Walduś jest już u nas, w Nowym Wilkowie. Dzięki Wam dostał nowe życie!

12 sierpnia 2024

Walduś, którego uratowaliście w zeszłym tygodniu, jest już u nas! Ten biedny, przestraszony i głodny kucyk, którego spotkałem u handlarza, będzie miał dzięki Wam nowe życie. Dziękuję z całego serca w moim imieniu i w imieniu Waldusia.

Na razie Walduś trochę się niepokoi, na początku nie chciał do mnie podchodzić. Ale kiedy zobaczył, że nic złego nie robię, nawet zdecydował się do mnie zbliżyć i pozwolił się pogłaskać. Myślę, że Walduś niedługo poczuje się tu jak w domu!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

8 sierpnia 

Jednak Walduś miał dużo szczęścia wczoraj. Uratowaliście mu życie. Poranek wyglądał fatalnie, ale później wszystko się zmieniło i ten brązowy kucyk jest już bezpieczny. Dziś z samego rana załatwiłem transport i już jutro będzie u nas bawił się z innymi kucykami. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Waldusia, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

KWOTA, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Walduś stoi przywiązany do drzwi stodoły. Handlarz wystawił go na dwór specjalnie na mój przyjazd. Mimo świecącego słońca, wydaje się jakby zapadał zmierzch. Z zewsząd dobiegają odgłosy cierpiących zwierząt, rżenie i piski. Walduś jest bardzo zdenerwowany, cały czas grzebie kopytem i rozgląda się przerażonym wzrokiem dookoła. Jednocześnie cały czas próbuje zjeść chociaż kępkę trawy, wyciąga głowę i chciwie skubie wszystko, co ma w zasięgu mordki. Widać, że stał długo bez jedzenia. Ci handlarze to bezduszne istoty, przecież garść siana, czy owsa, to żadne koszty. Sam już nie wiem, czy to tylko bezmyślność, czy też chęć znęcania się nad zwierzętami. Oczywiście przy mnie zawsze mówią, że właśnie zjadły siano, czy wypiły wodę. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Ale jestem pewien, że jak nikt tego nie kontroluje, to całymi dniami konie stoją pozamykane, bez wody, czy siana. Spójrzcie na Waldusia, jak łapczywie zjada wszystko co jest w jego zasięgu. Pytam się handlarza, czy ma w boksie siano i wodę, i dlaczego jest taki przerażony. Patrzy się na mnie głupkowatym wzrokiem i śmieje się bezmyślnie. Mówi, że ma wszystko, ale że tam nie można wchodzić. Próbuję się jakoś opanować, bo wiem, że jak rozkręcę aferę, to nie uratujemy Waldusia, ani kolejnych koni czekających na ubój, które stoją u tego handlarza. A nie o to nam chodzi. Życie tego biedaka kosztuje 3500 złotych, a dziś muszę wpłacić brakujące 1100 złotych. Proszę bardzo o Waszą pomoc. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem WALDUŚ na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 507 076 507 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję WALDUSIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

WALDUŚ
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

nasze zwierzaki odwiedził pan kowal. Wszystkie po kolei miały przycinane kopytka

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

8 sierpnia 2024

Nasze zwierzaki odwiedził, jak co miesiąc, pan kowal. Zwierzaki, wszystkie po kolei, mają przycinane kopytka. Dla niektórych jest to tylko kosmetyka, ale część zwierzaków musi mieć wykonywane specjalne korekcje kopyt. Dotyczy to tych, które trafiły do nas z bardzo przerośniętymi kopytkami, albo zwierząt po ochwacie.

24 maja 2024

Mały Marcelek jest już u nas. Bardzo się cieszę, bo może przebywając z innymi zwierzętami trochę lepiej zniesie rozłąkę z mamą. Już widzę, że osiołki i kucyki zajęły już jego uwagę, więc mam nadzieję, że z każdym dniem będzie w lepszej formie.

Marcelek na razie trafił na tak zwany padok dla dziadków, na którym mieszkają najstarsze zwierzęta, ale też takie, które z innych powodów potrzebują spokoju. Na przykład ciężarna Racuszka.

Dziękuję Wam z całego serca za uratowanie tego kucykowego dzieciaczka. Będziemy o niego dbać najlepiej jak umiemy. Dziękuję!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Znowu nam się udało! Mały Marcelek jest bezpieczny! Dziękuję Wam wszystkim! Mam nadzieję, że jeszcze przed weekendem będzie u nas. Będę dawał Wam znać. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Marcelka, oraz inne działania statutowe fundacji. Dziękuję jeszcze raz!

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Marcelek, mały śliczny źrebaczek o nietypowym kremowym umaszczeniu stoi przywiązany za szyję tuż obok parkingu dla samochodów do przewozu zwierząt. Stoi i tęskni, i czeka.

Jego mamę zabrali ludzie z samochodu. Z całych sił broniła się przed rozdzieleniem z Marcelkiem. Ale ludzie byli silniejsi i w końcu wepchnęli ją do ciężarówki, między inne konie. Mały Marcelek został sam. Nie wiem, dlaczego nie zabrali i jego. Handlarz mówi, że nie starczyło już miejsca w ciężarówce, ale nie jestem pewien, czy to prawda.

Teraz przerażony Marcelek czeka. Nie rozumie co się stało. Rozgląda się na wszystkie strony i od czasu do czasu rży rozdzierająco. Może mama w końcu usłyszy i przybiegnie do niego? Zawsze tak robiła. Zawsze od razu przybiegała, kiedy tylko ją zawołał! A może ludzie zobaczą, jak bardzo Marcelek tęskni i przywiozą mamę z powrotem? Albo jego, Marcelka, zabiorą prosto do ukochanej mamy?

Tak, w tym jednym Marcelek się nie myli. Przyjadą po niego. Zabiorą go tam, gdzie zabrali wcześniej jego mamę. Ale mamy już tam nie będzie. Konie zabijane są w rzeźni jak najszybciej, jeszcze tego samego dnia. Nikt tu nie chce się bawić z karmieniem i pojeniem.

Pęka mi serce, kiedy widzę to dziecko, tak przerażone, samotne i zdezorientowane. Marcelek nie zwraca na mnie uwagi, jedyne o czym myśli to mama. Więc nie mam nawet jak go pocieszyć, uspokoić.

W środę jest kolejny transport do rzeźni. Tym razem mają zabrać Marcelka. Pewnie maluch będzie się cieszył, że w końcu się spotka ze swoją ukochaną mamą. I będzie ją wołał, aż do końca.

Nie zwrócimy Marcelkowi jego mamy. Na to jest już za późno. Ale możemy jeszcze uratować to końskie dziecko przed straszną śmiercią w rzeźni. Życie tego malucha kosztuje 3300 złotych. Wczoraj zebraliśmy zaliczkę, a dziś wieczorem muszę wpłacić brakujące 900 złotych. Jeśli się nie uda, w środę Marcelek pojedzie do rzeźni, jak wcześniej jego mama. 

Przekaż darowiznę z hasłem MARCELEK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

BLIK 507 076 507 
 

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ MARCELKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MARCELEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Malina jest już u nas. To bardzo miła i przyjacielska klaczka

7 sierpnia

Malina przyjechała do nas jeszcze przed dniem otwartym. Dzięki temu mogła skosztować jabłek i marchewek, które przywieźliście. Jest to bardzo miła, spokojna i towarzyska klaczka. Już na dobre się zadomowiła w stadzie. Zachowuje się, jakby tam była od dawna. i bardzo dobrze.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Maliny, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz dziękuję Wam za pomoc w jej ratowaniu i zapraszam do oglądania filmu. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

KWOTA, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Malina całe życie ciężko pracowała. Jako młody kucyk trafiła do szkółki jeździeckiej i spędziła tam całe swoje dotychczasowe życie. Praca w większości takich miejsc jest bardzo trudna i niewdzięczna. Wożenie dzieci na swoim grzbiecie od świtu do zmroku w zamian za pobyt w niewielkim boksie i garstkę owsa. Ale takie kucyki jak Malina nie znają innego życia.
A Malina starała się z całych sił, żeby jej właściciele byli z niej zadowoleni. Była grzeczna i spokojna a wszystkie dzieci lubiły na niej jeździć. Pewnego dnia spłoszyła się i przebiegła galopem pomiędzy małymi dziećmi, które zaczęły głośno płakać. Nikt nie wie, dlaczego się tak wydarzyło. Oczywiście to nie była jej wina, tylko właściciela, który jej dobrze nie zabezpieczył. Ale rodzice zaczęli mówili, że to niebezpieczny koń i nie będą tam przyjeżdżali ze swoimi pociechami. Już dwa dni później Malinka jechała do handlarza. To wszystko co dostała za lata ciężkiej pracy.
Ale ta biedna kucka chyba nie rozumie co się stało. Stoi przestraszona na terenie handlarza i rozgląda się jakby szukając swoich opiekunów. Może myśli, że jest tu tylko na chwilę, a oni zaraz po nią wrócą? Bardzo bym chciał, żeby miała rację. Ale ja wiem, że oni nigdy nie wracają. Stoję obok niej i próbuję ją uspokoić, a kucka ciągle panicznie się rozgląda. Wiem, że tutaj jej nie pomogę. Muszę wrócić do komputera i zacząć pisać i dzwonić, bo sprawa będzie bardzo trudna. Handlarz jeszcze dzisiaj chce dostać ode mnie na zaliczkę 700 zł żeby przełożyć transport do rzeźni. Powiedział, że go nie odwoła bo i tak nie uda mi się zebrać potrzebnej kwoty i prędzej czy później będzie musiał Malinę stąd wywieźć.
Oburzyłem się tymi słowami, ale nic więcej nie mogłem zrobić. 

Życie Maliny kosztuje 3400 złotych. Do tej pory udało się uzbierać 1800 złotych. Dziś koniec zbiórki. Niestety brakująca kwota jest ogromna – 1600 złotych i nie wiem, czy damy radę ją uratować.

Przekaż darowiznę z hasłem MALINA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 507 076 507 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję MALINĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MALINA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Duduś jest już u nas. Jest bardzo podobny do Justysia. Zobaczcie sami

2 sierpnia

Duduś już do nas przyjechał. Od razu zaprzyjaźnił się z Justysiem, który jest do niego podobny. Troszeczkę jeszcze jest nieśmiały, ale jak jutro zobaczy marchewki na dniu otwartym, to się na pewno ośmieli bardziej. Bardzo Wam dziękuje za pomoc i życzę dobrego dnia.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

1 sierpnia 

Duduś już dziś do nas przyjedzie. Uratowaliście kolejnego osiołka. I bardzo Wam za to dziękuję. Duduś też oczywiście przyłącza się do podziękowań. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Dudusia, oraz inne działania statutowe fundacji. Zapraszam w najbliższą sobotę w odwiedziny do niego. Nie zapomnijcie marchewek. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

KWOTA, którą musimy zebrać:

0 zł

Duduś to mały, młody osiołek, który stoi u handlarza już dłuższy czas. Stoi sobie grzecznie na tyłach starego budynku i wygląda każdego człowieka, licząc, że ktoś w końcu zabierze go z tego miejsca. 

Ale niestety Dudusiem nikt się nie interesuje. Każdy chce sobie kupić ładnego, oryginalnego osiołka lub kucyka a on nie wzbudza niczyjego zainteresowania. Handlarz mówi, że teraz najlepiej sprzedają się białe kucyki, bo takie lubią dzieci. I że takie zwykłe, szare, mizerne osły to nadają się już tylko na mięso. 

Gdy tylko do niego podszedłem, Duduś spojrzał na mnie z nadzieją w oczach, jakby myślał, że może tym razem się udało. Że może w końcu ktoś go wybierze, mimo jego wyglądu. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Duduś nie rozumie, co mówi handlarz, ale myślę, że wie co się dzieje. Widzi codziennie wychodzące ze stajni osiołki i kucyki z nowymi właścicielami. A on stoi z dala i każdy omija go wzrokiem. Nikt nie interesuje się małym, szarym, zupełnie zwyczajnym osiołkiem. 

Duduś podszedł do mnie niepewnie, jakby bał się, że ucieknę i już nigdy więcej mnie nie zobaczy. Myślę, że on wie, że jego czas u handlarza dobiega końca i błagalnym wzrokiem prosi mnie o pomoc. Obiecuję, że zrobię wszystko żeby Cię uratować – pomyślałem. 

Kolejny transport do rzeźni jest jutro rano, i właśnie nim Duduś ma pojechać w swoją ostatnią podróż. Bardzo się o niego martwię. Stoi tam samotny i pewnie myśli, że go opuściłem. Proszę, pomóżcie mi go uratować. Nie wybaczę sobie, jeśli nie uda nam się go ocalić.

Życie Dudusia kosztuje 4400 złotych. Do jej pory mamy uzbierane prawie 3600 złotych. Ale już dziś koniec zbiórki. Musimy go uratować.

Przekaż darowiznę z hasłem DUDUŚ na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 507 076 507 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję DUDUSIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

DUDUS
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Ptyś już dołączył do stada. Troszkę jest podobny do Kurdupelka, zobaczcie sami.

1 sierpnia

Ptyś już do nas przyjechał. Wzbudził zainteresowanie wśród innych mieszkańców, ale to u nas normalne. Wszystkie zwierzaki żyją w dużym stadzie i na początku zawsze jest duże poruszenie. na razie ptyś jest troszkę zagubiony, ale widać po nim, że szybko się odnajdzie. Jeszcze raz dziękuję za pomoc i zapraszam w odwiedziny do Ptysia już pojutrze – w sobotę mamy dzień otwarty w godzinach 10 – 14

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

27 lipca

Ptyś już dziś po południu do nas przyjedzie. Bardzo Wam dziękuję, za to, że go uratowaliście. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Ptysia, oraz inne działania statutowe fundacji. Zapraszam na dzień otwarty w przyszłą sobotę. Będziecie mogli poznać i pokarmić marchewkami tego młodego kucyka. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

KWOTA, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Około dwa tygodnie temu, późnym wieczorem przyjechał do handlarza transport z pięcioma końmi. Handlarz o nic nie pytał, a właściciel niczego nie tłumaczył. Schował tylko gotówkę do kieszeni i odjechał. Była to dla nich zwykła transakcja a decydowali o życiu i śmierci.
Na ten moment z całej piątki został już tylko on – Ptyś. Jego towarzysze niestety już nie żyją. Trzy dni temu wszyscy mieli trafić do rzeźni, ale Ptyś przez błędne obliczenia handlarza nie zmieścił się na transport. Powiedziałbym, że miał dużo szczęścia, ale jak można mówić o szczęściu tam, gdzie jest teraz Ptyś?
A Ptyś to jest jeszcze duży dzieciak i bardzo źle zareagował na rozstanie z resztą swojego stada. Oni dawali mu oparcie i chociaż namiastkę bezpieczeństwa w tych trudnych chwilach. Teraz został tu całkiem sam i widzę jak bardzo się boi. Biedak nie może ustać w miejscu, szarpie się i patrzy się na mnie z przerażeniem. To bardzo ciężki widok.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Niestety o Ptysiu i jego towarzyszach dowiedziałem się dopiero teraz. To co mogę zrobić, to spróbować uratować chociaż jego. Jednak sprawa nie będzie prosta. Są wakacje i bardzo trudny czas na zbieranie pieniędzy dla takich biedaków.

Życie młodego Ptysia kosztuje 3500 złotych. Na ten moment mamy uzbierane 3200 złotych. Dziś koniec zbiórki i muszą się rozliczyć za niego. Proszę Was o pomoc

Przekaż darowiznę z hasłem PTYŚ na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 507 076 507 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Ptysia

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

PTYS
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Zobaczcie kogo udało mi się złapać do filmu – to uratowany dzięki Wam Karmelek!

Aktualizacja 25.07.2024

Zobaczcie kogo udało mi się złapać do filmu – to Karmelek! Jest u nas już od kilku dni, ale jest jeszcze trochę zestresowany. Pewnie nadal boi się, że znowu trafi do jakiegoś złego miejsca. Ale tutaj mu nic nie grozi i myślę, że już niedługo to zrozumie.

Karmelek trafił na wybieg z Tadziem, który jest bardzo miły i na pewno wszystko mu tutaj pokaże. Z resztą zobaczycie na filmiku, że Tadzio bardzo się interesuje Karmelkiem i pewnie będzie dotrzymywał mu towarzystwa. Dziękuję Wam bardzo za pomoc w ocaleniu tego podrośniętego źrebaczka i oczywiście Tadzia, który pomagał w nagraniu 🙂

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

23 lipca

Bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc. Karmelek już wczoraj późnym popołudniem przyjechał do nas. Zamówiłem transport wcześniej, bo wiedziałem, że mogę na Was liczyć i na pewno pomożecie uratować tego malucha. Ten podrośnięty zębak jest zmęczony po podróży ale najważniejsze ze nic mu się nie stało przez te upały. U nas jest las i dużo cienia. Zresztą dziś od rana pada deszcz i wreszcie zrobiło się chłodniej. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Karmelka, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz dziękuję i zapraszam 3 sierpnia w odwiedziny do Karmelka. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

KWOTA, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Karmelek jest przerażony miejscem w którym się znalazł. Widzę, że cały trzęsie się ze stresu a jego futerko pokrywa gruba warstwa potu. Imię dla niego sam wymyśliłem, bo handlarz powiedział, że jego takie rzeczy nie obchodzą. Najwidoczniej nie obchodzi go też samopoczucie Karmelka, bo ten jest bardzo poddenerowany. Handlarz przywiązał go w składziku z dala od reszty zwierząt. Podobno Karmelek ciągle rżał, kręcił się po boksie i denerwował inne konie.
A ja wiem, że to dlatego, że Karmelek jest bardzo zestresowany i nie wie co się dzieje. Nie wie też, że już jutro ma trafić do najgorszego miejsca ze wszystkich – do rzeźni. To jeszcze młody źrebak a jego życie ma już dobiec końca. Teraz jest w obcym, przerażającym miejscu w którym nikogo nie obchodzi jego dalszy los. Dla handlarza Karmelek jest towarem i właśnie tak go traktuje.
Podchodzę powoli do Karmelka i staram się go uspokoić. Kładę mu rękę na mokrym od potu grzbiecie i cicho do niego mówię. Mam wrażenie, że ze źrebaka powoli schodzą emocje i zaczyna wąchać moje ubranie. Niestety w tym momencie handlarz krzyknął na cały głos, żebym go lepiej nie dotykał i Karmelek bardzo się przestraszył. 

Odchodząc od niego chciałem mu obiecać, że już niedługo po niego wrócę i że zabiorę go z tego przerażającego miejsca. I że już na zawsze zapewnię mu troskę i bezpieczne schronienie w moim ośrodku. Niestety, sam wiem, że nie mogę mu tego teraz obiecać. 

Życie tego źrebaczka kosztuje 3500 złotych. Mamy już uzbierane 3100 złotych i resztę pieniędzy muszę wpłacić dziś wieczorem. Proszę Was o pomoc!

Przekaż darowiznę z hasłem KARMELEK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 507 076 507 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Karmelka

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

KARMELEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Gumiś zmienił futerko, ale nadal jest urwisem. Nie przepuści okazji żeby mnie podgryźć

Aktualizacja 24.07.2024

Ferdek z Gumisiem mają chwilowo swój prywatny padoczek. Stoją tutaj razem, bo niedawno zostali wykastrowani. Czekamy aż spadną im hormony i niedługo dołączą do reszty stada.

Gumiś zmienił futerko, ale pod jednym względem jest taki sam – ciągle mnie podgryza. Odkąd był maleńki to był urwisem i tak już chyba zostanie. Za to Ferdek dalej jest dzikuskiem i niechętnie do mnie podchodzi. Na jego nogach zobaczycie nowy pomysł cioci Oli – skarpetki dla osiołków, które chronią ich przednie nóżki przed muchami i gzami. Prawda, że wyglądają uroczo?

Marek  

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

23 maja 2024

Zorientowałem się właśnie, że bardzo dawno nie było filmu z Gumisiem. Więc proszę bardzo, oto Gumiś. Nie tylko urósł, ale przede wszystkim przytył od poprzedniego filmu. Gdyby był klaczką, myślałbym że jest w ciąży!

Gumiś bardzo zainteresował się uratowanym właśnie Rubinkiem, który dołączył do naszego stada.  Biega za nim i próbuje go podskubywać. Myślę, że to może być po prostu początek ich przyjaźni 🙂

 

 

19 czerwca 2023

Ale ten Gumiś się zmienia! Po pierwsze urósł i nie jest już puszystym maluchem, jakim był jeszcze niedawno. Teraz to już taka kucykowa  młodzież. Ale i tak cały czas trzyma się mamy 😉

A po drugie Gumiś kompletnie zmienił kolor! Jeśli spojrzycie na dawniejsze filmiki, zobaczycie że był ciemnobrązowy. A teraz jest jaśniutki, prawie biały. 

Mały Gumiś i jego mama Gwiazdka żyją dzięki Wam i tylko dlatego, że z taką ofiarnością je ratowaliście. Dziękuję Wam w imieniu swoim oraz tej małej końskiej rodzinki.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Dawno nie pokazywałem Wam Gwiazdki i Gumisia. Więc oto i one. Gumiś, jak widzicie, bardzo urósł od czasu, kiedy do mnie przyjechał. Już nie jest takim maleńkim źrebaczkiem.

Gumiś przez długi czas był bardzo odważnym i zadziornym urwisem. Podchodził do ludzi i do innych koni, podgryzał, czasem próbował kopnąć. Ale dla jednego z osiołków tego już było za wiele, więc trochę pogonił Gumisia… Teraz ten mały łobuziak już rozumie, że nie każdego można kopnąć albo ugryźć 😉

Gwiazdka i Gumiś są już u mnie. Gwiazdka to taka spokojna mama, jak się do niej podchodzi to tak cichutko rży, jakby gadała. Jest po prostu urocza. 

Gumiś też jest uroczy, tylko że w inny sposób. Wszystkich zaczepia i podszczypuje. Niczego się nie boi, ani ludzi, ani koni, ani ośliczki Lusi. Chce się ze wszystkimi bawić. No takiego urwisa to nie widziałem. Przez niego nie mogłem nagrać filmu, dlatego ten jest z kawałków. 

Proszę też o wybaczenie, że te wszystkie moje zwierzaki takie całe w sianie i nieuczesane. Ale tak one tu sobie żyją swobodnie i kręcę filmiki z nimi takimi jakie są. Ale na pewno jest im tu dobrze, bo psocą że strach wejść na padok.

Gumiś i Gwiazdka dziękują za uratowanie życia. I zapraszają do oglądania filmu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

15.12.2022 

Drodzy Państwo, wczoraj zrobiliście Gwiazdce i maleńkiemu Gumisiowi cudowny prezent. Ofiarowaliście im życie. Te dwa urocze kucyki są już bezpieczne. Dziękuję w ich imieniu bardzo mocno. Już jutro będą u mnie i nagram z nimi film. Mam tu u siebie już coraz więcej kucyków. Robi się już trochę ciasno. Mogę trochę tych słodziaków oddać w dobre ręce – do adopcji. Jak jesteście zainteresowani to piszcie lub dzwońcie. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Gwiazdki i Gumisia, oraz inne działania statutowe fundacji.Jeszcze raz dziękuję za pomoc i pozdrawiam. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0zł

Zobaczyłem je w sobotę, od razu, gdy tylko wszedłem na podwórko handlarza. Gwiazdka i Gumiś, mama i malutki źrebaczek, stały uwiązane na kupce zgniłej słomy i gnoju, na mrozie i przenikliwym wietrze

Gumiś nie miał kantara, handlarz zawiązał mu tylko linę wokół szyi. Przerażony malec wytrzeszczał oczy i z całej siły szarpał się na uwięzi, zaciskając linę coraz ciaśniej. Widać było, jak wpija mu się głęboko w szyję. Jego przerażone spojrzenie mówiło wszystko. Gwiazdka cała się trzęsła. Ze strachu czy z zimna? Czy może z lęku o swoje dziecko? Próbowała zasłaniać sobą maluszka i uspokajać go. Spoglądała na nas z przerażeniem. Miałem wrażenie, że za wszelką cenę stara się zachować spokój i nie pokazać małemu swojego strachu. 

Dlaczego one stoją na mrozie? – zapytałem handlarza – dlaczego nie są w szopie? – Panie, tego małego nie idzie złapać, to jak raz nam się udało, to już żeśmy je tu uwiązali, bo i tak dzisiaj jadą. Jak to jadą? Gdzie? – zapytałem w sumie bez sensu, bo gdzie mogłaby stąd jechać kucka ze źrebakiem? Stąd konie jeżdżą tylko w jedno miejsce. Więc nie czekając na odpowiedź powiedziałem – Ja je kupię. Niech pan ich nie wiezie do rzeźni. Handlarz splunął i wzruszył ramionami – jak pan chcesz to płać pan i je zabieraj, mnie tam wszystko jedno kto bierze, ale ta parka będzie kosztowała 4300 zł. Z trudem przekonałem handlarza, żeby poczekał na pieniądze. Dał się w końcu przekonać, bo wiedział, że zapłacę mu więcej niż ubojnia. Już wpłaciłem handlarzowi 1800 zł, a brakujące 2500 zł musze wpłacić w piątek 16 grudnia. 

Zanim odjechałem, dopilnowałem odwiązania kucki i źrebaczka. Odprowadziliśmy je do ciemnej i zimnej szopy, ale przynajmniej cieplejszej niż to co na zewnątrz. 

I wiem, że zrobię wszystko, żeby je stąd zabrać. Myślę o tym, jak Gumiś będzie brykał z innymi moimi źrebakami i szczęśliwie rósł. A Gwiazdka będzie patrzyła na niego z dumą. 

I dłonie zaciskają mi się w pięści na myśl o tym, że jeśli się nie uda, już jutro Gumiś i jego mama zostaną po prostu i zwyczajnie zabite.

Kolejny raz muszę Was prosić o pomoc. Sprawa jest pilna. Pomóżcie mi zabrać je z tego piekła i przywieźć do mnie, do mojego stadka kucyków.

Przekaż darowiznę z hasłem GWIAZDKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Gwiazdka

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

GWIAZDkA

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Posłuchajcie do słychać u Tadzia i jak idzie nam urządzanie nowego ośrodka

23 lipca 2024

Zapraszam Was do obejrzenia filmiku z Tadziem w roli głównej. Opowiadam na nim też jak idzie urządzanie w naszym ośrodku w Nowym Wilkowie.

Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

25 czerwca 2024

Tadzio miesza u nas już jakieś dwa miesiące. To przemiły, bardzo przyjazny konik. A na dodatek jego umaszczenie jest wyjątkowe, bardzo rzadko spotykane. Jest srokaty (czyli łaciaty), a jego ciemne plamy mają kolor kawy z mlekiem.

Z końmi Tadzio również dogaduje się bardzo dobrze, jest zupełnie niekonfliktowy. Mm nadzieję, że pewnego dnia Tadzio zamieszka w domu adopcyjnym. Na pewno będzie wtedy wspaniałym członkiem rodziny i przyjacielem.

29 kwietnia 2024

Uratowany przez Was Tadzio jest już u nas. Zobaczcie jaki jest miły, ufny i przyjazny. Widać że całkowicie mi ufa, choć wcale się jeszcze nie znamy. 

Bardzo Wam dziękuję, że go uratowaliście! Dzięki Wam Tadzio żyje i myślę, że czeka go długie życie w dobrym domu.  Bo już są chętni, żeby Tadzia adoptować! I wcale im się nie dziwię, na pewno będzie wspaniałym przyjacielem rodziny.

Jeszcze raz dziękuję Wam, Przyjaciele, za to, że Tadzio żyje! Przyjedźcie na najbliższy dzień otwarty 11 maja, to będziecie mogli pogłaskać i poczęstować marchewką tego przemiłego konika.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Tadzia, oraz inne działania statutowe fundacji.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Z trudem otwieram ciężkie drewniane drzwi obory u handlarza koni rzeźnych . W brudnych, pokrytym czarnymi pajęczynami i odchodami zwierząt ścianach nie ma okien, więc dopiero teraz wpada do wnętrza jasne światło dnia. Tadzio oślepiony słońcem odwraca głowę i mruży oczy. Do tej pory stał w całkowitej ciemności, więc teraz potrzebuje chwili, żeby przywyknąć do światła.

Wchodzę do środka razem z handlarzem. Tadzio niespokojnie zerka w jego stronę. Za to do mnie powoli podchodzi, wyciąga swoją piękną, szlachetną głowę i wącha mnie, a ja czuję na twarzy jego oddech i delikatne łaskotanie wyrastających z końskiego pyska włosków. Chyba te oględziny wypadły pomyślnie, bo widzę, że Tadzio się zrelaksował i uspokoił. A teraz patrzy cały czas na mnie pytająco swoimi mądrymi, błyszczącymi oczami. Pytająco i wyczekująco. Mam wrażenie, że pyta mnie, kiedy będzie mógł wyjść z tej mrocznej i brudnej obory na zewnątrz, na świeże powietrze i światło słońca.

Co ci mogę powiedzieć, Tadziu? Że wyjdziesz stąd już jutro, ale słońce będziesz oglądał tylko przez chwilę, w drodze z obory do rzeźnickiej ciężarówki?

Głaszczę Tadzia po szyi i widzę, że to go uspokaja. Tadzio lubi ludzi, to widać. Lubi ich i im ufa. Jest bardzo miły, przyjazny, do tego naprawdę ładny. Dlaczego ktoś sprzedał go do rzeźni? Dlaczego właściciele nie znaleźli mu normalnego domu?

Handlarz mówi, że Tadzio kulał, a kulawego konia nikt poza rzeźnią nie kupi. Widocznie są ludzie, dla których to jest wytłumaczenie dla skazania niewinnego zwierzęcia na śmierć.

Kiedy wychodzę na zewnątrz, odprowadza mnie swoim ufnym spojrzeniem aż do momentu, kiedy handlarz głośno zatrzasnął za nami ciężkie drzwi obory.

Handlarz nie chce odwołać jutrzejszego transportu do rzeźni, jeśli nie wpłacę mu wcześniej 1000 złotych zaliczki za Tadzia. Proszę Was z całego serca, pomóżcie.

Przekaż darowiznę z hasłem TADZIO na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ TADZIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

TADZIO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Dziękuję Wam za ocalenie Smerfika. Kucyk dołączył już do stada!

Aktualizacja 22.07.2024

Smerfik jest u nas już od kilku dni i przed momentem wpuściłem go do stada. Jak zwykle wszystkie zwierzaki przyszły sprawdzić kto nowy do nich dołączył. Nie obyło się też bez emocji, ale myślę, że Smefik szybko się u nas zaaklimatyzuje i lada moment poczuje się jak w domu.

Ten srokaty kucyk miał dużo szczęścia. Dzięki Waszej pomocy został uratowany przed czasem i bardzo szybko mógł do nas przyjechać. Razem z nim bardzo Wam za to dziękuję.

Marek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

18 lipca

Wczoraj wydarzył się cud i Smerfik został uratowany przed czasem. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Jeszcze wczoraj rano brakowało 1900 złotych i bardzo się bałem o losy tego srokatego kucyka. Wakacje to najgorszy okres na ratowanie zwierzaków, bo wiele osób wyjeżdża odpocząć i nie chce siedzieć przy telefonie, czy komputerze. Ale widać Smerfik jest szczęściarzem i już jutro do nas przyjedzie. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Smerfika, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję i życzę spokojnego dnia. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

KWOTA, którą musimy zebrać:

0 zł

Smerfik bardzo boi się ludzi.

Nie wiem, czego ten mały łaciaty kucyk doświadczył w swoim życiu. Czy ma aż tak złe doświadczenia, że człowiek budzi w nim już tylko lęk? W każdym razie teraz Smerfik reaguje strachem na samo nasze podejście. Szarpie się gwałtownie na przywiązanej do ogrodzenia linie. A kiedy widzi, że to nic nie pomaga i w ten sposób od nas nie ucieknie, odwraca się tyłem i ostrzega, że kopnie, jeśli za bardzo się zbliżymy.

Handlarz przezornie trzyma się na uboczu. Widzisz pan jaki zły, taki to tylko na mięso, mówi. Bez kija do niego nie podchodzę, patrz pan, dodaje i szturcha Smerfika długim drewnianym drągiem, który zabrał ze sobą. Smerfik oczywiście próbuje się bronić i kopie gwałtownie, ale handlarz trzyma się poza zasięgiem jego kopyt.

A ja widzę, że ten biedny kucyk po prostu się boi, tak bardzo, aż cały się trzęsie. Po prostu zwierzęta, tak samo jak ludzie, różnie reagują na strach. Jedne próbują uciekać, inne nieruchomieją. A jeszcze inne walczą, próbując się bronić i tak właśnie reaguje Smerfik.

Mówię handlarzowi, że może już wracać do domu a ja tu jeszcze zostanę. Kiedy odchodzi, próbuję trochę uspokoić Smerfika. Siadam w pobliżu na trawie i mówię do niego spokojnie i cicho. Kucyk najpierw próbuje mnie znowu straszyć kopnięciem. Ale widząc, że nie reaguję, po pewnym czasie przestaje. Kiedy zaczyna nastawiać uszy w moją stronę, wyciągam z kieszeni kawałek marchewki i próbuję mu podać. Smerfik jest wyraźnie zainteresowany, wyciąga szyję i wącha. Ale kiedy chcę się podnieść, żeby mu ją podać, lęk znowu bierze górę. Smerfik odwraca się tyłem i ostrzega, że mnie kopnie, jeśli zbliżę się jeszcze bardziej.

Widzę, że ten kucyk będzie potrzebował czasu. Złych doświadczeń nagromadzonych przez lata nie da się wymazać w jednej chwili. Ale jeśli zbierzemy pieniądze i wykupimy Smerfika, wtedy zamiast do rzeźni trafi do naszego azylu i dostanie tyle czasu, ile będzie potrzebował. I wiem, że pewnego dnia znowu zaufa ludziom.

Handlarz dziwi się, że chcę od niego odkupić Smerfika. Mówi, że transport do rzeźni jest jutro i odwoła go tylko jeśli wpłacę mu jeszcze dziś 1100 złotych zaliczki.

Przekaż darowiznę z hasłem SMERFIK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 507 076 507 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
nOWY wILKÓW 37a 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Smerfika

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

SMERFIK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Dziękuję za ocalenie życia Delicji. Zobaczcie, jaka to maleńka kucka

17 lipca 2024

Delicja jest już u nas od kilku dni. Zobaczcie jaka to jest mała kucka! Jest tylko troszkę większa od naszego Kurdupelka. Poza tym, Delicja jest bardzo miłą i przyjazną kucką. Szybko zaprzyjaźniła się z muliczką Miłką i Białym. Jest to trochę śmieszny skład, bo każde z nich jest zupełnie inne, ale najważniejsze, że się lubią!

Dziękuję Wam za uratowanie tej maleńkiej kucki. Będziecie mogli spotkać ją na najbliższym dniu otwartym, czyli 3 sierpnia. Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie!

Marek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

13 lipca 

Bardzo Wam dziękuję za pomoc dla Delicji. Wszystko się skończyło dobrze i udało się ją uratować. Już wczoraj wieczorem do nas przyjechała i będzie można ja dzisiaj zobaczyć na dniu otwartym. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Delicji, oraz inne działania statutowe fundacji.
Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota, którą musimy zebrać:

0 zł

Kiedy otworzyłem skrzypiące drzwi blaszanej szopy, z wnętrza buchnął na mnie odór brudu i dawno nie wymienianego obornika. A Delicja, śliczna ruda kucka z niezwykle bujną grzywą, przywiązana pod jedną ze ścian, przyglądała mi się szeroko otwartymi oczami. Kto i dlaczego takie pięknie zwierzę sprzedał handlarzowi koni rzeźnych?!

Delicja wstrząsa gęstą grzywą i od czasu do czasu rży nawołująco. Potem nieruchomieje i nasłuchuje. Próbuje sprawdzić, czy są tu jakieś inne konie. Moja biedna mała Delicjo, niestety nikt ci nie odpowie. Nie ma tu innych koni, choć pewnie czujesz ich zapach. Ale w tym miejscu zwierzęta długo nie zostają, zwykle tylko dzień lub dwa. A potem przyjeżdża po nie ciężarówka z rzeźni i wtedy znikają na zawsze.

Delicja pozwala mi do siebie podejść, pogłaskać się po pięknej gęstej grzywie, po szyi i pyszczku. Patrzy mi prosto w oczy. Bierze ode mnie marchewkę, ale nie połyka, wypluwa ją zaraz na grubą warstwę obornika, który ma pod kopytami. I znowu rży głośno i rozpaczliwie, wołając inne konie. Ale odpowiada jej tylko cisza i dobiegające zza ściany pochrząkiwanie świń.

Życie Delicji kosztuje 3500 złotych. Na ten moment mamy uzbierane 2600 złotych. Jest szansa, że ta mała rudaska spędzi weekend u nas w ośrodku. Proszę, pomóżcie mi ją uratować

Przekaż darowiznę z hasłem DELICJA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 507 076 507 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję Delicję

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

DELICJA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ