Martusia mieszka razem z Tosią i Kropeczką. Filmik z nimi nagrała dla Was Ciocia Ola

20 luty 2024

Dzisiaj film dla Was nagrała ciocia Ola, którą część z Was już zapewne kojarzy z filmów i dni otwartych. Zobaczycie na nim nasze kucyki wymagające „specjalnej troski”, czyli Martusię, Tosię i Kropeczkę i usłyszycie co nowego u nich słychać. Wszystkie trzy mieszkają teraz razem na specjalnym wybiegu z własną wiatą.

Kropeczka jest niewidoma i jeszcze jakiś czas po przeniesieniu z poprzedniego wybiegu stresowała się wychodzeniem z wiaty. Teraz gdy już poznała nowe miejsce czuje się dużo pewniej i bez problemu wychodzi zjeść sianko z paśnika lub napić się wody. Dziękuję Wam za pomoc w uratowaniu tych zwierzaków i oczywiście cioci Oli za wspaniałą opiekę!

14 lipca 2023

Kiedy Martusia przyjechała do nas w styczniu tego roku, jej biedne ochwacone nóżki były w bardzo złym stanie. Martusia prawie nie chodziła, większość czasu spędzała leżąc. A jeśli próbowała chodzić, każdy krok sprawiał jej ból. 

Martusia jest u nas pod stałą opieką kowala, który w odpowiedni sposób przycina jej chore kopytka. Jest również na specjalnej diecie dla koni po ochwacie. I w tej chwili jest stan jest dużo lepszy. Martusia dużo mniej czasu spędza leżąc i choć jej nogi nie będą nigdy w pełni zdrowe, są już w o wiele lepszym stanie.

Martusia żyje tylko dzięki Wam. Bardzo Wam za to dziękuję w imieniu własnym i Martusi. 

8 stycznia 2023

Bardzo Wam dziękuję za bardzo szybką reakcję i pomoc. Martusia jest już spłacona w stu procentach. Jest już u mnie. Była u niej pani weterynarz i zaaplikowała jej zestaw leczniczy. Martusia, nie licząc kopyt jest w przyzwoitym stanie. Ale te ochwacone nogi są w bardzo złym stanie. Dlatego większość czasu Martusia leży na sianku. Każdy krok sprawia jej potworny ból. Ale zajmiemy się tym zaraz. Będzie do tego potrzebny weterynarz ortopeda specjalizujący w zdjęciach RTG + kowal. Wspólnymi siłami będą próbowali postawić Martusię z powrotem na nogi. Będzie to długotrwały proces i trzymajcie kciuki za Martusię. Jeszcze raz dziękuję za pomoc w ratowaniu tej bidulki.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Drodzy Państwo, tym razem sprawa jest bardzo pilna. Martusia potrzebuje natychmiast intensywnego leczenia, a my mamy tylko kilka godzin, żeby zebrać pieniądze.

Martusię zobaczyłem u handlarza, kiedy pojechałem zapłacić zaliczkę za Cypiska. Leżała na słomie i oddychała w sposób, który od razu mnie zaniepokoił. Kiedy podszedłem bliżej żeby się jej przyjrzeć, przestraszona Martusia zerwała się z trudem na nogi. Wtedy zobaczyłem, co jest nie tak. Jej wszystkie cztery nogi są spuchnięte i gorące, tak że kucka ledwo stoi na swoich małych kopytkach. Kiedy spróbowałem przeprowadzić ją kawałek, żeby sprawdzić stan jej nóg, okazało się że każdy krok przychodzi Martusi z ogromnym trudem i kosztuje ją wiele cierpienia. Pomyślałem, że to musi być bardzo ciężki przypadek ochwatu.

Od razu wiedziałem, że chcę o nią zawalczyć i spróbować zebrać pieniądze na jej ratunek. Ale teraz stało się dla mnie jasne, że jeśli będę działać w zwykły sposób, może być za późno. Stan Martusi jest na tyle ciężki, że nie wiem ile przeżyje bez pilnej pomocy lekarza. Niestety często tak się zdarza, że ludzie odwożą do handlarza konie, gdy wiadomo już że zwierzak sam nie wyzdrowieje i długo już nie pociągnie. A wezwanie weterynarza kosztuje i się nie opłaca…

Dlatego od razu zrozumiałem, że tym razem nie mogę działać standardowo. Nie wiem w jaki sposób udało mi się ubłagać handlarza. Może widział że jestem zdesperowany. W każdym razie dałem mu 1000 zł, który miałem przy sobie na paszę dla koni, a handlarz zgodził się, żebym od razu zabrał Martusię do mnie i tam zaczął ją leczyć. Resztę zaliczki, czyli 650 zł, muszę wpłacić dziś a całość, czyli dodatkowe 1800 zł, do czwartku. Jeśli nie, handlarz przyjedzie, zabierze Martusię i odwiezie ją prosto do rzeźni.

Zabrałem Martusię od razu. Była już u niej pani weterynarz. Martusia dostała komplet wzmacniających leków a pani doktor stwierdziła, że musimy do niej wezwać weterynarza – ortopedę, specjalizującego się w ciężkich przypadkach ochwatu.

Drodzy Państwo, Martusia już nigdy nie odzyska pełnej sprawności, ale zrobię wszystko, żeby wyleczyć ją na tyle, że będzie mogła żyć w komforcie i bez bólu. Lekarze na razie będą przyjeżdżać a zapłacić mogę im później, ale najważniejsze teraz to zebrać pieniądze na wykupienie Martusi od handlarza. Inaczej cale nasze wysiłki pójdą na marne, a kucka zostanie zabrana z ciepłego boksu i zawieziona do rzeźni.

Proszę, pomóżcie mi zebrać pilnie te 650 złotych, które kupią Martusi trochę czasu.

Przekaż darowiznę z hasłem martusia  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję martusię

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

martusia

 

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Cuda się jednak zdarzają. nasze osiołki i konie będą miały swój dom, w którym będą mogły mieszkać do końca swoich dni. Z całego serca dziękuję Wam za pomoc!

20 lutego

Drodzy Przyjaciele, cuda się jednak zdarzają. Jeszcze tydzień temu byłem załamany koniecznością wyprowadzki ze Starego Polesia. Była do kupienia odpowiednia działka w okolicy, ale potrzebne było aż 220 tysięcy złotych. Zwróciłem się wtedy do Was z prośbą o ratunek. Dostałem setki wiadomości i telefonów. Robiliście co tylko w Waszej mocy, wpłacaliście darowizny, dzwoniliście po telewizjach, radiach i firmach. Efekt przerósł moje oczekiwania. Udało się zebrać aż 53 tysiące złotych. Swoją pomoc zaofiarowało kilka firm i jedna zamożna osoba prywatna. Dostałem od nich obietnicę dopłacenia całej brakującej kwoty. Tak więc mamy miejsce dla naszego całego stada osiołków i kucyków. Będą tam miały zapewnione bezpieczne życie do końca swoich dni. Podpisaliśmy już umowę przedwstępną i załatwiamy formalności potrzebne do zakupu działki. Naprawdę nie wiem jak Wam dziękować. Marek Sotek

CZAS ZBIÓRKI:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

0 zł

Drodzy Przyjaciele, mam bardzo złą wiadomość. Ja i zwierzaki musimy opuścić Stare Polesie.

Miejsce, w którym w tej chwili jesteśmy i gdzie mają dom uratowane przez nas zwierzęta, nie jest własnością fundacji. Wynajmujemy je. Być może widzieliście, że nad stajnią jest wykańczana część mieszkalna. W tej chwili prace są tam niemal zakończone. A właściciele właśnie poinformowali nas, że na wiosnę chcą się wprowadzić i wypowiedzieli nam umowę najmu. Wiedziałem, że to kiedyś nastąpi, ale nie przypuszczałem, że tak szybko.

Okres wypowiedzenia mamy 3-miesięczny. To znaczy, że do końca maja musimy się wyprowadzić.

W tej chwili w naszym azylu w Starym Polesiu mamy pod opieką ponad 80 zwierząt – osiołków, kucyków i dużych koni.  Są to zwierzęta uratowane przed śmiercią w rzeźni, okrutną, samotną i pozbawiającą godności. Niechciane, niepotrzebne, stare i chore. Są też matki z dziećmi.

Znalezienie stajni do wynajęcia z odpowiedniej wielkości pastwiskami i w cenie, na którą możemy sobie pozwolić, graniczy z cudem. Dlatego już wcześniej rozmyślałem o tym, że w pewnym momencie trzeba będzie kupić własny teren, rozglądałem się po okolicy i widziałem grunty na sprzedaż, pytałem o ceny.

Cztery kilometry od naszego azylu w Starym Polesiu jest 2-hektarowy teren, który by nam wystarczył a nawet dał możliwość przyjęcia większej ilości zwierząt, niż mamy teraz.

Za te dwa hektary musimy zapłacić 300.000 złotych. Byłoby wspaniale, gdyby się udało, bo wtedy już zawsze nasze zwierzęta będą miały gdzie się podziać i już nigdy nie będziemy musieli szukać dla nich nowego miejsca. A to miejsce jest bardzo blisko, więc zarówno wujek Mariusz, który zajmuje się pracami stajennymi jak i ciocia Ola, która pomaga mi w codziennej opiece nad końmi i osiołkami, będą mogli nadal zostać z nami.

Pewna wspierająca nas od dawna firma już dała nam znać, że przekaże nam 80.000 złotych na ten cel. Ale nadal pozostaje 220.000 złotych, które musimy pilnie zebrać, jeśli chcemy, żeby nasze zwierzaki nie zostały bez dachu nad głową.

Jeśli się nie uda, nie wiem co zrobimy. Kwota, którą musimy uzbierać, jest ogromna. Ale już nie raz udały nam się rzeczy, które wydawały się niemożliwe.

Przekaż darowiznę z hasłem pRZEPROWADZKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

POMAGAM W PRZEPROWADZCE

wybierz kwotę

lub

507 076 507

Wyślij SMS o treści

PRZEPROWADZKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Czarna uratowana! Kolejny raz pokazaliście, że nie możecie przejść obojętnie wobec krzywdy zwierząt. Stokrotne dzięki.

19 lutego

Drodzy Przyjaciele, kolejne uratowane dzięki Wam zwierzątko wkrótce trafi do naszego azylu w Starym Polesiu. Wspólnie ocaliliśmy już ponad 140 osiołków i koni. Wiem, że czasami jest ciężko, i Wam i mi też. Ja wtedy idę poprzytulać osiołki i mi się poprawia. Wy nie macie takiej możliwości od ręki, tylko w dni otwarte. Ale zawsze możecie włączyć film z uratowanym przez siebie zwierzakiem i to Wam doda sił. Dziękuję za pomoc dla Czarnej i zapraszam do jej odwiedzenia 2 marca
Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Takich zwykłych czarnych kucyków nikt nie chce. Dlatego najwięcej jest ich u handlarzy i dlatego najwiecej z nich zostaje zabitych w rzeźni. 

Po pierwsze, nie są zbyt piękne i wszystkie są do siebie podobne. A po drugie, to są dzikuski, których nic nie można nauczyć. 

Mam u siebie ich trochę, i muszę się przyznać, że najtrudniej jest mi zapamiętać ich imiona. Do adopcji nikt nie chce ich brać a podczas dni otwartych ostatnie dostają marchewki. 

Taka jest właśnie Czarna, zobaczcie sami. 

Jej życie kosztuje 3500 złotych, a zebraliśmy do tej pory 1800 złotych. Dziś się kończy zbiórka. Proszę o pilną pomoc!

Przekaż darowiznę z hasłem CZARNA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ CZARNĄ

wybierz kwotę

lub

507 076 507

Wyślij SMS o treści

CZARNA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Misio i jego mama nawiązują nowe przyjaźnie w naszym stadzie. Szczególnie polubili się z Jacusiem

16 luty 2024

Kilka osób pytało mnie co słychać u uratowanej ostatnio rodzinki osiołków, więc przychodzę do Was z filmikiem.  Misio i jego mama powoli odnajdują się w naszym stadzie. Tak jak część naszych zwierzaków szczególnie upodobali sobie dużą szopę, w której jest sucho i ciepło. Towarzystwa tam dotrzymują im inne osiołki i kucyki, więc nigdy nie jest nudno. Ostatnio zwróciłem uwagę, że najchętniej chodzą razem z Jacusiem. Możecie go pamiętać z wielu filmów – zawsze mi się w nie wpycha 😊
Zapraszam do obejrzenia filmu i dziękuję wszystkim którzy pomogli uratować Misia i jego mamę. To dzięki Wam żyją i są tu z nami!  

4 luty. Mały Misio i jego mama już są u nas. Widać, że bardzo zaniedbane i biedne są te osiołki, zobaczcie sami na filmie. Kopytka ośliczki to prawie płetwy, i ciężko jej się porusza. A mały to jest taki skołtuniony, że ciocia Ola chyba nie da rady go rozczesać. No ale będzie próbowała:) Ta ośla rodzinka trafiła akurat na dzień otwarty. Ale jednak były za bardzo zestresowane całą tą sytuacją i nie mogły się cieszyć z marchewek i jabłek. Ale przynajmniej zobaczyły wokół siebie wielu przyjaźnie nastawionych ludzi. Bardzo Wam dziękuję za pomoc w ratowaniu tej rodzinki. Dzięki Wam żyją i będą bezpieczne do końca życia. Pamiętajcie o tym! Jesteście wspaniali!

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

ostatnia rata:

0 zł

Mój mały syneczku, bardzo Cię kocham. Proszę zamknij oczka i mocno się przytul. Zaraz po nas przyjdą źli ludzie, usłyszysz krzyki i świst bata, będą nas popychali i kopali, zapędzą nas do samochodu. Misiu, obiecaj mi, że nie otworzysz oczu. Ze swoją mamusią będziesz bezpieczny, ja zawsze Cię obronię.

Lecz mama nie obroni swojego synka. Możemy to zrobić tylko my! I tylko dziś!  Proszę Was o pilną pomoc dla tej rodzinki. Ich życie kosztuje aż 8000 złotych. Dzięki Waszemu wsparciu uzbieraliśmy już 6800 złotych a jutro muszę wpłacić resztę pieniędzy. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem Rodzinka na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję rodzinkę

wybierz kwotę

lub

507 076 507

Wyślij SMS o treści

RODZINKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Łatka uratowana. Bardzo Wam dziękuję za pomoc.

15 lutego

Drodzy Przyjaciele, dziś ostatni dzień zbiórki dla Łatki. Nawarstwiło mi się teraz problemów, bo wciąż myślę o tym, ze muszę się wyprowadzić ze Starego Polesia. Tak, że ciężko się mi skupić na innych sprawach. Całe szczęście mam Was i mi pomagacie w tych ciężkich chwilach. Dziś na ratunek czeka ta mała i przyjazna dziewczynka. Proszę, pomóżcie mi ją ocalić. Brakuje 600 złotych. 

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dzisiaj musimy zebrać:

0 zł

Łatka wyciąga do mnie z ufnością pysk i patrzy ciekawie swoimi wielkimi, czarnymi oczami. Nie boi się ani handlarza, ani tego miejsca, w którym się znalazła. A przynajmniej w żaden sposób tego nie okazuje. Może niespecjalnie jej się tu podoba, ale właśnie przyszli do niej ludzie, a ona lubi bardzo ludzi. Ludzie zawsze są mili a w kieszeniach zwykle mają schowane różne pyszne niespodzianki. Więc Łatka daje mi się pogłaskać, wącha mnie a potem sięga nosem do mojej kieszeni charakterystycznym ruchem konia, który często był karmiony z ręki.  Przemiła, przyjazna, ciekawska kucka.

Nie mam pojęcia, dlaczego trafiła tu, do handlarza koni rzeźnych. Może często chorowała? Może kulała? Może ktoś pilnie potrzebował pieniędzy na alkohol? A tylko tu można sprzedać konia od ręki. Pytam handlarza, ale on nie wie. Mówi tylko, że przywiozło ją dwóch bardzo młodych chłopaków, prawie nastolatków. Ale sprzedający chłopak był pełnoletni, wszystkie papiery były w porządku, więc młodzi ludzie odjechali z pieniędzmi, a Łatka bez protestu dała się zaprowadzić do ciemnej i brudnej obory i czeka na transport do rzeźni. Myślę, że na trap rzeźnickiej ciężarówki wejdzie tak samo ufnie, pewna, że skoro prowadzą ją ludzie, to na pewno w jakieś miłe miejsce. A z kieszeni za chwilę wyciągną marchewki, jabłka a może nawet kostki cukru. Dopiero na miejscu, w rzeźni, poczuje zapach strachu i śmierci i zrozumie, jak bardzo się myliła.

Życie Łatki kosztuje 3600 złotych. Do tej pory zebraliśmy 3000 złotych a dziś muszę wpłacić brakującą kwotę. Proszę o Waszą pomoc!

Przekaż darowiznę z hasłem ŁATKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ ŁATKĘ

wybierz kwotę

lub

507 076 507

Wyślij SMS o treści

ŁATKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Dziadzio już przyjechał, ale jest mocno wystraszony

15 lutego 2024

Przyjechał do nas Dziadzio, czyli uratowany przez Was koński staruszek. Na razie jest bardzo wystraszony, nie dał do siebie podejść. Na razie trzyma się też trochę dalej od innych koni, choć podjął już próbę dopchnięcia się do paśnika z sianem.

Dziadzio potrzebuje czasu, żeby się przekonać, że tu jest bezpieczny. I na pewno nadal tęskni za swoimi właścicielami. Ale myślę, że jeszcze trochę i Dziadzio będzie chodził za mną po łące i wpychał się przed kamerę jak inne zwierzaki.

Dziękuję Wam za cały wysiłek, jaki włożyliście w uratowanie tego staruszka, czy to pomagając finansowo, czy rozsyłając zbiórkę do swoich znajomych. Dziękuję!

12 lutego

Drodzy Przyjaciele, dziękuję Wam z całego serca. Wczoraj udało nam się zebrać całą potrzebną kwotę i Dziadzio jest bezpieczny! Dam Wa znać jak tylko do mnie przyjedzie. Jeszcze raz dziękuję za wszystko.

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota, którą musimy dziś zebrać:

1200 zł

Jechałem do handarza z gotówką w kieszeni, szczęśliwy że zebraliśmy pieniądze na ratunek dla Misia i jego mamy. Miałem w planie zapłacić za uratowaną rodzinkę i ustalić z handlarzem, kiedy mogę przysłać po nich transport. A potem – w końcu! – miałem mieć spokojny weekend. Ale życie napisało inny scenariusz.

W bramie wjazdowej handlarza minąłem się z wyjeżdżającym samochodem z przyczepą. A na podwórzu zobaczyłem scenę, jaką widziałem już nie raz, ale zawsze rozdziera mi serce. 

Siwy, bialusieńki koński dziadzio, trzymany na uwięzi przez handlarza. Przerażony, nie rozumie, gdzie trafił i dlaczego. 

Woła tych, którzy go tu zostawili i pojechali, tak głośno jak potrafi. Oni nie wrócą, ja to wiem i wy to wiecie. Ale Dziadzio tego nie wie. Nie jest człowiekiem i w jego zwierzęcym sercu nie ma miejsca na zdradę, na zapomnienie przyjaciół, na okrucieństwo. Dlatego Dziadzio woła, woła bardzo głośno i ma nadzieję, że go usłyszą. I wtedy na pewno wrócą. Przecież są jego przyjaciółmi i opiekunami, prawda?

Właśnie skończyliśmy dwie trudne zbiórki. Chciałem dać Wam i sobie odpocząć. Ale nie zostawię Dziadzia, tego końskiego staruszka, na pewną śmierć w rzeźni. Nie mogę. Życie Dziadzia kosztuje aż 7000 złotych. Całe szczęście możemy za nie zapłacić w ratach. Do tej pory uzbieraliśmy już 5800 złotych, a dziś musimy wpłacić resztę pieniędzy. Proszę o pomoc. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem DZIAdzio na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ DZIADZIA

wybierz kwotę

lub

507 076 507

Wyślij SMS o treści

DZIADZIO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Z przestraszonego, dzikiego kucyka Cypisek zmienił się w przytulankę. To zasługa cioci Oli

14 lutego 2024

Dawno nie nagrywałem filmu z Cypiskiem, a w tym czasie ten urwis zmienił się nie do poznania. Po pierwsze zmężniał i zaokrąglił mu się brzuszek. A po drugie z wystraszonego i nieufnego kucyka, do którego nie dawało się podejść zmienił się w prawdziwą przytulankę.

To wszystko zasługa cioci Oli, która zajmuje się u nas między innymi oswajaniem takich dzikich kucyków i osiołków. Kiedy zaczynają lubić ludzi i garnąć się do nich, tak jak teraz Cypisek, mają szansę na znalezienie domów adopcyjnych.

Dziękuję Wam z całego serca za życie Cypiska i jego kopytnych przyjaciół!

15 czerwca 2023

Zobaczcie, Cypisek już się oswoił! Nie boi się ludzi, sam podchodzi i wydaje się być bardzo mną zainteresowany. Nie wiem czy pamiętacie, ale kiedy ten źrebak do nas przyjechał, był praktycznie dziki a cały jego dotychczasowy kontakt z człowiekiem ograniczał się do bycia złapanym i przywiązanym do płotu. Więc nie można się dziwić, że zdobycie jego zaufania zajęło trochę czasu. 

Wydaje mi się, że Cypisek jest u nas szczęśliwy.

Aktualizacja 30.05.2023
Nareszcie udało mi się nagrać film z Cypiskiem. Jest już u nas około 4 miesiące, ale jest nadal dość płochliwym źrebakiem. Patrząc na to co przeszedł w swoim krótkim życiu wcale mu się nie dziwię.
Cypisek jest w trakcie zmiany zimowego futerka na letnie, ale coś wolno mu idzie. Chciałbym go już wyczesać, ale nie daje do siebie podejść. Dam mu jeszcze tydzień lub dwa i najwyżej złapię go i dokładnie wyszczotkuję, żeby się pięknie prezentował.

Po niedzieli mają mi przyjść kantary dla kucyków i osiołków. Każdy dostanie swój i będzie podpisany imieniem, żeby nie było kolejnej wpadki 😀

Cudem udało mi się złapać tego urwisa. Bo jest bardzo płochliwy. Ale mam swoje sposoby.

Cypisek jest dość dużym, podrośniętym źrebakiem. Taki młody byczek trochę. Na pierwszy rzut oka widać, że jest zdrowy jak rydz. Taki tłuściuteńki z gęstym futerkiem. Ale tak to w życiu już jest. Młodość ma swoje prawa i jest piękna. 

Ja za dwa tygodnie skończę 50 lat i już nie mam takiego pięknego futerka;)

Bardzo Wam dziękuję za pomoc w ratowaniu tego przystojniaka. To była szybka akcja. W poniedziałek zaczęła się zbiórka a w czwartek Cypisek już u mnie.

NA WPŁATĘ ZALICZKI POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0zł

Cypisek stoi sam w handlarskiej przyczepie. Pierwszy raz jest w takim miejscu. Również pierwszy raz jest bez mamy i bez innych koni dookoła a lina nie pozwala mu ruszyć się z miejsca. I pierwszy raz widzi z tak bliska człowieka, sprawcę tego wszystkiego.

Do tej pory wychowywał się w niewielkim stadku kucyków, na łące z wiatą, gdzie mógł chować się przed zimnem, deszczem albo śniegiem. Najpierw spędzał całe dnie z mamą, a później, kiedy podrósł, biegał wśród innych kucyków, zawierał przyjaźnie i poznawał swój mały świat. Był jedynym źrebakiem w stadzie. Człowiek czasem się zjawiał, przywoził siano albo wywoził obornik, ale Cypisek trzymał się wtedy z daleka, patrzył nieufnie i czekał, kiedy człowiek zniknie.

A potem pewnego dnia człowiek przyszedł, ale już nie sam. Było ich kilku. Złapali wszystkie kuce po kolei, ale Cypisek był tak przerażony, że przez ponad godzinę nie dał się schwytać.

Kupiec, który przyjechał po kucyki, zniecierpliwiony, nie chciał dłużej czekać. Zresztą stwierdził, że taki dziki kuc będzie dla niego tylko problemem. I odjechał z całym stadkiem, poza Cypiskiem.

Cypisek został sam.

Przerażony biegał po łące rżąc rozpaczliwie, wołając mamę i pozostałe konie, ale nikt mu nie odpowiadał. Przestał jeść i prawie nie pił. Widząc to, gospodarz doszedł do wniosku, że nie ma sensu czekać – kuc nie je i nie pije, biega jak zwariowany, więc długo nie pociągnie. Ze stresu i osłabienia może w każdej chwili paść.

Dlatego, korzystając z chwili kiedy Cypisek schował się przed zacinającym śniegiem do wiaty, złapał go tam w końcu zarzucając mu pętlę ze sznura na szyję. Opierającego się i szarpiącego zaciągnął na podwórko, przywiązał do płota i zadzwonił do handlarza skupującego konie na rzeź. Jemu wszystko jedno, czy kucyk jest dziki czy oswojony.

Handlarz miał blisko, więc przyjechał. We dwóch załadowali opierającego się Cypiska do przyczepy i handlarz odjechał.

Tak właśnie zobaczyłem Cypiska. W handlarskiej przyczepie, drepcząc niespokojnie, ze sznurem na szyi, przerażony Cypisek rżał rozpaczliwie, próbując przywołać resztę swojego stada. Handlarz nawet nie wyprowadził go z przyczepy – i tak na jutro planuje transport do rzeźni.

Handlarz zgodził się sprzedać mi Cypiska za 3600 zł. Jemu jest wszystko jedno, kto go kupi. Ważne żeby szybko, bo kuc nie je i prawie nie pije, więc czekać nie będzie. Za duże ryzyko. W końcu, po długich prośbach, naleganiach i tłumaczeniu, że nie mam tych pieniędzy i muszę je dopiero zebrać, zgodził się poczekać parę godzin dłużej. Do wieczora w poniedziałek mamy czas na wpłacenie 800 zł zaliczki. Jeśli to się nie uda, we wtorek rano handlarz jedzie z nim do rzeźni. Ale jeśli uda nam się tą kwotę zebrać i wpłacić, poczeka jeszcze maksymalnie dwa dni na resztę. 

Uratujmy razem małego, przerażonego Cypiska. Proszę. Jesteśmy jego jedyną szansą. 

 

Przekaż darowiznę z hasłem CYPISEK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ CYPISKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

CYPISEK

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Ślepaczek przyjechał już do nas. Mimo, że nie widzi na jedno oko, to radzi sobie bardzo dobrze

13 lutego 2024

Drodzy Przyjaciele, Ślepaczek jest już u nas! To duży kuc, tak pomiędzy kucykiem a dużym koniem. Mimo, że jest całkowicie ślepy na jedno oko, drugie ma zdrowe i radzi sobie z tym jednym okiem bardzo dobrze.

Ślepaczkowi bardzo posmakowała nasza lizawka z soli. Tak bardzo, że trudno mi było od niej oderwać nawet na czas nagrywania filmu.

To była bardzo trudna zbiórka. Ale najważniejsze, że daliśmy radę i Ślepaczek jest już bezpieczny! Dziękuję Wam za to, co zrobiliście dla Ślepaczka Jesteście wspaniali! 

8 lutego

Drodzy Przyjaciele, wczoraj był bardzo trudny dzień dla mnie i dla Ślepeczka. Bardzo się bałem, że nie damy rady go uratować. Ale okazało się kolejny raz jakie macie wspaniałe serca dla zwierzaków. Uratowaliście tego biednego kucyka a mi spadł kamień z serca. Ślepaczek jeszcze dziś przyjedzie do nas. Zebraliśmy wczoraj więcej pieniędzy, niż było potrzeba i wystarczy to na pół roku utrzymania tego biedaczka. Bardzo, bardzo Wam dziękuję za pomoc i zapraszam w odwiedziny do Ślepaczka na początku marca. Marek Sotek.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dziś musimy zebrać:

0 zł

Ślepaczek nie widzi na jedno oko. Żeby mnie zobaczyć, musi przekręcić głowę i drugie oko, to zdrowe, skierować w moją stronę. Więc kucyk przekręca głowę raz w jedną stronę, raz w drugą, próbując widzieć i mnie i handlarza.

Ślepaczek się boi. Widzę to od razu. Szybko i głośno oddycha, drepcze niespokojnie i prycha. Kiedy go dotykam, pod gęstym futrem czuję napięte i drżące mięśnie. Mimo to Ślepaczek się nie szarpie, nie wyrywa i nie ucieka. Taki bardzo grzeczny kucyk, nauczony posłuszeństwa i wykonywania poleceń. Tym bardziej się dziwię, że sprzedano go tu, do handlarza skupującego konie na rzeź.

Handlarz tłumaczy mi, że to przez oko. Ślepaczek nie może już pracować, bo się potyka i jest nieuważny. I płoszy się, gdy coś znienacka pojawi się z jego lewej, niewidomej strony. Dlatego dzieci się boją i już nie chcą na nim jeździć. Czyli Ślepaczek to kolejny kucyk, któremu człowiek tak właśnie odwdzięcza się za lata pracy. Najpierw czesze i zakłada kolorowe kantarki a później, kiedy kucyk nie może już pracować, zamiast na zasłużoną emeryturę wysyła go na śmierć w rzeźni. Śmierć tak okrutną i odartą z godności, jak tylko można sobie wyobrazić.

Ślepaczek wącha moją dłoń, pozwala mi się dotknąć do szyi i pogłaskać. I choć nadal się boi, chyba jest mu trochę lepiej. Więc zostaję z nim dłużej, ale w końcu i tak muszę wstać, odejść i zostawić Ślepaczka samego z jego strachem. Ale obiecuję mu, że wrócę. 

Życie tego niewidomego kucyka kosztuje 3500 złotych, niestety zbiórka dla niego idzie bardzo słabo i chyba go stracimy. Do tej pory zebraliśmy tylko 1400 złotych. Chyba przeceniłem swoje siły, za dużo tych koni jednocześnie ratujemy.

Przekaż darowiznę z hasłem Ślepaczek na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję ślepeczka

wybierz kwotę

lub

507 076 507

Wyślij SMS o treści

ŚLEPACZEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Wicherek jest już u nas. Okazał się bardzo ufnym, towarzyskim i ciekawskim osiołkiem

12 lutego 2024

Drodzy Przyjaciele, uratowany przez Was Wicherek jest już u mnie! Zobaczcie jaki to fajny osiołek. 

Przez pierwsze godziny Wicherek był wycofany i nieufny, ale potem nagle chyba zrozumiał że jest w bezpiecznym miejscu, bo zmienił się o 180 stopni. Jest przyjazny, ciekawski i ufny. I wpycha się przed kamerę, chyba zostanie naszą kolejną gwiazdą filmową jak Sówka 😀

Dziękuję Wam za uratowanie tego wspaniałego osiołka. Dzięki Wam całe życie przed nim! Daliście mu wspaniały prezent. Dziękuję!


12 lutego

Drodzy Przyjaciele, bardzo dziękuję za pomoc dla tego osiołka. PODAROWALIŚCIE MU ŻYCIE! Wicherek jest już u nas, to bardzo miły i przyjazny osiołek. Dziś będzie filmik z nim. Jeszcze raz dziękuje za wsparcie i życzę dobrego tygodnia. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

brakuje:

0 zł

Mam osła – mówi od razu na powitanie handlarz – ale on dziś do ubojni jedzie. Chodź pan, zobaczysz.

W strugach deszczu idę za handlarzem w kierunku niskich zabudowań. Handlarz otwiera jedne z krzywych drewnianych drzwi i wchodzimy do pozbawionego okien pomieszczenia, śmierdzącego pleśnią i odchodami. Wewnątrz jest całkowicie ciemno. Zapalam latarkę i dopiero w jej świetle widzę Wicherka. Szary osiołek stoi wciśnięty w najdalszy koniec obory i patrzy to na mnie, to na handlarza szeroko otwartymi ze strachu oczami. Mięśnie jego tylnych nóg drżą tak mocno, że wyraźnie widać to przez skórę. Przez co musiał przejść ten osiołek, że boi się aż tak bardzo?

Próbuję zbliżyć się odrobinę do Wicherka, ale to tylko zwiększa jego strach. Więc powoli kucam i pozwalam, żeby Wicherek przyzwyczaił się do mojej obecności.

Handlarzowi nie chciało się stać tu ze mną na zimnie i po chwili wyszedł. Dopiero wtedy widzę, że Wicherek troszkę, odrobinkę się uspokaja. W końcu, po może półgodzinie, osiołek niepewnie wyciąga w moją stronę pysk i wącha mnie z oddali. Nie próbuję go dotykać, wiem, że na to za wcześnie. Ale już widzę, że jeśli uratuję stąd Wicherka, w końcu mi zaufa. W końcu wychodzę, a Wicherek odprowadza mnie spojrzeniem swoich wielkich, smutnych oczu.

Jak go pan chcesz kupić, to teraz. Mówię przecież, że dziś go zabierają – odpowiada handlarz na moje pytanie o możliwość odkupienia Wicherka. Ale ja nie mam w tej chwili pieniędzy nie tylko na zapłacenie całej kwoty za osiołka, ale nawet na zaliczkę. I na pewno nie zdążę ich zebrać jeszcze dziś.

Życie Wicherka kosztuje 4400 złotych. Do tej pory zebraliśmy  2850 złotych a resztę pieniędzy muszę przesłać handlarzowi już jutro wieczorem. Proszę Was o pomoc dla Wicherka.

 

Przekaż darowiznę z hasłem WICHEREK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ WICHERKA

wybierz kwotę

lub

507 076 507

Wyślij SMS o treści

WICHEREK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Dziś w kucykowym przedszkolu robiliśmy przegląd wszystkich zwierzaków i wyczesaliśmy im porządnie grzywy

8 lutego 2024

W kucykowym przedszkolu zawsze jest wesoło. Dziś przyszliśmy trochę wyczesać grzywy naszym kucykom, tym małym i tym dużym. I obejrzeć dokładnie czy wszystko z nimi jest ok – każdego ze zwierzaków trzeba co pewien czas dokładnie sprawdzić – czy nie ma skaleczeń, czy nie widać oznak jakiejś choroby i tak dalej. 

A w naszym kucykowim przedszkolu przez przypadek znalazł się Miodek, chociaż nie jest maluchem. Ale za bardzo tu rozrabia, więc chyba zaprowadzę go znowu do głównego stada.

Te maluchy i ich mamy żyją tylko dzięki Wam! Dziękuję Wam wszystkim!

 

26 lipca 2023

Drodzy Państwo, to nasza uratowana ostatnio rodzinka! Jak to dobrze widzieć je razem, bezpieczne i szczęśliwe.

Mała Myszka ma dużo więcej energii. Na początku była słaba, dużo leżała i poważnie się o nią martwiłem. Ale teraz – zobaczcie sami! 

Pomimo że Chmurka jest już duża, cały czas chce pić mleko swojej mamy. Dlatego niestety większość czasu muszę ją trzymać osobno, żeby mleka starczyło dla Myszki. Więc tylko na pewien czas każdego dnia wypuszczam Chmurkę do reszty rodziny. Ale jak tylko Myszka trochę podrośnie i nabierze sił, Chmurka dołączy do mamy i siostrzyczki na stałe.

20 lipca 2023

Drodzy Państwo, Chmurka jest już u nas! Przywitała się ze swoją rodzinką, to była wielka radość dla całej trójki.

Był już u nich weterynarz i ocenił, że Chmurka nie była w odpowiednim czasie odstawiona od mamy i nadal pije jej mleko. I to najprawdopodobniej jest powód, że mała Myszka jest taka słaba. Teraz będziemy musieli zadbać o to, żeby Myszka miała dość mleka a Chmurka żeby jadła swoje dorosłe jedzenie 😉

Tylko dzięki Wam Chmurka, Myszka i Marianka żyją. I dzięki Wam ta rodzina jest znowu razem! Dziękuję Wam w imieniu ich i moim.

20 lipca 2023

Drodzy Państwo, Chmurka jest już ze swoją rodziną! Ich powitanie było poruszające. Chmurka, jej siostrzyczka Myszka i mama Marianka wyglądają na bardzo szczęśliwe. Dziś pod wieczór będzie filmik.

Brak mi słów na to by wyrazić, jak bardzo jestem Państwu wdzięczny za Waszą dobroć i za każde wsparcie, którego udzieliliście Chmurce. Nawet najmniejsze. Dzięki Wam Chmurka będzie żyć a cała końska rodzina jest szczęśliwa i bezpieczna. Dziękuję Wam z całego serca.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

O Chmurce dowiedziałem się przez przypadek. Wygadał się pomocnik handlarza. Zapytał o uratowaną niedawno maleńką Myszkę, którą razem z mamą zabrałem od nich kilka dni temu. Czy żyje. Bo słaba, słabsza niż ten drugi źrebak.

Od razu zapaliła mi się czerwona lampka. Jaki drugi źrebak? Dopiero wtedy pomocnik handlarza zorientował się, że się wygadał. Że ja nic nie wiem, handlarz mi nie powiedział. Ale było już za późno.

Nie czekając na pozwolenie ani na wyjaśnienia zacząłem sprawdzać po kolei wszystkie obory i komórki. I już po chwili trafiłem na to pomieszczenie, w którym handlarz zamknął małą, przerażoną, zupełnie nagle pozbawioną mamy Chmurkę.

Chmurka ma rok. Przyjechała tu z mamą. Tuż po przyjeździe mama urodziła jej siostrzyczkę, małą Myszkę, a wtedy handlarz siłą oderwał Chmurkę od mamy i zamknął samą, zupełnie osobno. Nie mam pojęcia, dlaczego chciał to przede mną ukryć.

Chmurka jest tak przerażona, że nawet nie próbuję do niej podchodzić. Z całej siły napina sznur, którym jest przywiązana. Dawno nie widziałem tak przerażonego konia. Jej oczy są szeroko otwarte ze strachu a oddech szybki i nierówny. Do tej pory Chmurka nigdy nie była bez mamy. A teraz została zupełnie sama w tym strasznym, ciemnym miejscu. Do niedawna mogła słyszeć z oddali mamę i siostrzyczkę i to na pewno dodawało jej otuchy. Ale od kiedy mama z siostrzyczką wyjechały, Chmurka została zupełnie, przeraźliwie sama.

Handlarz jest bardzo zły, że dowiedziałem się o Chmurce. Nie mam pojęcia dlaczego, ale ja często nie jestem w stanie zrozumieć jego sposobu myślenia. Mówi, że chciał ją podtuczyć i sprzedać. Ale Chmurka mało je, a od kiedy jej mama i siostra Myszka wyjechały, nie je prawie wcale, więc na pewno nie tyje. A może nawet traci na wadze. Więc nie będzie już czekać ze sprzedażą jej do rzeźni, umówił już nawet transport.

Życie Chmurki kosztuje 2400 złotych. Już uzbieraliśmy 1850 złotych – bardzo Wam dziękuję. Ale Chmurka nic nie je i muszę ją pilnie zabrać, bo moze umrzeć. Takie źrebaczki szybko tracą siły. Handlarz wyda ją jak dziś wpłacę brakujące 550 złotych.

Zrobię wszystko, żeby Chmurka dołączyła do swojej mamy i młodszej siostrzyczki. Ale bez Was nie jestem w stanie niczego zrobić. Dlatego muszę znów prosić Was o pomoc. Musimy uratować Chmurkę!

Przekaż darowiznę z hasłem CHMURKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ CHMURKĘ

wybierz kwotę

lub

507 076 507

Wyślij SMS o treści

CHMURKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ