Elfik jest już w swoim domu adopcyjnym. Zobaczcie, jak pięknie teraz wygląda! Wykąpany, wyczesany i w nowym kantarku :)

Elfik pojechał już do domu adopcyjnego. Wykąpany, rozczesany, bialutki i w pięknym nowym kantarku wygląda właśnie dokładnie jak właściwy kuc na właściwym miejscu 😉

Trzymamy za Ciebie kciuki, Elfiku. Niech Ci się wiedzie jak najlepiej!


Mam świetne wiadomości! Elfik ma już nową adopcyjną rodzinkę. Mama, trzy córeczki i babcia wspólnie i jednogłośnie podjęły decyzję, że Elfik zostaje z nimi. A on chyba zdecydował tak samo, bo cały czas łasił się do nich i prosił dziewczynki o głaskanie. Normalnie druga Sówka 😉

Nowa rodzinka Elfika dała już dom dwóm koniom, a Elfik dołączy jako trzeci. Przeprowadzka już za kilka dni!
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

To jest Elfik. Zobaczcie, jaki zrobił się miły, towarzyski i przytulaśny, choć jest z nami dopiero dwa tygodnie. Chodzi po padoku ze Śnieżkiem – te dwa kucyki trochę rozrabiały, więc chwilowo oddzieliłem ich od reszty stada, żeby nie stresowały naszych najsłabszych i najstarszych podopiecznych.

 Elfik jest wyjątkowo pięknym kucykiem i być może dlatego już zainteresowała się nim potencjalna rodzina adopcyjna. Trzymajcie kciuki!

31marca

Elfik już przyjechał do nas. Piękny i bardzo energiczny z niego kucyk. 

Niejedna królewna chciała by na nim jeździć.

Zresztą zobaczcie sami.

Bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc w jego ratowaniu.

Zbiórka była błyskawiczna i trwała tylko dwa dni

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Elfika, oraz inne działania statutowe fundacji.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Elfik jest tak biały, że w mrocznej oborze wygląda jakby świecił. Wydaje się, że u handlarza koni rzeźnych znalazł się przypadkiem, przez pomyłkę.

Ale to nie pomyłka, to świadoma decyzja człowieka. Elfik nie może już zarabiać, więc musi umrzeć.

Piękne oczy kucyka rozszerza lęk, chrapy rozdymają się, gdy gwałtownie wciąga powietrze, próbując wyczuć swojego właściciela albo inne konie. Ale powietrze nie przynosi uspokojenia, tylko zapach strachu koni, które były tu przed Elfikiem. Większość z nich nie miała szczęścia. Nie wydarzył się dla nich żaden cud. Po kilku dniach spędzonych u handlarza załadowano je na ciężarówkę, odwieziono do rzeźni i mimo że rozpaczliwie rżały wzywając pomocy, bezlitośnie zabito. Niektóre z nich były stare, inne chore, inne po prostu już niechciane. Albo tak jak Elfik, nie mogły już zarabiać dla człowieka.

Elfika czeka ten sam los. Kiedy przez wykafelkowany korytarz będą go ciągnęli do pełnego krwi i śmierci pomieszczenia, będzie się opierał i rżał z całych sił, do samego końca mając nadzieję, że jego właściciel usłyszy, pojawi się i go ocali. Wystarczy tylko bardzo głośno zawołać.

Elfik patrzy na mnie pytająco, a ja mam ochotę odwrócić wzrok, bo widzę tą przerażającą przyszłość bardzo wyraźnie. I wiem, że nikt nie odpowie na jego rozpaczliwe rżenie. Człowiek zdecydował, że czas na śmierć i od tego wyroku nie ma odwołania. Przyszłość Elfika jest przesądzona.

Ogarnia mnie gniew, ale wiem, że on tu nic nie pomoże. Nie zmienię świata, nie skasuję rzeźni dla koni. Jedyne co mogę zrobić, to próbować ocalić to jedno małe istnienie. 

Ale sam nie jestem w stanie nic zdziałać. Potrzebuję Waszej pomocy. Proszę, pomóżcie! 

Życie Elfika handlarz wycenił na 3700 złotych. Dzięki Waszej pomocy zebraliśmy już 3400 złotych. Dziś do końca dnia muszę mu wysłać brakujące 300 złotych.

Spróbujmy za wszelką cenę zebrać te pieniądze. Proszę Was nawet o najmniejsze, symboliczne wpłaty. Jeśli będziemy działać razem, z tych małych wpłat mamy szansę uzbierać tą kwotę. Niech stanie się cud dla Elfika.

Przekaż darowiznę z hasłem ELFik na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Elfika

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Elfik

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Okruszek pojechał do domu adopcyjnego!

Drodzy Państwo, Okruszek znalazł wspaniałą rodzinę adopcyjną! Sami zobaczcie, jak mu jest dobrze 🙂

Drodzy Państwo, dziś znowu był szalony dzień. Bo rano kiedy myślałem, że Okruszek już uratowany, zadzwonił do mnie handlarz i powiedział, że jeszcze muszę mu dopłacić 300 złotych. Cały dzień mi się zeszło na załatwianiu, żeby Okruszek do mnie przyjechał. Całe szczęście szybko wpłaciliście pieniądze na niego, aż trzy osoby wpłaciły po 300 złotych i jeszcze kilka innych osób mniejsze kwoty. Tak, że przynajmniej nie musiałem się martwić o pieniądze. Jakoś udało się też załatwić transport i Okruszek około 16 był już u mnie. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Bardzo Wam dziękuję, za taką szybką pomoc. Wiele osób było zaangażowanych w ratowanie tego osiołka. Całe szczęście że wszystko skończyło się dobrze i Okruszek jest bezpieczny u mnie. Ale to jest super miły osiołek, widać, że z dobrego domu. Przyjacielski, grzeczny, zadbany i łagodny. To chyba będzie następny słodziak, którego nie będę chciał oddać do adopcji. Jeszcze raz Wam bardzo dziękuję za pomoc. I życzę spokojnej nocy. Marek

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Okruszka, oraz inne działania statutowe fundacji.

23 luty 2023

Drodzy Państwo, potrzebuję dziś od Was pilnej pomocy.

Z samego rana zadzwonił do mnie handlarz i powiedział, że dziś po południu jedzie do Włoch transport z osłami. I chcą mu zapłacić więcej niż ja, bo Okruszek jest jeszcze młody i będzie idealny na salami.

Aż zdębiałem, jak to usłyszałem. Jak taki biedny osiołek ma zostać zabity? Przecież już wczoraj wieczorem przelałem całą kwotę na Okruszka i miałem dziś po niego jechać.

Właśnie rano usiadłem do komputera, żeby napisać, że już jest uratowany a wtedy on zadzwonił. Handlarz powiedział że muszę dopłacić jeszcze 300 złotych, bo jak nie to odeśle mi pieniądze a Okruszka załaduje do samochodu jadącego do Włoch.

Już nie mam z czego dołożyć, a wczoraj jeszcze pożyczyłem od znajomych brakujące 200 złotych do zbiórki na Okruszka.

Już byłem szczęśliwy, że jest cała kwota i że ten biedny osiołek jest bezpieczny. I że do mnie dziś przyjedzie.

Czasami, to już nie daję rady żyć w tym ciągłym napięciu i stresie.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Okruszek rozgląda się wokół wzrokiem pełnym strachu, smutku i niezrozumienia. Wokół stoją nieznane mu maszyny rolnicze, jest ich tu pełno. Zajmują prawie całą powierzchnię pomieszczenia. Do jednej z nich przywiązano Okruszka. Osiołek boi się tych sprzętów, ale one są wszędzie dookoła, więc nawet gdyby ucieczka była możliwa nie wiedziałby, w którą stronę uciekać.

Kiedy wchodzę do szopy, Okruszek patrzy na mnie z ogromnym smutkiem i z niemą prośbą w oczach. Nie chce tu być. Chce wrócić do domu i do swojego przyjaciela, Dzwoneczka. Do Pana i Pani.

Ale to nie jest możliwe, bo domu już nie ma. Powiedział mi to pan Władek, właściciel zagraconej szopy.

Okruszek był osiołkiem do towarzystwa i wiódł przyjemne życie. Razem z Dzwoneczkiem, drugim osiołkiem, mieszkał na podwórku przy domu. Mieszkańcy domu, Pan i Pani, dobrze zajmowali się zwierzętami, karmili je i głaskali. Okruszek był szczęśliwy.

Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Z domu opiekunów przez całą noc słychać było podniesione głosy a potem pan wsiadł w samochód, odjechał i więcej nie wrócił. Od tego czasu pani często płakała i rzadko wychodziła do zwierząt. Czasem brakowało im jedzenia i nikt nie sprzątał boksów. A niedługo później pani też wyjechała i zwierzęta zostały same. O sprzedaż osiołków poproszono sołtysa.

Nie wiem, co się stało z Dzwoneczkiem. Nie wie też pan Władek, amatorski handlarz, który jeździ po wsiach i skupuje stare, chore lub niepotrzebne zwierzęta, zawozi je do rzeźni i sprzedaje z zyskiem. Mówi, że kiedy przyjechał do wsi, został już tylko Okruszek. I że szkoda, bo cena była bardzo dobra więc chętnie wziąłby oba, żeby za jednym kursem więcej zarobić. Ale lepszy rydz niż nic. Więc Okruszek, przywiązany do starej maszyny, czeka w szopie na wtorek, kiedy przyjedzie po niego samochód z rzeźni.

Podchodzę do Okruszka a on spogląda na mnie z ogromnym smutkiem. W jego oczach jest prośba tak przejmująca, że ciarki przechodzą mi po plecach. Wygląda jakby płakał, choć łzy nie lecą z jego oczu. Tęskni do domu, do Dzwoneczka, do Pana i Pani.

Kucam przy Okruszku i przytulam jego spuszczoną w dół głowę. Nie jestem w stanie zwrócić mu tego, co utracił. Choć zrobiłbym wiele, aby to było możliwe. Ale mogę spróbować zabrać go stąd. I dać mu nową rodzinę i przyjaciół, żeby choć trochę  wynagrodzić to, czego wynagrodzić się nie da.

Pan Władek zgodził się sprzedać mi Okruszka za 3200 zł. Całą kwotę już mu wczoraj przelałem. A dziś kazał dopłacić jeszcze 300 złotych, bo ponoć ktoś chce mu dać więcej. I że transport do Włoch na dziś jest zaplanowany. 

Proszę, pomóżcie uratować Okruszka, któremu w jednej chwili runął cały świat.

Wyślij SMS o treści

OKRUSZEK

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

RATUJĘ OKRUSZKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

OKRUSZEK

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Ósmy jest już po obu operacjach a jego stan jest dobry. Pan Ryszard zabrał go do domu

5 kwietnia 2023

Drodzy Państwo, kilka dni temu znowu poprosiłem Was o pomoc. Tym razem nie dla konia czy osiołka, ale dla kotka po wypadku, o imieniu Ósmy.

Udało Wam się błyskawicznie zebrać potrzebne 1500 złotych i w ten sposób sfinansowaliście dwie operacje, które były konieczne aby Ósmy miał szansę przeżyć. Jedna z nich to operacja mająca na celu odbudowanie kości udowej a druga zespolenie złamanej szczęki. Ósmy jest już po obu operacjach i jego stan jest dobry. Pan Ryszard który przyniósł Ósmego do kliniki podjął się stałej opieki nad nim i zabrał go do domu.

Na razie kotek musi być cały czas w klatce, do momentu aż kości całkowicie się zrosną, żeby nieostrożny skok nie spowodował ponownego złamania. Klatki na szczęście nie musieliśmy kupować ani my, ani Pan Ryszard, ponieważ lekarze z kliniki, znając sytuację Pana Ryszarda, bezpłatnie wypożyczyli mu klatkę na tak długo, jak będzie potrzebna.

A wiecie jak to się stało, że w ogóle zajęliśmy się sprawą Ósmego? Otóż moja żona Marysia była po prostu w klinice weterynaryjnej i zobaczyła właśnie rozgrywający się tam dramat Ósmego i Pana Ryszarda. Natychmiast zadzwoniła do mnie prawie z płaczem a ja obiecałem, że poproszę Państwa o pomoc i spróbujemy zebrać potrzebne pieniądze.

Również lekarze z kliniki poprosili o przekazanie Wam podziękowań. Są Wam bardzo wdzięczni za to, że pomogliście. Mówią że mają regularnie takie sytuacje, gdy właściciela kompletnie nie stać na to żeby pokryć koszty leczenia, a bez tego zwierzak po prostu umrze. Niekiedy sami robią składkę i finansują leczenie, ale nie są w stanie zrobić tego w każdej sytuacji, bo jest ich zbyt wiele. Poprosiliśmy więc, żeby zawsze wtedy zgłaszali się do nas i jeśli tylko będziemy mogli, pomożemy.

Marysia niebawem wybierze się w odwiedziny do Pana Ryszarda i Ósmego, żeby zobaczyć jak sobie radzą i jak kotek się czuje. I oczywiście damy Wam znać!

Jeszcze raz dziękuję Wam bardzo za to co zrobiliście. Ocaliliście kolejne małe, niewinne istnienie! Jesteście niesamowici!

Drodzy Państwo, dziękuję Wam bardzo w imieniu kotka Ósmego, Pana Ryszarda i własnym! W ciągu jednego dnia udało Wam się zebrać kwotę, która pozwoli na pokrycie kosztu obu operacji. Trzymajmy teraz kciuki za Ósmego, żeby jego organizm miał dość siły na regenerację i żeby wrócił do zdrowia i sprawności. Będę w kontakcie z Panem Ryszardem i jak tylko będę mieć jakieś nowe wieści o Ósmym, dam Wam znać.

Jeszcze raz dziękuję Wam za wszystko!

NA opłacenie operacji POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Drodzy Państwo, dostaliśmy dramatyczną prośbę o pomoc w ratowaniu życia ciężko rannego i cierpiącego kotka o imieniu Ósmy. Gorąco prosimy Państwa o wsparcie!

Ósmego przyniósł do kliniki Pan Ryszard – starszy już człowiek, znany w okolicy jako przyjaciel kotów. Nie raz ratował takie, które znalazły się w potrzebie, głodne, chore lub ranne. Pan Ryszard ma swoje własne koty, ale do jego ogrodu schodzą się też bezdomne koty z całej okolicy. Wiedzą, że tu jest ich azyl. Tu dostaną jedzenie, wodę, a jeśli trzeba to schronienie przed zimnem albo lekarstwo.

Ósmy był właśnie jednym z takich kotów. Nazwany tak przez Pana Ryszarda, bo był ósmym z kolei kotem pojawiającym się regularnie w jego ogrodzie. Ósmy chodził własnymi drogami i przychodził raz na jakiś czas, żeby zregenerować siły. Pan Ryszard zawsze wtedy witał go serdecznie, karmił, głaskał i pozwalał mu zostać tak długo, jak tylko Ósmy chciał.

Tym razem Ósmy również przyszedł, a raczej przyczołgał się do ogrodu. Rozpaczliwie miaucząc wołał o pomoc. Był w strasznym stanie. Cały zakrwawiony, jedna noga zwisała mu bezwładnie, z pyska leciała krew a szczęka układała się pod nienaturalnym kątem. Pan Ryszard od razu zrozumiał, że tym razem nie jest w stanie pomóc sam. Natychmiast wziął przerażonego i cierpiącego Ósmego i jak tylko mógł najszybciej zawiózł do lecznicy dla zwierząt w Legionowie.

Okazało się, że Ósmy najprawdopodobniej wpadł pod samochód. Badanie rentgenowskie wykazało, że kotek ma połamaną kość udową i złamaną szczękę. Jeśli Ósmy ma przeżyć, niezbędne są pilne operacje, przynajmniej dwie. Koszt wykonania tych operacji to 2500 złotych. Potem będą potrzebne pieniądze na leki, badania kontrolne i tak dalej. Pan Ryszard chętnie zapłaciłby tą kwotę, ale z pustego i Salomon nie naleje. Jedyne co Pan Ryszard miał, to 1000 złotych. Całe te pieniądze przeznaczył od razu na leczenie Ósmego, ale to nie jest nawet połowa potrzebnej kwoty…

Drodzy Państwo, bardzo Was proszę o pomoc. Zbierzmy te pieniądze i pomóżmy uratować Ósmego! Bardzo Was proszę o każdą możliwą wpłatę. Nawet 10 złotych. A jeśli i to jest niemożliwe, to nawet złotówkę. 

Przekaż darowiznę z hasłem ósmy  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Ósmego

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

ósmy

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Odwiedziłem Kubusia i jego mamę Klaudię w domu adopcyjnym. Zobaczcie, jak Kubuś urósł!

Jak wiecie, Klaudia i jej synek Kubuś są od pewnego czasu w domu adopcyjnym. Zaadoptował je nasz pan kowal, który miał okazję ich poznać i polubić podczas wizyt u naszych podopiecznych i postanowił dać im dom u siebie.

Klaudia jest nadal tak samo nieśmiała i płochliwa jak wcześniej. Ale cóż się dziwić, w końcu to arabka 😉 A Kubuś – zobaczcie sami! Bardzo urósł. Widać, że jest wesoły i pełen energii. I lubi sobie pobrykać 😉 

Kubuś i jego mama zawdzięczają życie Wam, bez Waszej pomocy nie byłoby już ich na świecie. Dziękuję Wam z całego serca w imieniu ich i własnym!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Klaudia i Kubuś znalazły wspaniały dom adopcyjny i są już po przeprowadzce! Właśnie zapoznają się z nowym miejscem i chyba im się podoba.

Trudno mi było rozstać się z nimi, ale wiem, że teraz będą miały bardziej indywidualną opiekę, będą wyczesane i wygłaskane. Będą po prostu członkami kochającej rodziny. Klaudia ma już nawet zaplecione warkoczyki na grzywie 😉 Na szczęście dom adopcyjny jest blisko nas, więc będę je odwiedzać od czasu do czasu.

Kubuś z dnia na dzień jest coraz większy. Moim zdaniem powinien już dać sobie spokój z tym cyckiem, bo to już dziwnie wygląda. Taki duży chłop przy cycku.

Klaudia ma coraz większy brzuch, za kilka miesięcy pojawi się nowy źrebaczek.

Coraz więcej tych maluchów u mnie. Jutro jeszcze przyjeżdżają Śnieżynka ze swoim chłopczykiem. Zrobi się tu jakieś przedszkole.

Będą Kubuś, Bartuś, synek Śnieżynki. No i w drodze źrebak Klaudii.

Wszystkie te maluchy żyją tylko dzięki Wam. 

Dziękuję w ich imieniu bardzo mocno!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

09.11.2022
Kubuś i Klaudia właśnie przyjechały do mnie. Kubuś bardzo urósł od czasu kiedy mu robiłem zdjęcia u handlarza. Minął już miesiąc. Ale cycka jeszcze ssie. Klaudia jest trochę jeszcze nieufna, po tym co przeszła. Ale za pomocą jabłka udało mi się ją złapać i nakręcić film. Jest to piękna rodzinka, będę chyba dużo filmów z nimi kręcił.

Jeszcze raz dziękuję za pomoc w ich uratowaniu. I zapraszam do oglądania filmu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Kubusia i Klaudii, oraz inne działania statutowe fundacji.

09.11.2022

Kubuś ze swoją mamą klaudią jeszcze dziś przyjadą do mnie. DZięki waszej szybkiej pomocy miesiąc przed terminem zakończenia zbiórki otrzymały wolność. Bardzo się bałem podejmując się ich ratowania bo 11 tysięcy złotych to ogromna kwota. A mnie jeszcze nikt nie zna. Ale udało się. I w tym miejscu chcę Wam szczerze podziękować. Za to że mi zaufaliście. Ale przede wszystkim za to, że podarowaliście życie Kubusiowi i Klaudii.

Aktualizacja 28.10.2022

Z całego serca dziękuję Wam za pomoc w zebraniu zaliczki. Tym bardziej, że to bardzo duża kwota. Na zebranie reszty pieniędzy mam czas do końca listopada. Proszę nie zostawiajcie Kubusia i Klaudii u handlarza w oczekiwaniu na śmierć. Chciałbym ich zabrać do siebie jak najszybciej, żeby były bezpieczne. Pozdrawiam. Marek

Przerażony Kubuś próbuje schować się za swoją mamą, cały się trzęsie za strachu. W jego oczach maluje się panika. Prawie nie życia. 

Cały jego świat to mamusia Klaudia, jej ciepłe, śnieżnobiałe i pachnące mlekiem futerko. Jej muskanie pyszczkiem za uszami malucha, jej mięciuteńkie pachnące sianem chrapy. Jej bezgraniczna miłość i bezpieczeństwo. Kubuś pamięta tylko przytulną stajenkę w której się urodził, ciszę i spokój. Całe dnie i noce spędzone wtulonym w swoją mamusię, pamięta smak słodkiego i ciepłego mleczka w swoim pyszczku. Pamięta też dzieci przyglądające się mu pomiędzy sztachetami stajenki i wesoło go wołające Kubuś, Kubuś. Pamięta też miłych właścicieli przynoszących jego mamie codziennie owies i siano. 

I tak było jeszcze niedawno. 

Lecz mama Kubusia, Klaudia zna życie o wiele lepiej, ma prawie dwadzieścia lat i mieszkała już u różnych ludzi. Zabrano jej już kilka źrebaków, które tak mocno kochała. Zawsze walczyła o nie do ostatniego tchu. Ze łzami w oczach żegnała się z nimi na zawsze. Widziała też swoich końskich przyjaciół bitych i wciąganych na trap handlarskiej ciężarówki jadącej do rzeźni. Potykających i zataczających się ze strachu, zapierających się kopytami z całych sił o próg obory, wiedzących, że to nie jest walka o wprowadzenie do samochodu, tylko walka o swoje życie.

Klaudia była ładna, grzeczna i rodziła zdrowe źrebaki. Zawsze miała szczęście. Samochód z rzeźni zabierał inne konie. Za każdym razem jak przyjeżdżał, kuliła się w kącie i czekała na wezwanie. Całe szczęście jej nigdy nie wezwano. 

Aż do niedawna. 

Od rana miała złe przeczucia, właściciel rano ją wyczyścił. Nie dostała też porannego owsa. A Kubusiowi założył kantar. 

Gdy koło południa podjechał samochód wiedziała, że to po nich. Matczyna intuicja jej to powiedziała. W swoim serduszku modliła się żeby zabrali ją razem z małym Kubusiem, on jest przecież taki maleńki, i jeszcze ssie. 

Jak mają umrzeć to razem, może wtedy jakoś będzie mu łatwiej, w towarzystwie mamy. Do boksu wszedł właściciel, nie patrzył ani na źrebaka, ani na Klaudię, tylko wskazał ich palcem. 

Śmierdzący alkoholem i obleśny handlarz związał je razem sznurem i wciągnął do samochodu. W głowie już sobie przeliczał, ile na nich zarobi wysyłając w sobotę do Włoch, żeby je przerobili na kabanosy. 

Wszedłem do handlarskiej obory i zobaczyłem małego, przerażonego Kubusia i jego mamę Klaudię. Wiedziałem, że nie mam pieniędzy, żeby je uratować. Przyjechałem po to, żeby wyrwać z tego strasznego miejsca jakiegoś kucyka lub osiołka, bo one są tanie. A ja dopiero otworzyłem swoją fundację i nikt mnie nie zna. Nie dam rady uzbierać dla nich pieniędzy. 

Ale jak spojrzałem w błagalne oczy Klaudii, to już wiedziałem, że przepadłem. 

Co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Miałem w swoim życiu takie chwile, że odwracałem się i odchodziłem. A później do końca życia się tego wstydziłem przed samym sobą. 

Nie chcę się wstydzić, że odwróciłem się od Kubusia i Klaudii. Nie chcę pamiętać tych smutnych oczu wpatrujących się we mnie z nadzieją.

 Dlatego zgodziłem się zapłacić 11 tys złotych za Kubusia z mamą. Zaliczkę w wysokości 3000 zł już przekazałem handlarzowi. 

Jak nie uda mi się uzbierać tych pieniędzy to pojadą do rzeźni. 

Prowadząc tą fundację będę się musiał nauczyć czegoś, co mi nigdy nie przechodziło przez gardło. Będę musiał nauczyć się prosić o pomoc.

Proszę Was, pomóżcie mi uratować Kubusia i Klaudię. Bo sam nie dam rady dać im życia.

Przekaż darowiznę z hasłem Kubuś i Klaudia na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Kubuś i Klaudia

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

KLAUDIA

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Natasza odeszła…

16 grudnia 2022

To stało się zupełnie nagle… Natasza odeszła bez ostrzeżenia. Nikt z nas się tego nie spodziewał. Prawdopodobnie był to atak serca, ale nie mam pewności.

Pocieszam się, że przynajmniej ostatnie chwile życia mogła spędzić otoczona opieką i miłością.

Drodzy Państwo, Natasza jest już u nas. Jest bezpieczna! To jest najważniejsze, bo do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy uda się ją uratować. Ale wspólnie daliśmy radę!

Dziękuję bardzo Wam wszystkim, którzy pomogliście zebrać potrzebną kwotę. To tylko dzięki Wam Natasza tu jest.

Klacz jest jeszcze niepewna i zdezorientowana. Trzyma na razie dystans do reszty stada. Ale już teraz garnie się do człowieka. Jest niezwykle ufnym i wrażliwym koniem. 

Jeszcze raz dziękuję w imieniu własnym i Nataszy!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Nataszy, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Nataszę zobaczyłem, kiedy przyjechałem do handlarza rozliczyć się za Białego. Stała tam, potwornie chuda, wyniszczona, ze zmatowiałą sierścią. Aż żal patrzeć. Widać, że kiedyś była piękna, ale teraz tylko w jej oczach pozostał dawny blask. Podchodzę bliżej i wyciągam rękę, ale Natasza nie chce na mnie spojrzeć. Odwraca się od ludzi. Zupełnie jakby sama wstydziła się tego, jak teraz wygląda.

Natasza jeszcze niedawno pracowała w szkółce jeździeckiej. Pracowała bardzo ciężko, szczególnie w weekendy, kiedy zjeżdża tu mnóstwo osób – dzieci, nastolatków, dorosłych. Przez wiele lat dobrze zarabiała dla właściciela. Na dodatek rodziła źrebaki, na których właściciel też zarabiał.

Ale teraz Natasza jest już stara. Ma ponad dwadzieścia lat i nie ma już siły wozić ludzi ani nie może już rodzić. Ale zamiast wysłać klacz na łąki, na zasłużoną emeryturę, właściciel stajni sprzedał ją handlarzowi.  W ten sposób ostatni raz Natasza zarobiła dla niego pieniądze.  

Nie będę tego nawet komentował, bo to co musiałbym powiedzieć, nie nadaje się do publikacji.

Natasza jest potwornie chuda. Nie wiem, czy do takiego stanu doprowadzono ją jeszcze w szkółce jeździeckiej, czy już u handlarza. Mimo to handlarz nie chce czekać ze sprzedaniem jej do rzeźni, choć zazwyczaj woli takie chude konie najpierw podtuczyć. Mówi, że ma pilne wydatki i na piątek potrzebuje gotówki, więc odwozi ją jeszcze dziś.  

Nie ma szans, żebym dziś za nią zapłacił. A handlarz nie chce w ogóle rozmawiać o jakimkolwiek dłuższym terminie. W końcu proponuję mu 500 zł więcej niż cena jaką mi podał, czyli razem 7400 zł i to go przekonuje. Zadzwonił przy mnie i odwołał transport, bo chciałem mieć pewność że nie zmieni zdania kiedy wyjdę za bramę.

Do tej pory wpłaciliście już 7150 złotych.  Ale do końca dnia musimy uzbierać jeszcze 250 złotych

Mamy bardzo mało czasu. Dlatego proszę Was tym razem o każdą możliwą wpłatę. Nawet złotówkę. Każda złotówka w tej chwili się liczy.

Przekaż darowiznę z hasłem natasza  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ NATASZĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

NATASZA

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

pożegnaliśmy oliwka… odszedł zupełnie niespodziewanie

Drodzy Państwo, mam bardzo, bardzo smutną wiadomość. Odszedł od nas Oliwek.

Nie znamy przyczyny jego śmierci. Jednego dnia wieczorem był zupełnie zdrowy, nie było żadnych niepokojących objawów. Następnego dnia rano już nie żył. 

Oliwek był staruszkiem, przyjechał do mnie mocno wychudzony, ale miał apetyt, przybierał na wadze i jego ogólny stan bardzo się poprawił. Również pani weterynarz, która niedawno była u nas, nie zauważyła nic niepokojącego. Jego śmierć była całkowitym zaskoczeniem… 

Będzie mi Cię brakowało, Oliwku 🖤

Kilka dni temu nasze zwierzaki odwiedziła pani weterynarz. Tym razem zajęła się piłowaniem zębów naszych podopiecznych. Jest to zabieg, który należy wykonywać regularnie, ponieważ w przeciwnym wypadku ostre krawędzie zębów zaczynają ranić wnętrze pyska. Oprócz bólu powoduje to też problemy z jedzeniem i brak przybierania na wadze. 

Piłowanie zębów wygląda może strasznie, ale jest całkowicie bezbolesne a tuż po zabiegu zwierzę odczuwa ogromną ulgę!

A na filmiku – Oliwek 🙂

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

To jest filmik sprzed kilku dni, kiedy jeszcze na łące leżały resztki śniegu. Kiedy słonko zaczęło mocno przygrzewać, wszystkie zwierzaki wyraźnie rozkoszowały się jego promieniami. Zupełnie, jakby przeczuwały nadchodzącą wiosnę.

Oliwek też wygrzewa swoje stare kości. A mimo wieku i mimo tego, w jakim stanie był kiedy się u nas zjawił, teraz stał się całkiem zażywnym dziadkiem. Próbuje nawet kopać i i ustawiać inne kucyki po kątach 😃

Film z piątku z serii Z kamerą wśród zwierząt. W rolach głównych Oliwek, Miłek, Paszczak, Gapcio, Śnieżka i Śmiałek.

My wszyscy w Starym Polesiu czekamy na wiosnę.

Słonka nam potrzeba. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Nasza wesoła ekipa na pastwisku.

W roli głównej niedawno uratowany przez Was Oliwek. Widać, że mimo wieku jest w całkiem dobrej formie i nie zamierza ustępować z drogi młodziakom 😈🐴

A to dopiero początek. Zobaczymy co będzie, jak na dobrej paszy i witaminkach 🍎🍏🍎nabierze sił…

Oliwek i reszta tego towarzystwa żyją tylko dzięki Wam. Dziękujemy Wam bardzo – ja i kucyki!

Drodzy Państwo, Oliwek już przyjechał do Starego Polesia! 

Kucyk jest jeszcze trochę trochę niespokojny, ale myślę, że szybko dojdzie do siebie i zaprzyjaźni się z resztą stada. Już teraz nawołuje pozostałe konie. 

Dziękuję Wam bardzo za uratowanie tego końskiego dziadka. Dzięki wam Oliwek spędzi ostatnie lata swojego życia na łące, zadbany, dobrze odżywiony i w otoczeniu przyjaciół. Dziękuję! 

Na bieżąco będę Was informować o tym, co dzieje się u Oliwka.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

12 stycznia 2023

Drodzy Państwo, kolejny słodki dziadek został uratowany dzięki Waszej pomocy. Dziękuję w imieniu Oliwka i swoim za hojną i szybką pomoc. Oliwek lada chwila do mnie przyjedzie. 

tel 502 064 387

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Oliwka, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ ZALICZKI POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Wyjeżdżałem już od handlarza, gdy na podwórze wtoczył się stary samochód i po chwili sprowadzono na podwórze koślawego konika. Uwiązano go liną do stalowej rury, gdzie czekał, aż wybiorą dla niego miejsce w oborze.

Oliwek kręcił się nerwowo i co chwila zanosił się długim, żałosnym rżeniem. Pobrzękując łańcuchem, którym połatano jego stary kantar, wyglądał ratunku. Nawoływał cały czas. W jego starych oczach widać było tylko rozpacz. I strach. Tak, ogromny strach zagubionego zwierzęcia, które nie rozumie, co się stało, że stracił dom, a za chwilę straci i życie. Tuptał w miejscu, przestępując z nogi na nogę, waląc zaniedbanymi kopytami o beton. Nie reagował, gdy do niego mówiłem by go uspokoić, nie chciał wziąć z ręki marchewki. Zestresowany i zdenerwowany nic nie chciał. I tylko handlarz coraz bardziej poirytowany głośnym zachowaniem Oliwka, spoglądał na bat oparty o burtę starego, rzeźnickiego samochodu.

Widok tego starego konia, którego ludzie pozbyli się jak zużytego śmiecia sprzedając rzeźnikowi, był przejmujący. Oliwek ma bardzo wiele lat, jest wyniszczony i zaniedbany. Służył latami, a teraz ludzie skazali go na zabicie, bo stał się nieprzydatny. Patrzyłem na niego bijąc się z myślami co mam zrobić. Choć nie jest duży, to nikt go za darmo nie odda, trzeba go wykupić. Jeśli się uda to również przebadać, leczyć, wyprowadzić kopyta, odkarmić… duże koszty. Ale jak miałem odejść i nawet nie spróbować? Gdy spytałem o cenę, handlarz zaśmiał się tylko, że „znowu trupa chcę kupić”.

Handlarz za jego życie, transport i za to, że poczeka na spłatę, chce 2550 zł, ale w czwartek muszę wpłacić zaliczkę 550 zł. Nie wiem, czy się uda ją zebrać, bo przecież i inne konie czekają na ratunek, a czasu tyle co nic, ale muszę spróbować.

Drodzy Państwo wiem, że wszystko jest tak bardzo pilne, ale popatrzcie na te zdjęcia. Ten stary koń nie pójdzie w dobre ręce, jeśli nie my to kupi go tylko rzeźnia. Proszę o pomoc dla Oliwka. Każda złotówka przybliży go do szansy na życie.

Przekaż darowiznę z hasłem OLIWEK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Oliwek

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

OLIWEK

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

TWOJA POMOC RATUJE IM ŻYCIE
Bardzo dziękuję za wsparcie

PLUSZOWY I KALINKA W SWOIM WYMARZONYM DOMU ADOPCYJNYM cieszą się piękną pogodą i świeżą trawką!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Aktualizacja 02.06.2023
Drodzy państwo,
jakiś czas temu do swojego wymarzonego domu adopcyjnego wyjechał Pluszowy i Kalinka. Oboje bardzo dobrze się aklimatyzują. Nawiązała się między nimi przyjaźń i stali się dla siebie oparciem w codziennym życiu. Na miejscu dodatkowo okazało się, że Kalinka bardzo lubi towarzystwo kotów, co możecie zobaczyć na filmie.
Teraz te uratowane dzięki Wam kucyki delektują się świeżą, zieloną trawą i ciepłą, słoneczną pogodą. Trafiły do domu w którym będą mogły zapomnieć o swojej przeszłości i cieszyć się tym co nadejdzie.
Dziękujemy Wam za to z całych sił!

Drodzy Państwo Kalinka już jest u mnie. Był problem z transportem, ale szczęśliwie udało się ją w piątek wieczorem przywieźć. 

Kalinka jest już bezpieczna i ostanie dwa dni spędziła z uratowanym Śnieżkiem. Zaraz po niedzieli przyjedzie pani weterynarz obejrzeć jej plecy. Pewnie będzie potrzebne leczenie i może jakaś rehabilitacja.

Kalinka ma dobry apetyt i myślę że jakoś doprowadzimy ją formy.

Bardzo Wam dziękuję za pomoc dla Kalinki. Tylko dzięki Wam ta dziewczynka żyje i wkrótce będzie leczona. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Kalinki, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Kalinka stoi przywiązana w szopie handlarza i stara się być grzeczna. Może tym razem zasłuży na to, żeby nikt jej nie bił?

Nie, to nie handlarz bije Kalinkę. I to nie handlarz jest winien, że Kalinka ma zostać zabita i przerobiona na mięso. Winny jest poprzedni właściciel Kalinki, który ją tu przywiózł i skazał na śmierć.

Kalinka jest młodą, ładną, niedużą kucką. Mieszkała na niewielkiej farmie, stworzonej jako atrakcja dla dzieci z przedszkoli i szkół, które przyjeżdżały tu regularnie na wycieczki. Oprócz owieczek, gąsek i innych zwierząt gospodarskich, właściciel kupił na farmę również kucyka. Kalinkę.

Zadaniem Kalinki było wożenie na grzbiecie dzieci. Przejażdżka na kucyku była jedną z głównych atrakcji wycieczki.

Nikt nie przewidział ani nie sprawdził przed zakupem, że Kalinka ma bardzo chore plecy. Może zwyrodnienie kręgosłupa, a może przebyta wcześniej kontuzja sprawiły, że każdy dotyk do pleców Kalinki powoduje nieznośny ból. Kiedy przesuwam rękę wzdłuż jej grzbietu, Kalinka tak ugina plecy, że niemal przysiada. Ale właściciel farmy tego nie widział lub nie chciał widzieć. Kiedy próbował założyć jej na grzbiet siodło, Kalinka brykała, wyrywała się i próbowała się uwolnić od przynoszącego ból ciężaru. W końcu, pokonana przez silniejszego od niej człowieka, chcąc być mimo wszystko grzeczną i posłuszną, akceptowała siodło na grzbiecie i próbowała jakoś to przetrzymać.

Ale każda próba posadzenia na jej grzbiecie dziecka powodowała tak ogromny ból, że Kalinka nie była w stanie go znieść. Za wszelką cenę próbowała pozbyć się ciężaru powodującego cierpienie. Dlatego brykała. Była nieposłuszna – jak mówił właściciel. A nieposłuszne konie można szybko doprowadzić do posłuszeństwa batem. Dlatego właściciel postawił sobie za punkt honoru, że „złamie” kuckę i zmusi do posłuszeństwa. Zakładał jej siodło, obciążał workiem wypełnionym owsem i kiedy Kalinka pod wpływem przeszywającego bólu próbowała pozbyć się ciężaru, jedną ręką trzymał ją mocno za uwiąz, a drugą okładał batem po zadzie. Najpierw w celach edukacyjnych, a potem już ze złości i bezsilności. Kalinka wiedziała, że powinna stać bez ruchu, bardzo chciała być grzecznym i posłusznym kucykiem, ale ból pleców był silniejszy od niej i od razów zadanych batem.

Właściciel nie chciał się poddać, ale po dłuższym czasie takich „treningów” zrezygnował. Stwierdził, że Kalinka jest nieobliczalna, nieposłuszna i nie chce się zmienić. Dlatego postanowił się jej pozbyć. Ale sprzedaż kucki nie akceptującej siodła i jeźdźca nie jest łatwa. A na pewno nie dostanie się za nią dobrej kwoty. Więc najprostszym sposobem było odwiezienie Kalinki do handlarza koni rzeźnych. Tam od ręki można pozbyć się problemu i gotówkę też dostaje się od ręki.

W ten sposób Kalinka trafiła tu, do szopy handlarza. Boi się, że znowu założą jej siodło na grzbiet, będzie bolało, znowu będzie niegrzeczna, a potem dostanie batem po zadzie. Dlatego kiedy dotykam ją do pleców, Kalinka ugina mocno plecy a potem patrzy na mnie z lękiem. Czy ukaram ją za to, że jest niegrzeczna? Że nie stoi bez ruchu i nie daje się głaskać?

Widzę, jak bardzo bolesne są jej plecy nawet przy lekkim dotyku. Nie chcę nawet myśleć, co musiała znosić gdy sadzano jej na grzbiecie dziecko lub kładziono ciężki worek. Szybko cofam rękę, kucam przy Kalince i próbuję ją uspokoić. Ale z oczu Kalinki nie znika strach.

Jeśli uda nam się zebrać pieniądze na wykupienie Kalinki, zrobię wszystko aby zdiagnozować przyczynę bólu i pozbyć się go, a przynajmniej zminimalizować. Nie będzie już musiała znosić cierpienia i nikt nie będzie jej zmuszał do akceptacji siodła i jeźdźca. I może uwierzy, że nie musi już być grzeczna i posłuszna. Że może być po prostu sobą.

Handlarz chce za Kalinkę 3200 zł. I nie zgadza się na niewielką zaliczkę. Połowę tych pieniędzy chce jeszcze dziś. Nie rozumiem dlaczego tak dużo, a handlarz nie ma ochoty tłumaczyć. Ale to on dyktuje tu warunki i dobrze o tym wie. Czyli jeszcze dziś muszę mu wpłacić 1600 złotych… To bardzo dużo. Nie wiem, jak zbiorę te pieniądze. Ale nie chcę się poddać. Dlatego proszę Was, pomóżcie, jeśli tylko możecie. Być może wspólnymi siłami damy radę…

 

Przekaż darowiznę z hasłem kalinka  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję kalinkę

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

kAlinka

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Bajka i Klaudynka przeprowdziły się dziś do domu adopcyjnego. Chyba im się podoba ;)

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Bajka i Kaludynka znalazły wspaniały dom adopcyjny! I to niedaleko od nas, w okolicach Czosnowa, czyli będę mógł często je odwiedzać. Dziś właśnie była przeprowadzka i nowy dom bardzo się obu dziewczynom spodobał 😉

Do swojej wyłącznej dyspozycji obie klaczki dostały dwa pastwiska pełne soczystej zielonej trawy, każde o powierzchni 8000 m2. Na jednym właśnie je widzicie a drugie takie samo właśnie jest przygotowywane. Do tego specjalnie dla nich zbudowana stajenka i na każdym pastwisku jeziorko… W takich warunkach to można żyć!

Bajka i Klaudynka mogą cieszyć się tą przestrzenią, słońcem, trawą i wolnością tylko dzięki Wam! 

Uratowana przez Was Bajka jest już u nas, w Starym Polesiu. Zobaczcie sami, jak bardzo jest przyjazna i ufna. Szuka kontaktu z człowiekiem i z przyjemnością stoi tu ze mną, choć nie mam dla niej żadnych smakołyków. Zachowuje się zupełnie inaczej, niż to było u handlarza, widocznie wyczuwa dobrze klimat miejsca i intencje ludzi. W przeciwieństwie do większości trafiających do mnie koni nie jest też wychudzona ani zaniedbana. Ty bardziej dziwi mnie, że taki koń trafił do handlarza koni rzeźnych. Ale najważniejsze, że Bajeczka jest już bezpieczna. Mam nadzieję, że szybko się zaaklimatyzuje i poczuje jak w domu. Dziękuję Wam bardzo bardzo mocno za to, że ją uratowaliście. Tylko dzięki Wam Bajka jest tu z nami i nic już jej nie grozi. Dziękuję!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Bajki, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Niemal o północy podjeżdżam pod bramę handlarza, żeby zapłacić za uratowaną przez Was Zosię. Chcę mieć pewność, że już jest bezpieczna i że na rano mogę umawiać transport. Handlarz czeka na mnie w otwartej bramie. Wygląda na to, że tym razem nie chce mnie wpuścić podwórko. Poczułem wewnętrzny niepokój, jakby coś mi mówiło, żeby sprawdzić, co się tam dzieje. Więc daję mu umówioną kwotę i podczas gdy handlarz skrupulatnie liczy pieniądze, staram się zajrzeć mu przez ramię do środka. A tam, w ciemności, widzę zarys sylwetki niedużego konia. 

A co to za koń tam w środku? – Pytam.

Nic ciekawego. Nie na sprzedaż – warknął i próbuje zamknąć mi bramę przed nosem. Więc tym bardziej wydaje mi się dziwne, że u handlarza jest koń nie do sprzedania. I że w środku nocy stoi na dworze. Więc nie odpuszczam. Mówię, że może i koń nie jest na sprzedaż, ale jak dobrze zapłacę to jednak będzie. Argument pieniędzy zawsze dobrze działał na handlarza. Tym razem też. Odsunął się więc robiąc mi przejście i wpuścił do środka.

Kiedy podchodzę bliżej, widzę ją. Stoi na zamarzającym błocie uwiązana sznurem do płotu. Konik polski, klaczka. Na szyi, zupełnie nie rozumiem dlaczego, ma stare, ciężkie, drewniane chomąto. Nie stoi w miejscu, cały czas drepcze, oddycha szybko rozdymając chrapy i wypuszczając kłęby białej pary w mroźne nocne powietrze. Po wyrazie jej oczu i po całym zachowaniu widać, że klaczka się boi. Bardzo boi. Ale w przeciwieństwie do wielu innych koni, które tu widziałem, nie ma w niej rezygnacji. Mam wrażenie, że wie co to za miejsce, ale nie chce poddać się bez walki.

W myślach nazywam ją Bajka.

Nie podchodź pan bliżej, to wściekłe takie – mówi handlarz i spluwa. – Strach podejść. Dziś ją przywieźli, z przyczepy nie chciała wyjść. A jak ją żeśmy batem próbowali pognać to dęba mi stanęła prawie nad głową. To kazałem ją chłopakom potrzymać a sam kilka batów jej dałem, żeby się nauczyła respektu. No i wyszła w końcu z przyczepy, ale jak już była na ziemi to tak mnie kopła, że daj pan spokój. Prawie chodzić nie mogę. No to sobie pomyślałem, zobaczysz ty, nauczysz się suko. Żeśmy ją do płotu przywiązali tu na dworze, na mrozie postoisz to odechce ci się kopać. Ale cały czas dęba stawała, mało płota nie rozwaliła. No to chomąto przyniosłem takie stare, walało się tu na podwórzu. Na szyję jej żeśmy założyli, to już nie ma siły się wspinać.

Mówię handlarzowi, że to nie jest dobry pomysł trzymać ją w nocy na mrozie, bo zachoruje i padnie, a on straci pieniądze (wiem, że inne argumenty nie podziałają). Nie padnie, hehe. Nie zdąży – odpowiada handlarzJutro jedzie do rzeźni. Nie będę tu k…wy trzymać. Nauczkę dostanie. Prawie chodzić nie mogę, tak mnie kopła, widzisz pan? To mówię sobie, suko, jutro już nie żyjesz. I od razu zadzwoniłem do rzeźni, niech ją jutro biorą. Niech ma za swoje. Nawet mnie pan nie proś, postanowione.

 

W ciemności Bajka błyska białkami przerażonych oczu. Nadal drepcze, buntuje się, pewnie chciałaby stanąć dęba, ale ciężkie chomąto jej na to nie pozwala. Mimo to pozwala mi podejść do siebie trochę i wącha moją rękę, wydmuchując na nią kłęby białej pary. Ale już za chwile odskakuje na tyle, na ile pozwala jej sznur i wpatruje się we mnie rozszerzonymi ze strachu oczami.

Widzę, że handlarz jest wściekły i zawzięty. Ale wiem, że jest jeden argument, który może podziałać. Proponuję, że zapłacę 500 złotych więcej niż rzeźnia. Handlarz nie chce rozmawiać. Nie słyszysz pan, postanowione! Jutro jedzie, suka. A dziś sobie tu postoi.

Czuję się kompletnie bezradny, ale wiem, że pieniądze mają swoją moc. Kwestia tylko, ile. Dam panu o 1500 złotych więcej niż rzeźnia płaci –          mówię. Błysk oka handlarza pokazuje, że miałem rację. Więc wykorzystuję to i mówię dalej: tylko warunek taki, że potrzebuję parę dni.

Biznes to biznes. Handlarz zgadza się, widocznie skalkulował sobie, że jednak warto, pieniądze na drodze nie leżą. Więc jeszcze dodaję jeden warunek: tylko pan ją schowa do obory, niech nie stoi na mrozie bo chorego konia nie potrzebuję. Handlarz potakuje. Ale wcale nie mam pewności, że to zrobi.

Jeśli chcemy uratować Bajkę, musimy zapłacić za nią 7600 złotych. Do tej pory udało się już zebrać aż 3900 złotych. Pozostałe 3700 złotych musimy wpłacić w piątek wieczorem. Bardzo mało czasu nam zostało.

Proszę, pomóżcie uratować Bajkę przed śmiercią pod rzeźnickim nożem. Czasu jest bardzo mało, ale jeśli będziemy działać razem, mamy szansę! Proszę o każdą możliwą wpłatę. Jeśli nie możesz więcej, wpłać chociaż 5 lub 10 złotych. Jeśli wiele osób to zrobi, uratujemy Bajkę.

 

Przekaż darowiznę z hasłem bajka  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję bajkę

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

bajka

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

SIWY pojechał do domu adopcyjnego! Niech mu będzie jak najlepiej

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Siwek właśnie do mnie przyjechał. To bardzo ładny, mimo że trochę brudny i wychudzony koń.

Zaskoczył mnie dziś swoją grzecznością. Jak mu robiłem zdjęcia u handlarza, jakiś czas temu, to  kładł uszy po sobie i był w bojowym nastawieniu. Pewnie to było spowodowane stresem i złym traktowaniem przez handlarza, pewnie biciem. Ale tutaj u mnie jest dużo spokojniejszy i przyjacielski. Okazało się, że to całkiem miły koń.

Siwek żyje i dziękuje Wam za uratowanie życia. Na dowód tego na filmiku chucha w kamerkę.

02.12.2022   

Drodzy Państwo, wczoraj uzbierała się cała kwota dla Siwka. A brakowało bardzo dużo, bo aż 2900 zł. Jeszcze rano bardzo słabo to wyglądało ale później zaczęły spływać darowizny. Jedna Pani, która mnie wspiera od początku mojej działalności spłaciła większość brakującej kwoty dla Siwka, i bardzo jej w tym miejscu dziękuję. Ale też było bardzo dużo wpłat mniejszych kwot. I za te też bardzo dziękuję. Wiadomo, że każdy pomaga na miarę swoich możliwości.

Najważniejsze jest to, że razem możemy robić cuda. Tak jak wczoraj – uratowaliśmy Siwka. 

Dziękuję jeszcze raz i życzę miłego dnia

Marek
tel 502 064 387

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Siwka, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA spłatę POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Historia Siwka pisana jest chciwością. I wyrachowaniem. Przestał zarabiać, nie ma prawa żyć. Nikt go już nie potrzebuje. Stary, kulawy i zbędny, stanął w oborze u handlarza. Tęskni za tym, co było kiedyś, a co nigdy już nie wróci. Za swoim domem, za przyjaciółmi, za porannym obrokiem i odpoczynkiem wieczorem. Pewnie nie tęskno mu tylko za godzinami pracy, chociaż kto go tam wie? Przecież innego życia nigdy nie zaznał. Od zawsze posłusznie wykonywał polecenia, gdy próbował się buntować, batem doprowadzano go do porządku. Przecież koń ma zarabiać na pana i nie sprawiać kłopotów.
Handlarz mówi, że Siwek chodził pod siodłem i w zaprzęgu. Po deptaku uzdrowiskowej miejscowości ciągnął bryczkę. Ile w tym prawdy, nie wiadomo, bo on zawsze mówi to samo. Że koń grzeczny, że zdrowy, że może zarabiać na ludzi. Ale widzę, że Siwy nie może zarabiać, idąc powłóczy tylnymi nogami, kuleje, gdy się zatrzyma bolą go tak, że przestępuje co chwilę. Trudno mu nawet stać, więc jak miałby pracować? Skazano go na rzeź, bo się zestarzał, a chciwość sprawiła, że właściciel wolał wziąć nowe zwierzę, niż leczyć i karmić stare.

Starość jest nieekonomiczna. Zupełnie się nie opłaca.

Siwek nie urodził się po to, by stać się bezużyteczny i zbędnym, ale teraz takie życie przypadło mu w udziale. Nie miał na to wpływu, tak jak dziś nie ma żadnej możliwości wykpić się śmierci. Nie oszuka starości, choć by nie wiem, jak się starał. Udawanie młodszego zupełnie mu nie wychodzi. Słaba, rzadka sierść, mało mięśni, dużo kości. Ma ponad 20 lat, spracowany grzbiet, popuchnięte nogi, a na ścięgnach bruzdy po wielu urazach. Nigdy nie będzie już młody ani zdrowy. Nigdy też na nikogo już nie zarobi, więc jedyne co go czeka, to wywóz na rzeź.

Nie wiem, czy uda mu się pomóc, ale bardzo mi go szkoda. On niedowidzi, boi się wszystkiego. Jest niedołężny, niechciany, stary i bez szansy na życie. Po latach zarabiania na pana, nie ma koło niego nikogo kogo by choć odrobinę obchodził. Nie ma nikogo, kto by się o niego martwił, dbał, troszczył. Został zupełnie sam.

Cena wraz z transportem do mojej stajni to 6800 zł. Nie jest wygórowana, bo choć to duży koń to w słabej kondycji. Ale te 6800 zł też nie mało do zebrania, a takie zwykłe konie jak Siwek, nie budzą litości.

Wczoraj udało się uzbierać aż 1500 zł. Bardzo Wam dziękuję za pomoc. Pozostałą kwotę 5300 zł muszę uzbierać do następnego czwartku. 

Bardzo bym chciał, by ten biedny koń żył, by miał godne warunki na starość.
Zasługuje na to.

Przekaż darowiznę z hasłem SIWEK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

SIWEK

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

SIWEK

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

W sobotę mieliśmy u nas bardzo miłych gości. Wszystkie koniki były grzeczne. Nawet psociuch Gumiś nikogo nie ugryzł.

Korzystając ze wspaniałej zimowej pogody przyjechała do nas w gości bardzo miła rodzina. Wiadomo, że oglądanie filmów i zdjęć to nie to samo co głaskanie i przytulanie tych wspaniałych zwierzaków. Wśród naszych koni tego dnia najbardziej towarzyskie były: Sówka, Pusia, Pomponik, Gumiś, Księżna, Oliwek, Piotruś i Pawełek oraz Śnieżynka. Bardzo mnie cieszy, że ostatnio uratowana Bajka też bardzo garnęła się do gości. Widać, że dobrze jej robi kontakt z ludźmi i innymi szczęśliwymi i bezpiecznymi zwierzętami.

Przy okazji chciałbym Wam jeszcze raz podziękować za pomoc w ich ratowaniu. Całe to stado, które tu widzicie, żyje i ma się dobrze tylko i wyłącznie dzięki Waszej pomocy!

Przekaż darowiznę z hasłem pomagam  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

pomagam

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

RAZEM

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet