak nie uważam i chcę Laurze zmienić przeznaczenie. Przez lata pracy jej wyeksploatowanie jest tak duże, że nabawiła się grzybicy skóry, kuleje, jest bardzo wyniszczona i wychudzona. To świadczy tylko o tym, jak na niej oszczędzano. Lecz samej Laury nie oszczędzano nigdy.

Jej przeznaczenie to rzeź, przynajmniej tego chce handlarz i jej były właściciel, któremu nie żal było sprzedać swojego przyjaciela na śmierć. A ona tak mu pomagała…

Drodzy Państwo, bardzo szkoda mi Laury i chciałbym zapewnić jej godne warunki do życia, ale bez Państwa pomocy nie dam rady. Handlarz chce za Laurę aż 5700 zł. Nie uzbieram takiej sumy w krótkim czasie, więc wyprosiłem go o możliwość zapłaty zaliczki w wysokości 700 zł. Śmiał się, że po co mi taki „stary trup”. Ale nie musi tego rozumieć, to człowiek o pustym wnętrzu, który nigdy tego nie zrozumie. Chciałbym was prosić o pomoc, do 10 listopada muszę przynieść za Laurę zaliczkę.

Jeśli Państwo mogą i chcą mi pomóc podarować biedaczce życie i spokojną starość, na jaką zasługuje, bardzo proszę o wsparcie. 

Tylko tak możemy uratować ją przed śmiercią w rzeźni, która zbliża się nieubłaganie.

Przekaż darowiznę z hasłem Laura  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Laura

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Laura

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Kluska już przyjechała do mnie. To taka bardzo dynamiczna dziewczyna. Dziękuję Wam wszystkim za pomoc.

Uratowana dzięki Wam Kluska już do mnie przyjechała. Jakoś tam u handlarza wydawała się mniejsza i spokojniejsza. Ale okazało się że jest jednak urwis. Energia ją rozsadza i ciężko nad nią zapanować. To największy łobuz wśród moich kucyków.

Do Kluski na pewno musi przyjechać kowal, bo kopytka są w opłakanym stanie. Ale po za tym wygląda jak okaz zdrowia i tryska energią.

Kluska żyje tylko dzięki Wam. Zrobiliście jej wspaniały prezent na Święta.

Dziękuję Wam z całego serca za pomoc w jej ratowaniu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Moi Drodzy, wczoraj wpłaciliście wszystkie brakujące pieniądze na Kluskę. A nawet 600 zł więcej – na pewno się to przyda na weterynarza i kowala. No i na utrzymanie tej słodkiej kucki. Kluska żyje dzięki Wam. Podarowaliście jej piękny prezent przed Świętami. Może jeszcze dziś Kluska przyjedzie do mnie. Zobaczymy. A jak nie to na pewno jutro. Będzie film z nią. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję i życzę miłego dnia.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Kluski, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0zł

Byłem rozliczyć się u handlarza. Cieszyłem się, że wspólnie daliśmy życie kolejnym koniom. 

Wyjeżdżając już za bramę zobaczyłem maleńkiego kucyka przyglądającego mi się smutnym wzrokiem. Ruszyłem samochodem i odjechałem. Ale cały czas czułem wewnętrzny niepokój. Cały czas miałem przed oczyma te smutne oczka wpatrujące się we mnie. Miałem złe przeczucia, bałem się, że tam dzieje się jakaś tragedia.


Zawróciłem i pojechałem z powrotem do handlarza, zaparkowałem samochód obok obory i podszedłem do konika. Maleńki czarny kucyk aż zaczął dreptać nóżkami na mój widok. Jak ten bidulek wyglądał, cały był posklejany jakimś błotem a jego powykręcane kopytka które nigdy nie widziały kowala. I do tego ten smutny wzrok, którego nie zapomnę do końca życia.


Poszedłem do handlarza pogadać, chociaż nie miałem ani złotówki. Coś on zaczął mataczyć że ktoś tam po niego ma przyjechać i że do jakichś dzieci ma jechać. Ale wiedziałem że kłamie. Trochę go przycisnąłem i powiedział że Kluska ma jechać do rzeźni. 

Aż mnie wzdrygnęło, jaki zbieg okoliczności, że właśnie spojrzałem się w kierunku obory i zobaczyłem Kluskę. I że miałem złe przeczucia i się wróciłem. Jak mało brakowało, a ta maleńka kucka pojechała by na ubój. Nie darowałbym tego sobie nigdy.

Przekonałem handlarza za pomocą pieniędzy, to znaczy obiecałem mu, że zapłacę więcej niż na skupie. To zawsze działa. Zaświeciły mu się pazerne oczy i się zgodził na 4000 zł. 2400 zł już mu wpłaciłem a pozostałe 1600 zł muszę zapłacić dziś.

Moi Drodzy to cud i zrządzenie losu że wróciłem i zobaczyłem Kluskę. 

Pomóżcie mi teraz zapłacić za jej życie. Niech święta spędzi z innymi moimi maluchami.

Przekaż darowiznę z hasłem KLUSKA  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Kluska

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

kluska

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Marcinek był bardzo słaby więc szybko odebrałem go od handlarza. Ale niestety nie udało się go uratować.

NA WPŁATĘ ZALICZKI POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

2460 zł

Aktualizacja 09.10.2022

Handlarz zadzwonił do mnie z informacją że Marcinek jest w bardzo złym stanie i żebym go zabierał. Przywiozłem go do siebie. Marcinek był bardzo słaby, miał zaburzenia równowagi i problemy z układem pokarmowym. Był osowiały i nie było z nim kontaktu. Wezwałem lekarza weterynarii z pobliskiej kliniki. Cały wieczór walczyliśmy o jego życie, wydawało się nawet, że mu się trochę poprawia. Niestety kolejnego dnia umarł. To były bardzo trudne chwile dla Marcinka i dla mnie też. Nie da się i nie chcę próbować tego opisywać.
Dzięki Waszej pomocy udało się zebrać 1740 zł, za co bardzo dziękuję. Pieniądze przekazałem handlarzowi. Resztę jeszcze muszę mu dopłacić. Jeśli ktoś z Was chce pomóc, bardzo proszę.
Marcinek nie został zabity w rzeźni, ale nie będzie miał też dobrego życia. Mam nadzieję, że teraz jest mu już dobrze i nie musi cierpieć.

Handlarz mówi, że Marcinek urodził się bardzo słaby, nie miał siły wstać, na kolankach próbował się doczołgać do swojej mamy. Był przerażony, dopiero co się urodził i nic nie wiedział o otaczającym go świecie. Wiedział tylko, że jak najszybciej musi się przytulić do mamy. Lecz napuchnięte nogi odmawiały mu posłuszeństwa, każdy ruch powodował przeszywający ból.

Rano do obory zajrzał jeszcze pijany gospodarz, zobaczył leżącego Marcinka i się wściekł. Miał zarobić na tym źrebaku, a tymczasem ten leży i nie ma siły wstać do cycka. Zaczął kopać malucha, żeby go zmusić do wstania, ale ten tylko rozpaczliwie rżał. Gospodarz szybko sobie w myślach przekalkulował, co mu się najbardziej opłaca, ile się jeszcze uda uratować z tych pieniędzy. Zadzwonił po znajomego weterynarza, ten po przyjeździe stwierdził, że to sepsa, zwana kulawką źrebięcą. Napuchnięte stawy to najbardziej charakterystyczny objaw. Weterynarz powiedział, że nie opłaca się tego leczyć, bo stawy są uszkodzone na całe życie. Czym koń większy i cięższy, tym gorzej będzie chodził. Na pewno nie dorośnie do normalnych rozmiarów, nie mówiąc już o pracy na roli. Lecz gospodarz umyślił sobie, żeby jednak odratować malucha i go trochę podpaść, tak z pół roku, dopóki będzie miał siłę łazić. A później sprzeda się Marcinka na rzeź. W ten sposób coś zarobi, będzie na wódkę.

W zeszłym tygodniu wybiła godzina dla młodego Marcinka, skończył już pół roku i coraz trudniej mu się porusza. Gospodarz zawiózł go do handlarza, gdzie go znalazłem. Waga wskazała 4200 zł za jego mięso. A dokładniej 4200 zł za jego życie. Tyle muszę zapłacić by to końskie dziecko żyło.

Pomóżcie mi wykupić Marcinka. Ne pewno znajdzie się jakiś sposób, żeby przedłużyć jego życie. Może nawet da się go wyleczyć. Ale żeby to sprawdzić, trzeba Marcinka zabrać, zrobić kompleksowe badania. W piątek – 7 października – muszę wpłacić 1500 zaliczki, w środę resztę.  Proszę o pomoc w zebraniu tej kwoty.

Marcinek w przeliczeniu na ludzkie lata ma ich 11. Chce się bawić z innymi końmi, chce poznawać nowe miejsca, jak każde dziecko. Chce żyć, a został skazany na zabicie w rzeźni.

Jeśli masz jakieś pytania, zadzwoń Marek: (+48) 502 064 387

Przekaż darowiznę z hasłem Marcinek  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Pomoc dla marcinka

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Marcinek

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet