Jasio z dnia na dzień nabiera zaufania. Jeszcze z tydzień i sam będzie podchodził do głaskania.

21 czerwca

Jasio z dnia na dzień nabiera zaufania. Widzi, że tu nie biją, i że inne osiołki śmiało podchodzą. Widać po nim, że ma chęć. Jeszcze troszkę, myślę, że z tydzień i sam będzie się łasił. Potrzeba mu trochę czasu po tych traumatycznych doświadczeniach.

Ale po za tym wszystko z nim dobrze. Miał już u nas zrobione kopytka przez kowala.

Widać też że muchy mu bardzo dokuczają, tak jak i reszcie stada. Popsikaliśmy to towarzystwo ale i tak nie jest lekko.

Ale nie ma co narzekać. Jest ładna słoneczna pogoda, zwierzyniec w miarę zdrowy. 

Pozdrawiamy 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

19 czerwca 2023. 

Drodzy Państwo, na dobry początek tygodnia mam dla Was wspaniałe wieści! Jasio, którego uratowaliście kilka dni temu, jest już u mnie, w Starym Polesiu i zaczyna zaprzyjaźniać się ze stadem.

W jego zachowaniu nie ma ani trochę agresji. Widać od razu, że to, jak zachowywał się u poprzedniego właściciela, było po prostu rozpaczliwą próbą obrony. Oczywiście na wszelki wypadek na razie będę miał go trochę bardziej na oku. Będę obserwować, czy nie ma skłonności do tego typu zachowań, na przykład do kopania. Ale w tej chwili wszystko mi podpowiada, że u nas Jasio będzie tak samo miłym osiołkiem jak cała reszta naszego stada.

Bardzo wam dziękuję za wszystko, co zrobiliście aby uratować Jasia od losu, na jaki został skazany. Dzięki Wam zamiast do rzeźni Jasio przyjechał tu, gdzie będzie traktowany z miłością i szacunkiem, na jakie zasługuje. Jesteście wspaniali!

Uratowany 14 czerwca 2023

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Drodzy Państwo, zebraliśmy wspólnie w ciągu jednego dnia nawet więcej niż było potrzebne żeby uratować Jasia! Tak, że zapłaciłem za niego i jeszcze zostało tyle, że powinno starczyć mi na siano do końca miesiąca.

To jest naprawdę trudne do uwierzenia, ale jednak się wydarzyło. Kolejny raz pokazaliście, że nie zostawicie bezbronnej istoty w potrzebie, choćby szanse na jej ocalenie były znikome. Tylko dzięki Wam, dzięki takiej niesamowitej postawie, możliwe jest to, co wspólnie robimy. Dziękuję za wszystko i dziękuję każdemu kto dołożył chociaż złotówkę, bo wiem jak wiele to Was często kosztuje. 

Jasio już niedługo będzie w Starym Polesiu. Musiałem zorganizować transport z samego rana. Trochę mi się zeszło, ale w końcu udało mi się znaleźć kogoś kto był od ręki dostępny  i mógł pojechać po Jasia. Teraz czekamy na niego i jak tylko przyjedzie, powiem w jakiej jest formie fizycznej i psychicznej. U handlarza nie miałem szansy spędzić z nim więcej czasu, więc wiele rzeczy dopiero teraz się okaże. Dam Wam znać tak szybko, jak to będzie możliwe.

Dziękuję Wam! Jasio będzie żył i już nikt nigdy nie będzie go bić.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Jasia, oraz inne działania statutowe fundacji.

Czy to się nigdy nie skończy?

Sobota, wczesny ranek. Jechałem do handlarza żeby dopilnować odebrania i transportu Mirabelka, którego z trudem i poświęceniem ratowaliście w ciągu ostatnich dni. I przepełniała mnie ogromna radość. Udało się to, co było prawie niemożliwe – już kupiony przez rzeźnię i załadowany na samochód kucyk dostał od Was nowe życie. Będzie żył!

Tak bardzo się cieszyłem, że po tylu dniach, które dla mnie i dla Was były pełne ogromnego stresu i napięcia, w końcu trochę odpoczniemy.

I bardzo się myliłem.

Brama była otwarta, więc wjechałem od razu na błotniste podwórko. Handlarza nie było. Zacząłem szukać go po komórkach i oborach.

I w jednej z nich, niskiej i brudnej starej chlewni, znalazłem Jasia. Mały osiołek przywiązany sznurem do zardzewiałej kraty spojrzał na mnie smutnym spojrzeniem. Tak smutnym, że pęka serce.

Wtedy na podwórzu pojawił się handlarz. Kiedy zobaczył mnie w wejściu do obory, jego przepita twarz stała się czerwona ze złości.

Jeszcze jednego pan nie zabrałeś a drugiego szukasz? – warknął ze złością a odpychając mnie na bok zatrzasnął drzwi obory i zaryglował skoblem – Ten nie na sprzedaż.  Żreć dostawał a wredny był jak sku…syn – wycedził przez zęby i splunął.

A do ostatniej chwili, zanim drzwi zamknęły się całkiem, Jasio patrzył na mnie błagalnie. Albo może tylko mi się wydawało?

Jasia dostał handlarz od szwagra. Za darmo i z butelką wódki. Ale pod jednym warunkiem. Jasio ma w ciągu trzech dni trafić prosto do rzeźni, nigdzie indziej. Bo był młody i silny, a do tego niewdzięczny i wredny. Nie pozwalał się bić. Bronił się. I ostatnim razem kiedy pijany szwagier przyszedł do niego z batem w ręku, Jasio kopnął go tak mocno, że złamał i bat, i rękę szwagra.

Więc dostał wyrok.

Czasem lepiej jest znosić upokorzenia, a nawet bicie, bo próba obrony kończy się jeszcze gorzej…

Ostatecznie częściowo przekonałem handlarza. Argumentem, który zawsze na niego działa, czyli pieniędzmi. Ostatecznie sytuacja wygląda tak: dałem handlarzowi 150 zł, które zostały mi ze zbiórki na Mirabelka i miałem je ze sobą. I jeśli przywiozę handlarzowi jeszcze dziś  4350 zł, mogę zabrać Jasia, a handlarz ma nadzieję, że szwagier się tego po prostu nie dowie. Jeśli nie, trzy dni mijają i szwagier musi widzieć, że Jasia już nie ma. Więc rzeźnia i śmierć. Tym razem nie da się przedłużyć terminu.

Wiem. Ledwo zebraliśmy na Mirabelka. Zrobiliście wszystko co mogliście. Wyskrobaliście ostatnie pieniądze, czasem naprawdę odejmując sobie od ust. Nie wiem, co będzie.

Przekaż darowiznę z hasłem jasio na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Jasio

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

JASIO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Złotek, Pusia, Zosia i Lucek mieszkają u pana Czarka. Mają tam pełen wypas. Można śmiało powiedzieć, że mieszkają w domu, a nie w stajni.

Pan Czarek z rodziną pomaga naszej fundacji praktycznie od początku jej działalności. 

Wspiera nas finansowo i przywozi prezenty dla zwierzaków. Wybudował też stajnię, specjalnie po to żeby adoptować dwa osiołki i dwa kucyki. Stajnia to nie do końca dobre słowo, ja bym to raczej nazwał domem. Zresztą zobaczcie sami na zdjęciach jak tam ładnie i przytulnie. Pan Czarek ma tam zamontowane kamerki, dzięki temu widać jak im tam dobrze. Śpią wyciągnięte jak w łóżku. Wystraszony zwierzak nigdy się tak nie położy, bo musi być gotowy do ucieczki lub walki. A tutaj to mają pełne bezpieczeństwo i relaks. Po prostu raj na ziemi. 

Zawsze szkoda mi oddawać uratowane zwierzęta do adopcji. Ale wiem, ze w nowych domach adopcyjnych będą miały lepiej niż u mnie. U mnie są pojedynczym koniem w stadzie pięćdziesięciu innych i nie mam tyle czasu, żeby każdego przytulić pogłaskać i rozczesać. A tam są ukochanymi jedynymi słodziakami.

Chciałbym w tym miejscu podziękować panu Czarkowi i jego rodzinie za pomoc dla Zosi, Pusi, Złotka i Lucusia.

Po ostatnim filmiku, który nagrałem wspólnie ze Złotkiem, odezwały się osoby, które chcą mu dać dom. W ten sposób Złotek niedługo nas opuści, ale wyprowadzi się do bardzo przyjemnego miejsca, gdzie będzie zadbany i być może nawet rozpieszczany 😉

Szkoda mi rozstawać się ze Złotkiem, ale to konieczne, jeśli mam ratować kolejne konie. Gdybym tego nie robił, szybko zabrakłoby miejsca. Dlatego szukam nowych domów dla wielu spośród moich podopiecznych.

Złotek będzie miał takie życie, na jakie zasługują kucyki. A to wszystko dzięki Wam, Waszej wrażliwości na cierpienie i Waszym wielkim sercom. Dziękuję Wam za to w imieniu Złotka i moim!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Uratowany przez Was dwa miesiące temu Złotek czuje się u nas świetnie i humor mu dopisuje. W stadzie jest lubiany i dogaduje się z każdym. To naprawdę przesympatyczny i śliczny kucyk. 

Dla Złotka i dla innych uratowanych przez Was zwierzaków szukam teraz domów adopcyjnych. Robię to z ciężkim sercem, bo bardzo je wszystkie lubię i chciałbym każdego z nich zatrzymać u siebie. Ale wtedy musiałbym zrezygnować z ratowania kolejnych zwierząt, bo już teraz robi nam się tu bardzo ciasno. 

Dlatego jeśli chcecie dać dom i opiekę któremuś z moich zwierząt i macie do tego odpowiednie warunki, dzwońcie do mnie. Oczywiście kucyki i osiołki potrzebują towarzystwa, więc jeśli nie macie żadnego do tej pory, wchodzi w grę adopcja dwóch zwierzaków razem.

PS. Sówki nie oddam, choć czasem jest nieznośna 😛

Złotek już do mnie przyjechał. To wspaniały, piękny i bardzo miły kucyk. A do tego bardzo przyjacielski i kontaktowy.

Łazi za mną jak psiaczek.

Widać od razu że to okaz zdrowia, ale i tak obejrzy go pani weterynarz, która będzie w najbliższy poniedziałek.

Bardzo Wam, razem ze Złotkiem dziękujemy za pomoc.

Tylko dzięki Wam ten słodziak żyje i jest bezpieczny u mnie w Starym Polesiu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Złotka, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA spłatę POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

W oborze jest tak ciemno, że żeby cokolwiek zobaczyć, muszę zapalić latarkę. Jej światło wydobywa z mroku warstwę przegniłej słomy, brudne ściany pokryte pajęczynami i jego – ślicznego, kasztanowatego kucyka z jasną złotą grzywą. Nazywam go Złotek.

Złotek zdziwionym, przerażonym wzrokiem rozgląda się dookoła i nie może zrozumieć, gdzie jest. Do tej pory mieszkał w jasnej, przytulnej stajni, pachnącej sianem i owsem, wypełnionej prychaniem koni i ludzkimi głosami. Teraz wokół jest ciemno i cicho, a zamiast siana i owsa czuć tylko zapach zgniłej słomy, świńskich odchodów i strachu.

Złotek pozwala do siebie podejść. Pozwala się dotknąć i pogłaskać. Widzę, że sprawia mu to ulgę. W jego oczach nadal widać lęk, ale też oczekiwanie. Czy przyszedłem zabrać go stąd? Czy możemy już wracać do domu? 

Złotek nie wie, że stąd nie idzie się do domu. Stąd idzie się tylko na ciężarówkę z rzeźni.

Spędzam ze Złotkiem ponad pół godziny, aż w końcu handlarz wyprasza mnie z obory. To bierzesz go pan czy nie? Tu nie zoo, żeby sobie oglądać.
Co mam odpowiedzieć? Choć nie mam pieniędzy, mówię że biorę, oczywiście. Dziś muszę przelać 750 złotych zaliczki za tego słodziaka.

Już udało nam się wspólnie zebrać 1550 złotych. Brakującą kwotę 2150 muszę wpłacić handlarzowi w poniedziałek.

Nie wiem jeszcze, skąd wezmę pieniądze, które pozwolą ocalić Złotka. Ale mam nadzieję, że tym razem też pomożecie i że się uda. 

Choć wiem, że będzie trudno. Złotek nie jest wychudzony, nie jest chory, nie jest stary ani brzydki. Jest tylko niechciany. Nic więcej.

Przekaż darowiznę z hasłem ZŁotek  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Złotek

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Zlotek

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

WŁAŚNIE PRZERWAŁEM Urwisowi ZABAWĘ Z Jacusiem. A MOŻE TO NIE BYŁA ZABAWA TYLKO WALKA O PRZYWÓDZTWO W STADZIE?

20 czerwca 2023

Właśnie przeszkodziłem Urwisowi i Jacusiowi w zabawie. A może to wcale nie była zabawa tylko ustalanie dominacji i przywództwa w stadzie? To możliwe, bo ta „zabawa” zdecydowanie nie była delikatna. Więc chyba ta druga opcja jest bardziej prawdopodobna…

W każdy razie kiedy przyszedłem Jacuś zostawił Urwisa i od razu przyszedł do mnie na przytulanie i głaskanie. A Urwis jak to Urwis – spogląda z ciekawością, ale podejść do siebie nie da. Muszę jeszcze trochę zapracować na jego zaufanie.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Urwis jest już u nas jakiś czas. Teraz, kiedy nie jest już uwiązany jak to było u handlarza, nie pozwala mi się głaskać ani zbyt blisko podchodzić. Na to widocznie potrzebuje jeszcze czasu. Ale jeśli chodzi o kontakt z innymi zwierzętami, wygląda na to, że już się zaadaptował do nowej sytuacji i nowego stada.

Na razie Urwis wydaje się jeszcze dosyć smutny. Prawdopodobnie tęskni za swoimi utraconymi braćmi. Ich niestety nie będę w stanie mu zwrócić, ale liczę na to, że nasze stado osiołków opiekuje się nim dobrze i że z dnia na dzień Urwis będzie się czuł u nas coraz lepiej.

Dziękuję Wam za to, że Urwis żyje i może być tu z nami. To Wasza zasługa.

19 maja 2023

Drodzy Państwo, to jest Urwis!

Urwis jest już w Starym Polesiu, przyjechał wczoraj. A to jego pierwsze chwile u nas.

Urwis zaczął ot porządnego wytarzania się, co oznacza że poczuł się bezpiecznie 🙂 Teraz będzie miał czas na zapoznanie się z innymi osiołkami ze stada i na znalezienie sobie przyjaciół. 

Urwis żyje i jest tutaj tylko dzięki Wam. Dziękuję Wam z całego serca za to, co zrobiliście dla tego osiołka. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Drodzy Państwo, Urwis jest bezpieczny! Dziękuję Wam bardzo za Waszą pomoc i za to, jak walczyliście o Urwisa. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Urwisa, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota do zebrania:

0 zł

Tym razem się spóźniłem. Dwaj bracia Urwisa już nie żyją. Wczoraj przyjechała tu ciężarówka z rzeźni. Urwis był już na trapie ciężarówki. Ale samochód był już przepełniony i wszystkie trzy osiołki się nie zmieściły. Dwóch braci zabrano, a dla Urwisa wyrok został odroczony. Odroczony do jutra – jutro jest kolejny transport i tym razem handlarz już z wyprzedzeniem zarezerwował dla niego miejsce w ciężarówce.

Urwis patrzy smutnym wzrokiem w dal. Nie ryczy, nie nawołuje braci. Może jakiś zwierzęcy instynkt podpowiada mu, że to już nie ma sensu. A może czuł zapach strachu i śmierci, którym przesiąknięta jest rzeźnicka ciężarówka i dlatego wie, że jego bracia już nie wrócą.

Kiedy podchodzę, Urwis pozwala się pogłaskać. Widzę, że moja obecność przynosi mu ulgę. Po chwili nawet wtula we mnie głowę i tak stoimy aż do momentu, gdy naprawdę muszę już jechać. Kiedy odchodzę, Urwis posłusznie zostaje i odprowadza mnie wzrokiem aż do chwili, kiedy wsiadam do samochodu. W jego oczach jest rozdzierający serce, pozbawiony nadziei smutek.

Wysiadłem z samochodu i wróciłem do Urwisa. Jeszcze raz przytuliłem go mocno i obiecałem, że nie wsiądzie do rzeźnickiej ciężarówki. Że po niego przyjadę.

Urwis jest duży jak na osiołka, więc handlarz chce za niego 4500 zł. Jakimś cudem udało się już zebrać 3500 złotych. Dziś muszę dopłacić brakujące 1000 złotych.

Nie pozwólmy zabić tego osiołka!

Przekaż darowiznę z hasłem URWIS na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Urwisa

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

URWIS
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Toffik i Nosek znaleźli wspólny dom adopcyjny!

19 czerwca 2023

Drodzy Państwo, Tofik i Nosek znaleźli wspólny dom adopcyjny! Do dyspozycji mają duży, porośnięty zieloną trawką teren. Mieszkające tu już wcześniej konie przyjęły Tofika i Noska z zaciekawieniem.  

Tofiku i Nosku, niech się Wam wiedzie!

Drodzy Państwo, dziękuję Wam ogromnie za to wszystko, co zrobiliście żeby uratować Toffika. 

Toffik jest już u mnie i muszę Wam powiedzieć, że bardzo szybko poczuł się tu bezpiecznie. W zasadzie nie pozostał już nawet ślad tamtego przerażonego osiołka, którego spotkałem u handlarza. Prawdopodobnie po części jest to zasługa Noska, z którym Toffik od razu się zaprzyjaźnił. Oba osiołki chodzą teraz razem i wygląda to jakby Nosek oprowadzał Toffika po nowym domu 🙂 Co prawda teraz jeszcze Toffik nie czuje się aż tak bezpiecznie, żeby pozwolił się pogłaskać lub przytrzymać za kantar, ale patrząc na niego widzę, że to się szybko zmieni. 

Dziękuję Wam jeszcze raz za to, co zrobiliście dla Toffika. Tylko dzięki Wam on dziś nadal żyje i cieszy się wiosną, trawą i słońcem. Dziękuję!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

21.04.2023

Toffik jest już bezpieczny! Wczoraj do wieczora daliśmy radę wspólnie uzbierać kwotę potrzebną żeby go wykupić od handlarza. Dziękuję Wam ogromnie za pomoc, każdej i każdemu z Was, niezależnie od kwoty jaką dołożyliście do zbiórki, bo wiem że każdy z Was daje tak wiele jak może. Tylko dzięki Wam Toffik będzie żył! 

Niestety Toffik jeszcze jest u handlarza ale organizuję transport żeby jak najszybciej przywieźć go do Starego Polesia. Jak tylko przyjedzie, dam Wam znać w jakim jest stanie psychicznym i fizycznym. Dziękuję jeszcze raz i czekajcie na wieści!

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Toffika, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Jest już noc, ponura i deszczowa, kiedy wjeżdżam na koszmarnie zagracone i błotniste podwórko handlarza. Ten krzyknął tylko do mnie z okna, żebym sam poszedł do komórki. Więc idę.

Opierające się mocno drzwi komórki w końcu otwierają się ze zgrzytem, a wtedy ze środka bucha na mnie odór stęchlizny i przegniłej słomy. W komórce jest kompletnie ciemno, zupełnie nic nie widać. Słychać tylko przyspieszony, niespokojny oddech przerażonego zwierzęcia.

Zapalam latarkę i w jej mocnym świetle widzę stojącego pod ścianą małego, przerażonego osiołka, który patrzy na mnie szeroko otwartymi ze strachu oczami. To jest Toffik.

Kiedy podchodzę do Toffika, zupełnie nieruchomieje. Jakby chciał stać się niewidoczny. Jego oczy otwierają się jeszcze szerzej a oddech przyspiesza. Jak bardzo musi się bać! Dlatego cofam się trochę a potem kucam na warstwie odchodów i słomy, które służą tu za podłogę i czekam. Czekam aż Toffik zrozumie, że z mojej strony nic mu nie grozi i choć trochę się uspokoi. A potem powoli, bardzo powoli zmniejszam dzielący nas dystans. W końcu znalazłem się na tyle blisko, że mogłem wyciągnąć rękę i pokazać Toffikowi przygotowany wcześniej kawałek marchewki. Po długiej chwili osiołek decyduje się niepewnie wyciągnąć chrapy w jej stronę, powąchać marchewkę i w końcu odważa się wziąć ją ode mnie i zjeść.

Dlaczego Toffik jest tak bardzo przerażony? Może czuje strach wielu innych zwierząt, które były tu przed nim? Może instynkt zdradza mu, że droga stąd prowadzi tylko w jedną stronę – do rzeźni… A może po prostu jego życie sprawiło, że ludzie kojarzą mu się jedynie z bólem i strachem?

Moja wyobraźnia sama podsuwa mi obrazy, których nie chcę oglądać. Widzę jak przerażonego, opierającego się osiołka wciągają po trapie rzeźnickiej ciężarówki… Jak prowadzą zimnym wyłożonym kafelkami korytarzem, a Toffik już wie, gdzie jest, bo wokół czuje zapach strachu i śmierci… A potem jest już tylko rzeźnik w zakrwawionym fartuchu, ból i ciemność…

Nie chcę, żeby tak się stało. Nie mogę na to pozwolić. Ale sam nie jestem w stanie nic zrobić. Tylko razem możemy zmienić przyszłość Toffika i sprawić, że te straszne obrazy już jutro nie staną się rzeczywistością. Ale czasu mamy bardzo mało. 

Handlarz chce za Toffika 3700 zł, a zaliczka musi być co najmniej 500 zł i to już dziś, bo transport do rzeźni zaplanowany jest na jutro. To duża kwota i mało czasu, ale nie chcę się poddać. Dlatego proszę, pomóż nawet najdrobniejszą kwotą. 

Przekaż darowiznę z hasłem TOFFIK  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMB

Ratuję Toffika

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

TOFFIK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Nosek i TOFFik ZNALEŹLI wspólny dom adopcyjny!

19 czerwca 2023

Drodzy Państwo, Tofik i Nosek znaleźli wspólny dom adopcyjny! Do dyspozycji mają duży, porośnięty zieloną trawką teren. Mieszkające tu już wcześniej konie przyjęły Tofika i Noska z zaciekawieniem.  

Tofiku i Nosku, niech się Wam wiedzie!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Czy zauważyliście, że te dwa osiołki, Nosek i Toffik, są bardzo do siebie podobne? Różnią się trochę kolorem, ale poza tym wszystko się zgadza – wzrost, wielkie uszy i kudłate futerko.

Oba osiołki bardzo się mną interesują ale nie dają się jeszcze głaskać. Sami zobaczcie 🙂

31 marca

Dziś przyjechał do mnie Nosek. Na razie jest bardzo nieufny i wystraszony. 

Jutro dam mu Kamyka do towarzystwa to może poprawi mu się humor. 

Ale najważniejsze że żyje i że jest tu u mnie bezpieczny. Reszta przyjdzie z czasem.

Bardzo Wam dziękuję za pomoc w ratowaniu tego osiołka.

Wczoraj był naprawdę piękny dzień. Wiele osób do mnie pisało i dzwoniło. Tylko dzięki Waszemu wsparciu ten osiołek żyje.

Dziękuję bardzo za wszystko co robicie dla tych bezbronnych zwierząt.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

31 marca

Drodzy Państwo, wczoraj był wspaniały dzień dla Noska i też dla mnie. Rano już myślałem, że będzie bardzo trudno uratować tego malucha. Ale w ciągu dnia pokazaliście wszyscy jakie macie dobre serca. Wiele osób do mnie dzwoniło i pisało. Wspólnymi siłami uzbieraliśmy potrzebną kwotę a nawet dużo więcej, tak że starczy na kowala, weterynarza, transport i marchewki na cały rok. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc. Nosek żyje tylko dzięki Wam.

Życzę dobrego dnia. Marek Sotek

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Noska, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Nosek swoje życie zawdzięcza babci Józefie, która przygarnęła go jako kilkudniowego źrebaczka i wykarmiła butelką. Spędził nią całe swoje życie i nie zna nic innego. Był jedynym towarzyszem babci Józefy, jeśli nie liczyć kilku kur i kogutka, chodzących po podwórku.

Babcia dbała o Noska jak mogła najlepiej, również kiedy już dorósł. Nie miała wiele, ale tym wszystkim co miała dzieliła się z osiołkiem. Nosek zawsze miał świeże siano, marchewki albo buraki, suchy chleb. Latem babcia Józefa siadała na ławce przed chatką i opowiadała mu historie ze swojego długiego życia. Nosek słuchał, bo kochał babcię Józefę tak bardzo, jak tylko osiołek może kochać człowieka. A czasem babcia zapraszała go nawet do wnętrza swojej dwuizbowej chatki i karmiła suchym chlebem.

Nosek myślał, że tak będzie zawsze. Nie wiedział jeszcze, że nic nie trwa wiecznie.

Pewnego ranka babcia Józefa nie wyszła przed dom. Pierwszy raz nie dała Noskowi wody ani siana. Nie wyszła też w południe ani wieczorem. Pod wieczór Nosek zaczął ryczeć tak głośno, jak tylko potrafi ogarnięty lękiem osiołek. I tym swoim rykiem zaalarmował sąsiadów.

Tego dnia szczęśliwe i spokojne życie Noska legło w gruzach.

Babcia Józefa już nigdy więcej nie wyszła przed dom. Zaczęli za to przychodzić na podwórko różni obcy ludzie. Wynosili z domu meble i niszczyli cały znany Noskowi maleńki świat. Znikły kurki i kogutek a Noskowi serce pękało z bólu i tęsknoty.

A potem zabrano Noska do wnętrza tego, co pozostało z chatki babci Józefy i przywiązano do węglowej kuchni. Po podwórku zaczęły jeździć maszyny niszczące i zrównujące z ziemią kurnik, stajenkę Noska i szopkę na siano.

O Nosku i jego historii dowiedziałem się od handlarza. Spadkobiercy babci Józefy wiedzą, czym on się zajmuje, więc sprzedali mu Noska i zgodzili się zatrzymać go jeszcze kilka dni u siebie. Nie długo, bo szykują nieruchomość do sprzedaży i będą wyburzać domek. Ale we wtorek rano jedzie transport do rzeźni, więc zabierze Noska prosto stąd. Zgodzili się z handlarzem, że nie ma sensu wozić go w tą i z powrotem.

Wchodzę do maleńkiej i starej jak świat, ubogiej chatki. Węglowa kuchnia przypomina mi tą, którą pamiętam z domu mojej babci. A Nosek spogląda na mnie oczami tak pełnymi bólu i smutku, że mimowolnie czuję ucisk w gardle. Chcę go pocieszyć, zrobić cokolwiek. Ale nie mogę. Nie jestem babcią Józefą, więc Nosek nie zwraca na mnie więcej uwagi.

Wraz ze zniknięciem babci Józefy znikło wszystko, co Nosek znał. Runął cały jego świat. Nosek myśli, że zdarzyło się najgorsze co mogło się zdarzyć. Ale nie wie jeszcze, co stanie się już jutro. Nie wie, że jest coś takiego, jak rzeźnicka ciężarówka. Że jest coś takiego jak ubojnia, gdzie już z daleka wita przyjeżdzających zapach strachu i śmierci. Nie wie. Ale dowie się już jutro.

Możemy Noska ocalić. Handlarz chce za niego 4300 złotych. Do tej chwili udało się już uzbierać prawie 3850 złotych. Dziś pewien Pan, który mi pomaga od dłuższego czasu, miał wpłacić całą brakującą kwotę. Niestety ktoś mu zalega z pieniędzmi za wykonane usługi i nie da rady mi pomóc. A bardzo liczyłem na te 450 złotych. Więc walka zaczęła się od nowa. Tylko że czasu bardzo mało już pozostało do końca dnia.

Bardzo Was proszę o pomoc w ratowaniu tego osiołka.

Przekaż darowiznę z hasłem Nosek  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję Noska

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Nosek

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Śnieżynka pojechała do adopcji do sprawdzonego miejsca. Towarzyszy jej Orzeszek, więc szybko się tam zaaklimatyzują.

Bardzo trudno jest mi się rozstać z każdym zwierzakiem. Śnieżynka była u mnie ponad pół roku. Teraz, razem z Orzeszkiem pojechali do domu adopcyjnego, w sprawdzone miejsce. Wiem, że będą tam miały lepiej niż u mnie, bo będą tymi jedynymi kochanymi konikami. Głaskanie i przytulanie całą dobę. A u mnie są jednymi z pięćdziesięciu koni. Ale i tam jest bardzo szkoda. 

Ale muszę zrobić miejsce dla kolejnych ratowanych zwierzaków. Życzmy im wspaniałego życia w nowym miejscu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Na łące leżały jeszcze resztki śniegu, ale Śmiałek już chyba wyczuł nadchodzącą wiosnę. Zobaczcie, jak sobie słodko leży i wygrzewa się w promieniach słońca!

Śmiałek jest tak uroczy i rozczulający, że zakochuje się w nim każdy, kto go u nas odwiedzi. Zachowuje się bardziej jak szczeniaczek niż jak źrebak. 

Kiedy tylko zrobi się ciepło i słonecznie, zaproszę Was wszystkich do Starego Polesia, żebyście osobiście poznali uratowane przez Was zwierzęta, w tym naszego ulubieńca Śmiałka. Ciekaw jestem, kto zostanie wtedy Waszym ulubieńcem!

Śmiałek to nasz ulubiony, najukochańszy źrebak. Jest niezwykle ufny, przyjazny i bardzo garnie się do człowieka. Często zostawia swoją mamę Śnieżynkę gdzieś daleko i chodzi za mną po pastwisku, patrząc co robię, wpychając pyszczek przed kamerę i „pomagając” jak tylko może 😉 Śmiałek podbił także serce pani Eweliny, która odwiedziła nas w piątek 🙂

Kiedy patrzę na tego słodkiego łobuziaka, wiem że to co ja i Wy razem robimy, ma sens. Bo tylko dzięki temu żyje Śmiałek, jego mama Śnieżynka i cała reszta zwierząt, które znalazły swój azyl w Starym Polesiu.

Dziękuję Wam za wszystko!

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kolejny maluch ma swoje imię. I to nie byle jakie – Śmiałek. Na facebooku ogłosiłem konkurs na imię dla tego słodziaka. Konkurs wygrała pani Hanna Malarczyk – zaproponowała imię Śmiałek i otrzymała pod nim największą ilość serduszek. 

To imię pasuje do niego idealnie. Jest bardzo śmiały i odważny. Chętnie podchodzi do ludzi – jest ufny.  Ale jednocześnie nie jest taki namolny i zaczepny jak nasz Gumiś.

Wiem, że nie powinno się faworyzować zwierzaków. Ale Śmiałek jest moim ulubionym źrebaczkiem.

Ten Źrebaczek żyje tylko dzięki Waszej pomocy. 

Dziękuję!

Wczoraj był u Śnieżynki i jej synka był kowal. Tutaj od razu muszę pochwalić Śnieżynkę. To po prostu koń idealny do robienia kopyt. Stoi bardzo grzecznie, nie boi się i sama podaje nogi. Nie wiem gdzie ona się tego nauczyła bo kopytka miała nierobione od lat – zobaczcie sami na filmie. A może była taka grzeczna za sprawą naszego wolontariusza Pawła, który cały czas ją przytulał. W każdym razie aż miło było kręcić filmik. No i Śnieżynka jest taka fotogeniczna. Może ktoś z Was chciałby ją wypożyczyć do filmu?

Synek Śnieżynki też był bardzo dzielny. Zwłaszcza, że to był jego pierwszy raz. Ale jego musiało przytulać więcej osób niż sam Paweł;)

Śnieżynka i jej synek tylko dzięki Wam żyją i korzystają z usług kowala. Dziękujemy Wam za wszystko i pozdrawiamy ze Starego Polesia.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kolejny maluch szuka imienia. Tym razem jest to ostatnio uratowany synek Śnieżynki. Jest śliczny i bardzo śmiały. Ale nie tak natrętny jak mały Gumiś. Po mamie powinien dostać imię na literkę Ś. Ale że imion na Ś nie ma za wiele to umówmy się że można zaproponować każde imię. Byle ładne, bo on ładny;)

Propozycje imion proszę wpisywać w komentarzach na facebooku. Pod komentarzami z imionami, które się Wam podobają stawiajcie serduszka. Można dawać więcej niż jedno serduszko, można też dawać serduszka pod swoimi propozycjami. Rozwiązanie konkursu w piątek, dzień przed Wigilią. 

Mały jak zacznie gadać w Wigilię, to już będzie miał swoje imię;)

Śnieżynka ze swoim maluchem są już u mnie. To taka wspaniała rodzinka. Ona spokojna i niepłochliwa mama, a mały też bardzo ufny, tylko że rozbrykany. Jak to mały źrebaczek. Ja to nie mogę się na niego napatrzeć i nie mogę się go naprzytulać. Jest nietypowy jak na źrebaczka bo chętnie podchodzi i nic się nie boi. Na padoku też podchodzi do wszystkich koni i chce się z nimi bawić. Mały widać nie widział jeszcze siatki w życiu bo się od niej odbił. A bryka i strzela z zadu jak ogier. Bo to tak naprawdę mały ogier. Ale Bartuś i Kubuś to też źrebaki ogierki, ale takie jakby spokojniejsze.

Śnieżynka i jej mały zostali uratowani tylko dzięki Wam, za co my wszyscy z całego serca dziękujemy.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Aktualizacja 07.12.2022 Moi Drodzy, mam dla Was wspaniałą wiadomość. Śnieżynka i jej maluszek są już bezpieczni. W przeciągu 24 godzin wpłaciliście całą potrzebną kwotę, zaliczkę i resztę. To chyba rekord szybkości. Bardzo, bardzo się cieszę, bo tego malucha bardzo mi było szkoda. A tak są już uratowani i jutro do mnie przyjadą. Jak tylko się pojawią to nagram z nimi film i wrzucą na stronę i facebooka. Śnieżynka i jej bobasek żyją tylko dzięki Wam. 

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Śnieżynki i jej maluszka, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ ZALICZKI POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Handlarz prowadzi mnie do zimnej, kamiennej komórki i otwiera ze skrzypnięciem blaszane drzwi. 

Z półmroku wyłaniają dwa trzęsące się z przerażenia śnieżnobiałe kucyki. Maluszek próbuje się schować za swoją mamą, chciałby stać się niewidzialny, jakoś zakopać się w słomie, całkiem zniknąć. Nie może patrzeć jak handlarz szarpie za kantar jego mamę Śnieżynkę. Maluszek cały się trzęsie ze strachu. Już nie wie co ma z sobą zrobić, próbuje się wczołgać pod mamę.
Śnieżynka walczy o życie swojego maluszka jak tylko może. Chociaż wie, że już nic nie da się zrobić, że już ich godziny są policzone i za kilka dni pojadą do rzeźni. Ale przed małym nie daje tego po sobie poznać. Zostawia w swoim maleńkim serduszku tą wiedzę o niechybnej śmierci. Nie chce synkowi zabierać tej iskierki nadziei na przetrwanie. Niech lepiej, nieświadomy tego co ich czeka chowa się za nią, z nadzieją, że to się skończy i pojadą do domu.
  Śnieżynka zasłania go ciałem, próbuje gryźć i kopać. Widać po niej że jest niemniej przerażona od swojego synka. A może nawet bardziej. Ledwo co oddycha, a w oczach widać przerażenie. Matczyna miłość jest zdolna do każdych poświęceń, Śnieżynka bez mrugnięcia okiem oddała by życie za swoje dziecko. Gdyby tylko to mogło go ocalić. Ale nie może.

Handlarz szarpie ją jeszcze mocniej, żeby mi pokazać jak walczy. Wyrywam mu sznur z ręki i odpycham. Proszę, żeby mnie tu zostawił z tą rodzinką. 

Podchodzę do Śnieżynki i maluszka. Maluszek chowa się za mamą a ona patrzy mi się błagalnie głęboko w oczy. Podchodzę bliżej i zagłębiam palce w mięciuteńkim futerku Śnieżynki, a ona rży cichutko. Tak, żeby nie usłyszał handlarz.

W tej chwili mam już rozpoczętych kilka zbiórek na ratowanie życia innych koni, i te zbiórki idą słabo. To naprawdę nie jest najlepszy moment na podejmowanie się kolejnego wyzwania. Ale muszę walczyć. Jeżeli Śnieżynka w tak beznadziejnej sytuacji walczy o swojego synka, to co mam powiedzieć ja? Mam sto milionów więcej szans i możliwości niż Śnieżynka.

Śnieżynka i jej synek i ich transport kosztują 4500 zł, do tej pory udało mi się zebrać 2600 zł, pozostałe 1900 zł musze dostarczyć do czwartku. 

Bardzo Was proszę, pomóżcie Śnieżynce i jej maluszkowi. Niech te Święta Bożego Narodzenia spędzą otoczone miłością u mnie w schronisku!

Przekaż darowiznę z hasłem Śnieżynka  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Śnieżynka

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

sniezynka

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Orzeszek razem ze ŚNIEŻYNKą zamieszkali w domu adopcyjnym! Są prawdziwymi członkami rodziny

Bardzo trudno jest mi się rozstać z każdym zwierzakiem.  Ale teraz Orzeszek razem ze Śnieżynka pojechali do domu adopcyjnego, w sprawdzone miejsce. Wiem, że będą tam miały lepiej niż u mnie, bo będą tymi jedynymi kochanymi konikami. Głaskanie i przytulanie całą dobę. A u mnie są jednymi z pięćdziesięciu koni. Ale i tam jest bardzo szkoda. 

Ale muszę zrobić miejsce dla kolejnych ratowanych zwierzaków. Życzmy im wspaniałego życia w nowym miejscu.

Drodzy Państwo, poznajcie Orzeszka!

Orzeszek przyjechał do mnie już w piątek i w ciągu tych trzech dni zmienił się nie do poznania. Nie został już nawet ślad dawnego zamkniętego w sobie i nie reagującego na nic kucyka. Widać, że od razu zrozumiał, że tu nic mu nie grozi. Ma dużo energii i zaczął nawet łobuzować – zanim nagrałem z nim ten filmik, zdążył mnie już kopnąć 😉 

Dziękuję Wam za uratowanie tego łobuziaka. On żyje i bryka tylko dzięki Wam!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

14 kwietnia 2023. Drodzy Państwo, dziękuję Wam bardzo! Udało się, zebraliśmy kwotę potrzebną na uratowanie Orzeszka! Już wczoraj wieczorem wpłaciłem  te pieniądze handlarzowi i dałem taką krótką informację tu, żebyście się nie martwili, bo wiele osób do mnie dzwoniło i pytało jak sytuacja. Jak tylko uda mi się przywieźć Orzeszka do mnie, dam Wam znać. Mam nadzieję, że to będzie już jutro, ale nadal nie mam potwierdzonego transportu, więc zobaczymy.

Dziękuję Wam ogromnie, bo było ciężko i już się bałem, że nie damy rady i że Orzeszek znów będzie miał pecha. Ale wspólnie daliśmy radę! Dziękuję, jesteście wielcy!

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Orzeszka, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Orzeszek podnosi na chwilę głowę, zaniepokojony moim wejściem do szopy. Ale już za chwilę opuszcza ją z powrotem a jego oczy stają się znowu puste i bez wyrazu. Ciężki zardzewiały łańcuch jest na tyle krótki, że Orzeszek nie ma nawet możliwości się obrócić.

Podchodzę do Orzeszka i próbuję nawiązać z nim kontakt, ale kucyk jest całkowicie zamknięty w sobie. Nie reaguje ani na mój głos, ani na drapanie po szyi. Zerka lekko na kostkę cukru, którą próbuję mu podać. Początkowo nie chce jej wziąć, ale potem niepewnie zbliża pysk do mojej dłoni, bierze smakołyk i szybko się odsuwa, jakby przestraszony własną zuchwałością.

Nie wiem nic o Orzeszku i nie opowiem Wam jego historii. Handlarz nie wyszedł dziś do mnie na podwórze. Ochrypłym, przepitym głosem zawołał tylko przez drzwi, żebym sam sobie zobaczył, co jest w szopie. Dlatego nie wiem, jakie było życie Orzeszka. Czy jest kolejnym niechcianym prezentem? Nieudaną inwestycją? Mogę jedynie zgadywać, jakie koleje losu sprawiły, że teraz czeka w starej zagraconej szopie na transport do rzeźni.

Dlatego tylko siadam przy Orzeszku i spędzam tak pół godziny, mówiąc do niego cicho i karmiąc kawałkami marchewki i kostkami cukru. Po pewnym czasie Orzeszek sam zaczyna spoglądać w moją stronę i wyciągać pysk po kolejny smakołyk. A kiedy kończy mi się cukier i marchewka, żegnam się z Orzeszkiem i obiecuję mu, że zrobię wszystko aby go stąd zabrać.

Kiedy tylko handlarz słyszy, że chcę rozmawiać o pieniądzach, otwiera drzwi. Chce za Orzeszka 3400 złotych, bo, jak mówi, już jest dobrze utuczony do rzeźni. 1000 zł zaliczki chce dostać od razu. Ostatecznie zgadza się poczekać do wieczora, ale nie dłużej. Jeśli nie przywiozę pieniędzy, rano Okruszek po prostu zostanie załadowany na ciężarówkę i zanim zapadnie zmrok, w okrutny i bolesny sposób zakończy swoje życie pod nożem rzeźnika.

Wiem, że po Świętach nikt nie ma pieniędzy. Mieliście duże wydatki, większe niż co miesiąc. Jest inflacja i wszystko drożeje. Poza tym nie jestem w stanie opowiedzieć Wam historii Okruszka, więc pewnie nie wzbudzi on wystarczająco dużo współczucia.

Dlatego nie wiem, czy tym razem się uda. Ale nie mogę tracić nadziei, więc proszę Was, pomóżcie ocalić Okruszka. Jeśli nie możecie wpłacić dużo, proszę Was o każdą, nawet najmniejszą kwotę. Być może, jeśli będzie nas dużo, damy radę. 

Przekaż darowiznę z hasłem orzeszek na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję orzeszka

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

orzeszek

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Gabrysia pojechała do domu adopcyjnego razem z Pafnucym

Gabrysia razem z Pafnucym pojechała do domu adopcyjnego. Bardzo się cieszę, że zamieszkali razem. Życzmy im szczęścia!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Pafnucy i Gabrysia to dwa osiołki, które jakiś czas temu przyjechały do Starego Polesia i już zadomowiły się u nas. A poza tym zaprzyjaźniły się i większość czasu spędzają razem.

Oba osiołki od samego początku były nieufne w stosunku do człowieka i trzymały dystans. Teraz jest już trochę lepiej. Gabrysia nadal nie daje się dotknąć. Pafnucy zaufał już nieco bardziej i nawet parę razy udało mi się go pogłaskać. Ale nie będę ich poganiać, mają tyle czasu ile im potrzeba.

Zarówno Gabrysia i Pafnucy doświadczyli w życiu wiele złego i żyją tylko dzięki Wam. Jestem Wam bardzo wdzięczny za to, co robicie. Dziękuję z całego serca.

Gabrysia jest już u nas! 

Na razie jak widzicie Gabrysia jest nieufna, nie chce nawiązywać kontaktu. Potrzebuje trochę czasu, żeby mi zaufać. Poza tym ona sama z siebie jest taka skryta i trochę wycofana, więc zobaczymy, na ile będzie chciała kontaktu a na ile będzie wolała być sama lub w towarzystwie swojego zaprzyjaźnionego osiołka. 

Gabrysia przez parę dni zostanie w boksie, gdzie towarzyszy jej Kropka a później, jeśli wszystko będzie dobrze, dołączy do stada. Dziękuję Wam z całego serca za uratowanie Gabrysi!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

17.04.2023

Drodzy Państwo, daliśmy radę, choć do ostatniego dnia nie było wiadomo jak się wszystko skończy. Najważniejsze, że handlarz dostał pieniądze i Gabrysia jest już bezpieczna. Tak się cieszę! Na jutro mam dla niej transport. Dam znać, jak tylko Gabrysia będzie już u nas. 

Dziękuję za Waszą pomoc i za to, że macie wielkie serce dla niewinnych zwierząt.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Gabrysi, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Gabrysia i jej siostrzyczka Gwiazdka były atrakcją małego przydrożnego hoteliku na mazurach. Przejeżdżający ludzie zatrzymywali się żeby coś zjeść a ich dzieci mogły w tym czasie pogłaskać osiołki, dać im po specjalnie przygotowanej marchewce.

Gwiazdka była odważniejsza i bardziej śmiała od siostry. Zawsze z przodu, zawsze bardziej chętna do zabawy z dziećmi i pierwsza po marchewkę. Gabrysia, raczej nieśmiała i mniej przebojowa, zwykle trzymała się z tyłu, chyba że któreś z dzieci szczególnie ją sobie upodobało i uparło się, że marchewka ma być właśnie dla niej. Ale że ulubienicą gości była jej siostra Gwiazdka, Gabrysia zwykle zostawała bez marchewek i bez głaskania.

Pan Stanisław, właściciel hoteliku i osiołków, był już starszym człowiekiem i powoli tracił siły. Dlatego w pewnym momencie przepisał biznes na córkę i przeprowadził się do miasta. Córka obiecała mu, że będzie dobrze zajmować się osiołkami i że będą miały u niej dożywocie.

Jednak niedługo potem zięć pana Stanisława postanowił przebudować hotelik i zrobić z niego większy, bardziej nowoczesny i dochodowy obiekt. A do nowej wizji hoteliku osiołki już nie pasowały. Zatem zięć w jakiś sposób przekonał żonę, że Gabrysię i Gienię trzeba sprzedać nie bacząc na daną ojcu obietnicę.

Gwiazdka, bardziej przebojowa i kontaktowa, miała więcej szczęścia. Kupił ją jeden z klientów restauracji. Gabrysia została sama, a bez towarzystwa Gwiazdki stała się jeszcze bardziej skryta i wycofana. Tym bardziej trudno było ją sprzedać i w końcu zięć pana Stanisława odwiózł ją do handlarza koni rzeźnych. Podobno w tajemnicy przed żoną – i chcę w to wierzyć…

I teraz, w ciemnej, brudnej i cuchnącej oborze handlarza, Gabrysia czeka na śmierć. Bo nie była wystarczająco przebojowa, żeby zasłużyć na życie. Spogląda na mnie nieśmiało a kiedy daję jej kawałek marchewki, bierze go i cieszy się jak źrebak. Czuję na dłoni jej ciepły oddech i dotyk delikatnych wilgotnych chrap. A kiedy po pewnym czasie zostawiam Gabrysię samą i wychodzę z mrocznego wnętrza na zewnątrz, patrzy za mną smutno, ale nie protestuje. I pewnie tak samo, posłusznie i bez protestu, wejdzie jutro na rzeźnicką ciężarówkę. A potem, po krótkiej jeździe, zejdzie z niej i da się poprowadzić zimnym korytarzem na śmierć.

Jeśli chcemy uratować Gabrysię, musimy działać szybko. Handlarz wycenił ją na 4300 złotych. Do tej pory udało się uzbierać prawie 4000 złotych. A już dziś musimy wpłacić resztę pieniędzy.

Drodzy Państwo, bardzo Was proszę, spróbujmy uratować Gabrysię. Czy to, że ktoś jest mniej przebojowy, oznacza że zasługuje na mniej? Niestety wielu tak uważa. A w tym przypadku ludzie uznali, że Gabrysia nie zasługuje na życie.

 

Przekaż darowiznę z hasłem Gabrysia  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję gabrysię

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

GABRYSIA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Tutuś pojechał do adopcji w okolice Legionowa. To bardzo blisko i będę mógł go odwiedzać

Tutuś już mieszka w nowym domu adopcyjnym. Zobaczcie jak wypiękniał. Aż nie do poznania. Mieszka w pobliżu Legionowa i będę mógł go odwiedzać. Niech mu się tam dobrze wiedzie.

Uratowany przez Was Tutuś wreszcie do mnie przyjechał.

Od razu odwiedził go kowal. A dziś przyjedzie weterynarz.

Tutuś jest w dobrej kondycji, chociaż przydało by mu się czesanie. Ale u mnie te konie i osiołki żyją trochę na pół dziko, tak, że szczotki to nie widziały. W stadzie też muszą sobie same ustalać hierarchię i się przepychać. Trochę tak jak w naturze. Ale Tutuś dobrze sobie radzi i już się tu odnalazł.

Jeszcze raz dziękuję Wam za uratowanie Tutusia. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Uratowany dzięki Waszej wspaniałej pomocy Tutuś już został odebrany od handlarza. Chwilowo przebywa w bezpiecznym i cudownym miejscu u mojej koleżanki Moniki, która też prowadzi fundację ratującą konie. Przy tych cenach paliw transport do mnie kosztowałby tyle ile utrzymanie Tutusia przez pół roku. A w przyszłym tygodniu będzie go można dorzucić do jadącego już transportu i przywieźć za jedną piątą ceny. Ale nie martwcie się, Tutuś na pewno do mnie przyjedzie. Monika mówi że to jest trochę łobuziak – przekonamy się wkrótce. Jeszcze raz dziękuję Wam za pomoc w ratowaniu tego kucyka. Tylko dzięki Wam ten urwis żyje i psoci

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Tutusia, oraz inne działania statutowe fundacji.

03.01.2022

Drodzy Państwo, dzięki Waszemu hojnemu wsparciu maleńki Tutuś został uratowany i jest już bezpieczny. Już do końca swoich dni ten staruszek będzie miał tylko jedno zmartwienie. Jak się dopchać do wiaderka z marchewkami. W imieniu Tutusia bardzo dziękuję za pomoc.

02.01.2023
Drodzy Państwo,
bardzo proszę o pilną pomoc dla Tutusia. Handlarz dzwoni po pieniądze dziś od rana. Mówi, że w środę rano ma samochód, który zabierze go na rzeź. Muszę do 9 rano go spłacić. Brakuje jeszcze 650 zł.  Proszę o ratunek dla Tutusia, on czeka na naszą pomoc.

Dziękuję
Marek Sotek
tel 502064387

27.12.2022

Moi Drodzy, dzięki Waszej szybkiej pomocy zebraliśmy zaliczkę dla Tutusia. Bardzo mocno Wam dziękuje. Brakujące 1000zł muszę wpłacić 4 stycznia. Mamy tylko kilka dni na zebranie reszty pieniędzy. Bardzo proszę o ratunek dla tego biedaka.

Dziękuję
Marek Sotek
tel 502064387

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0zł

Tutuś nie chce umierać, on nie chce nawet już patrzeć na ludzi, bo to oni zrobili mu największą krzywdę, odbierając wszystko, co miał w życiu, nim trafił w to okropne miejsce pozbawione uczuć i przesiąknięte odorem śmierci.

Tutusia kupił handlarz chwilę przed świętami. Liczył na zarobek, miał być prezentem, dużo już takich prezentów sprzedał w tym roku. Na gwiazdkę dla dzieci rodzice chętnie kupują zwierzęta, to modne, choć często kończy się później dramatem tych zwierząt. Tutuś też czekał na kupca, ale jest stary i posiwiały, każdy przychodził, patrzył i wybierał innego konika. Młodszego, sprawniejszego, ładniejszego. Dzień przed wigilią handlarz wyczyścił wszystkie sprzedane kucyki, założył im nowe kantarki, załadował do samochodu i rozwiózł do nowych domów. I tylko Tutuś został w oborze ze swoim rzeźnickim sznurem. Jego nikt nie wybrał. Nikt go nie chciał, nikt nie pogłaskał, nikt nie dał kostki cukru. Stare kucyki nie znajdują dobrych domów nawet w święta. Stare kucyki jadą do rzeźni z braku klienta.

Kiedy Tutuś tu przyjechał, może wierzył, że znajdzie dom. Ale nie znalazł. Dziś jego miejsce do życia to cela śmierci, ale nie na długo, bo już 27 grudnia wyruszy w swoją ostatnią podróż. Chyba że zdołam zebrać 1000 zł zaliczki, co da mi więcej czasu na dozbieranie drugiej połowy. Bez pieniędzy niestety nie mam tam czego szukać. 2000 zł to cena, jaka handlarz chce za Tutusia, mówi, że to ochłapy, ale lepsze to niż nic. Bo i tak klienci zostawili go z pustymi rękami i „bagażem na plecach”, którego musi się pozbyć. „Taki kuc tylko na rzeź, chcesz to go weź, ale kasa musi być” mówił, więc ja spróbuję, ale czy zdołam Państwa przekonać, byście mi pomogli? Tego nie wiem.

Ogromnie proszę, o pomoc dla Tutusia, jego życie legło w gruzach, przez ludzi, dla których już obojętny jego los. Tylko my wiemy o nim i tylko my możemy jeszcze mu pomóc. Lub porzucić jak reszta i skazać na śmierć.
We wtorek trzeba wpłacić połowę za jego życie – 1000 zł. To tylko chwila, która zdecyduje o tym, czy stary Tutuś dostanie szansę w te święta na życie.

Przekaż darowiznę z hasłem tutuś na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Ratuję Tutusia

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

TUTUŚ

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Klaudynka i Bajka przeprowadziły się dziś do domu adopcyjnego. Chyba im się podoba ;)

Bajka i Kaludynka znalazły wspaniały dom adopcyjny! I to niedaleko od nas, w okolicach Czosnowa, czyli będę mógł często je odwiedzać. Dziś właśnie była przeprowadzka i nowy dom bardzo się obu dziewczynom spodobał 😉

Do swojej wyłącznej dyspozycji obie klaczki dostały dwa pastwiska pełne soczystej zielonej trawy, każde o powierzchni 8000 m2. Na jednym właśnie je widzicie a drugie takie samo właśnie jest przygotowywane. Do tego specjalnie dla nich zbudowana stajenka i na każdym pastwisku jeziorko… W takich warunkach to można żyć!

Bajka i Klaudynka mogą cieszyć się tą przestrzenią, słońcem, trawą i wolnością tylko dzięki Wam! 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Klaudynka jako pierwsza została adoptowana. Będzie mieszkała w pobliżu, bo pod Czosnowem. Już tam byłem sprawdzić to miejsce i jestem pod ogromnym wrażeniem. Będzie miała do dyspozycji ogromny teren, łąki, las i jezioro. Ale co najważniejsze, będzie miała cały czas przy sobie kochających ją ludzi. Przeprowadzka będzie na wiosnę bo trzeba tam przygotować dla niej małą stajenkę. Na razie więc mieszka jeszcze u mnie a państwo , którzy ją adoptowali przyjeżdżają w gości do niej kilka razy w tygodniu. 

Klaudynka na stare lata ma dużo szczęścia. Najpierw została uratowana dzięki Waszej pomocy. A teraz znalazła wspaniały dom. 

Nie to żeby u mnie było jej niedobrze, ale jest tu już tyle koni i ciężko każdemu poświęcić dużo uwagi. A tam będzie oczkiem w głowie.

Ten filmik nakręciłem kilka dni temu. Klaudynka została adoptowana jakieś trzy tygodnie temu.

10.11.2022 Wczoraj po południu przyjechała do mnie uratowana dzięki Waszej pomocy Klaudynka. Klaudynka trochę pokasłuje i musi ją obejrzeć weterynarz. Kopyta ma po ostrym ochwacie i z trudem się porusza – kowal będzie miał ręce pełne roboty. Ale ogólnie to Klaudynka jest w przyzwoitym stanie, nie jest jakoś mocno wychudzona. Ma bardzo dobry apetyt, od razu rzuciła się na trawę. Tam u handlarza pewnie stała cały czas w boksie i widziała tylko siano.

Klaudynka ma spokojne usposobienie i na pewno sobie znajdzie miejsce w stadzie.Jeszcze raz dziękuję z całego serca za pomoc w jej uratowaniu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Klaudynki, oraz inne działania statutowe fundacji.

09.11.2022

Wczoraj był wspaniały dzień. Uratowaliście Klaudynkę, Kubusia z mamą Klaudią i Tosię. Klaudynka jeszcze dziś przyjedzie do mnie, wieczorem postaram się wrzucić filmik z nią. Z całego serca dziękuję Wam za pomoc i zaufanie jakim mnie obdarowaliście.

Aktualizacja 28.10.2022

Bardzo Wam dziękuję za wpłacone pieniądze na zaliczkę za Klaudynkę. Przesłałem je handlarzowi. Na zebranie reszty pieniędzy mam dwa tygodnie. Proszę pomóżcie mi ją uratować.

Kolejny koń czeka na pomoc. Razem mamy szansę ocalić przed śmiercią starszą i bardzo schorowaną klacz, dla której człowiek nie znalazł innego miejsca niż w rzeźni.

Klaudynka stoi u handlarza w ciasnej oborze, do której docierają jedynie dźwięki świata zewnętrznego i pojedyncze promyki słońca przebijające się przez szczeliny w starych drewnianych drzwiach. Klaudynka nie zdążyła nigdy poznać, czym jest spokojne życie, w którym nie zabraknie kogoś, kto zawsze się tobą zaopiekuje. Nawet w tych najtrudniejszych chwilach.

Odebrano jej wszystko, choć sama nic oprócz kantarka nie miała nigdy. Dziś ludzie chcą jej również odebrać życie i to w najgorszy możliwy sposób, odsyłając do rzeźni za niewinność. Klaudynka przyjechała ze wsi, być może i poświęcała się dla swojego właściciela, najlepiej jak umiała, jednak, kiedy dopadły ja bolączki z wysiłku i starość, na nic były te wszystkie starania.

Klaudynka ma ochwat, każdy krok sprawia jej ogromny ból, kuleje, więc ma z pewnością poważny uszczerbek na zdrowiu spowodowany wieloletnimi zaniedbaniami. Brakiem kowala, opieki i troski.

Niestety była niegodna, by dożyć spokojnej starości w spokoju. Dlatego i na sam koniec by człowiek mógł z niej zedrzeć resztki godności w zamian za garść miedzianych monet, odesłano ją na pewną śmierć. Rzeźnia na nią już czeka. Taki jest smutny los Klaudynki.

Handlarz za jej życie i transport domaga się ode mnie 4200 zł. To dużo, bo Klaudynka sporo waży, przecież tu najważniejsze są kilogramy, które można przekuć w pieniądze. Kosztem bezbronnego i niczego winnego zwierzęcia. Zaliczkę w kwocie 1000 zł już przekazałem handlarzowi. Resztę muszę wpłacić do 11 listopada.

Wspólnie z Wami mamy szansę ocalić Klaudynkę i zapewnić jej spokojne życie. Tylko i wyłącznie z Wami, bo sam nie dam rady. 

Proszę, niech Klaudynka dołączy do ocalonych zwierząt i doświadczy prawdziwego życia, jakie możemy jej wspólnie zapewnić. 

Wierzę, że uda mi się Was przekonać do tego, że warto walczyć o Klaudynkę.

Przekaż darowiznę z hasłem Klaudynka na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Klaudynka

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Klaudynka

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet