Karolinka na razie nie pozwala do siebie podejść. Ale już nie ucieka – zachowując bezpieczny dystns patrzy, co Robię

27 grudnia 2023

Karolinka jest już u nas, ale jest tak bardzo płochliwa, że nie jestem w stanie bliżej do niej podejść. Więc mam dla Was filmik kręcony z pewnej odległości. Ale i tak jest lepiej niż przedtem. Bo na początku Karolinka po prostu uciekała na mój widok. Teraz już nie ucieka, tylko utrzymuje bezpieczny dystans, ale jednocześnie przygląda się z ciekawością temo co akurat robię.

Dziękuję Wam z całego serca za uratowanie Karolinki! Ona żyje tylko dzięki Wam. Jesteście wyjątkowi!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Drodzy Przyjaciele, dziękuję Wam! Bardzo się bałem, że stracimy Karolinkę. Było bardzo mało wpłat, to chyba przez okres przedświąteczny. Wszyscy robią zakupy, część osób już ma wolne i nie sprawdza w ogóle maili. No i na pewno wielu osobom po wydatkach świątecznych nie zostają już żadne pieniądze, więc nawet nie mają z czego pomóc… Ale tak, daliśmy radę! Karolinka będzie żyła! Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Karolinki , oraz inne działania statutowe fundacji. Dziękuję Wam z całego serca! Organizuję transport i Święta Karolinka spędzi już u nas. Dzięki Wam.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

brakująca kwota:

0 zł

W sobotę, gdy odbierałem od handlarza Kurdupelka z mamą usłyszałem wycie osiołka rozpaczliwie szukającego pomocy. Na samym końcu gospodarstwa, w składziku na drewno stała Karolinka. Zapaliłem latarkę i z ciemności wyłoniła się postać rudej ośliczki. Była uwiązana na krótkim powrozie do kraty. Stała jak wmurowana i tylko przewracała oczami. Wiedziałem, że jest przerażona, bo tak właśnie zachowują się osiołki, które się boją. Niestety większość ludzi nie zna się na osiołkach, myślą, ze są głupie i uparte, stoją tylko jak wryte i nie chcą iść. A osiołek tak się zachowuje, kiedy jest przerażony.

Tak też było w tym przypadku. Karolinkę kupili ludzie prowadzący przydrożną restaurację, żeby ściągnąć klientów, ośliczka miała wozić na swoim grzbiecie dzieci wokół malej szopki wigilijnej, która tam stała. Karolinka jest bardzo wrażliwa i bała się przejeżdżających samochodów. Musi zapłacić za to swoim życiem. Nie zarabiasz na siebie, rachunek jest prosty, nie ma o czym gadać. Niestety tak myśli jeszcze wielu ludzi, traktujących zwierzęta instrumentalnie.

Spójrzcie na tą bezbronną ośliczkę. Tuła się po tym świecie z miejsca na miejsce, każdy chce na niej zarobić „parę groszy” Aż trafiła do handlarza, gdzie skończy się jej tułaczka. Karolinka ma szczęście, bo przez przypadek ją znalazłem i jest jeszcze szansa na ratunek.

Ja niestety wiem, że takich Karolinek dziś stoi jeszcze wiele po różnych obórkach i komórkach. One nie mają tyle szczęścia. Zostaną zabite jeszcze przed świętami i nikt nawet nie będzie pamiętał ich imienia.

Życie Karolinki kosztuje 4500 złotych. Wczoraj z bardzo dużym trudem uzbieraliśmy zaliczkę. Jutro ostateczny termin i nie wiem czy damy radę ją uratować. Jednocześnie ratujemy rodzinkę owieczek.

Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem Karolinka na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję Karolinkę

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

KAROLINA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Marysia i maleńki są już u nas! Marysia nie pozwala mi podchodzić do swojego synka. Jeszcze nie wie, że tu są bezpieczni

22 grudnia 2023

Owieczka Marysia i jej synek Maleńki są już u nas! Na razie są mocno wystraszone. Maleńki chowa się za mamą i bardzo trudno było mi go nagrać.Marysia zasłania synka jak może. Kiedy uważa, że podszedłem zbyt blisko, próbuje mnie przestraszyć. Wcale jej się nie dziwię po tym, co przeszła. Marysia i Maleńki na pewno będą potrzebować trochę czasu, zanim zrozumieją, że w tym miejscu nic im nie grozi.

Dziękuję Wam z całego serca za to, że zlitowaliście się nad tą rodzinką i uratowaliście Marysię i jej synka przed śmiercią w rzeźni. Dzięki Wam one żyją i są bezpieczne. Dziękuję!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

21 grudnia

Dziękuję Wam z całego serca!!! Marysia i Maleńki są bezpieczni! Myślę, że jeszcze dziś będę mógł przesłać Wam z nimi filmik, tak więc czekajcie na niego i na więcej informacji o tych uroczych owieczkach. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Marysi i jej synka, oraz inne działania statutowe fundacji.

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

0 zł

Marysia patrzy na mnie szeroko otwartymi ze strachu oczami. Próbuje chociaż trochę osłonić swoje dzieciątko. To nie jest łatwe, bo Marysia jest uwiązana do haka w ścianie krótkim kawałkiem sznurka, który wbija jej się w szyję. A handlarz stoi oparty o ścianę obory i patrzy drwiąco na nią i na Maleńkiego.

Marysia nie raz widziała, jak z jej stada znikają inne owieczki. Czasem same, czasem z malutkimi jagniątkami. Wciągane po trapie, poganiane, a czasem brutalnie wrzucane, znikały i już nigdy nie wracały. To był koniec.

 

 

Marysia wie, że teraz koniec przyszedł dla niej i dla jej ukochanego dzieciątka, maleństwa, kruszynki – maleńkiego syneczka, który dopiero co pojawił się na świecie. 

 

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Maleńki nic nie rozumie z tego, co dzieje się dookoła. Dopiero uczy się świata. Wcześniej świat był ciepły i bezpieczny, wypełniony zapachem mamy i smakiem mleka. Wokół siebie Maleńki czuł i słyszał stado. Czuł się otoczony miłością, szczęśliwy i bezpieczny.

Teraz wszystko się zmieniło. Świat jest ciemny, zimny i przesiąknięty lękiem. Maleńki czuje strach mamy. Mama inaczej pachnie, pachnie strachem. Nawet mleko mamy smakuje teraz inaczej. A wokół nie ma stada. Zostali zupełnie sami.

Widzę, jak drobniutkie ciałko Maleńkiego trzęsie się ze strachu. Mam ogromną ochotę wziąć go na ręce i przytulić, pocieszyć. Poczuć dotyk miękkiego gęstego futerka i zapach, jaki mają tylko takie maleńkie owcze dzieciątka.

Teraz wszyscy szykujemy się do Świąt. Kupujemy prezenty, ubieramy choinki, pieczemy pierniczki. Czekamy na wigilię. To taki radosny czas, najpiękniejszy w roku.

Niestety Marysia i Maleńki nie doczekają Wigilii. Jutro jadą do rzeźni, wszystko jest już ustalone i zamówiony jest transport. Handlarz nie chce czekać. Ma świąteczne wydatki, mówi. Po długich namowach zgadza się, że przełoży transport, jeśli dziś wpłacę mu zaliczkę. Przynajmniej 1300 złotych.

Nadchodzi Boże Narodzenie. Każdy z nas myśli o przygotowaniach, o ostatnich zakupach. Każdy wydaje dużo więcej pieniędzy niż zwykle. Dlatego wiem, że będzie bardzo trudno uratować Marysię i Maleńkiego. Ale nie będę mógł usiąść do wigilijnego stołu wiedząc, że nawet nie spróbowałem.

Dlatego mimo wszystko proszę, pomóżcie. Jeśli tylko możecie. Jeśli jesteście w stanie do świątecznych wydatków dodać jeszcze ten, choćby najmniejszy. Jeśli znajdziecie odrobinę czasu. Pomóżcie chociaż najmniejszą wpłatą. Być może będziemy w stanie razem dać Marysi i Maleńkiemu najpiękniejszy prezent – życie.

Przekaż darowiznę z hasłem MARYSIA I MALEŃKI na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Marysię i Maleńkiego

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

OWIECZKI
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Czekoladowy dołączył już do reszty stada na łące. Okazało się, że to prawdziwy łobuziak

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

18 grudnia 2023

Uratowany dzięki Wam Czekoladowy już do mnie przyjechał. Wypuściłem go na łąkę, aby mógł poznać swoje nowe stado. Ten rudy kucyk to łobuziak i od razu sprawił poruszenie wśród wszystkich zwierząt. Już widzę, że nie będzie tak łatwo go złapać. A taki by był piękny z rozczesaną grzywką i futerkiem!

Dziękuję wszystkim za pomoc w ocaleniu Czekoladowego. On jest z nami właśnie dzięki Waszej pomocy. Wiem, że ten rudasek jest Wam bardzo wdzięczny za ratunek i okazuje to na swój własny, kucykowy sposób. Będziecie mogli poznać go osobiście już na początku stycznia, na pierwszym dniu otwartym w 2024 roku 😊

15 grudnia

Drodzy Przyjaciele, z ulgą mogę powiedzieć, że Czekoladowy jest już bezpieczny. Dzięki Waszej ogromnej pomocy udało się zebrać potrzebne środki i go ocalić. Jestem Wam bardzo wdzięczny za każde, nawet najmniejsze wsparcie. Dla takich kucyków liczy się każda złotówka i każde udostępnienie zbiórki – od takich niewielkich rzeczy zależy ich życie. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Czekoladowego, oraz inne działania statutowe fundacji.

Czekoladowy już lada moment przyjedzie do mnie, do Starego Polesia i pozna swój nowy dom. Wszyscy tu bardzo dobrze o niego zadbamy – oczywiście razem z ciocią Olą. Dalsze wieści przekażę, gdy Czekoladowy będzie u mnie. Jeszcze raz Wam bardzo dziękuję!

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Potrzebna kwota:

0 zł

Czekoladowego sprzedano handlarzowi, bo się po prostu znudził. Był ponoć prezentem komunijnym dla dziewczynki. Na początku wszystko było ładnie, pięknie – czesanie grzywki, nowe ładne kantary i spacery po lesie na grzbiecie Czekoladowego. Koleżanki z całej miejscowości stały w kolejce, żeby tylko przytulić czy pogłaskać tego pięknego kucyka. W żłobiku zawsze były jakieś przysmaki a słoma w boksie była codziennie zmieniana. 

Niestety ta piękna historia trwała tylko kilka miesięcy, skończyła się miłość a dziewczynka zajęła się innymi sprawami. Przyszła jesień, zrobiło się zimno i deszczowo. Czekoladowy stał całymi dniami sam w stajence. Wypatrywał swojej przyjaciółki z utęsknieniem. Lecz ona już się więcej nie pojawiła.

Rodzice postanowili się pozbyć prezentu, który się znudził. Teraz przed świętami każdemu się przydadzą pieniądze. Może teraz uda się im kupić zabawkę, którą dziewczynka będzie się bawiła dłużej? 

Najsmutniejsze jest to, że rodzice dziewczynki nawet nie spróbowali sprzedać kucyka komuś innemu, nie handlarzowi. Mogli przecież dać ogłoszenia na jakimś końskim portalu i pewnie znalazł by się kupiec, bo Czekoladowy to śliczny i zdrowy kucyk. Zamiast tego poszli na najlżejszej linii oporu i oddali w łapy handlarza, który czeka na taki szybki zarobek i zaraz wywiezie kucyka na ubój.

Czekoladowy wciąż żyje tylko dlatego, że handlarz jest bardzo chciwy i dzwoni po fundacjach, żeby wcisnąć komuś drożej tego biedaka. Jest to szczęście w nieszczęściu. Życie tego biedaka kosztuje 3500 złotych. Dzięki Waszej pomocy udało się zebrać 3000 złotych, więc już niewiele brakuje, aby go ocalić. Jeśli dzisiaj zbierzemy jeszcze 500 złotych to Czekoladowy będzie bezpieczny. Proszę o Wasze wsparcie dla tego biednego kucyka!

Przekaż darowiznę z hasłem Czekoladowy na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ CZEKOLADOWEGO

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

CZEKOLADOWY
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Wituś powoli wraca do zdrowia. Jeszcze trochę czasu i pozna resztę naszego wesołego stada

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

14 grudnia 2023 

Dobre wieści! Minęło tylko kilka dni a Wituś czuje się już zdecydowanie lepiej. Rana po zołzie się zagoiła, katar już znika no i humor zdecydowanie lepszy.
Witek spędzi jeszcze trochę czasu w naszym kucykowym szpitalu, żeby dobrze wyzdrowiał i nie pozarażał reszty stada. Ciocia Ola tu bardzo dobrze o niego zadba, już nawet zdążyła mu rozczesać grzywkę.

Jak już będzie całkiem zdrowy to wypuścimy go aby poznał resztę towarzystwa. Mamy nadzieję, że zdąży całkiem wyzdrowieć do dnia otwartego w styczniu i będzie mógł osobiście Wam podziękować za ocalenie życia i przyjąć w prezencie marchewkę lub dwie (lub pięć 😊).

8 grudnia 2023

Wituś właśnie do nas przyjechał! Jest jeszcze troszkę nieśmiały, ale to nic dziwnego. Musi zapoznać się z otoczeniem i zrozumieć, że my tu wszyscy chcemy dla niego dobrze. Wypuściłem go na chwilę z boksu i nie musiałem długo czekać aż wyjdzie zwiedzać swój nowy dom.

Jak zobaczycie na filmie Wituś potrzebuje żeby obejrzała go Pani weterynarz. Pewnie dostanie antybiotyk i spędzi jeszcze trochę czasu w boksie przed dołączeniem do reszty stada. Ale najważniejsze, że ten czarny kucyk żyje i teraz będzie już tylko lepiej. Bardzo Wam dziękuję za wszystko co zrobiliście dla Witusia. To dzięki Wam jest teraz z nami i już nic mu nie grozi.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

8 grudnia

Drodzy Przyjaciele, dziękuję za Waszą ogromną pomoc. Wituś już dzisiaj do nas przyjedzie!
Wiem, że wiele z Was przejęło się losem tego czarnego, przerażonego kucyka i czeka na najnowsze wieści. Nagram z nim dzisiaj filmik jak już będzie u nas, tak, żebyście i Wy mogli go zobaczyć. Bo to przecież dzięki Wam udało się go uratować i podarować mu bezpieczne schronienie w naszym ośrodku.
Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Witusia, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz Wam za to bardzo dziękuję. Filmik pojawi się dzisiaj popołudniu. 

Marek Sotek 

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota którą musimy dziś zebrać:

0 zł

W zimnej, wilgotnej komórce u handlarza koni rzeźnych nie ma okien. Przez otwarte przed chwilą drzwi wpada jasne światło mroźnego zimowego dnia, a mały Wituś mruży oczy, oślepiony po długim pobycie w ciemności. Próbuje zobaczyć, kto się do niego zbliża. W pierwszej chwili cichutko zarżał, jak to robią konie na powitanie ukochanej osoby. Chyba pomyślał, że to wrócili jego opiekunowie. Ale już w następnej sekundzie Wituś zrozumiał, że się pomylił. To nie oni.

Wituś boi się handlarza. Strach widać w całej jego postawie, w tym, jak szarpie głową i jak niemal podskakuje na każdy nasz ruch. W wytrzeszczonych i błyskających białkami oczach. Boi się też mnie, ale to szczególnie handlarz i jego głos budzi w Witusiu lęk.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Na myśl o tym, że zaraz zamkniemy znowu drzwi i Wituś na kolejne godziny pozostanie w kompletnej ciemności, ogarnia mnie ogromny smutek i żal. Przekonuję handlarza, że on może już wracać, ale ja jeszcze trochę zostanę tu z Witusiem. Kiedy handlarz odchodzi, kucyk odrobinę się uspokaja. Zaczynam do niego mówić cicho i przyjaźnie, chcę dodać mu otuchy. Po dłuższej chwili Wituś spogląda na mnie już niemal bez lęku, choć nadal nieśmiało i niepewnie. Ale pozwala się pogłaskać po szyi i bierze z mojej ręki kostkę cukru, a potem drugą i trzecią. Spędzam w ten sposób z Witusiem prawie godzinę, ale nie mogę tu zostać na zawsze. W ten sposób mu nie pomogę. W końcu muszę odejść, zamknąć znowu za sobą drzwi zimnej, wilgotnej komórki i zostawić Witusia samego, w ciemności.

Wiem, że zrobię wszystko, żeby tu wrócić. Żeby zabrać stąd tego małego, czarnego, przerażonego kucyka, zanim przyjedzie po niego samochód z rzeźni. Ale potrzebuję do tego Waszej pomocy. Sam nie uratuję Witusia, choćbym nie wiem jak bardzo chciał. 

Życie Witusia kosztuje 3500 złotych, do tej pory uzbieraliśmy 3000 złotych a brakujące 500 złotych musimy wpłacić dziś wieczorem. Bardzo Was proszę o dalsze wsparcie. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem WITUŚ na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ WITUSIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

WITUŚ
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Pankracy zamieszkał w domu adopcyjnym

4 stycznia 2024

Pankracy zamieszkał w domu adopcyjnym razem z Malwinką, Józiem, Krzysiem, Plastusiem i Antosiem.  Będzie im wesoło!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

12 grudnia 2023

Wczoraj w komentarzach pytaliście co słychać u Pankracego. Ciocia Ola nagrała filmik specjalnie dla Was!

Pankracy czuje się w Starym Polesiu jak w domu. Bardzo się zmienił od czasu kiedy do nas przyjechał. Na początku był bardzo wycofany i nieśmiały a teraz bez wstydu domaga się uwagi. Lubi być głaskany i drapany, ale tylko gdy on tego chce 😊
Sami wiecie, że nasze zwierzaki są bardzo towarzyskie i wszystkie chcą być na filmie. Tak było też tym razem, więc zobaczycie nie tylko Pankracego, ale też Czupurka, Józia i resztę naszego stadka.

23 października 2023

Drodzy Państwo, wyczekiwane przez wszystkich wieści. Pankracy już do nas przyjechał!

Widzę, że jest jeszcze trochę nieśmiały, więc dam mu czas aby poznał nas i nowe miejsce. Na wybiegu jest z innymi osiołkami, które mam nadzieję, pomogą mu w aklimatyzacji.

Jak widzicie na filmie wszystkie chodziły za mną i z ciekawością sprawdzały co się dzieje. One wszystkie chciały być na tym filmiku, ale to był czas dla Pankracego.

Dziękuję Wam razem z tym małym osiołkiem za wszystko co dla nas zrobiliście.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

21 października

Drodzy Przyjaciele, tak bardzo się martwiłem sytuacją Pankracego i wiem, że Wy też. Mieliśmy do zebrania aż 1900 złotych w jeden dzień. Ale wiem, że robiliście wszystko co w Waszej mocy, również rozsyłając informację o zbiórce do Waszych znajomych. I udało się! Całą potrzebną kwotę zebraliśmy i handlarz już ją dostał. Pankracy jest bezpieczny! Nie wiem sam, jak mam Wam dziękować. Dam Wam znać, jak Pankracy będzie już u nas, i oczywiście obiecuję nagrać dla Was filmik.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Pankracego, oraz inne działania statutowe fundacji. Dziękuję za wszystko i pozdrawiam was gorąco,

Marek Sotek 

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

0 zł

Samochód z przyczepą wiozący Pankracego wjechał na podwórko handlarza tuż za mną. Handlarz tylko machnął do mnie ręką żebym poczekał i od razu ruszył w kierunku tamtego samochodu. Wygląda na to, że byli umówieni. Kierowca otworzył trap przyczepy i po chwili sprowadził po nim Pankracego – małego, przestraszonego osiołka.

Pankracy zszedł niepewnie szurając kopytkami po metalowym trapie. Nie szarpał się i nie opierał, ale widziałem jak bardzo jest zdezorientowany i przestraszony. Spoglądał pytającym wzrokiem na mężczyznę, który prowadził go na sznurze. Jakby szukał pocieszenia, zapewnienia, że wszystko jest dobrze.

Ale nic nie jest dobrze i człowiek, który przywiózł Pankracego do handlarza koni rzeźnych, wiedział o tym doskonale. Dlatego omijał Pankracego wzrokiem a przekazując go handlarzowi nawet nie spojrzał mu w oczy. A potem wsiadł do samochodu i szybko odjechał.

Kiedy samochód z przyczepą znikł za bramą, Pankracy zaczął ryczeć i nie przestawał, mimo że handlarz zaklął i szarpnął mocno za sznur. Cały czas ryczał i oglądał się w kierunku bramy, kiedy handlarz prowadził go do szopy. Wołał człowieka, który przywiózł go tu na śmierć. Którego Pankracy kochał i któremu ufał.

Zamknij się w końcu! – warknął handlarz, zostawiając Pankracego w szopie. Na odchodne uderzył go liną po plecach.

Zostałem z Pankracym i próbowałem go trochę uspokoić. Bezskutecznie. Pankracy cały czas ryczał i nadal nie spuszczał oczu z drzwi szopy. Chyba miał nadzieję, że jego opiekun w każdej chwili może się w nich pojawić i zabrać go do domu. Ale ja wiem, że tak się nie stanie. Jedyny człowiek, który pojawi się w tych drzwiach, to pracownik z rzeźni, kiedy rano przyjedzie odbierać zwierzęta od handlarzy i gospodarzy.

Życie tego małego osiołka kosztuje 4500 złotych. Do tej pory udało się uzbierać 2600 złotych a dziś do końca dnia musimy wpłacić brakujące 1900 złotych. Nie będzie drugiej szansy.

Proszę, pomóżcie uratować Pankracego.

Przekaż darowiznę z hasłem pankracy na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję pankracego

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

PANKRACY
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Dzięki Waszej pomocy wybudowaliśmy wiaty dla naszych podopiecznych. Bardzo Wam dziękujemy!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

11 grudnia 2023

Dzięki Waszej pomocy jesteśmy już bardzo dobrze przygotowani na zimę! Wybudowaliśmy dodatkowe 4 wiaty dla naszych podopiecznych, które ochronią ich przed śniegiem, wiatrem a w lecie też słońcem. Dzięki temu każdy kucyk, osiołek lub koń może znaleźć miejsce dla siebie.

Bardzo dziękujemy za okazane wsparcie. To wszystko jest możliwe dzięki Wam! Zachęcamy wszystkich do obejrzenia filmu – może wypatrzycie na nim swojego ulubionego kucyka lub osiołka? 😊

29 listopada 2023

Drodzy przyjaciele, dzięki Waszemu wsparciu budujemy już wiaty dla naszych osiołków! Prace idą szybko, szkielety większości wiat są już gotowe. Teraz trzeba będzie obić je deskami tworząc ściany, no i wykonać dachy. To jeszcze sporo pracy, ale myślę, że na dniu otwartym zobaczycie już wiaty gotowe!

Ta wiata, którą dotychczas miało całe stado (nie licząc kucykowego przedszkola i staruszków) jest duża, ale niestety nastawione pokojowo osiołki są z niej przeganiane przez kucyki. Więc teraz na okres zimy planuję rozdzielić stado, tak że kucyki będą miały jeden teren a osiołki drugi. I już nikt nie będzie nikogo przeganiał i każdemu będzie ciepło w mroźne zimowe dni.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

28 listopada 2023

Drodzy Przyjaciele, zebraliśmy pieniądze na wiaty dla zwierzaków! Kamień spadł mi z serca, bo noce są coraz zimniejsze a osiołki są wrażliwe na zimno. Dziękuję Wam! Teraz postaram się zbudować wiaty tak szybko jak to możliwe. Może już na dniu otwartym będziecie mogli zobaczyć efekty tej pracy.

Jeszcze raz dziękuję w imieniu moim własnym oraz wszystkich osiołków!

Marek Sotek

do końca zbiórki POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

POTRZEBNA KWOTA:

0 zł

W naszym azylu jest w tej chwili ponad 60 koni, kucyków i osiołków. Są to zwierzęta uratowane przed śmiercią w rzeźni, najczęściej stare, słabe, schorowane. Wymagają szczególnej opieki a nierzadko również leczenia. W miarę moich ograniczonych możliwości staram się zapewnić im jak najlepsze warunki do życia.

Nasze zwierzęta żyją na wolności, na wielkich łąkach. Ale kiedy pada śnieg, deszcz lub wieje zimny wiatr, muszą mieć miejsce, gdzie mogłyby się schronić. Na terenie azylu mamy bardzo dużą wiatę – wystarczająco dużą, żeby pomieścić wszystkie nasze zwierzaki. Ale od kiedy zrobiło się zimniej, kucyki postanowiły przejąć wiatę dla siebie i przeganiają z niej osiołki. 

Więc żeby zapewnić wszystkim zwierzętom dach nad głową na zimę, potrzebuję pilnie wybudować cztery proste, drewniane wiaty dla osiołków. Wybudowanie jednej wiaty kosztuje 3800 złotych. To dużo, ale wiaty są konieczne, żeby osiołki mogły bezpiecznie spędzić zimę.

Zamówiłem już drewno, ale nie będę w stanie go odebrać, dopóki za nie nie zapłacę. Dlatego muszę Was prosić o pomoc. 

 

Przekaż darowiznę z hasłem WIATY na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

POMAGAM PRZETRWAĆ ZIMĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

WIATY
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Antoś zamieszkał w domu adopcyjnym

4 stycznia 2024

Józio zamieszkał w domu adopcyjnym razem z Antoś, Pankracym, Krzysiem, Plastusiem i Józiem.  Będzie im wesoło!

7 grudnia 2023

Antoś jest już z nami i dołączył do stada osiołków. Jest troszkę nieśmiały, no i jeszcze zapewne czuje się trochę zagubiony w nowym miejscu. Ale inne osiołki już się nim zajęły. One zawsze bardzo życzliwie przyjmują nowych członków stada.

Antoś jest bardzo podobny do Czupurka! W sumie gdyby nie kantar Czupurka, sam mógłbym je pomylić. Trzeba się dobrze przyjrzeć, żeby zobaczyć różnicę.

Dziękuję Wam jeszcze raz za uratowanie Antosia. Dzięki Wam Antoś dostał nowe życie a ja i nasze osiołki postaramy się, żeby był z nami szczęśliwy.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

3 grudnia

Udało się nam wspólnie uratować osiołka Antosia! Mimo że ostatniego dnia zbiórki nadal brakowało bardzo dużej kwoty, to wspólnym wysiłkiem daliśmy radę i uratowaliśmy Antosia niemal w ostatniej chwili. Dziękuję Wam z całego serca za Waszą walkę o niego. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Antosia, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

BRAKUJE:

0 zł

Antoś jest przerażony. Przed chwilą próbował uciec z handlarskiej szopy przez szparę w uchylonych drzwiach. Ale mocne szarpnięcie za linę szybko odebrało mu nadzieję na odzyskanie wolności.

Handlarz uwiązał Antosia w taki sposób, że każde szarpnięcie mocniej zaciska sznur na jego szyi. Widzę, jak głęboko wbija się sznur w jego szyję. To zmusza Antosia, żeby przestał się wyrywać. Mimo to osiołek nie chce robić tego, czego oczekuje handlarz. Nie chce stać spokojnie i nie chce dać się poprowadzić w daleki ciemny kąt szopy. Trzęsie się cały ze strachu i widzę, że jest rozdarty pomiędzy nieodpartą chęcią ucieczki a fizycznym bólem, którego doznaje, kiedy zaczyna się szarpać.

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Handlarz klepie Antosia po pysku ostrzegawczo. No, spróbuj się jeszcze wyrywać, spróbuj – warczy przez zaciśnięte zęby, a ja mam nadzieję, że Antoś jednak nie spróbuje.

W tym całym zamieszaniu widzę, że Antoś zaczyna uparcie spoglądać na mnie. Patrzy mi prosto w oczy, zupełnie jakby rozumiał, że w tym strasznym miejscu jestem jedyną istotą, która może mu pomóc. Tak bardzo chciałbym to zrobić, Antosiu. Ale teraz jeszcze nie mogę. Nie mogę rozzłościć handlarza, bo tylko od niego zależy, czy pozwoli mi cię odkupić, czy też wyśle cię prosto do rzeźni. A wtedy będzie już za późno. 

Dlatego nic nie robię. Nie komentuję liny zaciskającej się na szyi. Nie komentuję tego, że handlarz stale poszturchuje biednego Antosia. Choć najchętniej już teraz wyrwałbym linę z rąk handlarza i zabrał go stąd już teraz. Dlatego po pewnym czasie Antoś przestaje na mnie patrzeć. Zrozumiał, że się pomylił. Że ja również mu nie pomogę. 

I chyba właśnie w tym momencie Antoś się poddaje. Przestaje się kręcić, buntować i szarpać. Staje nieruchomo i spuszcza głowę w dół, a w ja widzę, że w jego oczach maluje się bezbrzeżna rozpacz i bezsilność. Wybacz Antosiu. Naprawdę nie mogę teraz nic zrobić. Muszę spokojnie patrzeć na to, co robi ci handlarz. Ale obiecuję, że to nie koniec. Zrobię wszystko, żeby cię stąd zabrać.

Życie Antosia jest warte 4500 złotych. Wczoraj zebraliśmy 2900 złotych. Niestety handlarz nie przyjął tych pieniędzy. Nie wierzy że uzbieramy resztę, a jest akurat miejsce w wieczornym transporcie. Mamy tylko kilka godzin na uzbieranie 1600 złotych.

Bardzo Was proszę o wsparcie dla Antosia!

Przekaż darowiznę z hasłem ANTOŚ  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję Antosia

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

ANTOŚ
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Wypuściłem dziś Pączusia na łąkę, ale dla pewności na razie na osobny padok

11.01

Węgielek i Pączuś zamieszkali w domu adopcyjnym. Niech im się wiedzie!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

5 grudnia 2023

Dziś wypuściłem Pączusia po raz pierwszy na łąkę. To zawsze jest moment pełen emocji zarówno dla tego kucyka, który dołącza do stada jak i dla całej reszty. Ponieważ od razu widziałem, że Pączuś ma mnóstwo energii i trochę się obawiałem, że pierwsze spotkanie ze stadem może przebiec zbyt burzliwie, na razie wypuściłem go na osobny padok. Teraz będzie miał czas, żeby przez płot przyjrzeć się innym zwierzakom i obwąchać się z nimi. Do reszty stada wypuszczę go dopiero wtedy, kiedy zobaczę że emocje trochę opadły.

Pączuś żyje i bryka tylko dzięki Waszej dobroci. Dziękuję Wam za to z całego serca!

Pączuś już jest u nas. Jest dość duży jak na kucyka. Widać, że jest naładowany pozytywną energią i tylko czeka, żeby wyskoczyć na padok poganiać inne kucyki.

Ale jednocześnie jest bardzo miły i ufny w stosunku do człowieka. Chętnie podchodzi i się łasi.

Myślę, że po dniu otwartym zaraz dołączy do stada. 

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Pączusia, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz dziękuję za pomoc z ratowaniu tego słodziaka i pozdrawiam serdecznie.

Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dziś musimy uzbierać:

0 zł

Nie rozumiem, dlaczego handlarka przywiązała Pączusia do ściany starym zardzewiałym łańcuchem. Czy nie miała żadnej liny, uwiązu? Ale skup koni rzeźnych rządzi się własnymi prawami, już się do tego przyzwyczaiłem. Szczególnie tu, gdzie wszystko jest tak ponure i przygnębiające, jakby od tego zależało ile handlarka zarobi.

Pączuś wygląda, jakby znalazł się tu przez pomyłkę. Ładny, okrąglutki, łaciaty kucyk. Zadbany, nawet całkiem czysty. Tylko w oczach ma strach. Nie rozumiem, co on tu robi. Dlaczego ktoś oddał go na rzeź??

Pączuś stoi na resztkach przegniłej słomy zmieszanej z ziemią i odchodami. Nie ma w swoim zasięgu nawet ździebełka siana. W sumie to bez sensu, przecież im więcej będzie ważył, tym więcej zapłacą za niego w rzeźni. Dopiero przyjechał – odpowiada handlarka na mój zarzut, ale przynosi odrobinę owsa w wiaderku i podaje Pączusiowi, a on je zachłannie. Dam mu siana – mówię i nie czekając na zgodę najpierw daję Pączusiowi wiaderko wody a potem biorę widły i kładę koło niego sporą kupkę siana. Niech mu starczy jak najdłużej. Pączuś patrzy na mnie z wdzięcznością i od razu zajmuje się jedzeniem. Widzę, że niezależnie od głodu jedzenie siana po prostu pozwala mu zmniejszyć stres i lęk.

Życie Pączusia Handlarz wycenił na 3500 złotych. Wczoraj, dzięki Waszej wspaniałej pomocy uzbieraliśmy aż 2800 złotych, za co bardzo dziękuję. Dziś do końca dnia muszę wpłacić brakujące 700 złotych. Nie będzie drugiej szansy. Bardzo Was proszę o pomoc. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem pączuś na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję pączusia

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

PĄCZUŚ
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Węgielek jest już gotowy na zimę. cały obrósł grubym ciepłym futerkiem

01 lutego 2024

Węgielek i Pączuś zamieszkali w domu adopcyjnym. Niech im się wiedzie!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

4 grudnia 2023

Ostatnio pytaliście o Węgielka, więc oto i on!

Węgielek to chyba nasz najmniejszy kucyk. Mimo małego wzrostu jest bardzo zadziorny i potrafi przeganiać nawet duże większe od niego konie. To się nazywa siła charakteru 😉

Węgielek jest już w zasadzie gotowy na zimę. Zobaczcie jak pięknie obrósł grubym zimowym futerkiem.

Ten uroczy mały kucyś żyje tylko dzięki Wam! Dziękuję Wam bardzo w imieniu Węgielka i moim własnym.

 

24 września 2023

Węgielek przyjechał do nas i sami zobaczcie, jaki jest zestresowany. Przez pewien czas był bez towarzystwa innych koni, więc teraz rży i chce jak najszybciej do nich pobiec.

Na razie niestety nie będzie to możliwe. Węgielek musi parę dni zostać w boksie. Obejrzy go weterynarz i zdecyduje, czy może już iść do reszty stada.

Dziękuję Wam za to, że Węgielek żyje! 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

23 września

Bardzo Wam dziękuję za pomoc przy ratowaniu maleńkiego Węgielka. Ten kucyk jest już bezpieczny i dziś do mnie przyjedzie. Kolejny raz udowodniliście, że te biedne zwierzaki i ja możemy na Was liczyć. Podczas tej zbiórki okazało się też, że małymi kwotami można ratować te biedactwa. Wystarczy tylko że odpowiednia liczba darczyńców dostanie info o kucyku czy osiołku w potrzebie. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Węgielka, oraz inne działania statutowe fundacji.

Jeszcze raz dziękuję Wam z całego serca i zapraszam 7 października na kolejny dzień otwarty.

Marek Sotek.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

0 zł

Handlarz bez słowa prowadzi mnie przez podwórko, na drugą stronę, aż za chlewnię. I ruchem głowy wskazuje na to, co i tak sam od razu zobaczyłem. 

Węgielek, maleńki czarny kucyk, przywiązany do drzewa. Stoi w pełnym słońcu, nie ma nawet skrawka cienia. Krótka lina niemal nie pozwala mu się ruszyć. Oprócz kantara ma jeszcze sznur zawiązany ciasno na pysku.

Węgielek widzi, że idziemy w jego stronę i zaczyna się gwałtownie szarpać. Próbuje się uwolnić. Naciąga linę jak tylko może a potem nieruchomieje. W jego oczach widzę strach. Głośno wciąga powietrze.

Patrz pan – mówi handlarz i wyciąga rękę w moją stronę, a ja dopiero teraz widzę bandaż na jego dłoni – Gryzie, to zrobiłem mu kaganiec.

Na kiełbasę pójdziesz! – dodaje handlarz przez zaciśnięte zęby i szturcha Węgielka. Lekko szturcha. Przy mnie nie może sobie pozwolić na nic więcej. Ale i tak Węgielek podskakuje jak oparzony a chrapy ma rozszerzone ze strachu. Może już się dowiedział, do czego zdolny jest handlarz.

Wyciągam rękę do Węgielka, a on wącha ją mimo strachu. Czuję na dłoni ciepły oddech i dotyk jego miękkich wilgotnych chrap. Małe, niewinne i bezbronne stworzenie. Nie mogę zostawić go w rękach handlarza. Po prostu nie mogę.

Życie Węgielka kosztuje 3500 złotych. Do tej chwili zebraliśmy 3100 złotych. 400 złotych musimy uzbierać dziś.

Więżę, że się uda i Węgielek jutro przyjedzie do Starego Polesia.

Przekaż darowiznę z hasłem WĘGIELEK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ WĘGIELKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

WĘGIELEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Kubuś mieszka na podwórku dla dziadków razem z innymi zwierzakami potrzebującymi specjalnej uwagi i opieki

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

25 marca 2024

Drodzy Przyjaciele, dziś zapraszam Was w odwiedziny na nasze podwórko dla dziadków, gdzie mieszka Kubuś i inne zwierzaki, które są wiekowe albo z innego powodu słabe i potrzebują szczególnej opieki. Jedne trafiają tu na jakiś czas a inne mieszkają na stałe.

To podwórko mamy cały czas na oku, bo jest tuż przy stajni, na wypadek gdyby któryś ze zwierzaków potrzebował jakiejś pomocy. No i możemy dopilnować, żeby każde z nich dobrze zjadło, bo w stadzie mogłyby mieć kłopoty z dopchaniem się do siana.

Te wszystkie słabe, stare i schorowane zwierzęta dzięki Wam mogą swoje ostatnie lata spędzić w warunkach, jakich być może nie zaznały przez całe swoje dotychczasowe życie.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

30 listopada 2023

Kubuś przeprowadził się dziś ze stajni na naszą łąkę dla staruszków. Na tej łączce mieszkają te kucyki i osiołki, które wymagają szczególnej opieki. Najstarsze albo chore. I takie które mają trudności z chodzeniem. 

Tu Kubuś będzie miał bardzo dobre warunki, nikt nie będzie go przeganiał od siana, a przy okazji będziemy go mieli cały czas pod okiem.

Jak na swój wiek Kubuś jest w całkiem dobrej formie, ma apetyt, więc mam nadzieję, że spędzi u nas jeszcze długie lata na zasłużonej emeryturze. A to wszystko tylko dzięki Wam. Z całego serca dziękuję za Waszą dobroć.

17 listopada 2023

Staruszek Kubuś jest już u nas. Na razie zamieszkał w jednym boksie z Heniem. I chyba się polubili 🙂 

Kubuś ma już 24 lata. Dla kucyka, który całe życie pracował, to jest naprawdę poważny wiek. Musimy o niego dobrze zadbać. Dajemy Kubusiowi specjalną paszę dla starych koni. Ciocia Ola zajmie się jego splątaną grzywą. Przyjedzie też pan kowal zająć się jego kopytkami.

Dziękuję Wam za to, że Kubuś jest tu z nami. Swoją starość spędzi tak, jak powinien ją spędzić każdy kucyk – na łąkach, w otoczeniu innych kucyków i pod troskliwą opieką kochających ludzi. Dziękuję Wam za to z całego serca.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

15 listopada 2023

Drodzy Przyjaciele, uratowaliście Kubusia! Dziękuję Wam ogromnie. Walka była niemal do samego końca a do tego awaria strony nie pomagała. Wielu spośród Was dawało mi znać w ciągu dnia, że próbujecie dokonać wpłaty dla Kubusia, ale możecie ze względu na pojawiający się błąd. Wiem, że często próbowaliście wielokrotnie. Dziękuję, że się nie zniechęcaliście i próbowaliście aż do skutku. Kubuś jest już bezpieczny i będzie miał taką starość, na jaką zasłużył latami ciężkiej pracy.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Kubusia, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz dziękuję za wszystko! Dam Wam znać, jak tylko Kubuś przyjedzie do nas. Pozdrawiam Was gorąco,

Mark Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota do zebrania dziś:

0 zł

 

Kubuś urodził się w 1999 roku, tak jest napisane w paszporcie. W grzywce na czole ma kołtun warkoczyka zaplecionego ostatni raz, pewnie ze dwa lata temu. 

Kiedy wchodzę do boksu odsuwa się grzecznie robiąc mi miejsce, jest bardzo potulny i grzeczny, widać, że całe życie spędził wśród ludzi. Wyprowadzam go na korytarz i dajemy mu wody, którą pije łapczywie. 

Bez patrzenia w paszport znam jego historię, typowy kochany kucyk, który na swoim grzbiecie całe życie woził dzieci. Jest bardzo miły i przyjacielski, na pewno był ich ulubieńcem. Maluchy przywoziły mu marchewki i jabłka, czesały go i czyściły. A on najlepiej jak tylko umiał woził je na swoim grzbiecie.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Pewnego dnia jakaś Kasia czy Basia zaplotła mu ostatni raz warkoczyk, pocałowała w pyszczek i pojechała do domu. Gdy przyjechała do szkółki za kilka dni Kubusia już nie było, a właściciel powiedział że ten staruszek pojechał na emeryturę.

Zaglądam w paszport a tam jest napisane w której z podwarszawskich szkółek mieszkał Kubuś, sam tam kiedyś z dziećmi jeździłem. Taka historia. 

Życie Kubusia jest warte 3700 złotych, wczoraj uzbieraliśmy 2300 złotych, a dziś do końca dnia muszę przelać handlarzowi brakujące 1400 złotych.

Bardzo Was proszę o ratunek dla tego staruszka!

 

Przekaż darowiznę z hasłem KUBUŚ na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Kubusia

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

KUBUŚ
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ