MAMY Z ŁATKĄ DLA WAS NIESPODZIANKĘ! A raczej z Łatkiem… ;)

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

12 marca 2024

Mam dla Was niespodziankę! Chociaż muszę przyznać, że była to niespodzianka również dla mnie i dla cioci Oli 😉

Otóż jedna Pani, która bardzo uważnie ogląda nasze filmiki, zauważyła… że Łatka ma chyba siusiaka.

A co się stało dalej – zobaczcie na filmie 😀

21 lutego 2024

Uratowana dzięki Waszej pomocy Łatka jest już u nas w Starym Polesiu. Jak widzicie jej imię bardzo do niej pasuje. Ma grube, brązowe futerko w kremowe łaty. Akurat na filmie ma całą grzywkę w sianie bo bardzo dopisuje jej apetyt 😊

Jest jeszcze trochę zestresowana, ale to całkowicie normalne. Pewnie jeszcze chwila minie, aż zrozumie, że tutaj nic jej nie grozi i że już nigdy nie będzie musiała się bać. Liczę, że towarzystwo innych kucyków i osiołków szybko sprawi, że poczuje się jak w domu.

Razem z Łatką zapraszamy Was na dzień otwarty który odbędzie się już 2 marca. Będziecie mogli poznać Łatkę oraz resztę moich podopiecznych i nakarmić ich pysznymi marchewkami.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

16 lutego 2024

Drodzy Przyjaciele, Łatka jest już bezpieczna! Bardzo Wam dziękuję! Zebraliśmy potrzebne pieniądze, handlarz już je dostał i Łatka do nas przyjedzie być może już w poniedziałek. Dam Wam znać! Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Łatki, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz dziękuję za wszystko i życzę Wam dobrego i spokojnego weekendu.

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dzisiaj musimy zebrać:

0 zł

Łatka wyciąga do mnie z ufnością pysk i patrzy ciekawie swoimi wielkimi, czarnymi oczami. Nie boi się ani handlarza, ani tego miejsca, w którym się znalazła. A przynajmniej w żaden sposób tego nie okazuje. Może niespecjalnie jej się tu podoba, ale właśnie przyszli do niej ludzie, a ona lubi bardzo ludzi. Ludzie zawsze są mili a w kieszeniach zwykle mają schowane różne pyszne niespodzianki. Więc Łatka daje mi się pogłaskać, wącha mnie a potem sięga nosem do mojej kieszeni charakterystycznym ruchem konia, który często był karmiony z ręki.  Przemiła, przyjazna, ciekawska kucka.

Nie mam pojęcia, dlaczego trafiła tu, do handlarza koni rzeźnych. Może często chorowała? Może kulała? Może ktoś pilnie potrzebował pieniędzy na alkohol? A tylko tu można sprzedać konia od ręki. Pytam handlarza, ale on nie wie. Mówi tylko, że przywiozło ją dwóch bardzo młodych chłopaków, prawie nastolatków. Ale sprzedający chłopak był pełnoletni, wszystkie papiery były w porządku, więc młodzi ludzie odjechali z pieniędzmi, a Łatka bez protestu dała się zaprowadzić do ciemnej i brudnej obory i czeka na transport do rzeźni. Myślę, że na trap rzeźnickiej ciężarówki wejdzie tak samo ufnie, pewna, że skoro prowadzą ją ludzie, to na pewno w jakieś miłe miejsce. A z kieszeni za chwilę wyciągną marchewki, jabłka a może nawet kostki cukru. Dopiero na miejscu, w rzeźni, poczuje zapach strachu i śmierci i zrozumie, jak bardzo się myliła.

Życie Łatki kosztuje 3600 złotych. Do tej pory zebraliśmy 3000 złotych a dziś muszę wpłacić brakującą kwotę. Proszę o Waszą pomoc!

Przekaż darowiznę z hasłem ŁATKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ ŁATKĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

ŁATKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Malinka zaprzyjaźniła się z naszym Miodkiem. Gdyby nie wzrost, byliby bardzo do siebie podobni, Prawda?

Miodek zaprzyjaźnił się z bardzo miłą dziewczynką, która niedawno dołączyła do naszego stada, czyli z Malinką. Malinka jest podobna do Miodka, szczególnie z koloru. Ale różni się wzrostem i będzie się różnić jeszcze bardziej bo tak naprawdę to ona jest jeszcze źrebakiem. Kiedy urośnie, będzie prawdopodobnie tak duża, jak nasza Złota.

Malinka jest przemiła i towarzyska, zarówno do ludzi jak i do zwierząt. A gdyby nie Wy, Malinki już by nie było. Dziękuję Wam za życie jej, Miodka i całej reszty naszych zwierząt.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

28 lutego 2024

Drodzy przyjaciele, wyprowadziłem już Malinkę na wybieg. Jak zwykle przy wpuszczaniu nowych zwierząt, towarzyszyły temu emocje. Wszystkie konie, osiołki i kucyki przyszły sprawdzić co się dzieje i poznać swoją nową koleżankę.

Malinka jak widzicie jest bardzo podobna do Złotej, tylko troszkę mniejsza. Powoli zapoznaje się z moimi podopiecznymi a ja liczę, że już niedługo znajdzie sobie nową przyjaciółkę lub przyjaciela. Dziękuję każdemu kto pomógł mi uratować Malinkę. Będziecie mogli poznać ją już w tą sobotę na dniu otwartym, który odbędzie się w godzinach 10-14. Wszystkich serdecznie zapraszam! 😊

24 lutego 2024

Dzisiaj wieści na które chyba wszyscy czekali. Malinka jest już u nas!
Mimo swojego młodego wieku Malinka jest już pokaźnych rozmiarów. Ma brązowe futro, jasną grzywę i białą strzałkę na pysku – to moje ulubione umaszczenie koni. Jest naprawdę piękna!
Malinka podczas nagrywania filmu próbowała mi uciec z boksu, ale po odrobaczeniu musi w nim spędzić jeszcze kilka dni. Towarzystwa dotrzymuje jej uratowany niedawno Torcik który stoi w sąsiednim boksie.
Na filmie poruszam też kwestię Pani, która twierdziła, że Malinka wcale nie istnieje więc zachęcam wszystkich do obejrzenia.
Dziękuję każdemu kto pomógł w ratowaniu Malinki. Będziecie mogli poznać ją na najbliższym dniu otwartym, który odbędzie się już 2 marca. Zapraszamy!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

23 lutego

Drodzy Przyjaciele, muszę przyznać, że odetchnąłem z ogromna ulgą gdy zrozumiałem, że udało się ocalić Malinkę. Dziękuję każdej osobie która w jakikolwiek sposób wsparła zbiórkę – czy to darowizną, czy udostępnieniem albo chociaż słowem wsparcia. Potrzebna kwota była ogromna, ale dzięki zaangażowaniu wielu osób udało się i Malinka jest już bezpieczna. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Malinki, oraz inne działania statutowe fundacji.

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Skaryszew to największy targ koński w Polsce a może i w całej Europie. Najczęściej to ostatni przystanek tych biednych stworzeń. Jeżeli tu nie znajdą „normalnego” właściciela, to następnego dnia jadą do rzeźni.  Wczoraj spędziłem tam pół dnia, patrząc na cierpienie uwiązanych na krótkich postronkach przerażonych koni. Poprzedniego dnia zadzwonił do mnie handlarz, że jedzie z dwoma klaczkami na targ do Skaryszewa i będzie je chciał sprzedać, że to ich ostatnia szansa, bo w środę jedzie duży transport na ubój. Malinka i Zosia były bardzo przestraszone, całe aż się trzęsły, próbowały się schować pomiędzy inne konie, wtulały się do nich i rozglądały, szukając pomocy. Pół nocy spędziły upchane w ciasnej przyczepie, a później zostały przywiązane do barierki na targu, gdzie setki osób poklepywało je. Przeżywały tam straszne chwile a ja nie mogłem na to patrzeć.

Tak jak myślałem, nikt ich nie chciał kupić, bo wyglądały bardzo biednie i nic nie umiały. Na koniec dnia handlarz kazał mi wybrać jedną z nich, którą będą chciał spróbować ocalić. A druga miała zostać zabita na mięso. Nikt z Was nigdy nie chciałby stanąć przed takim wyborem. Takie historie czytamy tylko w książkach i oglądamy w filmach. Ostatnio z dużym trudem zbieramy pieniądze na ratunek dla koni, każda zbiórka to walka aż do końca. A Malinka to podrośnięty źrebak zimnokrwistego konia i kosztuje aż 7000 złotych. Zosia to młoda, myszata kucka i kosztuje 3500 złotych. Kwoty są ogromne i boję się, że nie uda nam się ich zebrać. Spojrzałem na Malinkę i Zosię, jak skulone trzęsły się ze strachu i powiedziałem handlarzowi, że biorę obydwie. Tylko zaczął się śmiać i powiedział, że jestem głupi. Ale się uparłem, że dam radę i się zgodził. 

Życie młodej Malinki kosztuje aż 7000 złotych. To nie kucyk, tylko źrebię konia zimnokrwistego. Do tej pory zebraliśmy 4800 złotych a dziś muszę się za nią rozliczyć. Sytuacja jest bardzo trudna, a ja już nie wiem, gdzie szukać ratunku dla niej. Proszę, pomóżcie.

Przekaż darowiznę z hasłem MALINKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ MALINKĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MALINKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Pamiętacie jeszcze małą sunię Mimi, dla której zebraliśmy wspólnie pieniądze na leczenie?

7 marca 2024

Drodzy Przyjaciele, czy pamiętacie Mimi – małą, biedną, skrzywdzoną przez los sunię? Jesienią dostałem prośbę o pomoc w zapewnieniu Mimi najważniejszej i najpotrzebniejszej opieki medycznej, bez której nie mogłaby przeżyć. Zwróciłem się z prośbą do Was i jak zwykle nie zawiedliście! Zebraliśmy potrzebne pieniądze i opłaciliśmy Mimi leczenie.

W tej chwili wyniki badań Mimi nie są najlepsze, ale ona sama czuje się dobrze, ma apetyt, chętnie je. Nawet może za chętnie bo rozpieszczana przez opiekunów przytyła trochę za bardzo 😉 Czekamy na nowe zdjęcia Mimi i jak tylko je dostanę, podzielę się z Wami 🙂

16 listopada

Drodzy Państwo, razem z opiekunami maleńkiej Mimi dziękujemy za Wasze ogromne wsparcie. Dzięki Wam obawa o brak środków na leczenie nie będzie spędzała snu z powiek jej oddanym właścicielom. Przed Mimi teraz intensywna terapia i leczenie. Wszyscy mamy nadzieję, że ta mała, dzielna psina już w krótce lepiej się poczuje! 

Marek Sotek

do końca zbiórki POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

musimy zebrać:

0 zł

Drodzy Przyjaciele, zwracam się do Was z prośbą o pomoc w zapewnieniu leczenia maleńkiej, ciężko doświadczonej przez los suczki Mimi. Posłuchajcie jej historii.

Maleńką Mimi znaleźli dobrzy ludzie, kiedy przeganiał ją pracownik ze stacji benzynowej. Stan suni był tragiczny: popękana skóra, z której sączyły się kropelki krwi, praktycznie brak sierści… Przerażeni jej stanem, dobrzy ludzie wzięli suczkę i od razu zawieźli do kliniki weterynaryjnej. Tam okazało się, że Mimi nie tylko wyglądała dramatycznie, ale była w bardzo ciężkim stanie. Miała anemię, świerzb, robaki w sercu i mnóstwo innych chorób. Poza tym była chora na leiszmaniozę – ciężką chorobę pasożytniczą.

Żeby Mimi miała szansę przeżyć, wymagała pilnego leczenia, którego koszt wyniósł ponad 11 tysięcy złotych. Mimi miała szczęście, bo dobrzy ludzie, którzy ją znaleźli, zorganizowali zbiórkę pieniędzy i udało się zapłacić za leczenie i dwumiesięczny pobyt w klinice. Po zakończeniu leczenia szpitalnego Mimi trafiła pod opiekę Stowarzyszenia Zielona Mila a w końcu została adoptowana przez starsze małżeństwo. Pani Halina i jej mąż pan Sławek kochają Mimi jak własne dziecko. Wydają ok.1500 zł miesięcznie na leki. Żeby w ogóle przeżyć, Mimi musi przyjmować leki niedostępne w Polsce i co miesiąc sprowadzane z zagranicy, preparaty na serce, leki na anemię, która stale powraca. Pani Halina i Pan Sławek robią wszystko, żeby zapewnić Mimi leczenie, ale dla małżeństwa na emeryturze 1500 złotych, czyli kwota potrzebna co miesiąc na zakup leków, to kwota niemal nieosiągalna.

Niestety w pewnym momencie pasożyt powrócił, a stan Mimi pogorszył się tak bardzo, że straciła oczko. Nie zostało usunięte, ale nerwy tego oka zostały przecięte i oko już na zawsze pozostanie niesprawne. Mimi potrzebuje naprawdę intensywnego leczenia. W ciągu ostatnich dni opiekunowie wydali kilkaset złotych na leczenie – a to dopiero początek.

 Pani Halina z płaczem mówi, że nie przeżyje straty MImi…

Drodzy przyjaciele, pomóżmy małej Mimi i jej opiekunom. Zebrana kwota pozwoli na niezbędne leczenie, zakup leków i da maleńkiej, skrzywdzonej przez los Mimi szansę na życie.

Przekaż darowiznę z hasłem MIMI na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

pomagam Mimi

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MIMI
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Maja, Masza I Lejdi żyją sobie szczęśliwie i dostatnio w domu adopcyjnym. A przede wszystkim mają wspaniałych opiekunów i mnóstwo miłości!

6 marca 2024

Drodzy Przyjaciele, zobaczcie jak żyją sobie w domu adopcyjnym trzy uratowane przez Was klaczki – Maja, Masza i Lejdi. Mają do dyspozycji wielki teren i pod dostatkiem siana oraz innych smakołyków. A przede wszystkim mają rodzinę, która kocha je z całego serca! Te trzy dziewczynki żyją tylko dzięki Waszej pomocy. Daliście im wspaniały prezent – życie. A do tego spokój, miłość i szacunek na jakie zasługują a których do tej pory nie zaznały w życiu za wiele. Dziękuję Wam w ich imieniu!

23 października 2023

Drodzy Państwo, Lejdi, Masza i Maja pozdrawiają Was ze swojego domu, który dała im wyjątkowa rodzina. Cóż mogę Wam powiedzieć? Sami zobaczcie na zdjęciach bo ja w zasadzie nie mogę już nic dodać Jedyne co powiem, to że moim marzeniem są takie domy adopcyjne dla wszystkich moich podopiecznych.

16 sierpnia 2023

Masza i Maja pozdrawiają Was ze swojego domu adopcyjnego. Zobaczcie tylko, jak mają dobrze! Wygodna stajnia, pod dostatkiem trawy… A przede wszystkim mnóstwo miłości! Obie mają już po siedem kantarków, są wyszczotkowane i wytulone. O takich właśnie domach adopcyjnych marzę dla wszystkich moich podopiecznych.

Aktualizacja 31.05.2023
Czy pamiętacie jeszcze Maję i Maszę? Jakiś czas temu wyruszyły razem do swojego adopcyjnego domu. Aklimatyzacja przebiega świetnie co widać na zdjęciach i filmie. Bardzo się cieszymy, gdy dostajemy takie piękne wieści na temat naszych podopiecznych. Kiedyś przerażone zwierzęta, nieufające człowiekowi, teraz przemieniają się dzięki pracy i cierpliwości.
Dzieci są bardzo troskliwe i pomagają rodzicom w opiece nad zwierzętami. Ważne jest, aby od małego uczyć najmłodszych wrażliwości i empatii. No, ale tutaj nawiązała się już chyba przyjaźń na całe życie. Taki rysunek Mai i Maszy ostatnio powstał i zawisł w honorowym miejscu 😍

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Masza i Maja
Maja i MAsza
Maja i Masza
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Uratowana dzięki Waszej pomocy Maja już dziś do mnie przyjechała.

Jest to duża jak na kucyka i bardzo energiczna dziewczyna. Jest bardzo miła w stosunku do ludzi ale próbuje rządzić się tutaj w stadzie. Tak że muszę trochę uważać, żeby nie dostać z kopyta podczas jakiejś końskiej przepychanki.

Maja żyje tylko dzięki Waszej pomocy. Dziękujemy z Mają za wszystko i pozdrawiamy.

23.11.2022

Drodzy Moi, już wczoraj wieczorem wpłaciliście brakujące pieniądze na Maję. Bardzo, bardzo Wam dziękuję w jej imieniu, no i w swoim. Jest szansa, że jeszcze dziś do mnie przyjedzie. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Mai, oraz inne działania statutowe fundacji. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam. Marek

NA spłatę POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Zastanawiałeś się kiedyś, co czują zwierzęta skazane na zabicie? Jak wyglądają ich ostatnie dni i godziny życia. Dla koni to nie biologia decyduje najczęściej o odejściu, a ludzie, którzy czerpią korzyści z ich śmierci.
Maja już wie, jak to jest, gdy zbliża się koniec. Uwiązana do belki w starej stodole czeka, aż przyjedzie po nią samochód rzeźnika. Wstawią ją na wagę, sprzedający przeliczy pieniądze. I w piątek, ten piątek, nim wstanie słońce, Maja wejdzie na trap i odwiozą ją do ubojni. Tam poganiana batem, kijem, pałką elektryczną, przerażona i bezbronna przekroczy drzwi, za którymi jest już tylko śmierć.

Nie wiem, czy Maja będzie wołała o ratunek. Smutek w jej oczach, obojętność, z jaką w tej chwili na mnie patrzy, zdradza tragedię, jaką przeżyła kilka tygodni temu. Handlarz mówi, że kupił ją od rolnika, u którego spędziła większość życia. Była źrebna, ciąża przebiegała prawidłowo, poród odbył się w terminie. Ale kilka dni po porodzie jej mała córeczka zaczęła słabnąć, z godziny na godzinę było coraz gorzej. Weterynarz przyjechał, podał leki, ale poprawy nie było.

Bezradnie rozłożył ręce i kazał czekać. Jednak maleńki źrebaczek był coraz słabszy, wieczorem już z trudem unosił głowę. Maja rżała cichuteńko, zachęcając malutką by się nie poddawała. Bardzo się denerwowała, chodziła w koło, szturchała ją nosem, by ukochana córeczka wstała. Nie odstępowała jej na krok i odganiała rolnika i jego żonę. Czy liżąc swoją córeczkę po głowie, wiedziała, że ona umiera? Czy wraz z ostatnim uderzeniem maleńkiego serduszka, straciła chęć do życia? Tego nigdy się już nie dowiemy, ale handlarz mówi, że najpierw właściciele mieli problem z zabraniem martwego źrebaczka, bo Maja atakowała każdego kto się zbliżył, a gdy w końcu udało się je rozdzielić, to klacz nie chciała wyjść ze swojej komórki. Zawsze skora do spacerów, korzystania z łąki, teraz stała całe dnie tam, gdzie urodziła i gdzie umarła jej córeczka, nie reagując na nic. Niewiele piła, jeszcze mniej jadła, markotna i apatyczna, z każdym dniem zapadała się coraz bardziej w sobie. Słabła. Czas nie leczył tej tęsknoty, nie goił rany.

Właściciela cierpliwość w końcu się wyczerpała. Stracił już źrebaka, na którym miał zarobić i z obawy, że i Maja umrze, zadzwonił po handlarza, by ten zabrał ją do ubojni. Handlarz zarzucił linę, szarpnął, pogonił batem zmuszając Maję do wyjścia. Zapłacił i zabrał niechcianego konia. Sam trzymać jej też nie zamierza, bo Maja nie chce jeść. W piątek, ten piątek, nim wstanie słońce, Maja pójdzie na rzeź. Świat się nie zatrzyma. Nikt o niej nie będzie pamiętał.

Historia Mai jest straszna. Bardzo mi jej szkoda. Musimy wspólnie jej pomóc. Handlarz chce 3200 zł za Maję. Wczoraj udało się zebrać zaliczkę 1200 zł. Resztę pieniędzy, 2000 zł za Maję muszę dostarczyć do środy. Drodzy Państwo, proszę z całego serca stańcie ze mną po stronie tego biednego zwierzęcia. Nie pozwólmy by w piątek rano Maja wspięła się po rzeźnickim trapie. Jak będziemy żyli ze świadomością, że się od niej odwróciliśmy? Że nie pomogliśmy?

Przekaż darowiznę z hasłem MAJA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

MAJA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MAJA

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Lejdi, Masza i Maja żyją sobie szczęśliwie i dostatnio w domu adopcyjnym. A przede wszystkim mają wspaniałych opiekunów!

6 marca 2024

Drodzy Przyjaciele, zobaczcie jak żyją sobie w domu adopcyjnym trzy uratowane przez Was klaczki – Lejdi, Masza i Maja. Mają do dyspozycji wielki teren i pod dostatkiem siana oraz innych smakołyków. A przede wszystkim mają rodzinę, która kocha je z całego serca! 

Te trzy dziewczynki żyją tylko dzięki Waszej pomocy. Daliście im wspaniały prezent – życie. A do tego spokój, miłość i szacunek na jakie zasługują a których do tej pory nie zaznały w życiu za wiele. Dziękuję Wam w ich imieniu!

27 października 2023

Drodzy Państwo, Lejdi, Masza i Maja pozdrawiają Was ze swojego domu, który dała im wyjątkowa rodzina. Cóż mogę Wam powiedzieć? Sami zobaczcie na zdjęciach bo ja w zasadzie nie mogę już nic dodać Jedyne co powiem, to że moim marzeniem są takie domy adopcyjne dla wszystkich moich podopiecznych.

16 sierpnia 2023

Masza i Maja pozdrawiają Was ze swojego domu adopcyjnego. Zobaczcie tylko, jak mają dobrze! Wygodna stajnia, pod dostatkiem trawy… A przede wszystkim mnóstwo miłości! Obie mają już po siedem kantarków, są wyszczotkowane i wytulone. O takich właśnie domach adopcyjnych marzę dla wszystkich moich podopiecznych.

Aktualizacja 31.05.2023
Czy pamiętacie jeszcze Maję i Maszę? Jakiś czas temu wyruszyły razem do swojego adopcyjnego domu. Aklimatyzacja przebiega świetnie co widać na zdjęciach i filmie. Bardzo się cieszymy, gdy dostajemy takie piękne wieści na temat naszych podopiecznych. Kiedyś przerażone zwierzęta, nieufające człowiekowi, teraz przemieniają się dzięki pracy i cierpliwości.
Dzieci są bardzo troskliwe i pomagają rodzicom w opiece nad zwierzętami. Ważne jest, aby od małego uczyć najmłodszych wrażliwości i empatii. No, ale tutaj nawiązała się już chyba przyjaźń na całe życie. Taki rysunek Mai i Maszy ostatnio powstał i zawisł w honorowym miejscu 😍

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Masza i Maja
Maja i MAsza
Maja i Masza
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

To miejsce, które widzicie na filmie, to SPA dla naszych kopytnych mieszkańców 😉 Na brzegu mogą zażywać kąpieli błotnych lub piaskowych, w zależności od pogody. Z jeziorka mogą pić wodę i oczywiście chłodzić nogi lub nawet całkiem się wykąpać.

Mimo, że aura na razie nie sprzyja, i tak to miejsce jest piękne i zwierzaki chętnie je odwiedzają. Ale poczekajcie, aż zrobi się wiosna a potem lato. Myślę, że będziemy tu mieli tłumy jak na plaży w Łebie 😉

Masza już do mnie przyjechała i jest bezpieczna.

Widać, że dużo przeszła, bo jest zestresowana i płochliwa. Denerwuje się z byle powodu i rozgląda zagubionym wzrokiem wokoło.

No ale najważniejsze, że żyje.

Masza spędzi kilka dni na kwarantannie. Musi ją obejrzeć weterynarz, czy nic jej nie dolega. Jak będzie zdrowa to dołączy do reszty stada.

Na pewno będę musiał ją podpaść, bo jest strasznie chuda. 

Masza żyje tylko i wyłącznie dzięki Waszej pomocy. Jesteście cudowni. Bardzo Wam dziękuję za pomoc w ratowaniu tych biedaków.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

02.01.2022

Drodzy Państwo, bardzo Wam dziękuję za pomoc w ratowaniu Maszy. Zbiórka na jej życie trwała długo. Ale wszystko skończyło się dobrze. Ta staruszka resztę swoich dni spędzi w spokoju i dostatku, otoczona innymi końmi. W tej chwili załatwiam jej transport. Jak tylko się u mnie pojawi to będzie filmik. Masza tylko dzięki Wam żyje, za co bardzo dziękujemy.

26.12.2022

Drodzy Państwo, zbiórka na Masze idzie bardzo źle. Wciąż wiele brakuje do ratunku, a czasu zostaje coraz mniej. Z całego serca proszę o pomoc dla tej biedaczki, niech jej życie nie kończy się z nowym rokiem. Jeszcze jest szansa…

17.12.2022

Moi Drodzy, dzięki Waszej pomocy udało się zebrać pieniądze na ratę za życie Maszy. Dziękuję bardzo za pomoc. Ostatnią część muszę wpłacić do końca roku. Proszę podarujmy jej wolność wcześniej! Niech nie stoi tam sama w tym przerażającym miejscu.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Jesteśmy już na końcu roku, a mimo to jeszcze w tym miesiącu, do stycznia zginie w ubojniach przynajmniej 2000 koni. Jedną z tych, którym człowiek chce odebrać życie, jest Masza. Masza to bardzo wyjątkowy koń…

Całe życie pracowała z dziećmi, jej grzbiet służył im do terapii, a ona sama dawała z siebie dużo troski i delikatności, by dzieci nauczyły się dotyku i pracy ze zwierzęciem. Zapewne sama nie wie, ile ich było, może sto, może dwieście, pewnie tysiąc i więcej. Każde z tych dzieci ma w swojej pamięci Maszę, jest dla nich szczęśliwym wspomnieniem, dzięki niej poznały inny świat i zyskały nowe doświadczenia.

Mimo tego, że Masza zapracowała sobie w najlepszy możliwy sposób na godną emeryturę, oddając siebie i swoje zdrowie, nie wszyscy czują się zobowiązani zapewnić jej spokój. Spracowane plecy Maszy już nie są w stanie unieść dzieci, a spuchnięte nogi zrobić kroku z takim ciężarem. Przez to stała się bezużyteczna, dla niektórych ludzi „darmozjadem”, bo tu, w tym świecie, jeśli nie jesteś w stanie pracować do śmierci, szybko znikasz za kurtyną milczenia. Już nie raz widziałem taką sytuację I się na to stanowczo nie zgadzam.

Całe życie i przyszłość Maszy to aż 6800zl. Już wpłaciłem za nią 3800 zł. Do końca roku muszę zebrać jeszcze 3000 zł.

Nie mam skąd teraz wziąć takiej sumy, dlatego zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Lata pracy spędzone na terapiach z dziećmi, wiele urodzonych źrebaków powinny zostać wynagrodzone, Masza na to zasługuje.

Co z nami jest nie tak, kiedy odbieramy możliwość życia zwierzęciu, który zrobił tyle dobrego? Proszę, zawalczmy o Maszę, niech jej włożony wysiłek i praca nie pójdą na marne, a ona sama nie została zapomnianą historią, której finał skończył się w ubojni.

Przekaż darowiznę z hasłem masza  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Masza

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Masza

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Przyjechał do nas Rudasek. Na razie wydaje się bardzo grzeczny. Może handlarz po prostu zmyślał?

1 marca 2024

Drodzy Przyjaciele, jeszcze raz Wam dziękuję za pomoc w uratowaniu Rudaska. Bardzo chciałem przywieźć go przed weekendem i udało się. Więc jeśli odwiedzicie nas na dniu otwartym, będziecie mieli okazję go spotkać osobiście 🙂

Może Rudasek na razie jest nieśmiały po przyjeździe, ale moje pierwsze wrażenie jest takie, że to bardzo grzeczny kucyk. Nie próbuje skakać na klacze, jak to mówił handlarz, i od razu zaprzyjaźnił się z Zosią.  Zobaczymy, jak będzie dalej. A na razie najważniejsze, że Rudasek żyje i jest bezpieczny dzięki Wam! 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

29 lutego

Rudasek uratowany! Jesteście wspaniali! Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Rudaska, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota, którą musimy zebrać:

0 zł

27 lutego

Rudasek stoi zamknięty za karę w składziku na narzędzia. Przywiązany jest na krótkim powrozie do zbiornika na wodę.
Stoi tu bez dostępu do światła, w całkowitej ciemności już od tygodnia. Widzę, że bardzo źle to znosi, rozgląda się wokoło i grzebie nerwowo kopytami. Handlarz mówi, że skacze na klacze i nie może sobie z nim poradzić. Rudasek to wałach, ale pewnie niedawno wykastrowany i hormony ma na wysokim poziomie.
Ale to nie powód, żeby go trzymać zamkniętego w ciemnej komórce. Próbuję namówić handlarza, żeby go przestawił do boksu, ale się nie zgadza.
Mówi, że rude to wredne a i tak jutro pójdzie na hak. Wczoraj dzięki Waszej pomocy zebraliśmy zaliczkę dla tego małego kucyka, a już jutro musimy się za niego rozliczyć.  Proszę o pomoc!   
Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Przekaż darowiznę z hasłem Rudasek na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ RUDASKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

RUDASEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Uratowany dzięki Wam Julianek jest już u mnie. Niestety, okazało się, że ma chore kopytka.

1 marca 2024

Drodzy przyjaciele, chciałbym Wam ogromnie podziękować za pomoc w uratowaniu Julianka. Dzięki Waszemu wsparciu już do mnie przyjechał i powoli poznaje swój nowy dom.

Julianek jest bardzo miłym i sympatycznym osiołkiem. Mimo tego wszystkiego co przeszedł nadal szuka kontaktu z człowiekiem. Chętnie przyszedł do mnie, dopraszał się uwagi i głaskania. Może już zrozumiał, że tutaj nic mu nie grozi?

Nie zauważyłem tego gdy byłem u handlarza, ale Julianek ma chore kopytka. W najbliższym czasie przyjedzie do niego kowal i zajmie się nim, tak aby może już niedługo mógł biegać razem z innymi osiołkami i cieszyć się nadchodzącą wiosną. Trzymajcie kciuki, aby Julianek jak najszybciej wrócił do zdrowia!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

28 lutego

Drodzy Przyjaciele, dziś był bardzo trudny dzień. Rano wydawało się niemożliwe uratowanie Julianka. Ale wiele osób stawało na głowie, żeby tylko ocalić tego biedaka. No i się udało. Kolejny osiołek wygrał życie. Bardzo Wam dziękuję za pomoc. Postaram się już jutro go przywieźć do Starego Polesia. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Julianka, oraz inne działania statutowe fundacji. Zapraszam na dzień otwarty, gdzie będzie go można przytulić. 

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota, którą musimy zebrać:

0 zł

W powietrzu unosi się okropny fetor nigdy nie sprzątanych odchodów, tak, że muszę zatykać noc. Przechodząc wzdłuż ciemnych pomieszczeń słyszę nawoływania przerażonych zwierząt. Jestem już tu kolejny raz i powinienem się przyzwyczaić. Ale nie przyzwyczaiłem się i nigdy się nie przyzwyczaję. 

Julianek stoi w gnoju i rozgląda się po oborze, jakby kogoś szukał. Zdezorientowany przestępuje z nogi na nogę i cichuteńko nawołuje. Kogo nawołuje? Tego się nigdy nie dowiemy. Handlarz nabiera wody w usta. Może to i dobrze, bo ta wiedza mogła by być nie do zniesienia.To miejsce jest przesiąknięte cierpnięciem koni, że aż ciarki przechodzą po plecach. Chcę się jak najszybciej wydostać i zaczerpnąć świeżego powietrza. Lecz najpierw się muszę dogadać z handlarzem. Bardzo Was proszę o pomoc dla Julianka.

Przekaż darowiznę z hasłem Julianek na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ Julianka

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

JULIANEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Czupurek z Szafirkiem i Felkiem pojechali do swojego adopcyjnego domu. Mają tam jak w raju!

27 lutego 2024

Felek, Czupurek i Szafirek pozdrawiają ze swojego domu adopcyjnego! We trójkę pojechali do Pani Moniki około tygodnia temu, ale widać, że już się zadomowili 😊

Zawsze jesteśmy ogromnie wzruszeni dostając takie zdjęcia. To piękne ile możemy podarować tym zwierzakom gdy działamy razem. Wszyscy trzej żyją dzięki temu, że pomogliście nam ich uratować. I to dzięki Wam znaleźli kochający adopcyjny dom. Bardzo Wam za to dziękujemy. Dziękujemy również adopcyjnej rodzinie za obdarzenie Felka, Czupurka i Szafirka taką wspaniałą opieką i miłością!

6 grudnia 2023

Oto spóźniony film z Czupurkiem, który jest u nas już od ponad tygodnia. Przepraszam ale tyle się ostatnio dzieje, że ciężko nadążyć.

Czupurek to bardzo ciekawski i miły osiołek. Chociaż trochę się jednak zestresował gdy go złapałem. Bardzo dziękuję za pomoc dla tego słodkiego osiołka.

Spójrzcie na Czupurka – on żyje tylko dzięki Wam.!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

25 listopada 2023

Drodzy Przyjaciele, wczoraj walczyliśmy o Czupurka do samego wieczora. Zacząłem się już poważnie niepokoić o wynik zbiórki i los tego biednego osiołka. Ale najważniejsze, że się udało! Dziękuję Wam wszystkim za to, że nie poddaliście się do końca. Dzięki temu Czupurek jest bezpieczny i już niedługo będzie z nami. Jak tylko do nas przyjedzie, dam Wam znać.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Czupurka, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz dziękuję Wam za wszystko.

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

BRAKUJĄCA KWOTA :

0 zł

Czupurek jest uparty. Jak to osiołek. Więc choć handlarz szarpie i krzyczy, Czupurek nie chce wejść dalej do tego mrocznego wnętrza. Wie, że tam w środku czai się coś strasznego. Coś bardzo złego.

Wszystkie osiołki i konie, które trafiają tu, do handlarza koni rzeźnych, w jakiś sposób wiedzą, co to za miejsce. Nie wiem, jak to się dzieje. Czy czują zapach strachu innych zwierząt, które były tu przed nimi? Czy podpowiada im to instynkt przetrwania? W każdym razie wiedzą i jedne całkowicie się poddają i pogrążają się w rozpaczy lub otępieniu, a inne walczą. Tak jak Czupurek.

Ale niestety nie było jeszcze osiołka, który wygrałby z handlarzem. I tak samo będzie z Czupurkiem. Choć walczy, szarpie się i wyrywa, handlarz krok po kroku wciąga osiołka głębiej do wnętrza szopy. A za chwilę przywiąże go na krótkiej linie do haka w ścianie i tak Czupurek będzie czekał na swoją ostatnią drogę – do rzeźni.

W Polsce nie je się osiołków. Ale co z tego? Są kraje na zachodzie Europy, gdzie mięso koni i osiołków jest uważane za przysmak. Dlatego nasze polskie osiołki i kucyki są w ogromnych ilościach zabijane w rzeźniach a następnie, już jako mięso, wiezione na Zachód. To samo już jutro ma się stać z szarym, walecznym Czupurkiem.

Żeby zmienić los Czupurka, musimy działać szybko. Handlarz wycenił życie tego przerażonego osiołka na 4200 zł, a wczoraj udało nam się zebrać 2500 zł. Mimo wpłaconej zaliczki i naszych ustaleń nie odwołał transportu do rzeźni tylko przełożył go o jeden dzień. Oczekuje, że już dziś wpłacimy mu brakujące środki, czyli aż 1700 zł! To bardzo dużo, ale jeśli każdy z nas przekaże choćby malutką kwotę, Czupurek ma szansę.

Przekaż darowiznę z hasłem CZUPUREK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ CZUPURKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

CZUPUREK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

W sobotę umarł maleńki Gapcio. spokojną i pełną miłości starość podarowała mu Magda razem ze swoim mężem.

26 lutego

Mam dziś dla Was bardzo smutną wiadomość. Odszedł od nas maleńki staruszek Gapcio. Uratowaliście go od śmierci w rzeźni około półtora roku temu. Na początku mieszkał u nas w Starym Polesiu, gdzie był dużą pociechą. Był też sławny w internetach, po tym jak jeden pan napisał że te zbiórki to fikcja a Gapcio już dawno jest przerobiony na kiełbasy. Ostatni rok życia spędził u Magdy i jej męża, którzy mieszkają pod Warszawą. Miał tam najlepsze warunki, jakie może sobie tylko wyobrazić kucyk. Mieszkał w przydomowej stajence, która znajdowała się naprzeciwko tarasu w domu. Jego opiekunowie pracują zdalnie więc całą dobę doglądali go i otaczali opieką. Za towarzystwo miał drugiego kucyka, kozy i psiaka. Był chorowity, więc weterynarz często go odwiedzał. Kowal też – Gapcio miał specjalne buciki korekcyjne sprowadzane z USA. Gapcio był bardzo stary i miał chore serce. W sobotę rano Magda znalazła go leżącego. Przyjechała pani weterynarz, która od dawna się nim zajmuje i powiedziała, że nie uda się nic zrobić. Drodzy Przyjaciele, Wy podarowaliście mu życie, a Magda z mężem piękną starość. DZIĘKUJĘ.

4 stycznia 2024

Czy pamiętacie Gapcia? Ten uratowany przez Was od śmierci w rzeźni kucyk już od dawna mieszka w domu adopcyjnym u Magdy, która zajmuje się nim bardzo troskliwie. Gapcio jest stary i schorowany, ale ma najlepszą opiekę, jaką można sobie wymarzyć. Widzicie, co ma na nogach? To są buty korekcyjne, które zostały sprowadzone z USA specjalnie dla Gapcia 💖

 

Gapcio i Paszczak są już w domu adopcyjnym. Mają wspaniałe warunki. Dostały duży teren, który dzielą z trzema kózkami i nowiutki przytulny domek. (spodobał się naszym kucykom tak bardzo, że kózki już dostały zakaz wstępu :D)

Nowi opiekunowie Gapcia i Paszczaka dali już dom wielu uratowanym zwierzętom – czterem psom i trzem kózkom. Magda podjęła się opieki nad nimi, zdając sobie dobrze sprawę z ich wieku i stanu zdrowia. I postanowiła dać dom właśnie im, starym i schorowanym. 

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Zobaczcie tylko, jak odmienił się ich los. To po prostu cud, te dwa kucyki były już w drodze do rzeźni… A teraz w końcu są pod taką opieką, jaką powinni mieć od zawsze. A to wszystko tylko dzięki Wam, Waszej wrażliwości i współczuciu dla słabszych i bezbronnych. To wy jesteście sprawcami tego cudu. Dziękuję Wam z całego serca. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
 
Gapcio i Paszczak to kolejni szczęściarze, którzy znaleźli sobie dom adopcyjny. Tu na filmiku chłopaki dzień przed wyjazdem.
 
Szkoda mi ich oddawać, ale to jest konieczne, jeśli chcę mieć miejsce na kolejne uratowane zwierzęta. Wiem też, że w domu adopcyjnym będą mieć świetne warunki i bardzo troskliwą opiekę. Taka indywidualna opieka jest dla nich bardzo potrzebna, bo obaj przyjechali do mnie chorzy i słabi – jeden z infekcją dróg oddechowych a drugi ze zmianami na skórze.

Teraz, pod opieką pani weterynarz ich stan bardzo się poprawił, szczególnie Gapcia. Ale obaj nadal wymagają ciągłej kontroli ich stanu i ewentualnie szybkiej reakcji, jeśli z ich zdrowiem zacznie się dziać cos niepokojącego.

Gapciowi, Paszczakowi i ich nowej rodzinie adopcyjnej życzę długich, szczęśliwych lat razem! A Wam obiecuję niedługo relację z ich nowego domu 🙂

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Nasi dobrodzieje pytają się ostatnio o losy naszych najsłabszych mieszkańców.

Będę teraz systematycznie pokazywał jak się mają.

Zacznijmy od Gapcia i Paszczaka.

Gapcio jest w dobrej formie. Za to Paszczaka ciężko jest wyleczyć czy troszkę upaść. 

Ale wszystko jest w filmie. 

Jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc dla tych maluchów.

Gapcio i Paszczak mogą mówić o dużym szczęściu. Pomimo swoich lat i stanu zdrowia, który pozostawia wiele do życzenia, znaleźli sobie wspaniałą rodzinę, która ich adoptuje i otoczy troskliwą opieką!

Gapcio i Paszczak zamieszkają pod Warszawą, w pięknym ogrodzie, który będą dzielić z kózkami i psiakami. To wszystko są zwierzaki po przejściach, uratowane.

Ciężko mi jest się z nimi rozstać, bo fajne z nich urwisy. Ale robi się u mnie już ciasno, a chcę wciąż ratować inne konie i muszę robić dla nich miejsce. Pocieszam się tym, że będą miał blisko na odwiedziny.

A to wszystko tylko dzięki Wam! Gapcio i Paszczak żyją dzięki Waszemu wielkiemu sercu i wrażliwości. Dziękuję Wam za wszystko!

Gapcio jest sławny w internetach. Ostatnio krązą o nim plotki, jakoby już dawno został przerobiony na steki lub kotlety.

Chciałbym tutaj zdementować te fałszywe informacje. Gapcio wciąż żyje! Co więcej ma się bardzo dobrze. Razem z Paszczakiem całe dnie spędzają na poszukiwaniach zielonej trawy pod cienką warstwą śniegu.

Gapcio z Paszczakiem pozdrawiają Was ze Starego Polesia.

Coś tam w tym filmiku pomerdały mi się dni tygodnia;) To było w sobotę a nie w niedzielę. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Ostatnio przyjechał do nas w gości Paszczak. To bardzo miły kucyk uratowany przez Fundację Benek.

Miał wpaść tylko na chwilę skosztować naszego siana, ale chyba tu już zostanie, bo bardzo się polubił z naszym Gapciem.

Chłopaki są bardzo do siebie podobni charakterologicznie i sobie od razu przypadli do gustu.

Gapcio i Paszczak pozdrawiają Was z Polesia.

Uratowany dzięki Waszemu ogromnemu zaangażowaniu Gapcio już do mnie przyjechał. 

Gapcio jest słodkim, niedużym kucykiem. Imię nie za bardzo do niego pasuje bo jest sprytny i zwinny. Nawet musiałem się sporo natrudzić, żeby go złapać i nakręcić film. Całe szczęście te kucyki to prawdziwe łakomczuchy i Gapcio dał się złapać na jabłko.

Jeszcze raz, razem z Gapciem dziękujemy za podarowanie życia. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

19.11.2022   Moi Drodzy, wczoraj, dzięki Waszemu ogromnemu zaangażowaniu, jeszcze przed zakończeniem zbiórki Gapcio dostał największy prezent – życie. Sytuacja była trudna, bo zbiórka się kończyła a wciąż brakowało bardzo dużo pieniędzy. Naprawdę, nie wiem jak Wam dziękować. Gapcio dziś lub jutro przyjedzie do mnie. Na pewno od razu pojawią się filmy i zdjęcia z tym maluchem. 

Gapcia zobaczyłem pierwszy raz, kiedy przyjechałem rozliczyć się z handlarzem. Stał przywiązany do słupa energetycznego na podwórku, a wokół niego było tylko błoto i wielka kałuża. Zastanawiałem się tylko, jak długo ten biedak tam stoi.

 

Podczas rozmowy z handlarzem, między słowami podpytałem go o tego malucha stojącego na podwórku.

 

„Nie mam miejsca dla niego Marek, przypadkiem do mnie trafił, stoi tam od wczoraj, transport dopiero w środę, więc musi poczekać”. Jak można w takich warunkach trzymać zwierzę? Bez dostępu do wiaderka z wodą, bez kostki siana.  Gapcio od kilkunastu godzin brodził w głębokim błocie I kałuży, gasząc pragnienie brudną wodą. 

Już miałem chęć wybić mu te pomysły z głowy ręcznie. Z trudem się powstrzymałem. Jakbym go uderzył, to na zawsze straciłbym z nim kontakt, i wszystkie te konie które można jeszcze uratować jechały by prosto do rzeźni.

Zaproponowałem, że zabiorę Gapcia jeszcze dziś, a pieniądze przekażę za kilka dni. Niestety handlarz się nie zgodził, usłyszałem tylko „nie ze mną te numery”. Nie miałem jak zapłacić w tej chwili za jego życie, ale nie mogłem też pozwolić, by Gapcio został w takich warunkach dłużej. Z pewnością był bardzo wycieńczony. Z trudem, ale udało się wynegocjować, by przeniósł go w inne miejsce, gdzie jest sucho i nie kapie na głowę. Gapcio dostał wodę w wiadrze i jedną kostkę siana. Przynajmniej tyle mogłem zrobić w tamtym momencie, choć lekko nie było.

 

Handlarz zgodził się na układ, pod warunkiem że do wtorku przyniosę 1500 zł, to Gapcio nie pojedzie najbliższym transportem do rzeźni. Na ten moment nie mam takich pieniędzy, jedyna możliwość to zrobić mu zdjęcia i napisać jak jest. Napisać jak wygląda ostatnia prosta po śmierć, tego biednego konia. Może wtedy uda mi się przekonać odpowiednia ilość osób, która wspólnie stwierdzi, że Gapcio już dosyć się wycierpiał i trzeba mu pomóc.

 

Szczerze to nie wiem, ile ten biedak wycierpiał, jak długo musiał znosić krzywdę i upokorzenia. Ale skoro skończył w tak podłym miejscu, stojąc na zewnątrz w kałuży błota, to znaczy, że gorzej być nie może. Za Gapcia handlarz chce w sumie 3200 zł, zaliczkę w kwocie 1500 zł już mu przelałem a pozostałe 1700 zł muszę dostarczyć w piątek. Jak się nie uda to przyjedzie ciężarówka i zabierze Gapcia prosto w objęcia śmierci.

 

Drodzy Państwo, nie umiem inaczej poprosić o pomoc niż tymi słowami, które teraz do was kieruję. Gapcio zapewne już stracił całą nadzieję, ale może właśnie to uratowało mu życie. To, że tam był, on i ja. Bardzo proszę o pomoc, proszę o życie dla Gapcia, który na drodze po śmierć nie otrzymał nawet wiaderka z wodą.

Przekaż darowiznę z hasłem Gapcio  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Gapcio

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Gapcio

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Zosia już do mnie przyjechała. Jest trochę zestresowana, ale razem z ciocią olą dobrze o nią zadbamy

26 lutego 2024

Drodzy przyjaciele, na dobry początek tygodnia mam dla Was wspaniałe wieści. Uratowana dzięki Waszej pomocy Zosia już do mnie przyjechała! Zauważyłem, że jest bardzo podobna do Waszego ulubieńca Kurdupelka, który jest już u nas od jakiegoś czasu.
Jak zobaczycie na filmie ta mała kucka jest jeszcze trochę zestresowana. Wcale się jej nie dziwię. Po tym wszystkim co przeszła każdy byłby przestraszony i zdezorientowany. Teraz razem z ciocią Olą zadbamy aby zrozumiała, że u nas nic jej nie grozi i że już nie musi się bać.

Dziękuję z całego serca wszystkim którzy pomogli w uratowaniu Zosi. To dzięki Wam ona jest tutaj z nami i już nic jej nie grozi. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

26 lutego 2024

Zosia już jest bezpieczna u nas. Dzięki Waszej pomocy zamiast jechać do rzeźni, dostała nowe życie. Z wyglądu i zachowania troszkę przypomina Kurdupelka i Gumisia. Dziś będzie z nią filmik, więc się sami przekonacie. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Zosi, oraz inne działania statutowe fundacji. Bardzo Wam dziękujemy za pomoc. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota, którą musimy zebrać:

0 zł

Skaryszew to największy targ koński w Polsce a może i w całej Europie. Najczęściej to ostatni przystanek tych biednych stworzeń. Jeżeli tu nie znajdą „normalnego” właściciela, to następnego dnia jadą do rzeźni.  Wczoraj spędziłem tam pół dnia, patrząc na cierpienie uwiązanych na krótkich postronkach przerażonych koni. Poprzedniego dnia zadzwonił do mnie handlarz, że jedzie z dwoma klaczkami na targ do Skaryszewa i będzie je chciał sprzedać, że to ich ostatnia szansa, bo w środę jedzie duży transport na ubój. Malinka i Zosia były bardzo przestraszone, całe aż się trzęsły, próbowały się schować pomiędzy inne konie, wtulały się do nich i rozglądały, szukając pomocy. Pół nocy spędziły upchane w ciasnej przyczepie, a później zostały przywiązane do barierki na targu, gdzie setki osób poklepywało je. Przeżywały tam straszne chwile a ja nie mogłem na to patrzeć.

Tak jak myślałem, nikt ich nie chciał kupić, bo wyglądały bardzo biednie i nic nie umiały. Na koniec dnia handlarz kazał mi wybrać jedną z nich, którą będą chciał spróbować ocalić. A druga miała zostać zabita na mięso. Nikt z Was nigdy nie chciałby stanąć przed takim wyborem. Takie historie czytamy tylko w książkach i oglądamy w filmach. Ostatnio z dużym trudem zbieramy pieniądze na ratunek dla koni, każda zbiórka to walka aż do końca. A Malinka to podrośnięty źrebak zimnokrwistego konia i kosztuje aż 7000 złotych. Zosia to młoda, myszata kucka i kosztuje 3500 złotych. Kwoty są ogromne i boję się, że nie uda nam się ich zebrać. Spojrzałem na Malinkę i Zosię, jak skulone trzęsły się ze strachu i powiedziałem handlarzowi, że biorę obydwie. Tylko zaczął się śmiać i powiedział, że jestem głupi. Ale się uparłem, że dam radę i się zgodził. 

Życie Zosi jest warte 3500 złotych. Dzięki Waszej pomocy zebraliśmy już 2700 złotych, a brakujące 800 złotych muszę przelać dziś wieczorem. Proszę, pomóżcie uratować tą małą.

Przekaż darowiznę z hasłem ZOSIA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ ZOSIĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

ZOSIA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ