mamy to! udało się zebrać pieniądze dla Palermo!

9 marca

Wydaje mi się, że wspólnie wywalczyliśmy cud. Mały Palermo, którego życie tak bardzo doświadczyło zaraz po urodzeniu, jest już na tyle zdrowy, że może opuścić klinikę! Nie ma w tej chwili zagrożenia życia. Dalsze leczenie nadal jest konieczne, ale Palermo może wrócić do domu. Mówię, że to cud, bo już jedna z tych chorób wystarczy, żeby w kilka dni zabić dorosłego, silnego konia. Ale malutki Palermo to prawdziwy wojownik. Walka jeszcze nie jest zakończona, ale szala zwycięstwa jest już po jego stronie!

Rachunek w klinice na dzień dzisiejszy to ponad 13.000 złotych. Żeby zabrać Palermo do domu, pani Amelia musi rozliczyć się z kliniką. To ważne, bo każdy kolejny dzień pobytu w szpitalu to kolejne, duże koszty. Zliczając to wszystko, co dzięki Wam udało się zebrać zarówno tu, jak i na portalu zrzutka.pl, i to co uda się wpłacić samej pani Amelii, brakuje jeszcze 600 złotych, żeby rozliczyć się z kliniką.  Proszę Was o pomoc w zebraniu tej kwoty, żeby malutki Palermo mógł już dziś wieczorem być w domu. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

Maleńki Palermo ma dopiero 14 dni. A z nich tylko jeden, pierwszy dzień życia był szczęśliwym, spokojnym dniem spędzonym przy boku mamy. Tego dnia Palermo uczył się wstawać na drżących nóżkach, pierwszy raz dotknął noskiem pachnącego siana, pierwszy raz poczuł smak ciepłego mleka… 

Drugiego dnia życia maleńki Palermo dostał kolki, czyli ciężkiego stanu zapalnego jelit. Od tego momentu toczy walkę, jaką przegrywa wiele dorosłych koni. Ale on – nasz mały, dzielny wojownik – nie poddał się. I zaczyna wygrywać z chorobą. 

A my musimy mu pomóc.

O pomoc w uratowaniu maleńkiego Palermo zwróciła się do nas pani Amelia. Oddaję jej głos:

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

 „Palermo urodził się w nocy z 10 na 11 lutego. Pierwsza doba była dokładnie taka, jaka powinna być. Maleńki delikatny źrebaczek, który próbował poznawać świat – dotykać nosem siana, uczyć się pierwszych kroków, zasypiać spokojnie przy mamie. Nie wiedziałam, że za kilkanaście godzin będę walczyć o to, żeby w ogóle przeżył.

 W nocy coś zaczęło się zmieniać. Palermo gasł. Słabł. Przestawał być tym wesołym maleństwem z pierwszego dnia. Od rana wydzwaniałam do weterynarzy błagając o przyjazd i pomoc.

Tak zaczęła się nasza walka. Przez cały tydzień robiliśmy wszystko w domu: USG, kroplówki, leki, dojazdy weterynarzy. W nocy co dwie godziny byłam przy nim, podnosiłam go, karmiłam. Sprawdzałam, czy spokojnie oddycha, czy wstaje, czy reaguje.

Na to leczenie, kiedy Palermo był w domu, wydałam już kilka tysięcy złotych.  Ale tych pieniędzy nie zbieram. Za to już zapłaciłam.  

Mimo że robiliśmy wszystko co w naszej mocy, choroba postępowała. W nocy z 19 na 20 lutego nie było już wyboru. Przelewający się przez ręce Palermo został pilnie przewieziony do Centrum Zdrowia Konia w Psucinie. Diagnoza była jak cios. Silne zapalenie jelit.

Badania wykazały bardzo wysoki stan zapalny w organizmie, zaburzone parametry wątrobowe i nerkowe. Pojawiło się również podejrzenie uszkodzenia mięśni. Ciało naszego źrebaczka było w stanie ciężkiej walki z czymś, z czym nie powinno mierzyć się tak wcześnie.

Lekarze natychmiast wdrożyli intensywne leczenie. Kroplówki. Leki przeciwzapalne. Całodobowe monitorowanie i czuwanie przy maluchu. 

Dziś mija piąta doba w klinice. I to właśnie dziś wydarzył się cud. Pobrano kolejną próbkę krwi. Złe wyniki spadły trzykrotnie! Parametry zaczęły zbliżać się do normy. Organizm odpowiedział na leczenie. Zapalenie jelit udało się opanować. To ogromny krok.

Teraz walczymy o mięśnie, które zostały porażone przez chorobę. Trzeba kontynuować terapię i wypłukać toksyny. Według najświeższych wyników mięśnie zaczęły się już regenerować.

I nie można teraz przerwać. 

Po jednej z rozmów telefonicznych usłyszałam od pani doktor coś, czego nigdy nie zapomnę: „On naprawdę chce żyć.”

Ale ta walka kosztuje. Każda doba w szpitalu to około 1000 zł. Na dziś rachunek w klinice to już prawie 5 000 zł. A Palermo potrzebuje minimum jeszcze trzech dób hospitalizacji. Może dłużej.

Nie zbieram pieniędzy na to leczenie, które było w domu. Nie zbieram tych kilku tysięcy, które już wydałam wcześniej. Zbieram tylko na to, co narasta – na kolejne dni w klinice. Na rosnący dług. Na szansę, której nie chcę mu odbierać przez pieniądze.

Palermo ma zaledwie kilkanaście dni życia. Nie zna jeszcze pastwiska, nie zna wiatru w grzywie. Powinien teraz uczyć się galopować przy swojej mamie. Zamiast tego uczy się walczyć z toksynami w organizmie.

On już wygrał jedną bitwę – stan zapalny spada, mięśnie zaczynają się regenerować. Nie chcę i nie mogę zatrzymać leczenia w momencie, kiedy wszystko zaczyna iść w dobrą stronę.

 Skoro mały Palermo tak bardzo chce żyć, nie pozwólmy, żeby przegrał przez pieniądze.”

 

Pani Amelia założyła zbiórkę na portalu Pomagam.pl, ale na razie uzbierał się tam drobny ułamek potrzebnej kwoty. Ale my możemy pomóc. Spróbujmy zebrać pieniądze na leczenie tego małego wojownika. Niech jego walka nie pójdzie na marne. Wpłaty można kierować do nas albo wpłacać bezpośrednio na portalu Pomagam.pl. LINK JEST TU. Bardzo na Was liczę. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem PALERMO na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ PALERMO

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

PALERMO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Chruścik wcale nie miał ochoty na spotkanie z kowalem. UCIEKAŁ I MUSIELIŚMY GO ŁAPAĆ. TO DZIKUSEK.

4 marca 2026

Chruścik jest bardzo dzikim kucykiem. Jak zresztą większość czarnych kucyków. Nie chce podchodzić do ludzi i zawsze ucieka, jeśli pojawiamy się na jego padoku. Ale tym razem musieliśmy złapać również te najdziksze kucyki, bo przyszła na nie pora przycinania kopytek.

Myślę, że jeśli ktoś adoptowałby Chruścika i poświęcił mu więcej czasu i uwagi, niż my jesteśmy w stanie, udałoby mu się zdobyć jego zaufanie. Ale czarnym kucykom najtrudniej jest znaleźć dom adopcyjny, więc chyba Chruścik już na zawsze zostanie z nami.

Zapraszam na film.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota do zebrania:

Film z małym Chruścikiem wysłał mi handlarz. A potem zadzwonił. Że jak chcę, mogę go kupić, jeśli dziś dam zaliczkę. Jak nie, to jutro rzeźnia. I że Chruścik kopie, więc on mnie od razu ostrzega, żebym się nie zdziwił.

Nie znam Chruścika, ale kiedy na niego patrzę, widzę tylko małego, przerażonego kucyka. Trzęsącego się ze strachu i rozglądającego się w panice za kimś, kto mógłby mu pomóc. Jeżeli ten biedak kopie, to dlatego, że to jest jego pomysł na obronę. Na chronienie siebie, bo nie ma nikogo innego, kto by to zrobił. Może tak przeraził go przyjazd do handlarza, a może już dawniej, u poprzednich właścicieli, czuł się zagrożony. Może był bity? I wykształcił sobie taką formę obrony. Może dlatego został w końcu sprzedany na rzeź?

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

To wszystko tylko domysły. To, co jest pewne, to że Chruścik nie zasłużył na śmierć. On zasługuje na to, żeby w końcu ktoś zapewnił mu opiekę i poczucie bezpieczeństwa. Może przestanie kopać. A jeśli nie, to nic. U nas każdy znajdzie swoje miejsce. Chruścik też.

Bardzo proszę o pomoc dla małego Chruścika.

Przekaż darowiznę z hasłem chruścik na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ chruścika

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

CHRUŚCIK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Kłębuszek jest już zupełnie zdrowy i ma mnóstwo siły. Mieszka na padoku dla łobuziaków. Właśnie odwiedził go kowal.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

3 marca 2026

U Kłębuszka właśnie był kowal. Wcale mu się to nie podobało. Nie chciał dać się złapać i musieliśmy łapać go we troje.

Kłębuszek jest już zupełnie zdrowy. Zamieszkał na padoku dla łobuziaków.

Zapraszam na film.

4 lutego 2026

Kłębuszek chorował od samego początku pobytu u nas. Na początku miał zapalenie płuc, które ostatecznie przekształciło się w RAO, czyli odpowiednik astmy u koni. Dłuższy czas mieszkał w stajni, ponieważ trzeba było cały czas podawać mu leki. A Kłębuszek był tak nieufny w stosunku do człowieka, że nie było szansy aby codziennie złapać go na padoku.

W tej chwili sytuacja zdrowotna Kłębuszka ustabilizowała się na tyle, że za zgodą lekarza wypuściliśmy go na padok i teraz mieszka ze stadem.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

17 marca

Filipek i Kłębuszek idą do stada. Zapraszam do oglądania filmu.

10 listopada

Uratowany dzięki Waszej pomocy Kłębuszek jest u nas już od tygodnia. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Kłębuszka, oraz inne działania statutowe fundacji. Wczoraj zaliczył swój pierwszy dzień otwarty, podczas którego został nieszczęśliwie kopnięty przez Miłą (która jak się okazało, przy marchewkach nie jest taka mila) Kłębuszek przewrócił się i przez chwilę nie mógł się podnieść. Ale zaraz wstał i zaprowadziliśmy go do stajni. Na wszelki wypadek przyjechała po pół godzinie pani weterynarz i zbadała kucyka. Nic mu nie dolega, ale parę dni spędzi w baksie na obserwacji. Dostał też zapobiegawczo jakieś lekarstwa. 

Jakaś nieszczęśliwa passa ostatnio u nas z tym kopaniem. W piątek kopnął mnie Bielik, podczas kręcenia filmu. Wczoraj podczas dnia otwartego kopnął ciocię Olę kucyk (nie pamietam imienia) 

Całe szczęście, nikomu z nas nic się nie stało. Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota, Którą musimy zebrać:

0 zł

Światło wpada do wnętrza jedynie przez małe, wąskie okienko pod samym sufitem. Reszta obskurnej obory pogrążona jest w ciemności. Kłębuszek, mały rudy kucyk, unosi wysoko głowę. Próbuje wyjrzeć na zewnątrz, ale nie daje rady bo okienko jest zbyt wysoko.

Widzę, że Kłębuszek jest zdezorientowany i przestraszony. Oczy ma otwarte tak szeroko, aż widać mu białka. Rozszerzonymi chrapami wciąga głośno powietrze, próbując rozpoznać jakiś znajomy zapach. Ale wyczuwa tylko odór dawno nie wyrzucanego gnoju i zapach strachu innych zwierząt, które były tu przed nim.

Tak bardzo żal mi Kłębuszka. Handlarz mówi, że do tej pory mieszkał w mini-zoo. Ale właściciel zamyka ten biznes, nie wiem czy na stałe, czy tylko na zimę. I pozbywa się zwierząt. W ten sposób Kłębuszek, który do tej pory był zapewne głaskany i karmiony przysmakami przez dzieci odwiedzające mini-zoo, teraz trafił tu, do tego obcego, ciemnego wnętrza. Życie kłębuszka kosztuje 3500 złotych. Zebraliśmy już 2850 złotych. Spróbujmy go uratować.

Przekaż darowiznę z hasłem KŁĘBUSZEK NA konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 535 501 501 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ KŁĘBUSZKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

KŁĘBUSZEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Srokata klaczka Maja jest z nami już od tygodnia. nawet zdążyła znaleźć sobie przyjaciółkę.

28 lutego 2026

Maja, srokata klacz którą z takim wysiłkiem wspólnie uratowaliśmy, jest z nami już od tygodnia. Jest bardzo miła i przyjazna. Znalazła też sobie przyjaciółkę.

Zapraszam na film.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dziś musimy zebrać:

Źrebna Maja nie wie, co ją czeka. Stoi sobie potulnie w komórce i strzyże uszami. Wyciąga w moją stronę mordkę, jakby prosiła o marchewkę. Gdy wszedłem do środka, to nawet cichuteńko zarżała. Pogłaskałem ją po pyszczku i nagrałem filmik. Maja to bardzo miła i grzeczna klacz. Widać, że ktoś o nią dbał i pielęgnował. Handlarz nie chce powiedzieć, jak to się stało, że się u niego znalazła. Maja nosi w swoim brzuszku maleńkiego źrebaczka. Czyli mamy dwa życia do uratowania. Zawsze się boję zbiórek na duże konie, bo są drogie. A ostatnio ciężko zebrać pieniądze nawet na wykup kucyka, czy osiołka. Ale spójrzcie w te oczy, jaka jest kochana. Musimy ją ocalić. Jeżeli dziś wpłacę 1500 złotych zaliczki, handlarz odwoła jutrzejszy transport. I będziemy mieli czas na zebranie reszty pieniędzy. Proszę o pilną pomoc dla Maji. Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Przekaż darowiznę z hasłem MAJA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ MAJĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MAJA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Muchomorek tymczasowo mieszka w stajni, bo Trzeba mu wpuszczać do oczu kropelki.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

24 lutego 2026

Muchomorek jest trochę chory, więc od kilku dni mieszka w stajni a ja muszę wpuszczać mu do oczu kropelki. Skorzystałem z okazji i nagrałem z nim film dla Was, bo właśnie zdałem sobie sprawę, że nie było z nim filmu od momentu, kiedy do nas przyjechał.

Zobaczcie, jaki to miły kucyk. Jeśli przyjedziecie do nas w sobotę na dzień otwarty, będziecie mogli go pogłaskać i poczęstować marchewką. 

30 lipca 2025

To jest Muchomorek, którego uratowaliście kilka dni temu. 

Muchomorek to bardzo ładny, nakrapiany kucyk. Zaraz po przyjeździe zamieszkał na padoku dla rozrabiaków, ale postanowiłem już teraz przenieść go na główny padok dla kucyków. 

Na razie Muchomorek jest bardzo podekscytowany. Zresztą zobaczcie sami.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

25 lipca

Muchomorek uratowany. I już rano do nas przyjedzie, razem z Szymkiem. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc. Kolejne dwa istnienia ocalone. Miłego weekendu! Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota do zebrania dziś:

0 zł

23 lipca

Muchomorek stoi przywiązany do drzewa za oborą handlarza. Widać, że nie spodziewa się, co go czeka już jutro. Skubie sobie trawę i przeżuwa spokojnie. Pewnie sobie myśli, że zabrali go na łąkę na popas a za kilka dni wróci do swojej stajenki. Tymczasem jego godziny są policzone. Jutro jest zarezerwowane miejsce w ciężarówce i zabiorą go z rana. Bardzo proszę, spróbujmy uratować Muchomorka. Handlarz w chwili słabości zgodził się na małą zaliczkę –  400 złotych. Mamy czas do wieczora. Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Przekaż darowiznę z hasłem MUCHOMOREK NA konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 535 501 501 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ MUCHOMORKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MUCHOMOREK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Bidulek przyjechał już do nas. Jest trochę smutny, więc od razu puściłem go do stada.

20 stycznia 2026

Bidulek jest już z nami. Jest trochę smutny i osowiały. Dlatego postanowiłem od razu zaprowadzić go do stada osiołków. Myślę, że to pomoże mu poczuć się tu bezpiecznie.

Bidulek z ciekawością oglądał wszystkie zwierzęta, które mijaliśmy po drodze. Widać, że bardzo potrzebował towarzystwa.  

Dziękuję każdemu, kto pomógł w uratowaniu tego biednego osiołka.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

16 lutego

Wczoraj handlarz wysłał mi kilka zdjęć małego osiołka uwiązanego na samochodzie. Spojrzałem na niego i od razu nazwałem Bidulkiem. Zresztą sami zobaczcie. Obraz nędzy i rozpaczy. Wczoraj jakiś pijany rolnik przywiozł go, bo skończyły mu się pieniądze na alkohol. Nawet się nie targował, bo bardzo mu zależało na czasie. Handlarz tylko zatarł ręce, od razu zrobił kilka zdjęć i mi je przesłał. Postawił ultimatum – jeżeli nie wpłacę dziś 800 złotych zaliczki, to jutro z samego rana zawiezie Bidulka do ubojni. Kolejne osiołkowe życie czeka na ratunek. Bardzo proszę o pomoc dla tego malucha. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem BIDULEK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ BIDULKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

BIDULEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Pytaliście mnie, co słychać u Nikiforka, więc specjalnie nagrałem z nim film.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

18 lutego 2026

Prosiliście mnie o film z Nikiforkiem, więc proszę bardzo – oto on.

Nikiforek nadal jest trochę dziki i chyba tak już zostanie. Nawet podczas nagrywania tego filmu nie wiedziałem, czy on chce mnie ugryźć, czy tak tylko mnie zaczepia i chce się bawić.

Kiedy Nikifor do nas trafił, miał kopyta w tragicznym stanie. Przez to nóżki tak go bolały, że prawie nie chodził. Teraz jego kopytka wyglądają dobrze a sam Nikiforek bardzo dobrze sobie radzi na padoku razem ze stadem staruszków.

11 lutego 2025

Ostatnio pytaliście mnie, co słychać u Nikifora. Dlatego specjalnie dla Was nagrałem z nim filmik.

Nikifor przyjechał do nas z bardzo poprzerastanymi kopytami – tak bardzo, że całe jego nogi były zdeformowane. Nikifor praktycznie nie był w stanie chodzić i większość czasu spędzał leżąc. Ale pan kowal odwiedzał go wielokrotnie, od kiedy ten biedny osiołek do nas przyjechał. 

Teraz Nikifor chodzi całkiem dobrze, choć raczej już nigdy nie będzie tak sprawny jak inne osiołki. Ale najważniejsze, że jest u nas szczęśliwy.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

30 lipca 2024

Nikifor coraz lepiej się czuje i coraz lepiej chodzi. Mieszka na naszym padoczku dla staruszków, gdzie w spokoju dochodzi do siebie. W przyszłym tygodniu przyjedzie do nas kowal i zrobi kolejne cięcie kopyt tego staruszka. Pani weterynarz powiedziała, że pewnie jeszcze ze 2 wizyty kowala i Nikifor poczuje się znacznie lepiej.

Nikifora i resztę staruszków spotkacie na najbliższym dniu otwartym, który odbędzie się już 3 sierpnia. Zapraszamy!

(Obejrzycie film w całości, żeby zobaczyć kto chowa się w paśniku staruszków 😊)

11 lipca 2024

Nikforek jest u nas już pewien czas. Był u niego pan kowal i popracował nad jego kopytkami, ale jeszcze dużo im brakuje do takiego stanu, w jakim powinny być. Dlatego Nikifor dużo czasu nadal spędza leżąc, bo nogi bolą go przy chodzeniu. Ale myślę, że jeszcze ze dwie – trzy wizyty kowala i będzie dużo lepiej.

Dziękuję Wam za pomoc w uratowaniu tego wspaniałego osiołka. Dzięki Wam przed Nikiforem jeszcze długie życie. I mam nadzieję że w końcu będzie to życie bez bólu, pewnie po raz pierwszy od wielu lat.

 

 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

5 lipca

Do tego biednego osiołka uśmiechnęło się szczęście. Podarowaliście mu życie. Może już jutro do nas przyjedzie. Dostałem już pieniążki na leczenie jego kopytek. Może w weekend zajrzy do nas kowal. Trzymajcie kciuki za tego staruszka i jego kopyta. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Nikifora, oraz inne działania statutowe fundacji.

No i zapraszam w odwiedziny do Nikifora  – pamiętajcie, że dzień otwarty nie jest w tą sobotę, tylko następną -13 lipca. Pamiętajcie też, że się przenieśliśmy do Nowego Wilkowa 37A. Jest to 4 km od Starego Polesia. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dzisiaj musimy zebrać:

0 zł

Nikt nie wie, ile naprawdę Nikifor ma lat. W papierach jest dwadzieścia, ale handlarz mówi, że nie wiadomo, czy to prawda. Może mieć więcej. Pewne jest tylko, że Nikifor jest naprawdę bardzo stary.

Kopytka Nikifora wyglądają strasznie! Nie rozumiem, jak można doprowadzić jakiekolwiek zwierzę do takiego stanu, a tym bardziej tak wrażliwe i inteligentne jak osiołek. Na pewno kowal nie odwiedzał Nikifora od wielu lat, tak że jego kopytka strasznie urosły i wywinęły się do przodu.

Nikifor ledwo chodzi. Wygląda to tak, jakby każdy krok wymagał od niego ogromnego wysiłku. Nie wiem, czy to z powodu tych straszliwie przerośniętych kopyt i bólu, jaki mu sprawiają? Czy może po prostu ze starości… W każdym razie Nikifor stoi bez ruchu, ze wzrokiem skierowanym gdzieś w dal. Może przypomina sobie młode lata? A może wypatruje swojego właściciela z nadzieją, że jednak po niego wróci i zabierze go do domu…

Biedny Nikifor jest kolejnym stworzeniem, któremu po prostu skończył się termin ważności. Zestarzał się i nie jest już ani ładny, ani nie można na nim w żaden sposób zarobić. Więc właściciele uznali, że Nikifor nie zasługuje na emeryturę na łące i sprzedali go handlarzowi koni rzeźnych. 

Życie Nikifora kosztuje 4500 złotych. Do tej pory zebraliśmy 3200 złotych, a dziś muszę wpłacić brakujące 1300 złotych. Proszę Was o pomoc

Przekaż darowiznę z hasłem NIKIFOR na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

BLIK 507 076 507 
 

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

Ratuję NIKIFORA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

NIKIFOR
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Gapcio jest u nas już od soboty. Na razie zamieszkał w kucykowym przedszkolu.

16 lutego

Gapcio zamieszkał chwilowo w kucykowym przedszkolu. I już zaprzyjaźnił się z innymi osiołkami. Niech sobie troszkę tu postoi, ciocia Ola musi go odpaść bo jest chudziuteńki. Ten maluch żyje tylko dzięki Waszej pomocy. Bardzo dziękują za wsparcie, które nam udzielacie podczas zbiórek. Cały ten zwierzyniec przechadza się po padokach, je siano i marchewki tylko dzięki Wam. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

Handlarz wyprowadził Gapcia z metalowej szopy. Ten biedny przerażony osiołek zapierał się wszystkimi czterema nóżkami jak tylko potrafił. Ale handlarz z łatwością pociągnął go w stronę betonowego słupa i tam przywiązał. Myślałem, że prowadzi go tylko po to, żeby mi go pokazać i żebym mógł zrobić zdjęcia. Dlatego zapytałem go, dlaczego na koniec nie odwiązał go i nie zaprowadził z powrotem.

A handlarz na to, że nie warto. Bo dziś rzeźnia ma dodatkowy transport wieczorem i od razu go zabiorą. Więc jak chcę Gapcia kupić, mam czas do wieczora na wpłacenie zaliczki. Transport ma być koło 18.00.

Na nic nie zdało się moje tłumaczenie, że to za mało czasu. Handlarz powiedział, że ma swoje powody i jak nie dostanie zaliczki, rzeźnia dziś go zabierze.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Nie wiem, czy jest jakakolwiek szansa na zebranie tych pieniędzy. Ale spójrzcie tylko w oczy Gapcia, tego małego przerażonego osiołka. Nie możemy poddać się bez walki.

Przekaż darowiznę z hasłem GAPCIO na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ GAPCIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

GAPCIO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Mam dla Was bardzo smutną wiadomość. Wczoraj odeszła od nas staruszka Lusia.

9 lutego 2026

Mam dla Was smutną wiadomość. Wczoraj odeszła od nas staruszka Lusia. Wszyscy byliśmy z nią bardzo związani, bo była pierwszym osiołkiem, jakiego uratowaliśmy. Na szczęście odeszła spokojnie, a swoje ostatnie lata spędziła wśród przyjaciół i otoczona opieką.  Będzie nam Ciebie brakowało, Lusiu…..

13 października 2025

Lusia to pierwszy osiołek, jakiego uratowaliśmy. Jest już u nas od trzech lat. To prawdziwa staruszka – ma około trzydziestu lat. Kiedy do nas przyjechała, była w bardzo złym stanie. Nie chciała wstawać, cały czas leżała. Musieliśmy ponosić ją na specjalnych pasach. Ale wkrótce potem znowu się kładła. Bardzo się o nią baliśmy ale na szczęście wydobrzała i jest z nami do tej pory!

Dziękuję Wam za pomoc w uratowaniu Lusi, a po niej całej reszty naszych zwierząt. One żyją tylko dzięki Waszym dobrym sercom.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

16 września 2025

Dziś ciocia Ola opowie wam o zwierzętach, które w tej chwili przebywają w naszym „szpitalu”. Tak nazywamy stajnię, bo mieszkają w niej tylko te zwierzęta, które są chore i wymagają stałej opieki, podawania leków i tak dalej. Niestety prawie zawsze jakieś zwierzaki w niej mamy. Teraz tak samo. 

Oddaję głos cioci Oli i zapraszam na film.

Zapraszam Was dzisiaj na filmik z naszego wybiegu dla staruszków. Mieszkają tu wszystkie nasze zwierzaki które potrzebują szczególnej opieki. Tutaj właśnie mieszka Lusia, która jest z nami od samego początku. Każde z mieszkańców tego wybiegu dostaje raz, albo dwa razy dziennie specjalny posiłek który ma pomóc im w powrocie do zdrowia. Towarzystwa dotrzymują im kozy, które są takie małe, że umieją przechodzić między wybiegami. To są prawdziwe urwisy. Ostatnio nauczyły się wskakiwać do paśników z sianem. Z resztą, zobaczycie to na filmiku.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

25 marca 2024

Drodzy Przyjaciele, dziś zapraszam Was w odwiedziny na nasze podwórko dla dziadków. Tu trafiają te zwierzaki, które są wiekowe albo z innego powodu słabe i potrzebują szczególnej opieki. Jedne trafiają tu na jakiś czas a inne mieszkają na stałe.

To podwórko mamy cały czas na oku, bo jest tuż przy stajni, na wypadek gdyby któryś ze zwierzaków potrzebował jakiejś pomocy. No i możemy dopilnować, żeby każde z nich dobrze zjadło, bo w stadzie mogłyby mieć kłopoty z dopchaniem się do siana.

Te wszystkie słabe, stare i schorowane zwierzęta dzięki Wam mogą swoje ostatnie lata spędzić w warunkach, jakich być może nie zaznały przez całe swoje dotychczasowe życie.

14 września 2023

Staruszka Lusia to nasz pierwszy uratowany osiołek. Jest u nas pod początku i zostanie już na zawsze, bo Lusi nie oddam do adopcji. 

Przez długi czas Lusia mieszkała na podwórku, gdzie trzymam najsłabsze, najstarsze i wymagające szczególnej troski zwierzaki. A kiedy nawet próbowałem wypuścić ją na łąkę do pozostałych osiołków, stawała pod bramą i nieruchomo czekała, żebym ją wpuścił z powrotem na podwórko. 

Ale tym razem stało się inaczej. Wypuszczona na łąkę Lusia odeszła od bramy i poszła zapoznać się z resztą osiołków. I już została na łące.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Pamiętacie Lusię – ośliczkę staruszkę, którą wspólnie uratowaliśmy jesienią? Lusia dobrze wygląda, jest pogodna i zadowolona. Mieszka na podwórku, które mamy dla najsłabszych, najstarszych lub wymagających specjalnej opieki. 

Do Lusi mam szczególny sentyment, bo jest to pierwsze zwierzę, jakie uratowaliśmy.

Lusia jest pierwszym osiołkiem, którego wspólnie uratowaliśmy. 

Początki były bardzo trudne, bo nikt mnie jeszcze nie znał i ciężko było zebrać nawet sto złotych, nie mówiąc już o tysiącach. Ale jakoś po wielu perypetiach udało się zebrać pieniądze dla Lusi. Lusia była w słabej formie więc zdecydowałem się od razu po nią pojechać. Nie miałem pieniędzy na transport więc wypożyczyłem przyczepkę i po nią pojechałem aż pod Szczecin. Jechaliśmy długie siedem godzin. Po przyjeździe do domu Lusia nie miała siły samodzielnie wyjść z przyczepy i musiałem jej pomagać. Razem z sąsiadem musieliśmy ją podnosić na pasach bo nie miała siły wstać. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Przez kolejne dni wciąż była słaba i bałem się że ją stracimy. Ale za sprawą diety owsiano marchewkowo jabłkowej z domieszką przytulania i głaskania Lusia zaczęła wracać do sił. Dziś to już całkiem energiczna ośliczka, zaczęła nawet kopać czasami przy jedzeniu. Bardzo się cieszę, że wróciła do sił, że jest zdrowa i wesoła. 

Lusia żyje i się dobrze miewa dzięki Wam, za co serdecznie dziękujemy. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Lusi, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE:

0 zł

Aktualizacja 24.10.2022

Wczoraj pojechałem po Lusię, chciałem jak najszybciej mieć ją u siebie i się nią zająć. Podróż była bardzo długa, w sumie przejechałem 900 km, z czego 450 km z Lusią w przyczepie. Dla niej był to na pewno kolejny stres, ponieważ nie wiedziała gdzie jedzie i po co. Ale wszystko zakończyło się dobrze. Późnym wieczorem, Lusia już u siebie w domu jadła siano i marchewkę. No i odpoczywała.

Jeszcze raz chcę Wam tu bardzo podziękować za pomoc jaką ofiarowaliście Lusi i mi.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aktualizacja 19.10.2022
Dla Lusi i dla mnie jest to wspaniały dzień. Wspólnymi siłami, dzięki Waszej pomocy udało się uratować tą starą ośliczkę. Pieniądze już przelałem handlarzowi. Jeszcze w tym tygodniu będą chciał przywieźć Lusię do mnie. Wkrótce wrzucę film i zdjęcia. Serdecznie Wam dziękuję za pomoc w jej uratowaniu. pozdrawiam. Marek
Aktualizacja 13.10.2022  Dzięki Waszej pomocy udało się zebrać 2600 zł. Pozostałe 600 zł muszę dostarczyć handlarzowi we wtorek 18 października. Moja fundacja jest nowa i bardzo ciężko jest mi zebrać każdą złotówkę. Ale proszę dajcie mi i Lusi szansę. pozdrawiam Marek

Lusia z dnia na dzień słabnie, ledwo już powłóczy krzywymi kopytkami. Już czuje w swoich starych oślich kościach zbliżający się koniec. Ale to nic, takie jest życie. Taka jest śmierć.

Oczami wyobraźni, coraz częściej powraca do lat młodości. Przenosi się do dawnych czasów, przed oczami przesuwają się miejsca, twarze, zapachy i dźwięki. Lusia próbuje je łapać, już są tak blisko. Wyciąga kopytko, jakby chciała tam wkroczyć. Do tego świata pełnego wesołych zabaw, beztroskiego hasania po pastwisku, szumiącej zielonej łąki i chlupotu wody w maleńkim strumyku, który przepływał przez wioskę.

Lecz nie uda się jej cofnąć do beztroskich lat.

Jest tu i teraz.

Tu jest czarne puste koryto, które nie widziało nigdy owsa.

Tu jest bagno odchodów w których grzęzną kopytka.

Tu jest bezgranicznie smutna ciemność i rozczarowanie.

Tu jest samotność w drodze na rzeź.

Tu jest oczekiwanie na ostatni transport.

Sprawmy, żeby ten ostatni transport zamiast pojechać do rzeźni, pojechał do stajni fundacji, gdzie Lusia wraz z innymi osiołkami spędzi spokojnie ostatnie miesiące, a może lata życia.

Życie Lusi jest warte 3200 zł.

Jeśli masz jakieś pytania, zadzwoń Marek: (+48) 502 064 387

Przekaż darowiznę z hasłem lusia  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

Pomoc dla lusi

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

Lusia

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Mamy zebrane pieniądze na operację Hadesa. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko dobrze się skończyło.

Przekazuję Wam słowa podziękowania, przesłane przez panią Agnieszkę, właścicielkę Hadesa:

❤️ Podziękowanie
W imieniu własnym oraz mojego wiernego Przyjaciela Hadesa, składam z głębi serca najszczersze podziękowania dla Fundacji Razem dla Zwierząt, Pana Marka, Izabelli Chmura oraz Wszystkich Osób, które okazały nam wsparcie w tych niezwykle trudnych chwilach. Dzięki Wam Hades, pies, który w swoim życiu przeszedł już więcej, niż ktokolwiek powinien otrzymał szansę na dalsze życie.

W badaniu histopatologicznym potwierdzono u niego mięsaka tkanek miękkich (soft tissue sarcoma), stopień złośliwości I, guz ściany okołonaczyniowej (PWT). Pani doktor powiedziała, że wycięto tej tkanki z nadmiarem w celu uniknięcia przerzutów.

Diagnoza, która mogła odebrać nadzieję, stała się początkiem walki, której nie musiałam ponownie toczyć sama. Wasza pomoc sprawiła, że możliwe było szybkie działanie, operacja i dalsze leczenie. To dzięki Wam strach zamienił się w ulgę, a bezsilność w realną szansę na zdrowie. Dziękuje Wam Kochani za każdą złotówkę, każde udostępnienie, każde dobre słowo. Za to, że nie odwróciliście wzroku, choć każdemu teraz jest ciężko. Za to, że pokazaliście, iż dobro naprawdę istnieje i że potrafi ratować życie. Nigdy Wam tego nie zapomnę.

Hades choć nie powie tego słowami dziękuje całym sobą. Trzymajcie za niego kciuki.
Dziękujemy, że jesteście. Agnieszka i Hadzio.❤️

29 grudnia

Dzięki Waszej wspaniałej pomocy mamy pieniądze na badania i operację Hadesa. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wsparcie dla tego chorego pieska. Zabieg ma się odbyć 2 stycznia. Ale wcześniej musi mieć zrobione echo serca i badania przedoperacyjne. W sumie zebraliśmy prawie 3600 złotych. Więc powinno starczyć na pokrycie wszystkich kosztów. Trzymajcie kciuki za jego powrót do zdrowia. Będziemy na bierząco informować o przebiegu choroby. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota do zebrania:

Agnieszka od lat pomaga każdemu – ludziom, dzieciom, zwierzętom. Jest rodziną zastępczą dla 12-latki, ratuje zwierzęta, a w jej 40-metrowym mieszkaniu schronienie znalazły 2 psy i aż 6 kotów.

W grudniu stworzyła ogromną akcję świąteczną – 720 paczek dla pacjentów Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego przy Mehoffera 72/74 w Warszawie, potem 100 paczek dla dzieci, które Boże Narodzenie i Nowy Rok spędzają w szpitalu. 

Ale dziś to ona potrzebuje pomocy. A właściwie jej wierny przyjaciel – Hades.

Hades został znaleziony w lesie, przywiązany do drzewa, potraktowany śrutem jak żywa tarcza. Agnieszka przyjęła go bez wahania.  Od lat walczy o jego zdrowie – padaczka, krzywica, trauma. Choć Hades wiele przeszedł, zawsze był dzielny. Niestety podczas ostatniej wizyty weterynaryjnej padły słowa, które powaliły z nóg… Wszystko wskazuje na mięsaka – nowotwór, który trzeba usunąć jak najszybciej, zanim zaczną się przerzuty. Zabieg jest zaplanowany na 2 stycznia 2026 roku.

Koszt operacji, histopatologii i echa serca to 3000 zł. Agnieszka płacze, bo po prostu jej na to nie stać.

W maju straciła sunię, o którą walczyła jak lwica – wzięła na jej leczenie 50 000 zł kredytu. Sunia miała żyć… ale los napisał inny scenariusz. Agnieszce został ogromny dług i pęknięte serce. Nie udźwignie kolejnego ciosu.

A Hades chce żyć. Widać to w jego oczach. Dlatego proszę Was o pomoc.

Przekaż darowiznę z hasłem HADES na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

POMAGAM HADESOWI

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

HADES
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ