W końcu mam dla Was filmik z Frotką. Wszystko przez przeprowadzkę ;)

17 czerwca 2024

W końcu mam dla Was filmik z Frotką. Przepraszam, że tak to długo trwało, ale wszystko przez przeprowadzkę, bo w ostatnich tygodniach praktycznie od rana do nocy zajmowałem się przygotowaniami do przewiezienia zwierząt.

Ale lepiej późno niż wcale 😉

W więc oto Frotka – a raczej Frotek, bo okazało się, że to chłopak! Frotek nie lubi być łapany, do tej pory skutecznie uciekał i przede mną i przed ciocią Olą 🙂

Bardzo Wam dziękuję jeszcze raz za uratowanie Frotka i zapraszam na film.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

30 maja 2024

Dziękuję Wam! Mimo długiego weekendu ostatecznie daliśmy radę. Znalazły się osoby, które przeczytały prośbę o pomoc dla Frotki i zdecydowały się pomóc! To dzięki nim Frotka już nie pojedzie do rzeźni! Za to niedługo znajdzie się u mnie, w naszej Fundacji.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Frotki, oraz inne działania statutowe fundacji. Dziękuję Wam, że odwróciliście jej los i zmieniliście przeznaczenie. I życzę Wam dobrego i spokojnego długiego weekendu.

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Frotka wygląda na kuckę, która nie spędziła w swoim życiu zbyt wiele czasu z ludźmi. Jest dzika, nie pozwala się prowadzić na linie, próbuje uciec. A że jak na kucyka jest duża i silna, handlarzowi nie jest łatwo ją prowadzić.

Handlarz ma doświadczenie z różnymi końmi, więc mimo oporu Frotki udaje mu się najpierw sprowadzić ją z przyczepy, a potem przejść połowę drogi do szopy. Tej szopy, w której zwierzęta u handlarza czekają na transport do rzeźni.

Ale w połowie drogi Frotka nagle zmienia zdanie. Może wyczuła, co to za miejsce? To możliwe, bo są tu często przerażone, czekające na śmierć konie i zapach strachu pozostaje po nich na długo. W każdym razie nagle, niespodziewanie i bardzo gwałtownie Frotka szarpie się na linie i tak zaskakuje tym handlarza, że prawie wyrywa sznur z jego ręki. Strasznie go to zezłościło. Dobra, rób pan te zdjęcia tutaj i do widzenia, ja nie mam czasu – mówi.

Wiem, że kiedy handlarz jest zły, lepiej z nim nie zadzierać, bo on może potem odreagować swoją złość na zwierzętach. Dlatego nie dyskutuję, tylko rzeczywiście robię Frotce od razu kilka zdjęć. Ale nawet nie mam możliwości, żeby z nią chwilę tak na spokojnie pobyć, uspokoić i pocieszyć.

Handlarz stoi i czeka, aż wsiądę do samochodu. Boję się, że może chce się mnie pozbyć, żeby móc brutalnie potraktować Frotkę, kiedy tylko odjadę. Ale wiem też, że jeśli sprzeciwię się handlarzowi, będzie jeszcze gorzej. Dlatego odjeżdżam, żegnając Frotkę spojrzeniem i mając nadzieję, że będzie już teraz grzecznie szła i nie da handlarzowi więcej powodu do złości. Dla własnego dobra.

Życie Frotki kosztuje 3500 złotych. Do tej pory udało się nam uzbierać 2300 złotych a brakujące 1200 złotych muszę wpłacić dziś wieczorem. Tylko w ten sposób możemy ją ocalić. Bardzo Was proszę o pomoc.

Przekaż darowiznę z hasłem FROTKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

BLIK 507 076 507 
 

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ FROTKĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

FROTKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Dominik jest już u nas. Kto z Was był na dniu otwrtym, ten miał już okazję go zobaczyć i pogłaskać. Dla reszty mam filmik :)

13 czerwca 2024

Dziś mam dla Was filmik z Dominikiem, który przyjechał do nas kilka dni temu. Ci z Was, którzy byli na dniu otwartym, mogli go już zobaczyć i pogłaskać.

Filmik nagrywa dla Was ciocia Ola, bo ja jestem całkowicie zajęty przeprowadzką w nowe miejsce. Mamy się przenosić jutro, a wciąż wiele rzeczy wymaga ukończenia i przygotowania. Przeprowadzka kilkudziesięciu koni i osiołków to wielkie wyzwanie!

Dziękuję Wam jeszcze raz za uratowanie Dominika! I zapraszam na kolejny dzień otwarty, gdzie będziecie mogli go pogłaskać i poczęstować marchewką 🥕

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

7 czerwca 2024

Udało się! Dominik jest bezpieczny! Dziękuję Wam z całego serca za pomoc i zaangażowanie. Niedługo tu na stronie pojawi się filmik z Dominikiem już u nas 🙂

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Dominika, oraz inne działania statutowe fundacji. Dziękuję jeszcze raz i życzę Wam wszystkim dobrego weekendu. Marek Sotek

NA WPŁATĘ raty POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

Dominik jest gruby. Dlatego w rzeźni dobrze za niego zapłacą,  więc dobrze na nim zarobił hodowca koni rzeźnych, u którego Dominik się urodził i wychował. Dobrze zarobi też handlarz. A najlepiej zarobi rzeźnia, bo z Dominika można zrobić dużo mięsa, które Włosi i Francuzi kupują potem w każdej ilości i dobrze za nie płacą.

Dominik jest gruby, bo takie konie jak on od urodzenia przygotowywane są do tego, że mają trafić do rzeźni. Muszą być jak najgrubsze. Dlatego Dominik dostawał dużo jedzenia, niekoniecznie zdrowego, ale za to bardzo tuczącego, jak chleb czy buraki.  I to było jedyne, czego miał pod dostatkiem.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Dominik nie miał nawet namiastki wolności, bo nie wychodził na pastwiska. Całe krótkie życie spędził zamknięty w oborze, żeby nie brykał i niepotrzebnie nie spalał kalorii. Nie miał ani przestrzeni, ani słońca, ani życia wśród innych koni. Nie miał też miłości człowieka, bo dla hodowcy był tylko sposobem na zarobienie pieniędzy, niczym więcej. I kiedy tylko Dominik wystarczająco urósł i utył, hodowca przywiózł go tu, do handlarza koni rzeźnych. A niedługo przyjedzie po Dominika samochód z rzeźni i jeszcze tego samego dnia zabiją go i przerobią na mięso.

Dominik rozgląda się z niepokojem. Nie wie, gdzie się znalazł, bo przecież nigdy nie opuszczał gospodarstwa i prawie nigdy obory. Ale mimo niepokoju jest ufny, pozwala mi podejść do siebie, głaskać po wielkiej szyi, drapać za uchem. Ciepłymi mokrymi chrapami wącha mnie dokładnie, dmuchając mi w szyję. Po kilku minutach głaskania, drapania i wąchania Dominik wzdycha głośno i głęboko, a u konia to jest znak, że się uspokoił, zrelaksował i zaufał. To dobrze. Przynajmniej na razie będzie mu łatwiej.

Dominik jest ciężki, więc jest bardzo drogi. Handlarz mówi, że może mi go odsprzedać za 12.000 zł i wiem, że negocjacje nie mają sensu. Z rzeźni dostanie tyle samo bez dyskusji i od ręki. 12.000 to bardzo duża kwota, ale przecież to nie jest wina Dominika, że jest tak wielki i ciężki. On też chce żyć, tak samo jak osiołki i kucyki. Więc chociaż spróbujmy go uratować.

Przekaż darowiznę z hasłem dominik na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

BLIK 507 076 507 
 

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ dominika

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

DOMINIK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Zapraszam Was do domu adopcyjnego u Pana Czarka! Mieszkają tam Zosia, Lucuś, Pusia i Złotek.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

4 czerwca 2024

Zapraszam Was dzisiaj w odwiedziny do Pana Czarka, który przyjął do siebie cztery nasze zwierzaki – osiołki Zosię i Lucusia oraz kucyki Złotka i Pusię. 

U Pana Czarka są prawdziwe luksusy – piękna stajnia, łąka, las gdzie można schować się w cieniu, pyszne jedzenie. Ale najważniejsze, co zwierzaki dostały, to mnóstwo miłości i prawdziwą rodzinę!


Zobaczcie, jak żyją sobie Zosia i Lucuś, którzy kilka dni temu przenieśli się do domu adopcyjnego! Do dyspozycji mają sad z pyszną soczystą trawą, specjalnie dla nich zbudowaną wiatkę no i przede wszystkim mają wspaniałych opiekunów!
 
A to wszystko zawdzięczają Wam i Waszej pomocy. To dzięki Wam mogą nadal żyć i cieszyć się życiem. I to jakim😍
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Czy wszystkie osiołki są takie same? Jak uważacie?

Jestem pewien, że ci spośród Was, którzy biorą udział w ratowaniu kolejnych zwierząt, są w stanie bez wahania odróżnić większość naszych osiołków. A może wszystkie? Zosię ze złamanym uszkiem, Jagienkę z krzywymi plecami, kosmatego Kamyczka, łaciatego Kartofelka a nawet Lucusia, który mimo że nie jest ani kudłaty ani łaciaty, to ma białe okulary wokół oczu, białe futerko w uszach i biały brzuszek. 

A może tylko mi się wydaje, że każdy jest inny?

27 marca 2023

Planowałem przywieźć Lucusia w piątek, ale finalnie udało mi się zorganizować transport dopiero na dziś. W każdym razie Lucuś jest już w domu!

Jak widzicie, na razie jest przestraszony i wycofany. Mam nadzieję,  że to się szybko zmieni. Na razie dałem mu do towarzystwa Lusię, żeby dodawała mu otuchy. 

Dziękuję Wam z całego serca za to, że pomogliście Lucusiowi. On  żyje tylko dzięki Wam. Dziękuję!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

24 marca 2023 

Drodzy Państwo, Lucuś jest już bezpieczny! Dziękuję Wam ogromnie za Wasze zaangażowanie w pomoc dla niego. W tej chwili organizuję transport. Chcę jak najszybciej zabrać Lucusia z tego okropnego miejsca, chcę żeby był już u nas. Oczywiście dam Wam znać.

Jeszcze raz dziękuję w imieniu własnym i Lucusia! Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Lucusia, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ ZALICZKI POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

WCIĄŻ BRAKUJE NAM:

0 zł

Lucuś stoi w mrocznym wnętrzu na stercie przegniłej słomy, odchodów i śmieci. Na jego szyi zaciska się handlarski powróz. Osiołek niemal się nie porusza, stoi ze zwieszoną głową i z pełnymi smutku, nieobecnymi oczami.

Kiedy wchodzę, Lucuś spogląda na mnie z nadzieją. Widocznie nadal resztkami sił wierzy, że jest ktoś kto po niego przyjdzie i zabierze go do domu. Ale nie jestem tym na kogo czekał, więc rozczarowany znów odwraca wzrok. I staje się znów przejmująco smutny i nieobecny.

Jak to się stało, że ten ktoś komu Lucuś ufa, przywiózł go tutaj? Może potrzebował pieniędzy na alkohol? Może zmieniły mu się plany i już nie potrzebował osiołka? A może jednak sprzedał go z nadzieją, że Lucuś idzie w dobre ręce? Bardzo chciałbym w to wierzyć, ale widziałem już tyle, że chyba nie potrafię.

Ale to w sumie nie ma znaczenia. Znaczenie ma tylko to, że Lucuś jest jednym z tych zwierząt, które ludzie wykorzystali a potem, już niepotrzebne, przeznaczyli na śmierć. I Lucuś, który dotąd wiernie służył ludziom, trafił do handlarza koni rzeźnych. Stąd pojedzie do rzeźni, tam zostanie zabity i zmieniony w zakrwawione kawałki mięsa. A potem zjedzony. Też przez ludzi.

Spróbujmy to zmienić. Nie odmienimy całego świata i losu wszystkich zwierząt. Ale możemy odmienić los tego jednego osiołka, Lucusia. Jeśli się uda, zamiast do rzeźni Lucuś pojedzie do naszego azylu w Starym Polesiu. Będzie żył w otoczeniu innych osiołków i koni, otoczony miłością i opieką. I nikt już nie zawiedzie jego zaufania.

Handlarz chce za Lucusia 4200 złotych. Już wpłaciłem mu 2050 złotych. A resztę muszę wpłacić już jutro. 

Spróbujmy zebrać te pieniądze! Jeśli nie możesz wpłacić więcej, wpłać nawet złotówkę, proszę. To też się liczy. Jeśli będzie nas dużo, damy radę i Lucuś będzie żył.

Przekaż darowiznę z hasłem LUCUŚ  na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ LUCUSIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

LUCUŚ

na numer      7420    (koszt 4,92 pln)

na numer      7928   (koszt 11,07 pln)

i kup tapetę
Regulamin tapet

Wydarzyła się tragedia. Julianek nie żyje

28 maja 2024

Wydarzyła się tragedia. Nie wiem jak mam to Wam powiedzieć.

Julianek umarł podczas operacji. Był poddany narkozie i w pewnym momencie jego serce przestało regularnie bić. Lekarze reanimowali go przez czterdzieści minut, ale bezskutecznie.

Kiedy dowiedziałem się o śmierci Julianka, nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Wiem, że takie rzeczy się zdarzają. Tylko dlaczego właśnie Juliankowi, który miał po raz pierwszy doświadczyć życia bez bólu?

Bardzo trudno jest nam pogodzić się z jego śmiercią.

16 maja 2024

Julianek czuje się dobrze po operacji. Zresztą możecie to sami zobaczyć. Chyba jest bardzo szczęśliwy, że wszyscy się nim opiekują i go tak rozpieszczają. Może myśli, że przyjechał do osiołkowego SPA? 😉

Drugą nóżkę też trzeba będzie operować. Teraz czekamy na decyzję lekarzy, kiedy będzie można to zrobić.

Do tej pory każdy krok sprawiał Julianowi cierpienie. A teraz będzie w końcu mógł zobaczyć, jak to jest biegać po łące bez bólu, jak reszta osiołków!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

10 maja 2024

Julianek jest już po operacji. Czuje się  dobrze, choć na razie jest jeszcze trochę senny po narkozie. 

Jeśli pamiętacie jak wyglądały jego nóżki przed operacją, to teraz widać kolosalną różnicę w ustawieniu. Jeśli nie pamiętacie, zajrzyjcie do wpisów poniżej. Jesteśmy wszyscy bardzo szczęśliwi, że Julianek ma szansę na życie bez dojmującego bólu przy każdym kroku, jak to było dotychczas.

Posłuchajcie, co ciocia Ola opowiada o operacji i stanie zdrowia Julianka. I trzymajcie nadal za niego kciuki!

zostało nam czasu:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Musimy dziś zebrać:

0 zł

Julianek bardzo cierpi. 

Julianka uratowaliśmy przed rzeźnią dwa miesiące temu. To przeuroczy osiołek. Mimo wszystkiego co przeszedł, nadal ufa ludziom, uwielbia głaskanie i przytulanie. Niestety okazało się, że Julianek niewyobrażalnie cierpi. 

Po przyjeździe Julianka zauważyłem, że ma bardzo poważnie chore kopytka. A raczej nie same kopytka, tylko ścięgna tuż nad nimi. Julianek ma bardzo poważny przykurcz ścięgien, który sprawia, że kopytka są całkowicie podwinięte do tyłu. Zamiast chodzić w normalny sposób, Julianek musi stawać na przedniej ścianie kopytka, co kompletnie wykrzywia jego nóżki, naciąga pozostałe ścięgna i całkowicie zaburza motorykę ruchu. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Taki przykurcz ścięgien zdarza się czasami u nowonarodzonych źrebaczków. Ale jeśli zadba się wtedy o nóżki malucha, zapewni mu się rehabilitację, nogi wracają do normalnej formy. Ale Julianka kompletnie zaniedbano. Nikt nie postarał się o to, żeby coś zrobić z jego biednymi krzywymi nóżkami a z biegiem czasu problem się na nasilał. Julianek stawał się coraz większy i cięższy j jeszcze bardziej obciążał przykurczone ścięgna. 

A teraz na rehabilitację jest za późno. Nóżki Julianka oglądali lekarze, kowal, fizjoterapeuci. Próbowaliśmy wszelkich dostępnych możliwości. Ale ostatecznie wszyscy specjaliści zgodnie orzekli, że jedyny sposób na to, żeby Julianek mógł żyć bez wszechobecnego bólu, to operacja. 

Operacja będzie bardzo droga. Ale Julianek zasługuje na to, żeby żyć bez bólu, jak inne osiołki. Musimy mu pomóc i to pilnie. Umówiłem już operację, lekarze w szpitalu czekają na Julianka w środę z samego rana. Nie mówiłem im, że nie mam jeszcze pieniędzy.

Proszę Was, Przyjaciele, pomóżcie Juliankowi poczuć, jak to jest żyć bez bólu.

Przekaż darowiznę z hasłem JULIANEK na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

pomagam Juliankowi

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

JULIANEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Zdzisio przyjechał już do nas. Remuś i Jacuś bardzo się nim zainteresowali

20 maja 2024

Zdzisio przyjechał już do nas. Trochę się mnie boi, stara się stać tak daleko, jak tylko pozwala mu uwiąz. Trudno, ma do tego prawo.

Spośród naszych zwierząt szczególnie dwa osiołki, Remuś i Jacuś, zainteresowali się Zdzisiem. Z Remusiem Zdzisio się chętnie obwąchał, ale Jacusia się trochę boi i na wszelki wypadek próbował go kopnąć. 

Jeszcze raz dziękuję każdemu z Was za pomoc w uratowaniu Zdzisia!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

18 maja 2024

Zebraliśmy pieniądze na ratunek dla Zdzisia! Ten mały, wystraszony osiołek będzie żył! Dziękuję z całego serca każdemu z Was, kto pomógł w uratowaniu tego biedaka! Dam Wam znać jak tylko Zdzisio będzie już u nas. I życzę Wam dobrego weekendu. 
Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Zdzisia, oraz inne działania statutowe fundacji.

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota, którą musimy dziś zebrać:

0 zł

U wszystkich handlarzy koni rzeźnych jest przygnębiająco, ale u tego szczególnie. Mijam stare, brudne i pokryte odpadającym tynkiem szopy, starając się nie wdepnąć w walające się wszędzie śmieci i żelastwo. Podpity handlarz chwiejnym krokiem prowadzi mnie na tyły budynków, gdzie przywiązany do wbitego w ziemię metalowego słupa stoi nieduży, drobny osiołek. Zdzisio.

Zdzisio stoi całkiem nieruchomo. Na widok handlarza zaczyna się cały trząść, ale nadal się nie porusza, tylko rozszerzonymi ze strachu oczami śledzi każdy jego ruch. A kiedy podchodzimy zupełnie blisko, widzę jak mięśnie Zdzisia sztywnieją a jego ciemne, błyszczące oczy rozszerza strach. Zagaduję do Zdzisia, ale on nie reaguje. Całą swoją uwagę skierował na handlarza, którego chyba bawi to, że osiołek tak się go boi, bo specjalnie podchodzi jeszcze bliżej i patrzy Zdzisiowi prosto w jego przerażone oczy.

Chcę oszczędzić tego Zdzisiowi, więc mówię handlarzowi, że obejrzałem już osiołka i że możemy wracać. Handlarz wygląda na lekko rozczarowanego, chyba chciał jeszcze trochę nacieszyć się strachem Zdzisia. Wracamy na główne podwórko, rozmawiam z nim krótko o odkupieniu od niego Zdzisia, żegnam się i czekam, aż handlarz wejdzie do domu. Wtedy, zamiast wsiąść do samochodu, idę z powrotem w miejsce, gdzie przywiązany jest Zdzisio.

Zdzisio nadal się boi, ale już nie tak, jak przy handlarzu. Pozwala się pogłaskać i patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, jakby prosił mnie o ratunek. A może mi się tylko wydaje?

Życie małego Zdzisia warte jest 4500 złotych. Dziś kończy się zbiórka i wieczorem muszę przelać brakujące 600 złotych. Bardzo Was proszę o pomoc. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem ZDZISIO na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

BLIK 507 076 507 
 

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ ZDZISIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

ZDZISIO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Justyś przyjechał i czuje się już u nas dobrze. Bardzo mnie polubił i sam chętnie podchodzi

15 maja 2024

Justyś jest u nas już od kilku dni. To bardzo miły, młody osiołek. Widać, że towarzystwo innych zwierząt bardzo mu pomogło, bo dość szybko zaczął pokazywać, że czuje się tu dobrze. I już nie ryczy tak jak u handlarza.

Justyś bardzo mnie polubił. Zawołany chętnie podchodzi i prosi o głaskanie. Bardzo się cieszę, że jest u nas szczęśliwy.

Dziękuję Wam za to, że uratowaliście tego szarego, uroczego osiołka. On żyje tylko dzięki Wam! Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Justysia, oraz inne działania statutowe fundacji. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dziś musimy wpłacić:

0 zł

Przywiązany gdzieś z tyłu zabudowań Justyś ryczy z rozpaczą, głośno i przenikliwie. Słyszę go od momentu, kiedy wysiadłem z samochodu przed domem handlarza.

Idź pan sam, jak już nie mogę go słuchać, mówi handlarz na powitanie i pokazuje mi kierunek. Choć nie musiał tego robić, bo Justyś ryczy bez chwili przerwy, więc wystarczy, że będę kierować się w kierować się w tą stronę, z której go słyszę.

Wychodzę na tył metalowej szopy i widzę przywiązanego na krótkiej lince młodego, szarego osiołka. Justyś na moment przestaje ryczeć i patrzy na mnie uważnie. Ale wystarcza chwila, żeby zrozumiał, że nie jestem tym na kogo czeka i kogo tak rozpaczliwie woła. Więc zaraz odwraca ode mnie wzrok. I znowu zaczyna wołać. Tak głośno, że rzeczywiście trudno to wytrzymać. Widocznie myśli, że jeśli tylko się postara i będzie wołał wystarczająco głośno, usłyszy to jego człowiek. Ten, który go tu przywiózł i którego Justyś uważa za swojego opiekuna i przyjaciela. A wtedy od razu wróci i zabierze Justysia z powrotem, prosto do domu.

Justysiu, twoje szare ośle serduszko nie ma w sobie miejsca na wyrachowanie, na bezduszność, na chciwość. Dlatego nawet nie przejdzie ci przez myśl, że ten człowiek, którego wołasz, przywiózł cię tu celowo. Że twoje wołanie jest daremne, bo on nie ma zamiaru wrócić, nawet gdyby cię usłyszał. I że ten, kogo uważasz za przyjaciela, zrobił to z pełną świadomością, że skazuje cię na okrutną śmierć. Chyba najgorszą, jaka może spotkać osiołka. Na śmierć w rzeźni, gdzie będziesz musiał najpierw kilka godzin czekać na swoją kolej. A w tym czasie będziesz widział kolejne zwierzęta, przerażone tak samo jak ty, siłą wciągane za metalowe drzwi, skąd słychać przekleństwa rzeźników i czuć zapach krwi i śmierci.I pewnie do końca będziesz wołał swojego człowieka.

Wiem, że nawet jeślibym ci to powiedział, nigdy byś w to nie uwierzył, mały Justysiu. 

Życie Justysia kosztuje 4500 złotych. Wczoraj uzbieraliśmy zaliczkę dla tego biedaczka a już dziś musimy spłacić całość. Czasu jest bardzo mało i boję się o jego los. Bardzo Was proszę o wsparcie. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem JUSTYŚ na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ JUSTYSIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

JUSTYS
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Zuzia jest już u nas od kilku dni. Jest bardzo miłą klaczą, garnie się do ludzi i szybko zaprzyjaźniła się z innymi zwierzętami

14 maja 2024

Uratowana kilka dni temu Zuzia jest już u nas! Kto z Was był na dniu otwartym, mógł ją już zobaczyć na własne oczy i nakarmić marchewkami. A reszcie z Was przedstawiam Zuzię teraz,

Zuzia to nie tylko piękna, ale i bardzo miła klacz. Szuka kontaktu z człowiekiem a inne zwierzaki ze stada od razu ją polubiły. Nie rozumiem, jak można takie wspaniałe zwierzę oddać do rzeźni… Myślę, że Zuzia będzie jednym z tych szczęśliwców, którzy bardzo szybko znajdują domy adopcyjne.

Dziękuję Wam wszystkim za uratowanie Zuzi. Przed nią jest jeszcze długie i piękne życie.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

9 maja

Wczoraj wydarzył się cud dla pięknej Zuzi. Udało się uzbierać pieniądze na jej wykup przed czasem. NIe wiem, jak Wam dziękować, Zuzia nie wie jak Wam dziękować też. Już załatwiam transport, tak żeby ta piękna klacz była już u nas w czasie sobotniego dnia otwartego. Jesteście wspaniali, podarowaliście życie kolejnemu koniowi. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Zuzi, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz bardzo dziękuję. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

0 zł

Zuzia jest bardzo niespokojna. Grzebie nogą w ziemi, rozgląda się. Na każdy dźwięk strzyże nerwowo uszami i nasłuchuje. Być może przeczuwa, że każdy z tych dźwięków może zwiastować zbliżający się nieuchronny koniec. Spogląda na mnie co chwila, nie wiedząc czy ma się mnie bać, czy spodziewać się ode mnie ratunku.

W blaszanej szopie handlarza Zuzia czeka na transport do rzeźni.

Zuzia to piękna, młodziutka klacz. To jeszcze dziecko, ma nie więcej niż trzy lata. Ale dla takich jak ona nie ma miejsca w dzisiejszym świecie. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Kiedyś byłaby koniem ciągnącym bryczkę albo pracującym w polu. Silnym, potrzebnym, ważnym. Może i ciężko pracującym, ale mającym prawo do życia i swoje miejsce na świecie. Dziś Zuzia musiałaby mieć dużo szczęścia, żeby stać się dla kogoś potrzebna i ważna. Żeby nie być przedmiotem, tylko członkiem rodziny, przyjacielem albo towarzyszem w pracy.

Ale niestety Zuzia tego szczęścia nie miała.Dziś takie konie jak Zuzia, duże i silne, najczęściej trafiają do rzeźni, bo to jedyny sposób, w jaki właściciele mogą na nich zarobić.

Prawdopodobnie dla tej młodej klaczki to jest pierwszy raz, kiedy opuściła gospodarstwo. Pierwszy i zarazem ostatni. Wyciągam rękę do Zuzi, a ona stara się ją powąchać, ale tak, żeby za bardzo się do mnie nie zbliżyć. Prycha niespokojnie, gwałtownie wciąga powietrze. Kiedy próbuję podać jej jabłko, robi to samo. Ale zaraz odskakuje i znowu patrzy na mnie z niepewnością i z pytaniem w oczach.  Kim jesteś? Przyjacielem czy zagrożeniem?

Biedna Zuzia. Jest taka duża, ale to jeszcze dziecko. Nie zdążyła poznać świata i już nigdy go nie pozna. A raczej pozna, tylko że jego najmroczniejszą stronę, w której jest tylko cierpienie, lęk i śmierć. Chyba, że stanie się cud.

Życie Zuzi kosztuje aż 9000 złotych. Do tej pory zebraliśmy 3000 zaliczki i 1600 złotych z drugiej raty. Dziś muszę wpłacić 1400 złotych. I nie wiem czy się uda zebrać te pieniądze bo czasu jest bardzo mało. 

Przekaż darowiznę z hasłem ZUZIA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ ZUZIĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

ZUZIA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Lukrecja odeszła 🖤🖤🖤

14 maja 2024

Mam dla Was bardzo smutną wiadomość. Lukrecja odeszła.

Jeszcze w sobotę, w czasie dnia otwartego, Lukrecja czuła się bardzo dobrze. Widzieliśmy, że zbliża się poród, więc już kilka dni wcześniej przenieśliśmy ją na osobny padok, żeby miała spokój. A wczoraj zaprowadziliśmy ją na noc do boksu. W nocy Lukrecja zaczęła rodzić. Źrebaczek, kiedy się urodził, już nie żył. A przebieg porodu był tak ciężki, że staruszka Lukrecja również go nie przeżyła, mimo że walczyliśmy o nią do końca.

Żegnaj, Lukrecjo. Nie miałaś szansy nacieszyć się swoim dzieciątkiem. Ale zawsze będziemy o Tobie pamiętać.

23 kwietnia 2024

Lukrecja, Ola i Jola, Milenka i Maciuś, czyli większość naszych dużych koni, zamieszkali razem na padoku nad jeziorkiem. W ten sposób mają dla siebie odpowiednie towarzystwo i nie mogą przeganiać naszych maluchów, których w końcu jest u nas większość. 

Z tym stadkiem mieszkają chwilowo również konie, które zostały uratowane przez inną fundację a u nas mieszkają tymczasowo.

Milenka i Lukrecja mimo swojego wieku są źrebne. Mimo tego zostały sprzedane do rzeźni, ale na szczęście udało się je uratować. Obie klacze są w zaawansowanym wieku, więc ich ciąże muszą być pod szczególną kontrolą lekarza. Ale mam nadzieję, że wszytko będzie dobrze i niedługo nasze stado powiększy się o małe źrebaczki!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

23 lutego 2024

Drodzy Przyjaciele, zapraszam Was dziś na wybieg w naszym ośrodku w Starym Polesiu, gdzie dom znalazły uratowane dzięki Waszej pomocy zwierzęta.
Źrebną staruszkę Lukrecję uratowaliśmy niecały miesiąc temu. Regularnie odwiedza ją pani weterynarz i sprawdza jak się czuje. Na ten moment wszystko jest w porządku, a Lukrecja mimo swojego wieku dobrze znosi ciążę. Znalazła też nową przyjaciółkę – Iskierkę, z którą spędza większość czasu. Niestety nie mogłem się na dobre do nich zbliżyć bo ciągle chodziła za mną Kalinka (mama Kajki) i je odganiała. Na filmie zobaczycie też Sasankę, która nadal nie rozstaje się ze Śnieżkiem.
Wszystkie nasze zwierzęta są wyjątkowe i mają swoje własne charaktery, ale my akceptujemy je takimi jakimi są i zapewniamy im bezpieczny dom już na zawsze 😊

01 lutego 2024

Drodzy Przyjaciele, staruszka Lukrecja jest już u nas. Mimo swoich dwudziestu ośmiu lat Lukrecja  jest w ciąży, więc od razu odwiedziła ją pani weterynarz, żeby ocenić jej stan i szanse. Według pani weterynarz na razie Lukrecja jest w dobrym stanie. Musi być pod stałą kontrolą lekarską i w razie potrzeby będzie dostawała odpowiednie leki. Ale na razie ma przede wszystkim mieć dobre wysokowartościowe jedzenie i spokój. Mam nadzieję, że uda jej się przejść bezpiecznie przez ten trudny dla niej czas, donosić ciążę i bezpiecznie urodzić swojego źrebaczka.

Dziękuję Wam z całego serca za to, że uratowaliście Lukrecję. A teraz ja zrobię wszystko co możliwe, żeby zadbać o zdrowie jej i maleństwa.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

27 stycznia 2024

Drodzy Przyjaciele, Lukrecja jest bezpieczna! Uzbieraliście całą potrzebną kwotę, tak więc nie musiałem wydać tego 1000 zł, przeznaczonego na czarną godzinę. Bardzo Wam dziękuję, każdej osobie która wsparła Lukrecję, niezależnie od kwoty jaką każdy z Was przekazał. Lukrecja będzie u nas prawdopodobnie w poniedziałek. Dam Wam znać, jak tylko będzie już w Starym Polesiu. Umówiłem już wstępnie panią weterynarz, żeby jak najszybciej zbadała Lukrecję.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Lukrecji, oraz inne działania statutowe fundacji. Jeszcze raz dziękuję Wam z całego serca!

26 stycznia

Drodzy Przyjaciele, w weekend odbędzie się Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Sam ich wspieram co roku, bo to bardzo szczytny cel. Niestety dziś kończy się zbiórka dla Lukrecji a handlarz nie chce przełożyć terminu spłaty. Brakuje aż 2500 złotych i wiem, że nie damy rady uzbierać dziś tych pieniędzy. Miałem odłożone na tak zwaną czarną godzinę 1000 złotych, więc je dokładam. Ale to wciąż dużo za mało i nie wiem czy damy radę ją ocalić. Dlatego bardzo Was proszę o każde, nawet najmniejsze wsparcie dla Lukrecji. Dziś jest taki dzień, że liczy się każde pięć, czy dziesięć złotych. 

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

brakująca kwota:

0 zł

Lukrecja była kiedyś klaczą o niezwykłej urodzie. Z czarną lśniącą sierścią, długą grzywą i mądrym spojrzeniem zwracała uwagę i przykuwała wzrok. Prawdziwa piękność. I właśnie ta spektakularna uroda stała się jej przekleństwem.  

Lukrecja dawała piękne źrebaki. Zawsze byli na nie chętni kupcy. I dobrze płacili. Dlatego Lukrecja rodziła niemal od początku swojego życia. Córeczka lub synek byli z nią przez krótki czas. Potem, nie bacząc na protesty jej i źrebaczka, człowiek zawsze je zabierał i Lukrecja nigdy już ich nie widziała. I tak co roku, aż do teraz.

Dziś Lukrecja nie jest już piękna. Jest staruszką, wyniszczoną przez coroczne rodzenie źrebiąt. Jej sierść dawno straciła blask i teraz jest matowa, posklejana i brudna. Piękną grzywę obcięto, bo nie było komu jej czesać. Grzbiet wygiął się pod ciężarem kolejnych źrebaków. Ale geny Lukrecji pozostały te same, więc jej dzieci nadal rodzą się piękne i można je drogo sprzedać. A zatem Lukrecja nadal rodzi. Aż do teraz.

Ledwo stojąca na nogach staruszka Lukrecja ma 28 lat i jest w kolejnej ciąży. Właściciel miał zamiar znowu zarobić ze sprzedaży źrebaka. Ale weterynarz stwierdził, że Lukrecja jest zbyt stara i słaba. I że tego źrebaka najpewniej już nie urodzi, bo wcześniej padnie. Jej organizm nie wytrzyma.

Jedyny sposób, żeby jeszcze raz zarobić na Lukrecji, to sprzedać ją na mięso. Nikt inny nie kupi takiej starej klaczy. Dlatego dziś Lukrecja jest tu – u handlarza koni rzeźnych. I czeka na transport do ubojni, gdzie pod rzeźnickim nożem zakończy życie nie tylko ona, ale również jej nienarodzony jeszcze źrebaczek. 

Patrzę w mądre, smutne oczy Lukrecji i jest mi wstyd za to, co zrobił jej człowiek – wykorzystał do granic możliwości a potem skazał na śmierć. Chciałbym obiecać Lukrecji, że ją stąd zabiorę. Że spędzi resztę swojego życia w stadzie koni, otoczona opieką i miłością na jakie zasługuje. Że zrobię wszystko, żeby jednak przeżyła do końca ciąży i urodziła źrebaczka, który będzie mógł zostać z nią tak długo, jak oboje będą chcieli. 

Życie Lukrecji kosztuje aż 8000 złotych. Do tej pory zebraliśmy 5000 złotych. Ostatnią ratę – 3000 złotych muszę przelać handlarzowi w piątek. Bardzo Was proszę o dalszą pomoc dla tej klaczy.

Przekaż darowiznę z hasłem LUKRECJA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

 

NUMER KONta DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ LUKRECJę

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

LUKRECJA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Od kiedy Torcik zamieszkał na padoku z resztą stada, zgrzeczniał nie do poznania

8 maja 2024

Na początku, kiedy Torcik do nas przyjechał, wszyscy baliśmy się wchodzić do jego boksu. Absolutnie nie zgadzał się na to, żeby go dotykać, wiązać, nie mówiąc już o jakichkolwiek zabiegach pielęgnacyjnych czy podawaniu leków. Być może to był efekt czasu spędzonego u handlarza. 

W końcu postanowiliśmy mimo wszystko wypuścić go do stada. I okazało się, że to było właściwe rozwiązanie! Torcik zgrzeczniał, dogaduje się dobrze zarówno z kucykami i osiołkami jak i ze mną, ciocią Olą i wujkiem Mariuszem. 

Torcik zawdzięcza Wam to, że żyje. A ja w jego imieniu i w moim własnym dziękuję Wam za wszystko, co dla niego zrobiliście. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

5 marca 2024

Torcik w końcu poszedł na wybieg.

Torcik to prawdziwy łobuziak, nawet nieco agresywny w stosunku do innych zwierząt i do ludzi. A do tego bardzo silny. Dlatego do tej pory mieszkał w boksie i był tylko wyprowadzany przez Ciocię Olę na spacery i na czyszczenie. Ale nadszedł w końcu dzień, kiedy zdecydowaliśmy, że można go w końcu wypuścić na padok. 

Wbrew moim obawom wszystko przebiegło bardzo spokojnie. Zobaczcie sami!

17 stycznia 2024

Torcik jest już u nas i okazało się, że z jest z niego prawdziwy łobuziak! Wcale tego nie było widać u handlarza, być może ze względu na stres. A może po prostu Torcik tak reaguje na rozstanie z poprzednimi właścicielami? Kto wie. W każdym razie do tej pory nie udało nam się go nawet odrobaczyć.

Zatem Torcika na razie nie wypuszczamy do stada. Przez pewien czas będzie musiał zostać w boksie.

Dziękuję wszystkim z Was, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do ocalenia tego łobuziaka przed rzeźnią. Jesteście wspaniali!

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

09 stycznia 2024

Drodzy Przyjaciele, tak bardzo Wam dziękuję! Dzięki wyjątkowym osobom zebraliśmy potrzebne pieniądze niemal w ostatniej chwili. Wiem, że nie każdy z Was mógł tym razem pomóc finansowo, ale nawet jeśli nie, to udostępnialiście zbiórkę, dzwoniliście i pisaliście do mnie ze słowami wsparcia. Za każdą taką pomoc jestem bardzo wdzięczny. A najważniejsze jest to, że Torcik będzie żył! Postaram się przywieźć go jak najszybciej, wszystko zależy od dostępności transportu. Będę Wam dawał znać. Jeszcze raz dziękuję Wam z całego serca za wszytko, co zrobiliście dla Torcika i dla mnie. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Torcika, oraz inne działania statutowe fundacji.

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

0 zł

Już zza bramy usłyszałem zamieszanie i podniesione głosy. A kiedy wjechałem na błotniste podwórko handlarza koni rzeźnych, zobaczyłem co się dzieje. Takie sceny zapewne odbywają się tu codziennie, ale ja i tak nigdy do nich nie przywyknę.

Transakcja już chyba była zakończona, bo para właśnie żegnała się z handlarzem. Nie wytrzymałem. Wiecie państwo, dokąd ten kucyk trafi? Stąd konie jadą do rzeźni – zapytałem, z trudem hamując złość. Mężczyzna tylko spojrzał na mnie bez słowa i wsiadł do samochodu. Niech pan lepiej pilnuje swoich spraw – dodała kobieta, trzasnęła głośno drzwiczkami i za chwilę byli już za bramą. Torcik zarżał przenikliwie i szarpnął się na linie.

 
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Handlarz chyba zrobił dziś dobry interes, bo humor mu dopisywał. Kulał im cały czas, powiedział niepytany i pociągnął przestraszonego Torcika do wnętrza małej, ciemnej, pozbawionej okien obory. Torcik wszedł z oporem, ale za chwilę znów zarżał i za wszelką cenę próbował pobiec za ludźmi, których uważał za swoich opiekunów i swoją rodzinę. Ciągnął za linę tak mocno, że nawet handlarz miał trudność, żeby go utrzymać. W końcu handlarz trzasnął mu ciężkimi drewnianymi drzwiami przed nosem. A z wnętrza cały czas słyszałem stukanie niespokojne stukanie kopyt i rżenie.

Życie Torcika handlarz wycenił na 3500 złotych. Bo tej pory udało się uzbierać 2600 złotych. Jeżeli chcemy uratować tego biedaka, musimy uzbierać jeszcze dziś 900 złotych. Handlarz już powiedział, że nie przedłuży zbiórki. Bardzo Was proszę o pomoc!

Przekaż darowiznę z hasłem Torcik na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję torcika

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

TORCIK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Supełek jest już u nas. Jeśli chcecie go sami zobaczyć. przyjedźcie w najblizszą sobotę na dzień otwarty!

6 maja 2024

Supełek jest już u nas, ale zupełnie nie pozwala do siebie podejść. Dlatego filmik mam dla Was nagrany z daleka 🙂

Supełek to młody osiołek. Jest nieśmiały i na razie trzyma się również na uboczu stada. Ale na pewno niedługo znajdzie sobie przyjaciół wśród innych osiołków. A do ludzi mam nadzieję że przekona się w najbliższą sobotę w czasie dnia otwartego, kiedy zobaczy gości z marchewkami i jabłuszkami.

Dziękuję Wam za uratowanie Supełka. On żyje tylko dzięki temu, że są ludzie tacy jak Wy.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

30 kwietnia 

Tak, udało się!!!! Dziękuję wszystkim, którzy wczoraj odpowiedzieli na mój apel. Naprawdę było ciężko, ale cieszę się że znaleźli się dobrzy ludzie, którzy mimo majówki znaleźli czas i miejsce w sercu dla Supełka. Dziękuję jeszcze raz! Postaram się jak najszybciej przywieźć Supełka do nas.  

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Supełka, oraz inne działania statutowe fundacji. Życzę Wam wszystkim dobrej i spokojnej reszty majówki.

Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dziś musimy zebrać:

0 zł

Handlarz przywiązał Supełka do ogrodzenia i tak zostawił. Minąłem go, kiedy szedłem od bramy wjazdowej do domu handlarza. Supełek odprowadził mnie wzrokiem, a potem patrzył, jak wchodzę po niskich schodkach i pukam do drzwi. Handlarz nie otwierał, więc zapukałem głośniej a potem zawołałem. Nadal nie było odpowiedzi. Nie odebrał też, kiedy próbowałem do niego zadzwonić. Postanowiłem zaczekać na niego, bo przecież byliśmy umówieni. A w tym czasie poszedłem zobaczyć co dzieje się z przywiązanym do płotu osiołkiem.

Supełek cały czas patrzył na mnie poważnym wzrokiem. Pozwolił do siebie podejść, pozwolił mi pogłaskać się po szarej szyi i głowie. Zachowywał się powściągliwie, jak to osiołki, ale miałem wrażenie, że cieszy go moja obecność. Mijał czas a handlarz nie wracał i nadal nie odbierał telefonu. Zastanawiałem się już, co zrobić. Czekać? Czy wracać i przyjechać później jeszcze raz?

Ale zanim podjąłem decyzję zobaczyłem, jak pod bramę podjechała ciężarówka. Nie miała żadnego napisu, ale ja ją znam. To ciężarówka z rzeźni.

Z szoferki wyszli dwaj mężczyźni i skierowali się prosto w stronę Supełka. A ja postanowiłem, że nie pozwolę go zabrać, choćbym miał się z nimi bić. I od razu im to oznajmiłem.

Nie będę opisywać Wam dokładnie, co się działo dalej. Powiem tylko, że panowie z ciężarówki najpierw bezskutecznie próbowali dodzwonić się do handlarza a potem zaczęli mi grozić.

I wtedy nadjechał handlarz. Kiedy zobaczył co się dzieje, wściekł się na mnie i przestraszyłem się, że nie pozwoli mi więcej tu przyjeżdżać. Dlatego wziąłem go na bok, wyjąłem z portfela wszystko co tam miałem, czyli 500 złotych przeznaczone na siano i dałem mu mówiąc, że to dodatkowo, ponad cenę Supełka. Niech tylko odeśle tych ludzi z rzeźni i da mi trochę czasu na zebranie pieniędzy za osiołka.

Życie małego Supełka kosztuje 4500 złotych. Do tej pory zebraliśmy tylko 1850 złotych. Nie wiem, czy damy radę go uratować, bo w ciągu jednego dnia musimy uzbierać 2650 złotych. Ale może zdarzy się jakiś cud. Proszę Was o pilną pomoc. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem supełek na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

ratuję supełka

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

SUPEŁEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ