Mała owieczka Kruszynka nie jest już wcale taka mała. Prawie dogoniła wzrostem swoją mamę.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

23 marca 2026

Dwie owieczki, malutka Kruszynka i jej mama, które przyjechały do nas w samego Sylwestra, radzą sobie u nas bardzo dobrze. Kruszynka nie jest już taka malutka – prawie dogoniła wzrostem swoją mamę. Gdyby ktoś ich nie znał, trudno byłoby mu je odróżnić.

Zapraszam na film, na którym pokażę Wam z kim dzielą padok i jak im się u nas wiedzie.

5 stycznia 2025

Dziękuję Wam z całego serca za uratowanie maleńkiej Kruszynki i jej mamy! Obie owieczki przyjechały do nas w Sylwestra, tak więc miały już parę dni, żeby się tu zadomowić. Na samym początku zamieszkały w drewnianym boksie na padoku dziadków. Potem otworzyliśmy im dolną część drzwi, żeby mogły wychodzić i wracać kiedy chcą. Ale wtedy Kruszynka z mamą postanowiły w ogóle zmienić miejsce zamieszkania i przeniosły się na padok Maćka. Widocznie potrzebują więcej spokoju, niż miałyby u dziadków, gdzie jest dużo więcej zwierzaków.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota do zebrania:

Nie miałem w planie ratowania maleńkiej Kruszynki i jej mamy. Nawet nie przypuszczałem, że takie dwie bidulki mogą być u handlarza. On przecież skupuje tylko konie i osiołki.

Ale usłyszałem tupanie drobnych nóżek zza drzwi obory, obok której przechodziłem z handlarzem. Zajrzałem do środka… i spotkałem wzrok małej Kruszynki. Wyglądała przestraszona zza swojej mamy swoimi wielkimi, błyszczącymi oczami. Po chwili podeszła parę kroków do przodu, ale mama szybkim trąceniem noska kazała jej wrócić i zasłoniła córeczkę swoim ciałem. Sama też trzęsła się ze strachu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Handlarz powiedział, że to tak wyjątkowo. Ze to dwie owieczki rasy mięsnej, które wziął bo ktoś go uprosił. Zgodził się ale od razu jutro zawozi je do rzeźni, bo ze strachu przed sylwestrowymi fajerwerkami na pewno stracą na wadze.

Co miałem zrobić? Kiedy już je spotkałem – przestraszone, skulone w rogu obory, patrzące błagalnym wzrokiem – czy miałem po prostu odwrócić się i odejść? Przecież ta Kruszynka jeszcze nawet nie widziała zielonej trawy i nie czuła ciepłych promieni słońca na grzbiecie…

Handlarz powiedział, że może je sprzedać za 2000 złotych. Ale całość musi dostać od razu, żadnych zaliczek, bo przez Sylwester nie będzie ich trzymał. Wiec zobaczymy, czy się uda. Ale przynajmniej spróbujmy uratować maleńką, przerażoną Kruszynkę i jej mamę.

Przekaż darowiznę z hasłem KRUSZYNKA i mama na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ KRUSZYNKĘ Z MAMĄ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

KRUSZYNKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Maniuś jest już w naszym ośrodku. Zamieszkał na padoku z większymi końmi.

23 marca 2026

Maniuś jest już w naszym ośrodku. Zamieszkał na padoku z dużymi końmi. Chyba mu się tu podoba. 

Mimo swojego wzrostu Maniuś to jeszcze źrebak. Ma około roku. Pierwszy raz ma okazję znaleźć się na dużym terenie w stadzie innych koni, więc jest na razie trochę nieśmiały. Pozwala się przeganiać, szczególnie Biały nie pozwalał mu do mnie podejść. 

Dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli w uratowaniu Maniusia. Dzięki Wam ten piękny źrebak ma przed sobą wiele lat życia. 

Zapraszam na film.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

19 marca

Maniuś uratowany. Bardzo, bardzo Wam dziękuję za pomoc. Już załatwiam transport dla tego źrebaka. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

dziś musimy zebrać:

Maniuś to jeszcze dziecko, nie ma nawet roku. Całe swoje krótkie życie stoi w odchodach przy korycie. Nie wychodzi na padok, nie chodzi po łące, pewnie nie widział jeszcze słońca. Tylko jest pasiony na ubój. Jedyny cel w jego smutnym życiu, to przybierać na wadze. I właśnie nadszedł ten moment. Ten dzieciak waży około 400 kg i jutro jego życie zostanie wymienione na złotówki. Rano przyjedzie ciężarówka i wprowadzą Maniusia na trap. Ten biedaczek wyczuje zapach śmierci i zacznie się wyrywać. Ale przy pomocy batów zagnają go do samochodu. A w rzeźni wszystko idzie bardzo szybko. Koń musi zostać jak najszybciej ubity, bo podczas stresu wydziela się jakiś składnik, sprawiający, że mięso jest niesmaczne. Handlarz powiedział, że jak wieczorem dostanie 2000 złotych zaliczki to odwoła transport. Ale czy uda nam się zebrać tyle pieniędzy przez kilka godzin? Bardzo mi szkoda Maniusia, ale szanse są małe. Musiałby wydarzyć się cud. Ale zawalczmy o życie tego źrebaka. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem MANIUŚ na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ MANIUSIA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MANIUŚ
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Stasio Już jest u nas. Właśnie zaprowadziłem go na padok. Bardzo Wam dziękuję za pomoc w ratowaniu jego życia.

17 marca

Stasio przyjechał do nas w sobotę rano. Spędził kilka dni na kwarantannie i właśnie zaprowadziłem go na osiołkowy padok. To kolejne życie, które uratowaliście. Z całego serca Wam dziękuję i zapraszam w odwiedziny do Stasia 11 kwietnia. Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota do zebrania:

Handlarz zamknął biednego Stasia w stodole zmienionej w rupieciarnię. Przywiązał go tam i zostawił, jakby sam Staś też był już nie nadającym się do niczego rupieciem.

A wcześniej tak samo potraktowali Stasia jego właściciele. Podobno jakoś go dostali, jeśli dobrze zrozumiałem to w spadku. Ale na co komu osioł?? Więc po prostu jak najszybciej się Stasia pozbyli.

Rozumiem, że są ludzie, którzy nie lubią zwierząt.  To ich prawo. I rozumiem, że takie nagłe stanie się posiadaczem osiołka może być zaskoczeniem i wyzwaniem. Ale przecież można znaleźć mu dom! Wystarczy odrobina dobrej woli.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Ale oni zadzwonili do handlarza i poprosili, żeby zabrał Stasia jak najszybciej. Handlarz mówi, że nawet sam po niego pojechał.

Biedny Staś. Nie dość, że stracił swojego opiekuna czy opiekunkę i runął cały jego świat, to jeszcze ktoś uznał, że na tym świecie dla niego nie ma już miejsca.

Staś jutro ma jechać do rzeźni. Jeśli do wieczora wpłacimy handlarzowi zaliczkę, obiecał odwołać transport i poczekać kilka dni na resztę pieniędzy. Bardzo Was proszę o pomoc dla Stasia.

Przekaż darowiznę z hasłem staś na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ Stasia

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

STAŚ
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Chore oko Niebieskookiej jest już w bardo dobrym stanie. Okazuje się, że pozostało częściowo sprawne.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

12 marca 2026

Dziś mam dla Was nowe wiadomości od Niebieskookiej.

Niebieskooka wróciła już na swój poprzedni padok do innych kucyków. Pani doktor jest bardzo zadowolona ze stanu jej oka. Zaleciła już odstawianie kropelek. Poza tym udało się zachować częściowo sprawność chorego oczka. W niewielkim zakresie, ale jednak Niebieskooka widzi nim, więc to jest wielki sukces.

Dziękuję wszystkim, którzy pomogli sfinansować leczenie Niebieskookiej i zapraszam na film.

 

19 lutego 2026

Dziś ciocia Ola opowie Wam, jak czuje się Niebieskooka po powrocie ze szpitala.

Oczko Niebieskookiej goi się bardzo dobrze. Nie jest bolesne. Niebieskooka ma codziennie wpuszczane krople zalecone przez lekarza. W najbliższych dniach będzie u Niebieskookiej pani doktor i oceni, czy trzeba coś zmienić.

Dziękuję Wam bardzo za pomoc w uratowaniu chorego oka Niebieskookiej. Będziemy Was na bieżąco informować o postępach w leczeniu.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

23 stycznia 2026

Mam dla Was dobrą wiadomość – udało się uratować chore oczko Niebieskookiej! Co więcej, klaczka będzie na nie widzieć. Nie wiemy jeszcze w jakim stopniu, ale przynajmniej częściowo. Dziś Niebieskooka może już wyjść z kliniki i wrócić do domu.

Ale musimy opłacić fakturę za pobyt w szpitalu i leczenie. Ostateczny koszt to 5196 zł, bo Niebieskooka była w klinice długo a jej leczenie okazało się trudne i wymagające. 

Bardzo proszę o pomoc w zebraniu brakujących pieniędzy na opłacenie faktury za ratowanie oka Niebieskookiej.

Przekaż darowiznę z hasłem NIEBIESKOOKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

POMAGAM NIEBIESKOOKIEJ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

NIEBIESKOOKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

10 stycznia

Niebieskooka już od kilku dni jest w szpitalu. Pani Patrycja z koleżankami walczą o jej oko. Mam dla Was bardzo dobre wiadomości. Najprawdopodobniej uda się uratować oczko. Co więcej, może będzie na nie widziała. Trzymajcie kciuki za dalsze leczenie. Dokładne koszty będą znane po niedzieli. Bardzo Wam dziękuję za dotychczasową pomoc dla Niebieskookiej. Marek Sotek

2 stycznia 2026

Czy pamiętacie Niebieskooką – piękną kuckę o jasnoniebieskich oczach, którą rok temu uratowaliśmy wspólnie przed rzeźnią? W tej chwili Niebieskooka jeszcze raz potrzebuje naszej pomocy.

Niebieskooka ma bardzo poważną infekcję bakteryjną i stan zapalny jednego z oczu. Przytrafił się jej wypadek – skaleczyła się w oko podczas biegania po padoku. Od razu to zauważyliśmy i wezwaliśmy panią weterynarz. Niebieskooka dostała lekarstwa, miejscowy antybiotyk i wszystko, co stosuje się w takich przypadkach. Mimo to oko nie chce się zagoić a jego stan robi się coraz poważniejszy. 

W czasie ostatniej wizyty doktor powiedziała, że konieczny jest pobyt Niebieskookiej w szpitalu. Tam lekarze spróbują zrobić wszystko, żeby uratować chore oko. A jeśli te starania się nie powiodą, oko trzeba będzie operacyjnie usunąć. Koszt pobytu Niebieskookiej w szpitalu przez 7 dni to 2500 zł. Jeśli okaże się, że konieczne jest przeprowadzenie operacji i usunięcie oka, koszt wzrośnie do 5500 – 6000 zł. 

Bardzo Was proszę o pomoc w zebraniu pieniędzy na leczenie Niebieskookiej.

4 grudnia

Zapraszam Was do obejrzenia filmu z Niebieskooką. Na początku chciała mnie wziąć pod kopytka, ale później się uspokoiła. Fajna z niej klaczka, i bardzo ciekawska. No i śliczne ma te oczy.

Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Niebieskookiej, oraz inne działania statutowe fundacji.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

 

Przyjechałem akurat w momencie, kiedy handlarz wciągał za sobą do szopy małą, przerażoną, niebieskooką kuckę. Patrz pan, jakie dziwadło – powiedział od razu na przywitanie – z takim okiem to wredne, wszyscy wiedzą, że od razu trzeba je na mięso. Dawno powinni się jej pozbyć.

Niebieskooka nie wygląda na wredną. Raczej na zagubioną, przerażoną i zdezorientowaną. Rozgląda się nerwowo dookoła, daje się wciągnąć do mrocznego wnętrza i uwiązać do metalowej kraty za wysokiego dla niej paśnika. Jej jasne oczy wyglądają, jakby świeciły w ciemności. Potem Niebieskooka nieruchomieje i nieruchomieje też spojrzenie jej niebieskich oczu. 

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

I ta biedna, niewinna klaczka stoi bez ruchu, zesztywniała z przerażenia. Widzę wyraźnie jej lęk, choć Niebieskooka stara się nie pokazywać żadnych emocji. Taką widocznie ma strategię przetrwania.

Dopiero kiedy handlarz wyszedł z szopy, Niebieskooka decyduje się bardzo nieśmiało poruszyć i wziąć z mojej dłoni kawałek marchewki. Czuję na dłoni jej ciepły oddech i delikatne łaskotanie włosków porastających miękkie chrapy. Czy rzeczywiście ktoś zdecydował, że Niebieskooką trzeba zabić, bo takie niebieskookie są wredne?! Przecież ta klaczka to uosobienie łagodności. Ale tak naprawdę to nie ma znaczenia. Jedyne, co ma w tej chwili znaczenie, to że Niebieskooka jutro rano pojedzie z szopy handlarza prosto do rzeźni.  

Życie Niebieskookiej kosztuje 3500 złotych. Dziś koniec zbiórki a wciąż brakuje 400 złotych. Potrzebujemy Waszej pilnej pomocy!

Kania jest już z nami. Zobaczcie, jaka ta bidulka jest nadal smutna i przestraszona.

9 marca 2026

Dziękuję wszystkim, którzy pomogli w uratowaniu ośliczki Kani. Kania jest już u nas. Zobaczcie jaka jest wystraszona. Nadal w jej oczach widać smutek i strach.

Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni, ale na pewno Kania potrzebuje teraz dużo czasu, który spędzi z innymi osiołkami ze stada. To chyba będzie dla niej najlepsza terapia.

Jeszcze raz dziękuję za pomoc w uratowaniu Kani i zapraszam na film.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

Ta młoda ośliczka, którą spotkałem u handlarza, to jest Kania. Handlarz przywiązał ją, zupełnie samą, w ciemnej szopie, żeby tam czekała na transport do rzeźni. Zobaczcie sami, jaka ta bidulka jest przerażona.

Dopóki handlarz był w zasięgu jej wzroku, Kania prawie się nie poruszała. Ale w pewnym momencie wyszedł, a wtedy ośliczka od razu odwróciła się do mnie. A potem wyciągnęła swój kosmaty pyszczek i zaczęła wąchać aparat i trącać mnie noskiem. Zupełnie jak te osiołki, które mieszkają w naszym ośrodku.

Kiedy wychodziłem, widziałem że Kania jest bardzo smutna. Ja też byłem smutny. Nie chciałem zostawiać jej samej w tej ciemnej szopie. Ale nie miałem wyboru.

Jeśli chcemy uratować ośliczkę Kanię przed rzeźnią, do wieczora musimy wpłacić 900 złotych zaliczki. Bardzo proszę o pomoc.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Przekaż darowiznę z hasłem KANIA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ KANIĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

KANIA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

mamy to! udało się zebrać pieniądze dla Palermo!

9 marca

Wydaje mi się, że wspólnie wywalczyliśmy cud. Mały Palermo, którego życie tak bardzo doświadczyło zaraz po urodzeniu, jest już na tyle zdrowy, że może opuścić klinikę! Nie ma w tej chwili zagrożenia życia. Dalsze leczenie nadal jest konieczne, ale Palermo może wrócić do domu. Mówię, że to cud, bo już jedna z tych chorób wystarczy, żeby w kilka dni zabić dorosłego, silnego konia. Ale malutki Palermo to prawdziwy wojownik. Walka jeszcze nie jest zakończona, ale szala zwycięstwa jest już po jego stronie!

Rachunek w klinice na dzień dzisiejszy to ponad 13.000 złotych. Żeby zabrać Palermo do domu, pani Amelia musi rozliczyć się z kliniką. To ważne, bo każdy kolejny dzień pobytu w szpitalu to kolejne, duże koszty. Zliczając to wszystko, co dzięki Wam udało się zebrać zarówno tu, jak i na portalu zrzutka.pl, i to co uda się wpłacić samej pani Amelii, brakuje jeszcze 600 złotych, żeby rozliczyć się z kliniką.  Proszę Was o pomoc w zebraniu tej kwoty, żeby malutki Palermo mógł już dziś wieczorem być w domu. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota:

Maleńki Palermo ma dopiero 14 dni. A z nich tylko jeden, pierwszy dzień życia był szczęśliwym, spokojnym dniem spędzonym przy boku mamy. Tego dnia Palermo uczył się wstawać na drżących nóżkach, pierwszy raz dotknął noskiem pachnącego siana, pierwszy raz poczuł smak ciepłego mleka… 

Drugiego dnia życia maleńki Palermo dostał kolki, czyli ciężkiego stanu zapalnego jelit. Od tego momentu toczy walkę, jaką przegrywa wiele dorosłych koni. Ale on – nasz mały, dzielny wojownik – nie poddał się. I zaczyna wygrywać z chorobą. 

A my musimy mu pomóc.

O pomoc w uratowaniu maleńkiego Palermo zwróciła się do nas pani Amelia. Oddaję jej głos:

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

 „Palermo urodził się w nocy z 10 na 11 lutego. Pierwsza doba była dokładnie taka, jaka powinna być. Maleńki delikatny źrebaczek, który próbował poznawać świat – dotykać nosem siana, uczyć się pierwszych kroków, zasypiać spokojnie przy mamie. Nie wiedziałam, że za kilkanaście godzin będę walczyć o to, żeby w ogóle przeżył.

 W nocy coś zaczęło się zmieniać. Palermo gasł. Słabł. Przestawał być tym wesołym maleństwem z pierwszego dnia. Od rana wydzwaniałam do weterynarzy błagając o przyjazd i pomoc.

Tak zaczęła się nasza walka. Przez cały tydzień robiliśmy wszystko w domu: USG, kroplówki, leki, dojazdy weterynarzy. W nocy co dwie godziny byłam przy nim, podnosiłam go, karmiłam. Sprawdzałam, czy spokojnie oddycha, czy wstaje, czy reaguje.

Na to leczenie, kiedy Palermo był w domu, wydałam już kilka tysięcy złotych.  Ale tych pieniędzy nie zbieram. Za to już zapłaciłam.  

Mimo że robiliśmy wszystko co w naszej mocy, choroba postępowała. W nocy z 19 na 20 lutego nie było już wyboru. Przelewający się przez ręce Palermo został pilnie przewieziony do Centrum Zdrowia Konia w Psucinie. Diagnoza była jak cios. Silne zapalenie jelit.

Badania wykazały bardzo wysoki stan zapalny w organizmie, zaburzone parametry wątrobowe i nerkowe. Pojawiło się również podejrzenie uszkodzenia mięśni. Ciało naszego źrebaczka było w stanie ciężkiej walki z czymś, z czym nie powinno mierzyć się tak wcześnie.

Lekarze natychmiast wdrożyli intensywne leczenie. Kroplówki. Leki przeciwzapalne. Całodobowe monitorowanie i czuwanie przy maluchu. 

Dziś mija piąta doba w klinice. I to właśnie dziś wydarzył się cud. Pobrano kolejną próbkę krwi. Złe wyniki spadły trzykrotnie! Parametry zaczęły zbliżać się do normy. Organizm odpowiedział na leczenie. Zapalenie jelit udało się opanować. To ogromny krok.

Teraz walczymy o mięśnie, które zostały porażone przez chorobę. Trzeba kontynuować terapię i wypłukać toksyny. Według najświeższych wyników mięśnie zaczęły się już regenerować.

I nie można teraz przerwać. 

Po jednej z rozmów telefonicznych usłyszałam od pani doktor coś, czego nigdy nie zapomnę: „On naprawdę chce żyć.”

Ale ta walka kosztuje. Każda doba w szpitalu to około 1000 zł. Na dziś rachunek w klinice to już prawie 5 000 zł. A Palermo potrzebuje minimum jeszcze trzech dób hospitalizacji. Może dłużej.

Nie zbieram pieniędzy na to leczenie, które było w domu. Nie zbieram tych kilku tysięcy, które już wydałam wcześniej. Zbieram tylko na to, co narasta – na kolejne dni w klinice. Na rosnący dług. Na szansę, której nie chcę mu odbierać przez pieniądze.

Palermo ma zaledwie kilkanaście dni życia. Nie zna jeszcze pastwiska, nie zna wiatru w grzywie. Powinien teraz uczyć się galopować przy swojej mamie. Zamiast tego uczy się walczyć z toksynami w organizmie.

On już wygrał jedną bitwę – stan zapalny spada, mięśnie zaczynają się regenerować. Nie chcę i nie mogę zatrzymać leczenia w momencie, kiedy wszystko zaczyna iść w dobrą stronę.

 Skoro mały Palermo tak bardzo chce żyć, nie pozwólmy, żeby przegrał przez pieniądze.”

 

Pani Amelia założyła zbiórkę na portalu Pomagam.pl, ale na razie uzbierał się tam drobny ułamek potrzebnej kwoty. Ale my możemy pomóc. Spróbujmy zebrać pieniądze na leczenie tego małego wojownika. Niech jego walka nie pójdzie na marne. Wpłaty można kierować do nas albo wpłacać bezpośrednio na portalu Pomagam.pl. LINK JEST TU. Bardzo na Was liczę. Marek Sotek

Przekaż darowiznę z hasłem PALERMO na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ PALERMO

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

PALERMO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Iskierka mieszka już u nas od ponad dwóch lat. Zazwyczaj nie pozwala się głaskać, ale dziś miała chyba bardzo dobry humor.

5 marca 2025

Iskierka jest u nas już od dawna, uratowaliście ją około dwóch lat temu. Iskierka choruje na RAO, czyli taką końską astmę. Ale przez większość czasu czuje się dobrze. 

Iskierka ma swój charakterek – zazwyczaj nie jest specjalnie miła ani dla ludzi, ani dla swoich przyjaciół ze stada. Ale akurat dziś była chyba w bardzo dobrym nastroju, po pozwalała mi się głaskać, co nie zdarza się często,

Zapraszam na film z Iskierką.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

23 lutego 2024

Drodzy Przyjaciele, zapraszam Was dziś na wybieg w naszym ośrodku w Starym Polesiu, gdzie dom znalazły uratowane dzięki Waszej pomocy zwierzęta.
Źrebną staruszkę Lukrecję uratowaliśmy niecały miesiąc temu. Regularnie odwiedza ją pani weterynarz i sprawdza jak się czuje. Na ten moment wszystko jest w porządku, a Lukrecja mimo swojego wieku dobrze znosi ciążę. Znalazła też nową przyjaciółkę – Iskierkę, z którą spędza większość czasu. Niestety nie mogłem się na dobre do nich zbliżyć bo ciągle chodziła za mną Kalinka (mama Kajki) i je odganiała. Na filmie zobaczycie też Sasankę, która nadal nie rozstaje się ze Śnieżkiem.
Wszystkie nasze zwierzęta są wyjątkowe i mają swoje własne charaktery, ale my akceptujemy je takimi jakimi są i zapewniamy im bezpieczny dom już na zawsze 😊

5 lutego 2024

Drodzy Przyjaciele, Iskierka jest już u nas! Przyjechała akurat na dzień otwarty, więc część z Was na pewno ją już widziała 🙂

Iskierka Kuli uszy i próbuje mnie straszyć, więc na razie nie będę zmuszać jej do bliskich kontaktów. Powoli, powoli i nasze zwierzaki nauczą Iskierkę, że można być grzeczną i nic się nie dzieje. Dajmy jej czas.

Bardzo Wam dziękuję za to, że uratowaliście życie Iskierce. Teraz ja i ciocia Ola zajmiemy się tym, żeby zaufała ludziom i stała się normalnym, grzecznym konikiem. Trzymajcie za nas kciuki! Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Iskierki, oraz inne działania statutowe fundacji.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

31 stycznia

Drodzy Przyjaciele, dziś kończy się zbiórka dla Iskierki. Ciężko to szło i opornie ale jest światełko w tunelu i szansa na ratunek dla tej biednej klaczy. Tylko, czy jeszcze ktoś z Wam ma wolne środki, żeby jej pomóc? Więc mam do Was ogromną prośbę. Spróbujcie wciągnąć kolejne osoby do tej wspaniałej akcji, którą prowadzimy. Wtedy będzie nam wszystkim lżej, bo czym więcej nas będzie, tym łatwiej będzie można uzbierać pieniądze, bo wystarczą mniejsze kwoty. Może jeszcze ktoś z rodziny, lub przyjaciół się włączy. Albo może w miejscu pracy można gdzieś rozesłać ten apel. Ja też wciąż myślę, jak rozszerzyć grupę darczyńców, żeby nie nadużywać Waszego dobrego serca. Dziś do końca dnia musimy uzbierać brakujące 950 złotych. Bardzo Was proszę o wsparcie. Marek Sotek

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

ostatnia rata:

0 zł

Iskierka jest niegrzeczna. I to jest jej błąd. Więc musi umrzeć.

Iskierka jest nieduża, jest w zasadzie czymś pomiędzy kucykiem a dużym koniem. Ma piękną błyszczącą sierść, szlachetny wygląd i urodę – innymi słowy jest to konik w sam raz do jazdy dla dziecka. I takie właśnie było zadanie Iskierki.

Niestety Iskierka miała na ten temat inne zdanie. Nie wiem, dlaczego. Może to kwestia jakiegoś urazu z czasu, gdy była źrebakiem? Złych wspomnień z pierwszych kontaktów z człowiekiem? Nieumiejętnego zajeżdżania z użyciem przemocy? Tego się nie dowiemy. Ale teraz Iskierka nie akceptuje człowieka jako swojego przewodnika. Prowadzona na uwiązie wyrywa się i szarpie, próbuje uciec. Jeśli nie ma możliwości ucieczki, odwraca się zadem i próbuje kopnąć, lub przynajmniej straszy. Taką ma strategię przetrwania.

Iskierka kilkukrotnie przechodziła z rąk do rąk. Ostatnim jej właścicielem była szkółka jeździecka. I zapewne oni również nie poradzili sobie z Iskierką, bo przywieźli ją tu. Do handlarza koni rzeźnych.

Teraz Iskierka stoi przywiązana do drzewa w lasku, poza gospodarstwem handlarza. Handlarz jest zły, bo jemu też Iskierka się wyrywała. Udało jej się uciec, ale zaraz handlarz ją złapał i zamiast do szopy, zaprowadził Iskierkę do lasu i przywiązał do drzewa. Za karę. I od razu umówił dla niej transport do rzeźni. 

Biedna Iskierka, nikt do tej nie potrafił do niej dotrzeć i pokazać jej, że człowiek może być dobry. A może nikt nie próbował? 

Życie Iskierki jest warte aż 6000 złotych, to duży kuc, prawie jak koń. Do tej pory uzbieraliśmy 5050 złotych. Końcowe rozliczenie odbędzie się już dzisiaj.

Bardzo Was proszę, pomóżcie uratować biedną zbuntowaną Iskierkę od rzeźni. Dajmy jej szansę zobaczyć, że człowiek może być też dobry i że czasem można mu zaufać.

Przekaż darowiznę z hasłem ISKIERKA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt

Stare Polesie 25B 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ ISKIERKĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

ISKIERKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Chruścik wcale nie miał ochoty na spotkanie z kowalem. UCIEKAŁ I MUSIELIŚMY GO ŁAPAĆ. TO DZIKUSEK.

4 marca 2026

Chruścik jest bardzo dzikim kucykiem. Jak zresztą większość czarnych kucyków. Nie chce podchodzić do ludzi i zawsze ucieka, jeśli pojawiamy się na jego padoku. Ale tym razem musieliśmy złapać również te najdziksze kucyki, bo przyszła na nie pora przycinania kopytek.

Myślę, że jeśli ktoś adoptowałby Chruścika i poświęcił mu więcej czasu i uwagi, niż my jesteśmy w stanie, udałoby mu się zdobyć jego zaufanie. Ale czarnym kucykom najtrudniej jest znaleźć dom adopcyjny, więc chyba Chruścik już na zawsze zostanie z nami.

Zapraszam na film.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Kwota do zebrania:

Film z małym Chruścikiem wysłał mi handlarz. A potem zadzwonił. Że jak chcę, mogę go kupić, jeśli dziś dam zaliczkę. Jak nie, to jutro rzeźnia. I że Chruścik kopie, więc on mnie od razu ostrzega, żebym się nie zdziwił.

Nie znam Chruścika, ale kiedy na niego patrzę, widzę tylko małego, przerażonego kucyka. Trzęsącego się ze strachu i rozglądającego się w panice za kimś, kto mógłby mu pomóc. Jeżeli ten biedak kopie, to dlatego, że to jest jego pomysł na obronę. Na chronienie siebie, bo nie ma nikogo innego, kto by to zrobił. Może tak przeraził go przyjazd do handlarza, a może już dawniej, u poprzednich właścicieli, czuł się zagrożony. Może był bity? I wykształcił sobie taką formę obrony. Może dlatego został w końcu sprzedany na rzeź?

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

To wszystko tylko domysły. To, co jest pewne, to że Chruścik nie zasłużył na śmierć. On zasługuje na to, żeby w końcu ktoś zapewnił mu opiekę i poczucie bezpieczeństwa. Może przestanie kopać. A jeśli nie, to nic. U nas każdy znajdzie swoje miejsce. Chruścik też.

Bardzo proszę o pomoc dla małego Chruścika.

Przekaż darowiznę z hasłem chruścik na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ chruścika

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

CHRUŚCIK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Kłębuszek jest już zupełnie zdrowy i ma mnóstwo siły. Mieszka na padoku dla łobuziaków. Właśnie odwiedził go kowal.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

3 marca 2026

U Kłębuszka właśnie był kowal. Wcale mu się to nie podobało. Nie chciał dać się złapać i musieliśmy łapać go we troje.

Kłębuszek jest już zupełnie zdrowy. Zamieszkał na padoku dla łobuziaków.

Zapraszam na film.

4 lutego 2026

Kłębuszek chorował od samego początku pobytu u nas. Na początku miał zapalenie płuc, które ostatecznie przekształciło się w RAO, czyli odpowiednik astmy u koni. Dłuższy czas mieszkał w stajni, ponieważ trzeba było cały czas podawać mu leki. A Kłębuszek był tak nieufny w stosunku do człowieka, że nie było szansy aby codziennie złapać go na padoku.

W tej chwili sytuacja zdrowotna Kłębuszka ustabilizowała się na tyle, że za zgodą lekarza wypuściliśmy go na padok i teraz mieszka ze stadem.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie
Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

17 marca

Filipek i Kłębuszek idą do stada. Zapraszam do oglądania filmu.

10 listopada

Uratowany dzięki Waszej pomocy Kłębuszek jest u nas już od tygodnia. Udało nam się zebrać więcej środków, więc przeznaczyliśmy je na transport i utrzymanie Kłębuszka, oraz inne działania statutowe fundacji. Wczoraj zaliczył swój pierwszy dzień otwarty, podczas którego został nieszczęśliwie kopnięty przez Miłą (która jak się okazało, przy marchewkach nie jest taka mila) Kłębuszek przewrócił się i przez chwilę nie mógł się podnieść. Ale zaraz wstał i zaprowadziliśmy go do stajni. Na wszelki wypadek przyjechała po pół godzinie pani weterynarz i zbadała kucyka. Nic mu nie dolega, ale parę dni spędzi w baksie na obserwacji. Dostał też zapobiegawczo jakieś lekarstwa. 

Jakaś nieszczęśliwa passa ostatnio u nas z tym kopaniem. W piątek kopnął mnie Bielik, podczas kręcenia filmu. Wczoraj podczas dnia otwartego kopnął ciocię Olę kucyk (nie pamietam imienia) 

Całe szczęście, nikomu z nas nic się nie stało. Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

kwota, Którą musimy zebrać:

0 zł

Światło wpada do wnętrza jedynie przez małe, wąskie okienko pod samym sufitem. Reszta obskurnej obory pogrążona jest w ciemności. Kłębuszek, mały rudy kucyk, unosi wysoko głowę. Próbuje wyjrzeć na zewnątrz, ale nie daje rady bo okienko jest zbyt wysoko.

Widzę, że Kłębuszek jest zdezorientowany i przestraszony. Oczy ma otwarte tak szeroko, aż widać mu białka. Rozszerzonymi chrapami wciąga głośno powietrze, próbując rozpoznać jakiś znajomy zapach. Ale wyczuwa tylko odór dawno nie wyrzucanego gnoju i zapach strachu innych zwierząt, które były tu przed nim.

Tak bardzo żal mi Kłębuszka. Handlarz mówi, że do tej pory mieszkał w mini-zoo. Ale właściciel zamyka ten biznes, nie wiem czy na stałe, czy tylko na zimę. I pozbywa się zwierząt. W ten sposób Kłębuszek, który do tej pory był zapewne głaskany i karmiony przysmakami przez dzieci odwiedzające mini-zoo, teraz trafił tu, do tego obcego, ciemnego wnętrza. Życie kłębuszka kosztuje 3500 złotych. Zebraliśmy już 2850 złotych. Spróbujmy go uratować.

Przekaż darowiznę z hasłem KŁĘBUSZEK NA konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

bLIK: 535 501 501 

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ KŁĘBUSZKA

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

KŁĘBUSZEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ

Srokata klaczka Maja jest z nami już od tygodnia. nawet zdążyła znaleźć sobie przyjaciółkę.

28 lutego 2026

Maja, srokata klacz którą z takim wysiłkiem wspólnie uratowaliśmy, jest z nami już od tygodnia. Jest bardzo miła i przyjazna. Znalazła też sobie przyjaciółkę.

Zapraszam na film.

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

NA WPŁATĘ POZOSTAŁO:

Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Dziś musimy zebrać:

Źrebna Maja nie wie, co ją czeka. Stoi sobie potulnie w komórce i strzyże uszami. Wyciąga w moją stronę mordkę, jakby prosiła o marchewkę. Gdy wszedłem do środka, to nawet cichuteńko zarżała. Pogłaskałem ją po pyszczku i nagrałem filmik. Maja to bardzo miła i grzeczna klacz. Widać, że ktoś o nią dbał i pielęgnował. Handlarz nie chce powiedzieć, jak to się stało, że się u niego znalazła. Maja nosi w swoim brzuszku maleńkiego źrebaczka. Czyli mamy dwa życia do uratowania. Zawsze się boję zbiórek na duże konie, bo są drogie. A ostatnio ciężko zebrać pieniądze nawet na wykup kucyka, czy osiołka. Ale spójrzcie w te oczy, jaka jest kochana. Musimy ją ocalić. Jeżeli dziś wpłacę 1500 złotych zaliczki, handlarz odwoła jutrzejszy transport. I będziemy mieli czas na zebranie reszty pieniędzy. Proszę o pilną pomoc dla Maji. Marek Sotek

Aby obejrzeć ten film, zaakceptuj reklamowe pliki cookie

Przekaż darowiznę z hasłem MAJA na konto:

MBANK: 84 1140 2004 0000 3302 8248 4626

PayPal: kontakt@razemdlazwierzat.pl

bLIK: 535 501 501 

Fundacja Razem Dla Zwierząt
Nowy Wilków 37A 05-155 Leoncin

NUMER KONTA DO WPŁAT W EUR
PL90 1140 2004 0000 3012 1800 7761
BIC BREXPLPWMBK

RATUJĘ MAJĘ

wybierz kwotę

lub

Wyślij SMS o treści

MAJA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7928(KOSZT 11,07 PLN)
NA NUMER 91920(KOSZT 23,37 PLN)
I KUP TAPETĘ